Odpisałam Pani to wszystko co Maciaszek napisała mi w e-mailu.
Poinformowałam ją o wizycie przedadopcyjnej oczywiście.
Czekam na jej decyzję, na numer telefonu i adres. Jeżeli się zdecydują oczywiście.
Co do zostawania psa w domu...
Mój zostaje sam 8-9 godzin dziennie od pierwszego dnia w naszym domu, a miał wtedy dwa miesiące...My z mężem pracujemy i dla Reksia były dwa rozwiązania: schronisko, albo nasz dom...
Zresztą gdyby psy mieli tylko ludzie ktorzy nie pracują, albo pracują w domu, to niewiele byłoby domów zapsionych...
Wstaję dziennie o 4.00 i chodzę z Małym 1.5 godziny.
Po pracy mój TZ jest z nim na spacerze przynajmniej 40 minut, dopóki ja nie wrócę z pracy.
Potem idziemy razem do domu na obiad i popołudniu idę z Reksiem do lasu na dwie, trzy a czasami pięć godzin...
I myślę, że mimo tego, że zostaje sam w domu przez pięć dni w tygodnu, jest jednym z najwięcej wychodzących psów na naszym osiedlu...i jednym z najszczęśliwszych!
Jeśli się pracuje na pełnym etacie, to zanim weźmie się psa, trzeba się oczywiście poważnie zastanowić, ale ja nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Jest moim szczęściem, moim przyjacielem, najjaśniejszym "kawałkiem" dnia...
No, przepraszam za wtrącanie prywatnych spraw...
czekajmy na to co napisze Pani Bożena. ;)