-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jasza
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='kaja555']Misia chyba w panie Adamie jest zakochana skoro tak reaguje :)[/QUOTE] No nie wiem...czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie...:cool3: -
Grubaska!!!! Cudna starowinka! Jak babcia która siedzi na przyzbie.. Cokolwiek to jest ta przyzba....
-
Grubaska!!!! Cudna starowinka! Jak babcia ktora siedzi na przyzbie.. Cokolwiek to jest ta przyzba....
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Rycz magda rycz, teraz już można! Ze mnie emocje schodzą powoli, powoli ( te złe)..a wlewają się w serce inne, lepsze, dobre, ... Chodzę po pracy cała w skowronkach, buzia się śmieje... Wiem, że może jeszcze za wcześnie, że jeszcze nie WSZYSTKO jest ok, ale mam NADZIEJĘ i to jest najważniejsze. Straciłam cztery lata temu psa przez nosówkę i pamiętam do dzisiaj przez co i on i my musieliśmy przejść. Cztery i pół miesiąca walki z chorobą...Nie udało się, dlatego jak słyszę : nosówka, to drętwieję. Tak bardzo się bałam tamtej nocy. Tak płakałam. A teraz już mogę chociaż pisać bez skostniałego, drętwego serca... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wieści z ostatniej chwili: Misia napiła się wody, była na patrolu, próbowała złowić jakiegoś ptaszka i skakała jak zajączek.. Dzielna dziewczynka!!! Kupy jeszcze nie robiła. A Adas500 za Misią....:painting:............... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nigdy tak nie czekałam na relację o czyjejś kupie... Jak przeczytam, albo usłyszę o twardym bobku, to będę najszczęśliwszą osobą pod słońcem! Meldujcie Panowie! -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='adas500']Uściskamy napewno ! a co do podziękowań osobistych dla Krzysia to niestety, on jest tylko do godzinyny 14.00... Ale czyta ze mną co piszesz...[/QUOTE] Wobec tego: :Rose::buzi::buzi: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wiem , wiem że opiekę ma doskonałą! Adas500 - Tobie bym ją powierzyła bez mrugnięcia okiem! Wiem ile dla Ciebie znaczy i wiem, że kto, jak kto, ale Ty się nią opiekujesz świetnie. No i widziałam jak zareagowała jak Cię dzisiaj rano zobaczyła! -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='adas500']Krzysiu jeszcze raz dziękuje!!![/QUOTE] No, dzisiaj Panu Krzysztofowi podziękuję osobiście! :loveu::multi: Mam dzisiaj w sobie dziwny spokój, nadzieję, że będzie dobrze... A to wszystko przez ten błysk w oczach Misi! Kochana księżniczka, myszołapka...uściskajcie ją Panowie! -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A ja właśnie też jem śniadanie i zabierałam się za pisanie ... Strasznie się cieszę, że Misi apetyt wrócił!!!!!!!!!!!! Dobry znak, no nie? Dziękuję Panie Krzysztofie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :cool1: Bardzo, bardzo! Chyba się powtórzę, ale myślę, że Misia ma wokół siebie tylu dobrych, kochających, myślących ludzi, że musi być dobrze. :loveu::Cool!::Cool!: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No, ładnie pracujesz Adas500! -
Kiedy kropka uciekła???? Niech właściciele porozwieszają może ogłoszenia ze zdjęciem! Biedactwo, musi być przerażona!
-
Mantra- małe kochane dziecko , za teczowym mostem.....
Jasza replied to amikat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam nadzieję, że to nic poważnego............ Dobrze, że mała jest tak kochana i ma taka opiekę... -
Historia jakich wiele? Kocha, ale to nie wszytsko... Prosimy o wsparcie!
