U Marcelka bez większych zmian.
Wczoraj przy próbie założenia łańcuszka dziabnął męża Anecik.
Na całe szczęście nie jakoś bardzo mocno, ale wystraszony znowu wcisnął się w kącik.
Nie lubi grzebania przy szyi - chwytak daje o sobie znać ... :(
Toleruje Anecik, która mu sprząta, podaje jedzonko.
Postęp jest taki, że zjada od razu przyniesione papu, a nie tak jak wcześniej gdy nikt nie widział.
Jutro pojedzie kupka Marcelka do badania, sprawdzimy czy nie ma w niej lamblii.
Ciekawostką jest fakt, że Marcelek jest czyściutki, nie widać na nim żadnych zadrapań, ani pogryzień.
Nie jest również wychudzony.
Tylko ta pokiereszowana psia dusza ... :(
Człowiek źle mu się kojarzy.
Długa droga przed nami.