A do mnie dzwonila wczoraj, jak jeszcze nie wiedziałam ,że Marinki nie ma w schronisku, Pani Bożena..
Strasznie fajna osoba, zakochana w Marince maksymalnie, ale ciągle się zastanawiali, żeby decyzja była poważna.
Już się prawie umawiałyśmy na wizytę przedadopcyjną.
Pani zgodziła się też oczywiście na sterylizację.
Mieli wcześniej dwa psy z katowickiego schroniska, ktore umarły ( tak, umarły, to słowa Pani Bożeny, nie powiedziała, że zdechły, na szczęście, zresztą podkreślala, że psy traktuje jak ludzi i są członkami rodziny..nie wyobraża sobie domu bez psa.)
Potem zadzwonilam do nie, że Marinki nie ma w schronisku.
Strasznie się zmartwila i powiedziała, że przez dwa tygodnie lub tydzień wstrzyma się, na wypadek gdyby Marinkę ktoś oddal lub wyrzucil.
A ja mam jej wysłać zdjęcia i opisy kilku innych psow z katowickiego schroniska.
I wyślę.
maciaszku, podsuń mi jakie.
Czy może Madzię? Tylko czy ona jest w schronisku...
Albo Franię?
Aha. Pani jest z Bytomia.