-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by marako
-
[quote name='malawaszka'] marako czy ona ma takie dłuugie uszy????[/QUOTE] Ma za nisko osadzone (patrząc na wzorzec sznaucera), gdyby były osadzone 2 cm wyżej, to byłyby tak ze 3 cm krótsze, a tej długości u sznaucerów "papierowych" często są. Teraz właśnie szczeka (nie chciała wyjść z psami na ogród, a one tam na coś poszczekują). Chyba ją wypuszczę, może zechce. (przerwa) I oniemiałam. Nie tylko szczekała, ale ZESZŁA Z LEGOWISKA I PODESZŁA DO DRZWI TARASOWYCH. Wypuściłam ją, w tym czasie one weszły, więc zrobiłam kilka kroków na tarasie, żeby wszystkie wyszły razem. No ale po 5 sekundach wróciły w komplecie. Ale to wielki sukces!!!
-
Czasem Szila ze zdziwieniem patrzy na szaleństwa Hondy [IMG]http://img803.imageshack.us/img803/7083/miniszil2.jpg[/IMG] Ale ogólnie przypasowała jej [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/1738/miniszil5.jpg[/IMG] [IMG]http://img528.imageshack.us/img528/8928/miniszil4.jpg[/IMG] [IMG]http://img805.imageshack.us/img805/5873/miniszil6.jpg[/IMG]
-
Szila pilnuje nas bardzo, robi kółeczka wokół nas - odbiega, powęszy i wraca. Zwykle biega z Tajgą, bo Honda chodzi głównie ścieżkami, a Grace, dopóki nie wyleczy łap, chodzi tylko na bardzo krótki spacer, po którym zostawiamy ją w domu, a bierzemy na dłuższy resztę psów. Tam, gdzie chodzimy nie ma nic, co mogłoby przestraszyć - nic nie jeździ, nikt nie spaceruje. Wszystko to jest blisko domu, więc dokładnie wie już jak wrócić - mimo 2 lat w schronisku ma dobrą orientację w terenie - chyba przedtem była "wolnym" psem, który gdzieś mieszkał u kogoś na dworze i dostawał baty, jak tylko wszedł w zasięg człowieka. I uwaga: Szila ma nową przyjaciółkę. Od kilku dni widzę, że coś zaczęło się między nimi, a dziś już zaiskrzyło mocniej. [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/1930/miniszil1.jpg[/IMG] [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/8885/miniszil3.jpg[/IMG]
-
Zrobiłam dziś kilka krótkich filmików z Szilą, ściągnęłam programik do przycinania, ale i tak po przycięciu są bardzo ciężkie - 10 MB najmniej 10 sekundowy filmik. Jakim go odchudzić? Załadowałam szczęśliwie bardzo skrócony (5MB) na Imageshacka, ale to okropnie długo się tam ładowało i zapewne będzie tu ciężko się otwierać. [video]http://img138.imageshack.us/img138/4518/xcfbiringlgbwtqddamksj.mp4[/video] (nie wiem, czy w ogóle załaduje się)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka'] myśmy ostatnie kilka lat mieli choinki żywe - w donicach (.............) tak myślę czy jutro nie podjadę do Koziegłów po sztuczną i będzie na lata, chociaż to nie to samo już co prawdziwa...[/QUOTE] Pewnie, że prawdziwa najlepsza. Mnie zawsze tylko okropnie żal, jak więdnie i robi się z niej suchy badyl, a igły się sypią. Jakoś nie wierzyłam, że taka w donicy może się przyjąć z tak okrojonym systemem korzeniowym i nie próbowałam kupować... Ale może za rok... Wyprawa po zakupy to zawsze dla mnie nadludzki wysiłek, jakoś zdziczałam na tym odludziu i nie lubię tłumów. Wystarczy mi, że mamy tłum dzieci w pracy (mamy ponad 700, to duża szkoła + 450 pływających z obcych szkół).