Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20388
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. [quote name='kora78']hmmm dluga historia. dzwonilam do pana rano, byl poza zasieg8em, wiec sie ucieszylam w duchu i wyslalam sms, ze o ile wizyta ok to dowiedzialam sie od stowarzyszenia o akcji ze szceniakiem, wiec skutera im nie dam. po czym pan do mnie dzwonil kilka razy, nie odbieralam, bo nie bardzo moge w pracy i wyslalam sms,ze jestem w pracy i nie moge gadac. a on nadal dzwonil, z obcego numeru, o czym nie wiedzialam i odebralam. bo dzis mialam tez odbior nimfy do adopcji i myslalam, ze to ten dom i to bylo akurat wazne dla mnie. pan spytal, co z jakim szcezniakiem, ja powiedzialam, co wiem. ze straz miejska byla, itp. a pan, ze to on wzywal straz miejska do tego psa, ale przeciw sasiadce, bo ona sama nie ma co jesc i glodzila go i on dlatego straz wzywal.a to byl ich pies :na odchowanie:. nie wiem, co to znaczylo. nie, ze go wywalili ,tylko mieli go na odchowanie i sasiadka go sobie sama od nich wziela. a nie, ze oni go wywalili. jak zaczelismy wchodzic w sczezgoly u mnie w [racy pojawil sie klient, wobec czego ja szybko powiedzialam- nie moge rozmawiac i sie rozlaczylam bez pardonu. a pn mi wyslal sms, zebym sie kultury nauczyla! odpisalam, ze nie moge w pracy gadac, ze mowilam o tym, ae ze nasza rozmowa nic nie da. no i cisza, juz nie dzownia. mari, wiec moze to tam inaczej wygladalo, niz znajoma mowila? kto tam kogo zglaszal? sa dowody? moze tylko sklocone sasiadki robia sobie na zlosc jedna drugiej? jednak przez to zamieszanie ja tego ds i tak nie chce. bo nie mam do nich zaufania i tylko bym sie martwila. ale moze nie klamia, wyjasniajac?[/QUOTE] ja się też zastanawiam nad tym, ale przecież gdyby to sąsiadka zabrała im psa a oni wezwali straż miejską, to musiałaby im oddać.... jakie "odchowanie"? pytałam, czy mieli psa - czemu nie wspomnieli o tym szczeniaczku? piesek wciąż jest u tej sąsiadki przecież może spróbuję dowiedzieć się prawdy od Straży Miejskiej, napiszę po prostu pismo do nich z zapytaniem oficjalnym sytuacji Skutera to już raczej nie zmieni ( choć wciąż mi żal tych "obrazków" jego zabaw i spacerów, jakie przede mną malowali... dzieci grzeczne, ułożone - to też zrobiło na mnie dobre wrażenie... o tym piesku nie mówiła sąsiadka, która go zabrała, ale inna - mieszkająca wyżej jeszcze ( oni na parterze), więc chyba są skłóceni z więcej niż jedną sąsiadką - a to też dobrze nie jest naprawdę mam wielki rozgardiasz w głowie, nie wiem, co o nich myśleć - jedno jest pewne - pan nawet nie zaprzeczył, szczeniaczka mieli i nie powiedzieli mi o tym, jak pytałam, czy mieli tu już jakiegoś psa, czyli mają jednak coś do ukrycia
  2. [quote name='Poker']mari,Ty się nadajesz na wizyty przedadopcyjne.To ludzie nie nadają się do dania psu domu. Jak chyba Nutusia napisała ,że niektórzy mieszkają w dużej budzie dla psów. A ja dodam ,że jeszcze są służbą dla psów, więc nie dziwota ,że psy śpią w czystym ,a służba nie :evil_lol: mari , czy przydadzą się dla psów anilanowe poduchy, kołdry,ręczniki? Jeżeli tak, to uzbieram .