TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Ja ja idę podopieszczać prawdopodobnie w środę, no i tradycyjnie w sobotę też/ ona tak pragnie być z cżłowiekiem, może ktoś się nią zauroczy w końcu???
-
jak tam Rudasek po cięciu, trzymam za niego kciuki, teraz juz mam nadzieję będzie ok???
-
Jestem Aniu, dzięki za link, straszne, ale moja LISKA była w gorszym stanie, poradzę coś zaraz z rana bo narazie zasypiam nad klawiaturą, Najważniejsze aby nie obcinać nic maszynką tylko bardzo małymi nożyczkami, aby nie zrobić mu przypadkiem krzywdy przy gwałtownym proteście, obcinać dleiatnie małe ilości , przemiennie cięcie i smakołyk , przemywać dookoła rany wodą przegotowaną z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego watką lub gazą TAKI PŁYN ZMYJE CO TRZEBA , ODKAZI idealnie bo ten olejek to naturalny , silny antybiotyk, przenikający jako jedyny w głębokie warstwy skóry, także zadziała na ten zapach bo sam pachnie pięknie, Miejsca dalej od rany można przeczesać grzebieniem z nałożonym cienką wartwa płatem waty i spryskanym takim roztworem , zmieniać do skutku, to usunie wszelkie bakterie i brudy, by nie powodować wtórnych zakażeń rany / Absolutnie nie stosować wody utlenionej, zawilgocenie nie służy ranie, a do tego piecze i syczy wiec psiaki protestują, nie odkaża też jak należy, nie zawijać rany żadnymi opatrunkami, bo się paprze i rozrywa to co już zaczyna się goić !!! Kupić jak najszybciej ekstrakt propolisu w areozolu do pokrywania tej rany z niewielkiej odległości , to odkaża i leczy idealnie, pozwala trzymać ranę dla lepszgo wyschnięcia i gojenie absolutnie odkrytej, cena w zielarkiej aptece ok 15 zł najlepiej 10 procentowy, brzegi rany delikatnie smarować maścią propolisową za pomocą patyczka do czyszczenia uszu(dla higieny i oszczedności maści maść najlepiej ta od Bonifratów w małym plastikowym pojemniczku (cena ok 15 zł) lub w tubce , jeżeli rana jest glęboka i ma ubytki zastsować BALSAM SZOSTAKOWSKIEGO w areozolu ( dostępny i zwykłej i w zielarskiej aptece, bardzo ekonomiczny i rewelacyjny w działaniu pojemnik za 38 zł, ), brzegi rany też patyczkami mozna smarować olejkiem herbacianym bardzo delikatnie by nie piekło, będzie się goić superowo, beż komlikacji od brzegów rany do środka/ Z brzegów rany patyczkami usznymi zbierać od czasu do czasu bardzo delikatnie wszelkie wydzieliny i pozostałości niewchłoniętej maści, aby nie tworzyły się zeschłe niby strupki, ostatni taki gojeniowy strupek musi zostać do końca az sam odpadnie taka metodą leczona rana nie musi mieć żadnych drenów, dzień lub dwa wstarczy na poważne podleczenie rany, wracam potem w razie pytań i cos jeszcze dodam na nastepny etap
-
Cioteczki, podeślijcie mi jakis numer komórki to dam do wklejenia kilka zdjec LISKI ku pokrzepieniu serc! Co do adopcji, kandydatura pani która się zgłosiła z Chorzowa nie wydała mi się zbyt obiecująca jak na takiego szczególnej troski a także i wrażliwości psiaka, centrum miasta, kamienica, dziecko zbyt małe z którym ewentualnie miała sie bawic Lisa, ( 3 lata) i dziwny los poprzednich psiaków nie zachwyciła mnie ale zaniepokoiła (jeden zjadł cos na podwórzu i odszedł, drugi schroniskowy zaginal ???), mimo że pani brzmiał niezwykle ciepło i sympatycznie, psem jednak trzeba się umieć opiekować Trochę zawaliłam bo nie bylo grzeczne zamilknąć, ale naprawdę jakoś nie mogłam ostatnio z czasem się wyrobić, i także nie zaproponowałam pani innego psa, a i ona nie była jakoś dramatycznie zdeterminowana , bo się nie przypomniała/ Takie adopcyjne rozterki to trudna sprawa, lepiej jednak poczekać na jakieś superowe miejsce LISA dzisiaj pojechała na nieddzielny piknik na wielgachną działkę, bardzo się cieszyłam że już ja mogę zabrać, bo tam jest pięknie, zielono i pachnąco , ona miała odpoczywać a ja pracować, niewiele z tego wyszło bo koniecznie chciała tuż przy moich kolanach pielić ze mna truskawki, nie odstępowała mnie ani na moment, siejąc spustoszenie wokól, na truskawkę niedała się namówić żadnym sposobem Zmieniłam front pracy, inna już była sensowniejsza, ale wyszły po drodze nowe problemki LISY, za nic na świecie nie chciała isć na smyczce, dla bezpieczeństwa jednak było to konieczne, piszczała i oczy z przerażenie robiły się ogromne, no i kładła się na płasko, musiałam ją nieść całą drogę, jeszcze większe przerażenie się pojawiło po wejściu do małego lasu, przez który prowadzi droga na działkę!! czyżby trauma wydarzenia z wnykami utrwaliła sie w jej pamięci??? Niesiona, podgłaskiwana i uspakajana dotarła na działkę, z poczatku dość z rezerwą odnosiła się do wszystkiego co ją otacza i nie oddalała się absolutni ani nie chciała bawić, nieco się pomęczyłam i sytuacja się zmieniła, pobiegała nieco po trawie w sadzie, no ale najbardziej jej odpowiadała poducha w cieniu łubinów! Po kilku godzinach już była z działką oswojona, ale powrót odbywał się cżęściowo na moim ramieniu a częściowo na pichotkę przy nodze idealnie a cześciowo z próbami włączenia smyczki, nieco się to poprawiło, ale ćwiczenia przed nami, obok domu nie zakładałam jej smyczki bo chodziłyśmy blisko, ze względu na łapkę na teren ogrodzony żywopłotem / Bardzo trudno było ją sfotografować, bo jak się tylko zbliżyłam nieco wskakiwała mi na kolana , albo tak wtulała we mnie że praktycznie odległość była zerowa no ale będziemy ćwiczyć dalej, aż wzelkie strachy ja opuszczą/ Nieco pomogły mi jakieś owady latające w koło, bo Lisunia bardzo nimi była zaintersowana, i dała za wygraną to przyklejanie do mnie, Bardzo jest do mnie przywiązana , bardzo wrażliwa i kochana, w domku spokojna,następnym razem może będzie lepiej, już wie że ja nigdzie nie zostawię, a las nie zawsze "gryzie"
-
Uwielbiamy uszczęśliwione czwronogiem BASIE a tymbardziej TZ ze spokojnym sumieniem! cudowne wiadomości, GABRYNIĘ proszę pocieszyć tuzinem zapasowych pantofli, bo narazie mogą się przydać, przynajmniej dokąd nie zostaną zastąpione zabawkami, ja zawsze mam dużo tymczasów aby zabezpieczyć przed zabawą pantoflami, mam dyżurny czysty kapcio , nacieram go bardzo słonym i pieprznym roztworkiem i kładę ńa widocznym miejscu, nie bardzo mają psiurki na to apetyt i zadawalają się zabawką o smaku nijakim, może i na słodką piranię to podziała, ponieważ tak się składa że cudowni ludzie mają takichże znajomych proszę BASIĘ usilnie o znalezienie pomocy dla psiaka który wymaga natychmiastowej rehabilitacji aby uratować mu tylne łapki póki jest szansa, rehabilitant jest w KRAKOWIE (UL Chłopska ) potrzebny ktoś kto przez okres 3 tygodni, czyli trwania seansów rehabilitacyjnych przetrzyma psiaka i dostarczy do rehabilitanta,okres krótki, minie jak z bicza strzelił a uratuje psiaka, oczywiście koszty wszelakie pokrywają nasze cioteczki,ponieważ sprawa bardzo pilna podaję mój telefon w nadziei że zadrynda:502526010 A tak abstrahując od tematu mam nieodparte wrażenie że my się już kiedyś spotkałyśmy w KRAKOWIE i przy psiej okazji , muszę sprawdzić zapisany tel, chyba że jest jeszcze jedna taka !!!!BASIA/ Ależ masz Elwirko farta!