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Pokaż karmnik (ja zebrałam brzozowe gałęzie po ścince drzew już z pół roku temu i też zabieram się za zrobienie, ale jakiś mamy, więc wciąż odkładam). Choinki nie tylko Ty nie będziesz miała - ja nie zniosłam ze stryszku ani choinki, ani pudła z ozdobami, jutro do pracy, klejenie uszek i też chyba nie będziemy w tym roku mieli. Najwyżej ze spaceru trochę gałęzi przyniosę do wazonu, bo niedawno ścinali jakieś sosny w pobliżu. Co do sprzątania - ograniczyłam się do kupienia szczotki ryżowej i kijka teleskopowego w nadziei, że doszoruję fugi, ale realizacja poczeka... Życzę ptaszorów, jak spadnie śnieg i zrobi się zimno, przylecą. Nie wiem, jak u Was, ale u nas około zera tylko i śniegu nie ma (teraz zaczął sypać). Porozsypuj trochę ziarna w pobliżu karmnika na ziemi, zawieś słoninkę w pobliżu, to na pewno zwabisz. U mnie najpierw przylatywały na taras, a później dopiero do karmnika. (przeczytałam o kulach - właśnie takie miałam na myśli mówiąc o słonince - u nas słoninki nie uświadczysz, bo nie jadamy mięsa, więc kupuję takie kule. To najlepszy wabik)- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Nika , wrocławianka z konińskiego schroniska za Tęczowym Mostem
marako replied to NikaEla's topic in Już w nowym domu
Sama nie wiem, chyba lepsze bieganie i szczekanie na wroga niż leżenie w łazience ze szczękaniem zębami, i drżeniem całego ciała (a nawet sikaniem pod siebie). -
Jestem umówiona na zabieg na piątek, czyli 28 grudnia na 11:00 (w moje urodziny, a które, zmilczę). Pokarm już zanikł (są śladowe ilości), guzki (w jednym sutku, ale dość spore) - zostały. Łudziłam się, że o może jakiś stan zapalny z powodu zalegającego mleka, choć wet na 99% jednak wskazywał na guzki. Ale uczepiłam się tego 1%. No i może też, jak wszystko przebiegnie planowo pozbędziemy się tej blizny. Malawaszko, dostałam fakturę za leczenie zatrzymanie laktacji Szili. Wyślę ją jutro rano razem z tą, która przyszła w paczce z lekiem na stawy. Ta, którą dziś dostałam jest na 126 zł - na AFN. Szila wczoraj wieczorem upominała się nieśmiało o głaski, jak przestawałam miziać za uszkiem albo po łapce. Kładła mi na rękę łapeczkę, przybliżała pyszczek. W ogóle to od wczoraj, choć nadal tylko leży w domu, to obserwuje otoczenie, głowę często ma podniesioną i patrzy sobie na to, co się dzieje. Dziś dzień pełen wrażeń. Najpierw spacer, później podróż do weta do City, a przy okazji odwiedziliśmy z nią targowisko na Dworcu Świebodzkim - nawet nieźle szło jej chodzenie wśród ludzi , wózków, a nawet i aut. Jak Grace kręciła się na stole u weta, bo miała trochę rozgrzebywany palec, to Szila do niej podeszła i długo obwąchiwała. Po powrocie do domu po raz pierwszy nie pobiegła od razu na swoje legowisko, ale do łazienki razem z Grace (bo była otwarta, a Grace chciała się napić więc pobiega pod bidet, czyli swój wodopój). Oczywiście prawie od razu Szila zawróciła na swoją kołderkę, ale miły był widok Sziluni w innym miejscu mieszkania. Jeszcze przed zapadnięciem zmroku mąż wziął je wszystkie na spacer, a ja niestety musiałam zostać przy garach. W końcu dzieci też muszą coś jeść, jak już przyjechały do mamy na święta. Dziękuję wszystkim, którzy znajdują czas by tu zaglądać i nas wspierać mimo przedświątecznej gorączki. No i życzę, by Wasze/nasze czworonogi przemówiły ludzkim głosem (moje na pewno powiedzą: "objadacie się takimi smakołykami, a nam tak mało dajecie, że musimy zaczajać się na kompostownik, jak nie patrzycie", bo są nienasycone). A propos - Szila je coraz chętniej, ale jedynie z mojej ręki. Obiecuję sobie, ze w końcu ją przegłodzę, dopóki sama nie zacznie jeść, ale wciąż nie mam sumienia.