[/QUOTE] mój dom to naprawdę wielka buda dla psów :) a od jesieni do wiosny - kiedy staruszkom zimno na podwórko wychodzić i zawracają już na schodach - nieustająco zasikana buda dla psów ;) ponieważ prawie codziennie mam pełna pralkę prania - najlepsze są jako podkłady prześcieradła, duże ręczniki i inne "płótna" łatwe do prania ( i suszenia) a skoro o budzie mowa - oto, jak Misio "ocieplił" Łatkowi budę ( swojej nie rusza ;) ) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/265/96b01153c08fd31fmed.jpg[/IMG][/URL] podgryzł i oderwał zewnętrzne deski, wygryzł styropian.....myślę, że mógł gryźć sprzęty w domu i dlatego go ktoś wyrzucił, on może mieć lęk separacyjny [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/265/d63d8bec80f1a1f0med.jpg[/IMG][/URL] Misio - gryzoń - takie spustoszenie zrobił w krzewach rosnących na wybiegu :( [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/265/f915cc503518295dmed.jpg[/IMG][/URL] a to malutki, czarujący piesek - czyli Czaruś, co się emerytce znudził [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/265/c5071fe5fab85834med.jpg[/IMG][/URL] odpoczynek po spacerku ;) na pierwszym zdjęciu widać to oczko ze świerzbem [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/265/15fb4a432fa47658med.jpg[/IMG][/URL] a to Tiara - słodko zwinieta w kłębuszek po kolacji - Tiarcia dziękuje MariuszowiPP i Jego Żonie ta tyle trudu i pomoc a Natalci za dary - "nerkowe" puszki i Ipakitine już Tiarusia dostaje
  3. [quote name='kora78']nie smuc sie, nie smuc :shake:[/QUOTE] w podpisie kizimizi jest Franuś [*] bardzo jest do niego podobny mój Bieduś.... a czemu o nim piszę? bo starunio ma moczówkę i zazwyczaj zasikuje podłogę i pontoniki, kocyki.... dzisiaj zebrałam wszystko z podłóg do prania - więc zalał mi łóżko ( zapomniałam wychodząc zastawić je krzesełkami) teraz one wszystkie śpią na czystych kocykach, a mnie zostało..... zalane łóżko:evil_lol: może zrobił to, żeby mnie "rozsmucić"? ;)
  4. [quote name='mariusz pp']Domek super.Duży i pewno wygodny,[/QUOTE] ten Kasi domek ma chyba wymiary 150x150cm, a ja nieco dłuższa jestem ;) no i lalki już tam śpią:) przemeblowałam ostatnio ten mój "salon", poprzestawiałam meble i od razu mi się nastrój poprawił ;) polecam taką metodę, jak nie ma na nowe mebelki ;) ;) ;) zabrałam dzisiaj do prania wszystkie kocyki z podłogi (zasikane rzecz jasna), więc się pieski wyżej ulokowały.... teraz one śpią na świeżych, pachnących kocykach, a mnie zostało zasikane łóżko ;)
  5. [quote name='kizimizi']to chyba nie jest idealny dom dla zadnego psiaka :-([/QUOTE] mieliśmy tu kiedyś sytuację, kiedy decyzja o adopcji była negatywna, domek ewidentnie nie nadający się na opiekunów zwierząt ..... niestety poradzili sobie bez nas - jakaś fundacja przywiozła im innego psa :( tu może być podobnie [quote name='kora78']o co dol? ze skuter uratowany? :smile: nie martw sie :smile: a mi w tel pan mowil, ze pani miala psa wczesniej, jak mieszkala na wsi. pan nigdy psa nie mial. tez dziwne. nie lubie dawac psow ludziom, ktorzy sa dorosli i to ich pierwszy pies. to dotad niewystarczajaco je lubili, pozadali? i nagle teraz? dziwne to dla mnie.[/QUOTE] tak sobie teraz myślę, że zimą to pani już albo była w ciąży, albo i to dziecko się urodziło może - więc i pan już tu był... pani mi tak właśnie mówiła, że miała tylko u rodziców psy, różne były, koty też - jak to na wsi tak teraz analizuję to "różne były".... bo ja najmłodsza nie jestem, ale z domu rodzinnego pamiętam (też na wsi) tylko jednego, jedynego psa - był z nami przez 18 lat, od mojego dzieciństwa, potem już w domu nie mieszkałam, psy znam, ale nie powiedziałabym o nich, że je miałam - to już były psy moich rodziców i siostry, która tam mieszka, nie moje przecież a doła sama nie wiem, czemu mam - i to straszliwego..... ciągle o tym myślę, analizuję każdą sekundę wizyty.....smutno mi tak bardzo