-
jakie to swojskie!!! JAKIE NASZE!!!:angryy::angryy: tak chyba farmerko chciałaś napisać
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Jestem, podglądam biedę i sie szykuję, mam nadzieję wszystko unormować jak najprędziej by mała zabrać, dam znać, pędze na bazarek!!! -
mam wieści od naszego FALBANKA!:lol::lol::lol: zapomniałam tylko zapytać o siusianie, ale pani Elżbieta napewno by wspomniała gdyby coś było nie tak w tym temacie, Nasz Falbanek jest już pięknie wykąpany i wyczesany, podkarmiany z ręki dla okazania przyjaznych zamiarów, leniwie poddaje się oswajającym głaskom i najprawdopodobniej ocenił właściwie zamiary swej nowej opiekunki, bo zasnął głęboko, pochrapując przy tym/ Stres jak widać minął, bo zazwyczaj psy po przejściach nie zasypiają , obserwują długo i cierpliwie co też się będzie działo/ Widać że inteligentnie psisko wyczuło "swojaka" i się poddało i zabiegom i pieszczotom niejako z marszu, Pani Ela przystąpiła do zabiegów higiencznych i karesów bez zabezpieczeń a psiak widać zasłużył na pełne zaufanie bo nawet nie zawarczał/ Uratowałyście cioteczki fajnego, rozumnego psiaka:loveu::multi: Nie ma już też jak narazie ucieczkowych planów, ale poprosiłam jeszcze raz o pełen alert na wszelki wypadek, przez dłuzszy okres czasu ,nie trzeba się martwić, narazie na podwórko nieogrodzone chodzić nie będzie, a pani ELA ma też spory kawałek ogrodzonego ogrodu , na własny i piesia użytek po drugiej stronie domu podajcie jakiś komórkowy numer to chociaż nacieszymy oko widokiem nowego, FALBANKA, pani Ela postara się go jakoś ufocić, i prześle na numer jakiejś zmyślnej cioteczki która wstawi to na wątek, ja narazie w tej kwestii odpadam jako antytalencie komputerowe, napewno i wiadomości i fotki usatysfakcjonują panie ze schroniska i będą spokojne że podjęły słuszną decyzję , wsparta zafaniem w trosce o dobro swego podopiecznego, za co im my szalone wolontariuszki bardzo dziękujemy!!
-
Schronisko w Gliwicach - potrzebna pomoc w ogłaszaniu psiaków!!!