-
[quote name='lika1771']Marako czy doszly tamte pieniazki?[/QUOTE] Lika, wpłynęły już wczoraj, ale nie zaglądałam na konto, więc nie wiedziałam. Dzięki wielkie. Jutro ogarnę rozliczenia, bo dziś cały dzień w mieście i padam. Najechało mi się dzieci, a w lodówce pusto, więc trzeba było wybrać się do Wrocka po zakupy. Kolejki okropne, więc zleciało 6 godzin na 3 sklepy jedynie. Dobrze, że długi spacer z psami odbyliśmy przed zakupami, bo jak wróciliśmy, było już ciemno. No, ale jutro tylko weterynarz i już w końcu można będzie pomieszkać.
-
Przyznam, że wolałabym, żeby ona się jednak najpierw trochę bardziej otworzyła. Dobrze byłoby usunąć tę bliznę no i koniecznie te guzki (bo to gruczolaki najprawdopodobniej) i to jak najszybciej, czyli zaraz po świętach, bo z guzami nie ma co czekać. Jakby jeszcze do tego się zagoiła i ciut odrosłyby jej kudełki, to byłaby pełnia szczęścia. Bo w tej chwili troszkę wypłoszowato wygląda tak beznadziejnie obciachana nożyczkami (nie chciałam jej stresować maszynką, ani stawiać na stół, więc tylko powycinałam dredy, na leżąco. Dotychczas miałam szczęście i moje tymczasowiczki znajdowały świetne domy bardzo szybko (nawet czasem i po 2-3 dniach ogłaszania). Ale rzeczywiście miały super zdjęcia, bo to podstawa.
-
Elinko, żaden z dużych psów nie osacza Szili, one dają sobie po głowie chodzić wszystkim, nawet bardzo nahalnym tymczasom, a co dopiero miłej i cichej Sziluni. Jedyny raz na początku, jak Szila próbowała wejść na legowisko, nie zważając, że leży tam Grace i nadeptując ją na nogę (obok chorego palca), to ta ją ostrzegła pomrukiem. Za to kilka razy w ostatnich dniach widziałam, jak Szila chcąc pierwsza wejść do domu (i zająć swoje ukochane legowisko) wskoczyła Grace na plecy, żeby się przepchać do drzwi (zero reakcji Grace). Nie wygląda, żeby bała się psów. Na spacerach często bark przy barku biegną z Hondą lub Tajgą. A nawet raz przez 2-3 sekundy obie przykucnęły jakby zapraszały się do zabawy. Razem szczekają na przejeżdżające auto sąsiada. Chyba nauczę się wrzucać filmiki, żeby pokazać, jak Szila zachowuje się wobec psów (na wolności, czyli na spacerach). Chyba to pomieszczenia zamknięte tak na nią działają, niemożność ucieczki, brak przestrzeni, mało światła, że nic, tylko leży. Na podłodze mam kafle, może ich nie lubi. Psy w domu głównie leżą, wcale niespecjalnie baraszkują. Żaden nie zakłóca jej spokoju, chyba, że zobaczą kota na działce lub blisko podejdzie sarna, to wtedy szczekają i chcą wyjść na ogród. Na powietrzu, w ogrodzie, w lesie to zupełnie inny pies. Jedyny lęk jaki czuje to lęk przed człowiekiem - przed psami żadnego. Jak zatrzymuje się przy pokrzywach i zajada sobie, a ja ją wołam, to przez chwilę chęć na podjadanie jest na tyle duża, że nie reaguje na przywołanie. Wtedy podchodzę, żeby z bliska ją zawołać, pogłaskać, skierować do domu, a ona wtedy kuli ogonek pod siebie i przysiada, mimo, że przemawiam bardzo łagodnie i cicho. Zauważyłam już kilka razy taką reakcję. Myślę, że trzeba wciąż utwierdzać ją w tym, że człowiek nie bije, że ręka służy do głaskania, patyk do aportowania, węzeł do przeciągania itp. W końcu się przekona. Elinko, ja mam serce do psów i żaden pies dotychczas nie był zestresowany w mojej obecności. Mam dużo cierpliwości, staram się je rozumieć, niczego też nie staram się przyspieszać, robić na siłę, bo to wbrew pozorom opóźnia efekty. Na pewno byłoby nieźle nie pracować i być 24 h w domu, ale cóż - tylko bardzo nieliczni mają taką możliwość, że nie muszą jeździć do pracy. Do 1 stycznia w pracy będę tylko 3 dni, w dodatku po parę godzin tylko. Mąż ma urlop, jest syn, wnuk, córka. Nie braknie rąk do głaskania, ani chętnych do spacerów. Prawdopodobnie umówię się na sterylkę tuż po świętach. A co do DS, to jak tuż po sterylce znajdzie się taki, który będzie dla Szili lepszy niż mój dt, to natychmiast ją tam oddam, bo zależy mi, by miała najlepiej, jak tylko się da. Ale nie jestem aż taką optymistką.