  6. [quote name='mariusz pp']Czyli potwór nie kobieta.[/QUOTE] najgorsze dla mnie jest to, że dałabym się "uwieść", gdyby nie ten "wywiad środowiskowy" wrażenie zrobili naprawdę pozytywne piesek z daleka miał przyjechać, to nie dla mojego podopiecznego wizyta była a moi podopieczni... ech.... moment nieuwagi - wychodząc nie zastawiłam łóżka sprzętami - wróciłam - łóżko jak Antarktyda - czyli zalane :( tak mocno mógł to zrobić chyba tylko chory na moczówkę Bieduś i gdzie ja będę spała? chyba w małym domku Kasi ;)
  7. [quote name='kora78']a wiec powiem, ze decyzja negatywna przez historie ze szczeniakiem, ze się o tym dowiedziałam, ze interwencja stowarzyszenia była i niestety, to ich dyskwalifikuje.[/QUOTE] to chyba najlepsze wyjście nie mogę się "pozbierać", cały czas o tym myślę :( :( :( gdybym wiedziała wcześniej - zapytałabym o to..... ech, ależ mam "doła" :(
  8. [quote name='Havanka']To prawda, chwyta za serce ! Oprócz poradni, powinien znaleźć się też w schroniskach dla zwierząt, gdzie uczyłby, jak traktować zwierzęta.[/QUOTE] oj, tak, chwyta za serce! i podnosi na duchu, a tego mi bardzo potrzeba... byłam na wizycie przedadopcyjnej i mam ogromnego doła :( :( :( wizyta przebiegła super, wszystko dobrze..... a potem "wywiad" doniósł, że pani zimą wyrzuciła z domu szczeniaczka :( :( chyba nie nadaję się na takie wizyty
  9. w czwartek wysłałam Bakusiowi dodatkowe 20 zł na leczenie ( oprócz stałej deklaracji oczywiście:)) obie wplaty skromne, ale mam dużą ( rosnąca ilościowo niestety) gromadkę psich staruszków na utrzymaniu
  10. [quote name='kora78']tylko, co ja mam im powiedziec? nie umiem tak...[/QUOTE] ja też, właśnie myślę, jak to zrobić.... jakoś mimo wszystko żal mi ich :( [quote name='kora78']ooooooo :-( szkoda.... :-( szkoda, ze niewlasciwi ludzie sie zglosili, ze narobilam sobie nadziei. ale nie szkoda, ze wizyta negatywna, bo lepiej dac negatywny werdykt, niz nie trafic i miartiwc sie o w najlepszym razie, zwrot z adopcji. mari, dziekuje serdecznie!!! teraz pisz, ile Cie wyprawa kosztowala i podaj konto do zwrotu kosztow na benzyne. prosze.[/QUOTE] ależ żadnych kosztów i zwrotów - nie ma mowy ! to niedaleko i cieszę się, że mogłam pomóc, choć przykro mi, że negatywnie ( pierwszy raz w zyciu mam taka sytuację) Kora "miałaś nosa" - nieprawdaż? ale trudno znaleźć teraz rozwiązanie - jak z nimi postąpić, co im powiedzieć... żegnając się z państwem nie wiedziałam jeszcze o tym, co sąsiedzi mają do powiedzenia, więc powiedziałam panu ( bo to on chyba jest "szefem" w tej sprawie, jego wołali, jak weszłam), że pani, u której jest Skuterek skontaktuje się z nim, jeśli decyzja o adopcji będzie pozytywna, o wizycie ( a nawet kilku wizytach poadopcyjnych) też powiedziałam - pan przytakiwał - naprawdę gdyby nie to, czego się później dowiedziałam - werdykt byłby na tak, jedynie żywiołowość Skutera i dwupokojowe mieszkanie z 5-osobową rodziną to jakby mało trochę miejsca - to była moja wątpliwość, którą pan rozwiewał przekonująco jedno małe "ale" - te opinie odnoszą się do kobiety, to jej są te starsze 10-11 letnie dzieci, pani rozwiodła się z mężem, potem zamieszkał u niej obecny domownik i ojciec najmłodszego dziecka natomiast dziwne - bo żadne z nich nie wygląda na rodzica dorosłego dziecka, może w Wałbrzychu jest dziecko z pierwszego związku tego pana - nie pytałam o sprawy rodzinne, bo to najmniej ważne, chodzi mi tylko o wiarygodność informacji podanych telefonicznie to nie on, ale ona tego szczeniaczka wyrzuciła psiatko przygarnęła inna sąsiadka, niestety to tez nie najlepszy dom, nie ma jej po kilka dni i jeden z jej piesków ( ten rudy chudziak spotkany na podwórku) ciągle się błąka po mieście, a ten drugi zamknięty sam w domu jest z przebiegu wizyty - wszystko super naprawdę pan wspaniale opowiadał o motywach wyboru Skutera właśnie, o planach zabaw i spacerów z pieskiem ( treść ogłoszenia na pewno będzie przyciągała tych, co psa "dla dziecka" chcą), ujął mnie tym, a to, co później usłyszałam było dla mnie szokiem, bo pani też miła była bardzo, choć mówiąc, że nie miała psa w tym mieszkaniu kłamała przecież.... nie wiem, w jaki sposób teraz poinformować pana o tym - ja odchodząc powiedziałam, że wszystko OK, ale ważne aby i pies, i ludzie byli szczęśliwi, więc ostateczna decyzja o adopcji należy do domu tymczasowego, gdzie Skuter jest. Która z nas powie im, że Stowarzyszenie Help Animals ma w aktach zgłoszenie o wyrzuceniu przez panią psa w środku zimy? Jak to załatwić teraz? Owa wolontariuszka porywcza, chciała od razu ze mną tam iść i nagadać im, ale ja boję się takich "scen", a poza tym musiałam szybko wracać, moja córka jest chora tak myślę, czy nie powiedzieć, że oprócz wizyty potrzebna była opinia miejscowego stowarzyszenia i ta właśnie jest negatywna, bo była interwencja w sprawie tego wyrzuconego szczeniaka, Straż Miejska tam była nawet wtedy nie wiem, jak to rozwiązać :( :( może ktoś cos podpowie?
  11. [quote name='kora78']tam jest 3 dzieci, plus czwarte chyba juz dorosle. 2 dzieci kolo 10lat, trzecie to niemowle jeszcze prawie. pani w domu siedzi, pan pracuje. psa w przeszlsoci tylko pani miala, w dziecinstwie, gdy mieszkala na wsi, wiec pewnie na lancuchu. zwierzat w domu nie ma. nie wiem, mi to wyglada na szukanie zabawki dla dzieci. nie wiem, czy rodzina szanowana. ale niedaleko, pan sam by odebral. napisalam do mari23 o wizyte, bo mieszka bardzo niedaleko, jak mi na mapie wyszlo, a w tej bliskiej okolicy to chyba juz nikogo nie ma, albo ktos z wroclawia musialby jechac, albo z legnicy. ja mam z 80km.[/QUOTE] jestem już z powrotem.... ilość dzieci się zgadza ( dwoje plus niemowlę ;)), te starsze sa chyba tylko pani Skutera wypatrzyli jeszcze w sierpniu i tak długo rozważali ta adopcję oczywiście tekst i zdjęcia z dziećmi zachęciły ich do wyboru Skutera teren do spacerów blisko, dzieci starsze deklarują chęć zabaw i spacerów - wogóle wizyta przebiegła...... wzorowo można by określić.... ale..... poprosiłam znajomą wolontariuszkę Stowarzyszenia Help Animals mieszkającą w Środzie Śląskiej o "wywiad środowiskowy".... okazało się, że pani jest znana - zimą wyrzuciła z domu półrocznego szczeniaka, którego przygarnęła sąsiadka budynek jest 4-rodzinny, w tym w 3 mieszkaniach są po 2 psy, razem więc 6, jednego chudzielca spotkałam ( niektóre w komórkach :( ) sąsiadka nie ma dobrego zdania o pani i twierdzi, że kłamie o nie posiadaniu psa w tym mieszkaniu - miała, zanim rozeszła się z mężem i ułożyła ponownie życie jesli dom ma być idealny dla Skutera - to chyba nie ten dom.....
  12. [quote name='kora78']hehe, nie ma sie co bac :) trzymam kciuki, nie za powodzenie, a za wlasciwe rozszyfrowanie i za to, zeby rodzina byla odpowiednia. tak inaczej moze, niz wszyscy.[/QUOTE] łatwo powiedzieć, wykonać już trudniej.... właśnie rzucam "ostatnie spojrzenie" na wątek przed wyjazdem..... żołądek mnie rozbolał aż.....
