Pogoda marna. Bardzo marna.
Kradniemy jasne powietrze, kradniemy chwile z bezdeszczem,
chuchamy na psie ręczniki, coby szybciej schły.
Zajadamy truskawkowe ciastka i przytulamy się na kanapie.
Bo zimno. Czekamy na zimę w lepszej odsłonie. Lub na wiosnę.
Tymczasem odkryłam..
...że tobołki mają dzikich przodków :diabloti:
( co zresztą poniekąd się rozumie samo przez się ;-))
[IMG]http://www.wolinpn.pl/upload/image/monografie/odchody.jpg[/IMG]
Byliśmy w Wiśle i tam w lesie cichym i spokojnym najwięcej kupek sarnich.
Zastanawiałam się czyje to, bo zajęcze kupki dobrze znam z Hugobergu,
a te które najczęściej tam widziałam były zdecydowanie mniejsze (!), tyle, że w hurtowych ilościach. No i się okazało, że to sarny.
Znalazłam też świeżą kupę długą, cienką i zieloną, ale przeglądnęłam masę obrazków w internecie i nie wiem czyja to.
Powiedziałam Damianowi: "A wiesz, znaleźliśmy w lesie długą kupę. Świeża, całkiem zielona.
Ciekawe, czyja to może być."
Damian: "Zielona? To kosmity".
:diabloti: