Dziękujemy.:loveu:
Byliśmy dzisiaj na dłuuuugim spacerze.
Zawędrowalismy - jak dawno nie - na kopalnię i hen do Rudy Śląskiej, pod gotycki kościół.
O ile w październiku było liściasto i szeleszcząco - teraz jest gałęziasto i pachnie ziemią.
Wędrowaliśmy po glinie, piasku, patykach, ziemi, liściach, mchu, kałużach, żwirze, trawie zielonej i trawie suchej.
Złapalismy dużo słonca w najlepszych godzinach.
Ogony vel tobołki znalazły zajęczą toaletę pod drzewem. Podbrzózkowa ziemia usiana byla kulistymi, siankowymi bobkami, bez koloru i zapachu, misternie wyplecionymi przez zajęcze brzuchy.
Zajrzelismy do ptasiej stołówki i zamaskowanej chatki ornitologa płosząc przy okazji i całkiem niechcąco całą zgraję malutkich ptaszków.
Włosy zrudziały mi od słońca, tym samym coraz bardziej wyraźny jest podział w naszym domu - na rudych ( ja i Reksio) oraz czarnych ( Damian i Misiowa). Dwie niezwalczające się frakcje nazywane są też : Grubasy i Chudziasy :p
Zdjęcia jutro :-)