  13. [quote name='kizimizi']fajnie, ze mozesz zrobic ta wizyte Marii.[/QUOTE] [quote name='marta0731']I oby ten dom był idealny, bo dla SKutera żaden inny w grę nie wchodzi :mad:[/QUOTE] [quote name='kizimizi']no i co z domem?[/QUOTE] wizyta jutro o 16.00 po adresie widzę, że to bydynek wielorodzinny widząc, jak wielka na mnie ciąży odpowiedzialność aż się boję tej wizyty
  14. [quote name='Aimez_moi']Funiu.......:) gdzie te Twoje Slodziaki?[/QUOTE] Funia się pewnie zastanawia nad adopcją "mojego" Czarusia.... bo on taki " w jej typie" ;) ;) a Brodzio - słodziutki, prześliczny !!! i zapewne bardzo grzeczny ;)
  15. piękne fotki!!!! czy to bukowe listki? na tle świerków efekt zachwycający! pokazywałam dzisiaj mojej małej Kasi kolory jesieni - cudnie jest! dęby przebarwiają się na czerwono, klony - żółciutkie..... i ładna dzisiaj pogoda była taka.... pewnie i nasz Marcelek delektuje się złotą polską jesienią :)
  16. [quote name='Monika z Katowic']Bakunio wesoły! To cudowne wieści!:multi: Widać, że operacja uratowała naszego pupilka!:multi:[/QUOTE] to i ja podskoczę z radości :multi::multi::multi::multi:
  17. [quote name='Nutusia']No właśnie - dlaczego wrócił?... Maryś - rozliczyłam bazarek, który w 50% był dla Kajtusia. Podaj mi proszę nr konta do wpłaty ;) Napiszę o tym na wątku Kajtusia, żeby wszystko było lege artis i tam Cię będę prosić o potwierdzenie oraz o zamieszczenie informacji dla których piesków przeznaczasz te pieniążki i zapisanie ich w odpowiednim miejscu na wątku tychże...[/QUOTE] dlaczego wrócił? ech.... tłumaczenia nie do końca spójne i raczej nieprawdziwe.... a to, że gryzie wnuka i warczy na dziecko, a to, że szczeka na sasiadów i samochody, a to, że jedzie do syna pilnować wnuka na całą zimę i zabrać go nie może " bo ma egzemę na oku" ( jest w domu, widziałam ją z okna) po prostu znudził się piesio i tyle.... albo może oddała go z powodu choroby oczka i konieczności kupienia kropelek....:roll: a to taki mądry piesek :) dzisiaj po spacerku ( na smyczy flexi) załatwił tylko potrzeby i sam pobiegł do swojej budki :smile:) chyba mu się podoba Hektorowe towarzystwo - rzecz jasna przez siatkę, choć Hektor tylko ludzi i koty atakuje, psom krzywdy nie zrobi, nie warknie nawet na żadnego :smile: a Czaruś jest bardzo grzeczny, dał sobie zakropić oczko, choć sąsiadka twierdziła, że nie daje i gryzie.... pewnie nawet mu tych kropli nie kupiła :-( a konto do wpłaty: ( serdeczne dzięki !!!!!!!!!!!! ) Stowarzyszenie Help Animals ul. Sienkiewicza 10A 55-320 Malczyce BS Środa Śląska 85 9589 0003 0007 2023 2000 0010
  18. [quote name='asiuniab']wytłumacz mi proszę skrót myślowy "zajął miejsce", bo kilka razy czytałam i się przestraszyłam?? a Czaruś to ten na zdjęciu i co Jemu dolega?? Muńczydło buziole;[/QUOTE] Czaruś to ten na zdjęciu, wrócił po miesiącu z adopcji, z chorym oczkiem ( świerzbowiec i zapalenie ) [quote name='Poker']Ja też się przestraszyłam czytając ,że piesek zajął miejsce Munia.Może chodzi o to ,że poprzedni dom wziął młodszy egzemplarz. A taka sąsiadka to do bani.Pewnie Czaruś zachorował i go nie chciała.Ciekawe co będzie z nią jak zachoruje.