Tamten z zakrętu...kuzyn jeździ do w-wy, prosiłam by się rozglądał, jak coś, miał dać znać, ale milczy, pewnie już go tam nie ma.
Tego smutnego wyrazu twarzy psiej nie zapomnę:-(
A ten czarny widziany przedwczoraj przez moją córkę, uciekł jak się odezwała do niego...
Wczoraj w dzień mąż go widział i dokładnie identyczne zachowanie.
Wieczorem chodziliśmy szukaliśmy go w tym deszczu, po podwórkach, jakieś kąty, śmietniki, ale nie widzieliśmy:-(
Serce mnie boli, że ta mała bida w taki deszcz się błąka, że w ogóle się błąka...
Mam nadzieję, że jak będzie zmęczony, to da sobie pomóc, że ktoś się taki znajdzie....