Akurat to, że pinczer śpi cały dzień pod kołderką jest całkowicie normalne. Znam te fochy pinczerowate. Mam takiego mieszańca aktualnie - po 5 miesiącach Księżniczka Mikra o godz. 23 zaczyna marudzić, kręcić się dookoła mnie, żeby koniecznie zrobić jej łóżeczko. Kiedy tylko się położę, natychmiast muszę podnieść kołdrę, bo jak nie, to śpi z d... na wierzchu, smyrając mnie ogonem... Oczywiście kilkukrotne pobudki w ciągu nocy obowiązkowe. Kiedy dostaje "obiad" (kurczak z marchewką i ryżem wg. przepisu z Ciapkowa), kurczaka wyjada, ryż i marchewka fruwają po całej kuchni. Posłanko jest, leży w kuchni nieużywane, bo przecież w pokojach są kanapy... (W kuchni trzeba Sucz zostawiać, kiedy wychodzimy i zamykamy pokoje, bo zdarza jej się "nieszczęście"). Na żądanie musi być spacer, zabawa, przytulanki... Nie ma przebacz... Szuwar, szykuj się! :D Aha, wpatrywanie się błagalnym wzrokiem podczas posiłków - obowiązkowe, jedzeni tylko i wyłącznie wtedy, gdy już jest pewność, że żaden kąsek się nie trafi. Ale wynagradza mi to swoim przywiązaniem i wiernością...