[/QUOTE] "zajął miejsce Munia" czyli zamieszkał w kojcu wykonanym przez mojego męża specjalnie dla Munia ( Munio jeden dzień tam tylko spędził, napracował się człowiek i wyglądało, że niepotrzebnie.... a jednak - Czaruś znalazł tam azyl - dzisiaj po spacerku ( na smyczy flexi) załatwił tylko potrzeby i sam pobiegł do swojej budki :)) Muniuś był tylko dzień, bo mając urlop pilnowałam jego bezpieczeństwa, potem pojechał do swojego raju na ziemi u kikou Czaruś niestety musi tam zostać, chyba mu się podoba Hektorowe towarzystwo - rzecz jasna przez siatkę, choć Hektor tylko ludzi i koty atakuje, psom krzywdy nie zrobi, nie warknie nawet :) a Czaruś jest bardzo grzeczny, dał sobie zakropić oczko, choć sąsiadka twierdziła, że nie daje i gryzie.... pewnie nawet mu tych kropli nie kupiła :( a dawni państwo Munieczka chyba nie mają pieska ( albo mi koleżanka nie mówi, żeby mnie nie denerwować)
  19. [quote name='Havanka']Marysiu, zrobię Czarkowi trochę ogłoszeń. Piszesz, że robiłaś mu zdjęcia. Podrzuć mi w wolnej chwili. Czy Czaruś był adoptowany przez tego Niemca?[/QUOTE] nie, do Niemca pojechał sznaucerkowaty, ma się tam cudownie! a Czaruś był u mojej sąsiadki, starszej pani samotnej, co to się tak cieszyła, że już ma z kom pogadać - to ten, co był na obserwacji, bo pogryzł małe dziecko on nie gryzie, ale kłapie, jak się go za przednią łapkę mocniej weźmie, jakis stary uraz ma prawdopodobnie choć dzieci raczej nie kocha ( w przeciwieństwie do Misia), przez tą łapkę chyba się ich trochę boi, ale nie gryzie ( sprawdziłam na Kasi ;)) fajny psiak, śmieszny - panicznie się broni przed wsiadaniem do samochodu, a jak go wrzucę do auta - szybko zajmuje miejsce na półce pod tylna szybą słodki jest i bardzo czysty - w swoim kojcu nie zrobił nic, dopiero, jak wyszliśmy - załatwił potrzeby
  20. [quote name='pucka69']a czemu wrócił? sliczny malec. tak brzydki że aż śliczny.[/QUOTE] dokładnie tak powiedziała wetka :) a czemu wrócił? pani twierdzi, że jedzie do syna pilnować wnuka i nie może Czarusia ze sobą zabrać a ja myślę, że zabaweczka się pani znudziła, choć pani leciwa, nie dziecko to moja niedaleka sąsiadka, miała kiedyś brzydkiego jamnikowatego Czarusia, byłam pewna, że ten jej się spodoba - i tak było.... niestety, tamten Czaruś dożył u niej późnej starości, a ten - po miesiącu zachorował na oczko, więc oddała [quote name='Macia']I w jakim jest wieku?[/QUOTE] nie jest stary, zapomniałam już, co wetka mówiła, ale chyba ma około 2 - 3 lat jest malutki, bardzo grzeczny, tylko nie pozwala brać się pod przednią łapkę, ma chyba jakiś stary uraz a oczko.... świerzbowiec :( dostał dzisiaj 2 zastrzyki, za tydzień powtórka kropelki do oczu kupiłam już i będziemy oczko leczyć śmieszny jest bardzo, ma opory przed wsiadaniem do samochodu, a jak już go wrzucam - natychmiast zajmuje miejsce na półce pod tylna szybą taki śmieszny cudak z niego
  21. [quote name='Ladymonia0610']Dziękuję kochane za życzenia:loveu: Zuzia się odnalazła. ;);) :multi::multi::multi::multi: W niedziele przed godziną 10 siedziała na schodach;)[/QUOTE] czy ja Ci tego nie "obiecywałam? ? wiedziałam, że tak będzie i mam swoje "podejrzenia" - chyba słuszne ? ;) ktoś przytrzymał Zuzię chcąc Monice dokuczyć, ale długo nie mógł jej trzymać i ryzykować, wiedząc, że Monika nawet z Policją Zuzi szukać będzie ;)
  22. [quote name='Poker']Buzia mi się śmieje jak czytam opowieści o dziadku. Musiał mieć kiedyś niezłe życie ,a teraz ma bardzo dobre. Jeżeli chodzi o dziwne gusty smakowe, to miałam psa Kubusia , który uwielbiał najbardziej piekące rzodkiewki i zielony groszek. Maksio jadł jabłka i wszystko co popadło łącznie z ogórkami kiszonymi.A biedny ,wiecznie głodny Dolar to by i żołędzie jadł. Kot mojej przyjaciółki uwielbia melon kantalupę. cieszę się, że Munisio ma już swój fanclub, a zacytowałam Poker, bo słusznie stwierdziła, że psiak