Jasza replied to BoUnTy's topic in Sterylizacje
Zapisuję. zaraz poczytam. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No jestem! Misia czuje się znacznie, znacznie lepiej...ciągle pod drzwiami...ciągle chciałaby być na dworze! Wczoraj zjadła pół kromki z pasztetem - a z jakmi błyskiem w oku i jak się domagała! Dzisiaj byliśmy z Misią i Reksiem na spacerku godzinnym. Siku było. Była kupa - jeszcze z kontrastem, plus mały bobek w środku! Jak Pan Adam przyjechał - ogonek znowu do gory, nawet podbiegła! W aucie chyba dobrze - dostała ode mnie kocyk i jechała na przecnim siedzeniu! Pan Adam już dzwonił, Misia zrobila siuu na swoim terenie. Chodzi ciągle na smyczy. Patroluje teren. Budkę obwąchała. Potem Pan Adam ją wniósł do stróżówki i zrobił jej legowisko pod stołem. Najpierw była zdezorientowana troszkę, ale potem sie położyła. Ależ się cieszę! Ja zaraz po pracy zabieram Reksia i idziemy po Misię! I do weta! Popytam o badania krwi oczywiście, popytam o lamblie! Dziękuję Wam wszystkim! Dzisiaj będą wszystkie faktury źle wypisane! We wszystkim się będę mylić, wszystkie protokoły z błędami! Ale mi szef wybaczy! Anetko - masz sms - żebyś się nie martwila! Leonardo - dziękuję! Też masz sma-a mam nadzieję, że Cię nim nie obudziłam! Wieści będą! -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jutro jeszcze popytam o badania krwi - Leonarda mi podpowiedziała. Chciałabym wreszcie ją zobaczyć, (Misię, nie Leonardę oczywiście) jak zajada ze smakiem i jak biega z błyskiem w oku... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No, Panów Adamów to by mogło być znacznie, znacznie więcej. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj nic nie zapłaciłam. Doktor Fabisz powiedział, że dopisze na jutro. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że dzisiejsza noc bedzie spokojna. Trzymajcie kciuki proszę! Leonardo - dziękuję raz jeszcze za "popowiedzi". Jutro popytam weterynarza. Idziemy teraz jeszce z Misią na spacerek, bo co podchodzę do przedpokoju, to ona zeskakuje z wersalki i biegnie, ciągnie ją na dwór, ciągnie... A, i jeszcze zapomniałam napisać, że jak wyszliśmy od weterynarza, to Misia zeobila kupę, rzadką oczywiście, ale bez śladu krwi - KONTRAST SIĘ POJAWIŁ PO PROSTU! Adas500 - jak czegoś zapomniałam napisać, to przypomnij. Jutro będą wieści jak minęła noc. A potem jak Misia się sprawuje na patrolu z Panem Adamem. No i wieczorem wieści od weta. Mam nadzieję, że będzie dobrze. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Misia - gdyby wiedziała ilu wokól niej dobrych ludzi, już by była zdrowa... Dziękuję Leonardo - za telefon, za pomoc - jesteś niezastąpiona! A więc tak... Pan Adam dzisiaj nas zaskoczył, zadzwonił, przyjechał po mnie i po Misię, zawiózł nas do weterynarza, poczekał, wszedł z Misieńką na badania.... Lezka się w oku kręci, no nie? "Taka miłość się nie zdarza..." Na dodatek dał dla Miśki 150 PLN... Matko, kamień z serca... Panie Adamie, tfu..Adas500 - DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!! Misia była badana przez doktora Fabisza. Sprawdził jej brzuszek, osłuchał, podotykał - powiedział, że nie widzi nic niepokojącego. Brzuszek napina, bo jest zdenerwowana, ale wszystko jest ok. Nie ma żadnych zgrubień, żadnych bolesnych miejsc. RACZEJ wykluczyłby nosówkę i parwo, gdyż po pierwsze: przy nosowce pies ma zawsze wysoką gorączkę, a Misia nie miała ani razu. Dzisiaj 38,2 lub 38.5 - nie zapamiętałam dokładnie. Parwo