Nara wyściskana. Spacer nie był bardzo długi, bo jest ciepło. Ale byłyśmy na łąkach. Nara bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, reaguje od razu na drobne korekty. Na łąkach podekscytowana nowym miejscem i zapachami, ale też bez szaleństw. Ani razu nie rozwinęłam całej lonży. Mała pilnuje się, przytula, zagląda w oczy. Bardzo słodka sunia. Pewnie na znanym sobie terenie ze swoim właścicielem byłaby bardziej niezależna. Spotkałyśmy upalikowanego na łące konia, który akurat się tarzał, kiedy się wyłoniłyśmy zza drzew. Nara nie była przerażona, raczej zaciekawiona, ale bez dzikiej ekscytacji. Kiedy się podniósł, zbliżyła się do niego parę kroków, ale zrezygnowała z bliskiego kontaktu i przybiegła do mnie. To na prawdę bardzo wdzięczne stworzenie, które bardzo potrzebuje swojego domu.
ps. rozmawiałam z panią Grażynką. Miejsce dla Aragona byłoby po 3.08, bo teraz wszystko ma zajęte.