miał kiedyś wspaniałe życie był ukochanym psem całej rodziny, a najbardziej pana, jadł z reki, spał w łóżku i rządził całą rodziną parę lat temu pan umarł nagle, pani zabiegana, psiak wiecznie poza mieszkaniem, bez opieki na osiedlu biegał, a w końcu do domu zawitała nowa - młodsza pani ( nie napiszę tego, co mi sie ciśnie na klawiaturę) i to synowa właśnie pod nieobecność teściowej skazała staruszka na eutanazję i nie do wiary - skazując go na śmierć oddała mu chyba największa w życiu przysługę - dzieki temu maluszek trafił do kikou! wczoraj miejsce Munia zajął inny maleńki piesek - też wielkości kota wetka powiedziała, że "jest taki brzydki, że aż piękny" Czaruś wrócił z adopcji nie tylko dzieciom nudzą się zabawki, moja sąsiadka - starsza pani na emeryturze rozmyśliła się po miesiącu :( :( :( w dodatku dostała psa zdrowego, oddała chorego :(
  23. [quote name='funia']Cudny przystojniak !!Uwielbiam takie psiaki![/QUOTE] to super, mam dla Ciebie takiego, tylko nieco mniejszy kaliber ( wielkości kota) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/115/36645870f16b4ae2med.jpg[/IMG][/URL] wczoraj wrócił z adopcji po miesiącu :( nie tylko dzieciom zabawki się nudzą, starsze samotne panie też tak mają w dodatku oddałam zdrowego, odebrałam psiaka z chorym oczkiem :( a Ciaposław..... ech, cudny!!! zakochałam się w tym uśmiechu! :)
  24. [quote name='Nutusia']O rety, niewesoło tym razem całkiem :([/QUOTE] no, niestety :( o jęki Misia pytał dzisiaj kolejny sąsiad: "czy on jest chory", powiedziałam, że tak, z miłości do człowieka jest chory i dlatego tak płacze..... chyba nie zrozumiał.... a Misiowi wczoraj chciałam dokwaterować Czarusia - Łatuś bardzo się ucieszył, ale Misio widząc, że Czarusia wołam - skoczył do niego ze złością, zabrałam więc Czarusia do osobnego "awaryjnego" kojca dzisiaj po powrocie d wetki robiłam zdjęcia temu małemu wiercipiętkowi, przydreptał ślepotek Dropsik i już na odległość jakichś 2 m Czaruś tym razem pokazał "pazur agresora", tak więc dołączenie go do domowników będzie problematyczne nawet, jeśli Pirat by go zaakceptował dziwny ten atak na Dropsika, bo będąc tuz obok Hektora ( obwąchują się nawet przez siatkę) Czaruś nawet nie warknął - widać większych nie zaczepia, a małego, jak on sam potraktował ostro a Czaruś dostał dzisiaj zastrzyki, za tydzień kolejne ( przeciw pasożytom - świerzbowca ma na tym oczku, więc może to i lepiej, że z Misiem i Łatkiem nie został) w aptece wykupiłam kropelki na receptę ( dla piesków zniżki nie ma, więc 100%) no i "wesoło" jest
  25. [quote name='ulvhedinn']Mam czarne (i chłopaka i dziewczynkę) i rude (chłopak) :) Do wyboru do koloru ;) Żubcio oczywiście dzielnie popyla razem z Krą- mamy zresztą kolejny powód do pochwalenia się- dzisiaj trzecie miejsce w Oleśnickim Rajdzie z Psem ;)[/QUOTE] wow! gratulacje!!!!! czy możesz mi fotki kociąt podesłać na maila? przekażę - "do wyboru" ;) w jakim wieku te kocie dzieciaczki są? mam prośbę - właśnie wrócił z adopcji maluteńki "brzydal" Czaruś ( brzydalem nazwała go moja wetka) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/115/36645870f16b4ae2med.jpg[/IMG][/URL] nie mam gdzie go bezpiecznie ulokować, dostał tymczasowy mały kojec z budą, ale on za malutki na takie warunki.... a w domu mam psa, który każdego "nowego" chce pożreć :( :( może ktos potrzebuje takiego maluszka? od pani emerytki wrócił, tak sie cieszyła, że już nie jest samotna.... ech :( i z kanapy wrócił...kastrowany i zaszczepiony
×
×
  • Create New...