TERESA BORCZ replied to iwona213's topic in Już w nowym domu
wspaniałe wieści, jeszcze jedna bieda ma swoje serducho i kawałek fajnego domku, a te cudne dwa Pusiowe białasy widziałam osobiscie i pogratulować właścicielce świetnej opieki!!!! Ale je odchowała!!!!! -
witaj z rana cykloido, może masz rację chciały się przygotować, ale im to zdecydowanie nie wyszło, można było psa przygotować, i zdecydować co do opini o nim i możliwościach adopcji, i zakładać wątek, elegancko kontrolowany, a nie atakować ciotki które na ich apel o kasę na transport, przybiegły z propozycjami realnej bardzo pomocy a z czym się spotkały cykloido, sama poczytaj, prosze Cię, począwszy od przynajmniej postu 20, odpowiedzi "opiekunek" psiaka były takie że trudno się dziwić że u niektórych wywołały emocjonalny wstrząs/ J a sama nie wiem czy nie poczuć się dotknię ta stwierdzeniami że zjawiłysmy się by rozkręcac aferę, nikt sam się nie zjawił, czy Ty tez oceniasz bardzo realną pomoc i natychmiastową jako "akt aferalny"? Fajnie ze chociaż solidarnie z lepszą stroną frontu zdeklarowałaś grosik dla Kacperka/ dodam jeszcze że skoro domek wiedząc wszystko o KACPERKU, nawet więcej w sensie negatywnym, a do tego dysponujący doświadczeniem dość sporym zdecydował się na adopcje to absurdalne jest nie wydanie psa i pseudoukładanie do którego nigdy nie dojdzie/
-
bardzo się cieszę że już jest Falbanek w domu, jak byliście w drodze rozmawiałam z panią Elżbietą, kóra już się nie mogła doczekać, rozmawialiśmy też o tym ogrodzeniu, i pani powiedziała że postarają się to ogrodzenie załatwić, także miejmy nadzieję sytuacja się jeszcze poprawi, na czym mi szczeglnie zależy bo siatkę można załatwić, a serce nie zawsze i ten jeden minus zginie a zostanie wielki plus!! Juz umowilysmy sie co do wizyty poadopcyjnej, także jak tylko się choć jeden z mych ozdrowieńców wyadoptuje, wybieram się tam z aparatem i jakimiś suplementami dla Falbancia
-
Załatwiania już dwukrotne transportu jak najwygodniejszego i najtańszego się powiodło, domek był i jest, decyzje jakie są każdy widzi, nie jest to normalnemu człowiekowi łatwo , sensownie skomentowć,nie dając się ponieść emocjom, koń jaki jest każdy widzi,' odezwało się kilka cioteczek z okolic ale jak widać chyba nie bardzo doczytały się na wątku co się dzieje, mało kostruktywne wpisy, pomoc żadna, a na pomoc innych odpowiedzi jakie są każdy widzi, wątek przedziwny, w czasie waszych perturbacji, już i mnie i innym udało się pomóc kilku psom, a tu magiel, szkoda tylko że cała akcja połączona z kosztami , bo te pieniądze wydawane na dziesiątki telefonów organizacyjnych można było dać na rachunek jakiegoś biednego psa w potrzebie Straciliśmy dużo i także nieco zaufania do co niektórych/ ostatnie wpisy magenki1 sugerują jakby nieprawdę o decyzji kierowniczki, kierowniczka jest w waszym zasięgu, założyłyście wątek , możecie zadzwonić i zapytać same, kierowniczka wyrażnie stwierdziła ze sprawa Kacperka jest w rękach Marchewy/ nie wiem czy tam jest kierowniczką MARCHEWA, a kierowniczka ma inne zadania ???Jedno jest pewne nikt tam nie przywiązuje wagi do rozwiązania najprostszych problemów, schronisko zawsze pęka w szwach a każda adopcja jest problemem, widocznie miasto jest bogate i nie chce się rozstać z psiakami adopcyjnie, trzyma je w warunkach jakie powinnyście znać jako tamtejsze wolontariuszki a płacić za to trzeba z kieszeni podatnika! Wpisy o układaniu psa są żałosne bo wiadomo że nikt tam się psiakami nie interesuje ani nie układa, każdy pies nawet agresywny po opuszczeniu schroniska zmienia się nie do poznania, a o koegzystencji psiaków nikt mi nie może napisać że jest niemożliwa, bo zawsze mam rozmaite psiaki po okropnych przejściach i nie zdarzają się kłopoty/ magenko1, znam Cię z całkiem pozytywnej strony wierz mi, od dawna,ale zupełnie nie rozumiem po co zakładałaś ten wątek i dlaczego jako założycielka nie doprowadzilaś tego do końca, nawet zmieniłąś tytuł,ale uleglaś jakiejś przedziwnej atmosferze, która nie pomogła KACPERKOWI , a pomoc jemu właśnie była chyba Twoim pierwotnym założeniem? Ciekawa jestem która z Was będzie układać KACPERKA, bo o ile wiem bywacie w schronisku sporadycznie, a dziwią mnie wpisy dotyczące psiaka bardzo zmienne, czyżby to zależało od nastroju, Waszego a nie Kacperka? madcat1981, dobrze że jesteś , fajnie że Ty jak zwykle zjawiasz się z pomocą, tak tu potrzeba pozytywnych wpisów, ja też dołożyłabym się do transportu ale jak widać dobro Kacperka gdzieś się tu zawieruszyło!!