-
Mnie poznała wyżlica, którą miałam na przechowaniu 2 tygodnie, a później nie widziałam około 8-10 lat. Staruszka tak się ucieszyła, że jej rodzina nie mogła uwierzyć, w to, co zobaczyła. Ale to myślę były dla niej 2 wyjątkowe tygodnie - zabawy i spacery po 6-8 godzin dziennie , bo miałam ferie, ogromną chęć zabaw i treningów z psem, a o swoim psie nie miałam co marzyć.
-
Też się dziwiłam, że po 2 latach tak dobrze pamięta poprzedni dom. Może i jest tak, jak piszesz. Nasza Tajga, choć fizycznie mocna suka i jest u nas już 4 lata, to jednak nadal nie można jej wołać, zdecydowanym mocnym głosem, bo wtedy nie przychodzi i widać, że jeszcze w niej jest lęk. Jej trzeba wydawać polecenia wyjątkowo łagodnie, miło i radośnie, chyba, że się rozkręci w zabawie, to już zapomina o strachu (a umie bawić się gdzieś od pół roku dopiero). Tyle trwać może tak naprawdę naprawienie zła i uciszenie lęków u skrzywdzonego psa, a nierzadko i to się nie udaje.
-
Tulimy ją teraz na zmianę z mężem. Jest weekend, będzie miala więcej wrażeń, samych dobrych. Będzie też więcej ludzi do głaskania. Dobre wieści: kolację zjadła z apetytem całą. Karmiłam ją co prawda, ale brała sama z ręki, nie musiałam wciskać do pyszczka. I UWAGA: [B]pogryzła[/B] kilka kulek (na koniec, po mięsku daję kilkanaście kulek karmy, żeby się przyzwyczajała do suchej, bo w zasadzie to karmię głównie suchą). Dotychczas mamlała i łykała w całości lub wcale nie chciała kulek, ledwie wmuszałam pierś z kurczaka.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
No to teraz będziemy czekali na relacje, jak układa się Batumi w nowym domku. Będzie tęsknić, a za psim towarzystwem szczególnie.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Aż zajrzałam na początki Puni i rzeczywiście - nie do poznania, taka "apetyczna", aksamitna jest teraz. Wszystkie u Ciebie prędzej, czy później osiągają maksimum zdrowia i urody, jaka jest im zapisana w genach, a nawet jeszcze więcej, niezależnie od stanu początkowego.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Ach, to chyba w 99% strach! Silunia żwawo wyruszyła dziś na spacerek, jak wróciłam z pracy. Gdy krzyknęłam na Grace (bo już oddalała się w stronę działki /kompostownika/ sąsiadów, to Szila skuliła się i już chciała wracać do domu. Po chwili jednak przybiegła, bo jednak nie chciała wracać sama. Nie zbliżała się, bo 40 kg Hondy jak zwykle szalało w pobliżu, skakała na 40 kg Grace, żeby też ją op... po mojej reprymendzie. Jednak po chwili już Szilunia z radością, ale też uległością zaczęła podbiegać, gdy ją przywoływałam. Byłam bardzo szczęśliwa, że tak ślicznie przychodzi i trąca mnie noskiem. I nagle TRACH! Kiedy z tego szczęścia podniosłam z ziemi gałąź i chciałam ją rzucić Grace, Szila wpadła w przerażenie i prawie sunąc brzuchem po ziemi, uciekła. Boże, co ona musiała kiedyś przeżyć, że tak okropnie wystraszyła się gałęzi w mojej ręce i podniesionej ręki. Przemówiłam do niej najczulej, jak umiałam, więc po dłuższej chwili przyszła, na ugiętych nogach, biedactwo. Muszę przy niej uważać na ruchy, dźwięki, bo jest bardzo niepewna - nadal, po 10 dniach. Z wielką ulgą przyjęła odwrót do domu, na legowisko.