według niego to też nie jest ponieważ wtedy biegunka i/lub wymioty byłyby częste, obfite, itd. a nie tak jak u Misi - raz dziennie. Jeżeli Misia nie chce jeść - to nie zmuszać. Jeżeli chcę , mogę sprobować podać jej dwie łyżeczki gotowanego, zmiksowanego kurczaka o konsystencji gęstej śmietany. Jeżeli nie zwróci - to po dwóch godzinach może dostać znowu dwie łyżeczki. Zrobiłam, ale nie chciała. Tylko powąchała i odwrociła główkę. Dostaliśmy dwie strzykawki jakiejś mikstury z węglem i witaminami. Ma dostać dzisiaj jedną a jutro drugą. Jutro rano Pan Adam Misię zabiera do siebie, do popołudnia. Po pracy ja przyjdę i zawiezie nas do weterynarza. Misia dostanie serię zastrzyków. Możecie się w ogonku ustawiać, żeby Panu Adamowi powiedzieć jakieś miłe słowo.. Mi już słów zabrakło. Misia miała wielkie szczęście, że go na swojej drodze spotkała.... Adas500 - niesamowity z Ciebie człowiek! Ciepły, serdeczny, zresztą to co robisz świadczy o tym, jaki jesteś. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Byliśmy na spacerze. Misia się obudziła i poszła do przedpokuju, więc się ubrałam i poszliśmy w trójkę. Nasiusiała, długo...ale kupy nie było. Ciekawe do kiedy ten kontrast ma wyjść? Pojadę do weta ok 18.00 i jak do tej pory Misia się nie załatwi, to co? Dobry znak, czy nie? Na spacerze Misia się ożywiła znowu. Wykopała małą dziurę na polu, bo chyba mysz poczuła... W każde krzaki, które mijamy, ona próbuje się wepchnąć i schować. Zaplątuje smycz i muszę ją wyławiać..nie wiem, czy czasami w ten sposób nie próbuje uciec...ale nie szarpie, nie ciągnie, nic z tych rzeczy. Myślicie, że to może rzeczywiście zatrucie? Przy parwo i nosówce też by się tak zachowywała? Może rzeczywiście już bedzie lepiej? Czekam z niecierpliwością, co powie weterynarz. Jak tylko wrócimy, to zaraz napiszę. Anetko - do Ciebie będę dzwonić. Teraz obydwa miśki śpią oczywiście. Każdy jednak w innym pokoju. Reksio boi się wiatru, ktory nam daje koncert za oknami. A Misia zwinięta w klębek, ogonkiem zakryła nos i już. Nos ma zimny. Sprawdzałam jak się obudziła przed spacerem. Żeby tylko się nie rozpadało, jak bedziemy się zbierać, bo będziemy pięknie wyglądać. _Laro - jeżeli chcesz wpaść, to zapraszamy oczywiście, ale myslę, że jak Misia bedzie zdrowa, bo teraz nie mam do tego głowy..co Ty na to? Mieszkam w Świętochłowicach, przy rondku, obok Lidla. Na ulicy Śląskiej. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nie mogę iść spać...czytam o nosowce i parwowirozie. Musze ogarnąć bałagan w mieszkaniu i zrobić jakiś obiad. Jak mąż przyjdzie zabiorę Reksia na jakiś dłuższy spacer, a potem z Misią do kliniki... Kurcze, żebyśmy chociaż wiedzieli CO JEJ JEST! -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='diana79']Jasza trzymaj się mocno, Misia wyjdzie z tego, to jest silna i dzielna dziewczynka :thumbs:[/QUOTE] Dziękuję Diano...czuję się jak psychicznie chora, juz mnie glowa boli od myślenia.. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Kochani, jeżeli możecie i chcecie wspomóc Misię grosikiem - bardzo proszę o jakiekolwiek wpłaty na konto Fundacji. Nie wiem ile to bedzie wszystko ksztować, nie wiem ile zniesie mój mąż... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jestem. Dziękuję Anetko że napisałaś. Nie mam siły juz na nic. W nocy Misia prawie w ogole nie spała. Była biegunka - jeden raz. Wodnista, brązowa, plus kawalątek ledwo co uformowanego bobka. Potem ciągle dyszała, na zmianę kladła się i spacerowała. Piła duż i dwa albo trzy razy zaraz potem zwymiotywała tą wodą. W brzuszku jej tak dziwnie cały czas burczało, syczało, odbijało jej się, jakby ..no nie wiem..nadkwasota? Dwa razy z nią wyszłam przed blok, na rączkach, ale nie chciała nosa wyściubić. Więc z powrotem. Najgorzej było jednak już nad samym ranem, może o trzeciej, może o drugiej, straciłam rachubę.. Misia stała nieruchomo, glaskałam ją, przejechałam dłońmi wzdłuż jej bików, bo mi się wydało, że ma twardy i wydęty brzuch z obu stron...i wtedy zemdlała. Po prostu się przewróciła, na boczek, wyprężyła nóżki...i zanim zdążyłam się zorientować - wstała. Wreszcie około piątej, może troszkę później, jak mój mąż wstał do pracy, położyła się koło mnie i przysnęła. Strasznie słabiutka, kupka nieszczęścia z wystającymi kośćmi... Zadzwoniłam na nocny dyżur do kliniki w Batorym, odebrał ten sam wet, u ktorego byłam wczoraj. Pamiętał mnie. Powiedział, że jak zasnęła, to ok i że mam na ósmą przyjść. No to skoro i tak nie spałam to wolałam sie nie klaść.. Umylam się, ubrałam, zadzwoniłam do mamy męża, czy mogę Reskia przyprowadzić. Potem Misia na rączki, Reksio na flexi i w drogę. Pół drogi ją niosłam, potem szła sama. Ogonek dźwignięty do połowy. Reksia zostawiłam ( płakał, jakby go żywcem ktoś ze skóry obdzierał...) i poszłam z nią pieszo. W autobusie Misia sie trzęsie cała, nie chciałam jej już stresować. Nioslam ją, bo prawie cały czas szłyśmy przy ulicy. Klinika była jeszcze zamknięta, to usiadłam sobie na schodach, Misia na kolankach się zwinęła i poczekałyśmy. Przyjęła nas doktor Ewelina Pałys, którą bardzo lubię... Troszeczkę mnie pocieszała, powiedziała, że nie takie psy do nich trafiały i nie takie wyleczyli, głowa do gory.. Misia dostała kroplówkę. Zastrzyk przeciwwstrząsowy, zastrzyk z antybiotykiem i przeciwskurczowy. Już sama nie wiem, czy trzy czy cztery. Po kroplówce dostała kontrast i mam obserwować jaką zrobi kupę. Jeżeli w kupie będzie ten kontrast, to znaczy, że jelita są drożne. Jeżeli ie - jest możliwość, że ma w jelitach jakieś ciało obce. Była bardzo dzielna. Po południu znowu wędrujemy do kliniki. Będzie ten lekarz, ktory nas wczoraj przyjął. Dzisiaj nic na razie nie placiłam. Z powrotem wracałyśmy przez osiedla, więc szła sama. W zasadzie nie było widać, że coś jej dolega. Maszerowała dziarsko. Zabrałam Reksia od teściowej, i w trójkę poszliśmy sobie przez las do domu. Było siuu, ale nie było kupy... Misia próbowała nawet gonić gołębia. Nie dyszy, nie odbija jej się, nie burczy jej w brzuszku. Mam jej nie dawać nic do jedzenia. Ale jak karmiłam Reksia, to przybiegła do kuchni i , kurcze, wyglądało na to, że jej przyszła na coś ochota. Dałam jej tylko jeden mleczny drosik psi, wielkości paznokcia, schrupała go... To było silniejsze ode mnie...nic juz jej nie dałam..mam nadzieję, że jej nie zaszkodzi... Teraz śpi..a ja patrzę, że mam jeszcze jej krew na palcach, z wenflona chyba... Wyglądam jak śmierć, zrobilam sobie kawy... jak pisze, to jest mi trochę lżej, ale wszystko mnie boli w środku. Tak się tępo czuję, tak źle... Mój mąż się przejął trochę, ale w odwrotna stronę.. Powiedział, że powinnam ja oddać komuś, kto ma czas się nią zajmować. Jutro idę do pracy i będą same 9 godzin. Aż się boję. Już nie wiem co pisać... Czekam aż postawiądiagnozę. Podobno może to być mocne zatrucie, parwowiroza lub nosówka. No i może jeszcze coś co utkwiło w jelitach. Tak to wygląda.