-
Bardzo sie cieszę że Falbankowi sie udało, i oby tak dalej, wydobrzeje, wypięknieje, zaufa światu na nowo to i domek się znajdzie namiar na drugi domek bedzie u pani Elzbietki, ona pokaże gdzie bo zna tych ludzi, może nawet sa spokrewnieni,rozmawiałam wczoraj z ich krewną z Gliwic, pania DANUSIĄ, bardzo ich polecała jako przyzwoitych ludzi, mozna sobie obejrzeć a jak juz beda gotowi to zaczniemy korzystać z ich pomocy, przyda sie dt jak najwięcej!
-
dostałam pw od Rudzi Bianki w sprawie Dropsa, znam ten wątek i bardzo ubolewam że mieszkam tak niefortunnie nie po drodze do pani HALINKI i z dojazdem tragicznie, mieszkam w Knurowie ok 1 godz 20 minut miejskim, jeśli , jest, bo mało , taki sam problem mieliśmy z BIANKĄ ale szczęśliwie zgodziła się cudowna osoba, i BIANECZKA jest już u niej od bardzo dawna, Ja nie dość że nie mam auta, to jeszcze szpitalik przepełniony ponad normę bo wzięłabym go i robiła dodatkowe zabiegi w domu, stale o tym myślę/ Mogę narazie zaoferować zestaw fotografii jak rehabilitować prostymi ćwiczeniami profesjonalnymi, sprawdzonymi u mnie, sparaliżowany psiak po takich ćwiczeniach i masażach wzmocnionych dietą chodzi, a nawet skacze, był jako spory szczeniak u mnie, teraz ogromnej wagi wielgus bardzo szczęśliwie wyadoptowany! jakaś szansa by zaistniała gdyby jakiś ozdrowieniec poszedł do adopcji no i znalazł się ktoś kto stąd dojeżdza do KATOWIC do pracy codziennie i zabierał by mnie tam albo chociaż spowrotem, Gdzie jest w Krakowie jest ta Arka??? Mam dwie osoby do zapytanie w Grodzie Kraka, może się uda jeśli to na tak krótki okres/ ile razy tygodniowo mają być te zabiegi??? Jeśli chodzi o wózeczek to jest 2 producentów, jeden we WROCŁAWIU i jeden w Łodzi, który z nich miał pecha i zachorował?
-
cena glukozaminy fajna ale zależy jaka ilość, nutriplant forte nie zaszkodzi, jest dobry bo ma skumulowane w kapsułce pre i probiotyk z dodatkiem wit c i substancji ułatwiającej przyswojenie przez jeitka ożywczego ładunku czyli inulinę, ta inulina poprawia jednocześnie metabolizm tłuszczów, ponieważ bakterie sa skoncentrowane wystarczy dawać FALBANKOWI jedną dziennie
-
Buraj za TM :-( na zawsze w naszej pamięci!
TERESA BORCZ replied to ihabe's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
u mnie pusto w kiesie, ale przy dopływie gotówki dodatkowo coś skarbowi poślę, zadumałam się dzisiaj nad jego zdjęciem na mojej kanapie, to naprawdę domowy psiak, ale ma pecha!!! Ihabe, sandomierski weścik już po słonecznej stronie, został zabrany i przewieziony do nowego domku adopcyjnego przez masuimi33, osobiście, chyba przedwczoraj, to fajna wiadomość nie prawdaż? -
super fotki, zwłaszcza ta "oko w oko", trzeba jednak mieć, jeszcze nieco cierpliwości, Już zadroszczę wstawiania zdjęć , instrukcje wkleiłam do ulubionych i usiadę nad nia jak tylko złapię minut kilka, a muszę bo znalazłam cudownego psa, "szczeniaczka" w sensie bardzo młodego ale słusznych rozmiarów, maleństwo już sięga ponad kolano, a do tego ma taka siłę ze wyglądam jak brelok przy jego smyczy kiedy demonstruje swoja siłę spacerową , to jest psiak myśliwski, prawdopodobnie gończy polski, choć mnie przypomina raczej wyzła weimarksiego/ Istne cudo i od 10 dni szukam jego pana zbereżnika, co chyba nie wie jak się zgubionego psa szuka!!!!! Pies może być z każdego miasta na Sląsku bo przemieszcza się szaleńczo, dlatego mam trudne zadanie, Jutro będzie w gazecie lokalnej/ NAPEWNO NIE JEST WYRZUCONY, BO BIORAC POD UWAGE JEGO WARTOSĆ RACZEJ BY GO SPRZEDANO NIZ WYRZUCONO, Jest bardzo zadbany i nieco nauczony komend i zachowania czystosci, piekny, nie mozna go nie kochać Dla niego chyba się w końcu nauczę tych fotek no i może jakoś wydolę mu złożyć wątek i wyróżnione ogłoszenie na dogo 1 stronie,a potem będę wstawiać ile się da fotki Chmurki i Batmanki/ Trzymam kciuki za Lulu oby się szybko jej udręka skończyła, a jak juz bedzie w rękach BASI pomogę drobnymi radami w doprowadzeniu łapuni do sprawności szybko i efektywnie!!
-
Piękne zdjęcie a cud spojrzenie mówi samo za siebie, psiak ma tak ufne spokojne oczy, jakby chciały powiedzieć, wiem, jestem spokojny o swą przyszłość, a z tym bajkowo rudym futerkiem napewno zauroczy kogs kto go pokocha !!!
-
spokojnie wszystko będzie dobrze, nawet wizyta poadopcyjna uzgodniona z domkiem,
-
dzieki wielkie za ogloszonka CHMURKI, może będzie miała szczęście do metra??
-
Czy dostał coś potem na podpieszczanie przewodu pokarmowego, np siemię lniane czy inne naturalności? Ja bym mu jeszcze zaproponowała na jakiś czas opakowanie nutriplantu forte dla podregulowania na 100% jelit i reszty, no i koniecznie choć jedno spore opakowanie glukozaminy, teraz wszędzie w aptekach ta bio glukozamina z 40 zł ma cene 10, więc mozna sobie pozwolić, widać ludzie nie bardzo dbaja o swoje kociska i stawiska,no i dobrze bo mogę kupić schroniskowcom!!! Będę w kontakcie od czasu do czasu z dt i wspólnymi siłami jakos poilotujemy falbanka ku poprawie stanu, wierze że pani ela dołozy wszelkich starań, dziś sprawdzę czy ci państwo juz wrócili z zagranicy, ale wiem że mają dobre warunki i są porządnymi ludżmi, ( czyli precyzujac, psio lubnymi) zadzwonię do ich krewniaczki tu u nas i powiem wam co się dowiedziałam, nawet gdyby ich nie było jeszcze i dom pusty to chociaż przyjrzeć się trzeba i popytać może pani elżbiety, bo to mała miejscowośc i wszyscy sie znają, dobrze by było ustanowc tam te domki bo tereny świetne zdrowotnie!!