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Jaką nową sierść ma mieć Batumi? Będziesz ją obcinała na sznaucera? Czy ma już domek na oku? Punia jak odrosła trochę, cuudna jest. Za Furią nie nadążam na filmikach. Za szybka jest jak dla mnie. Nie wiem, czy wytrzymałabym długo z takim pędziwiatrem. Angażuje zmysły do granic możliwości.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Każdy przepada po pierwszym spotkaniu z tą rasą. A po kolejnych spotkaniach jeszcze bardziej się pogrąża. Mam takie i znam takich, co też mają, więc znam to z autopsji. -
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
To już ta olbrzymka z ostatniego zdjęcia bardziej mi czemuś podchodzi na czernysza, niż Czak. Ale dobrze, że zaopiekowany. A co z tymi olbrzymkami? Wyglądają na mniej zapuszczone, więc rzeczywiście może czyjeś? -
Elinko, nawet pomyślałam o zębach, bo ona w ogóle nie gryzie niczego tylko mamle. Pokażę zęby dokładnie przy wizycie (w niedzielę), sama wcześnie popatrzę, z tym, że się nie znam. Jakby co, to popytam o psiego stomatologa. (Jak wet sprawdzał wiek, to mówił, że zęby ma bardzo ładne, ale mi się wydaje teraz, że dziąsła ma zaczerwienione). Na kolację dziś zjadła trochę więcej, niż zwykle, ale też tylko z ręki i łykając. Namowiłam ją też na wyjście na ogródek teraz, po kolacji i zamknęłam drzwi, żeby się tam integrowała z psami. Jak po 5 minutach zawołałam, to zjawiła się niemal od razu - była sama pod furtką (psy z drugiej strony ogrodu, niestety) i chyba czekała na wypuszczenie z posesji, skwapliwie i szybko pobiegła na swoje legowisko i teraz znów leży. Dziwi mnie, że nie zwiedza pokoju, że nie chce podejść jak ją wołam (wołam z poziomu podłogi, na różne sposoby, przemawiam i nic - tylko się wtedy poddrapuje). Będzie ładna, jak odrośnie zdrowy włos, teraz taki wypłosz, coś jak wyżeł. Wysoka jest, bo długonożna. Malawaszko, przyszedł Apto-flex (już we wtorek listonosz zostawił awizo, ale wiejska poczta jest czynna akurat w godzinach mojej pracy, w dodatku 13 km od nas, więc odebralam dopiero dziś). Czy mam podawać jak we wskazaniach profilaktycznych np. dla ciut większej wagi, czy leczniczych?
-
W schronisku była 2 lata, więc raczej nie wyczekuje na byłych właścicieli. A patrzyła nie w przestrzeń, ale na bawiące się pozostale psy, poza kadrem. Owszem, jest jakby trochę w innym świecie, ale na zawołanie przybiega, zwłaszcza, jak odwracam się w innym kierunku ruchu. Miskę jak nawet podpycham pod nos - nie je. Jak sobie idę żeby nie stresować i zostawiam miskę pod noskiem - też nie je. Muszę karmić z ręki i zjada 4-5 małych kawałeczków mięsa (wyłącznie). Będę próbowała ją karmić na dworze.