-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
Który był neuropsychiatrą ;) Barwniki zawarte w burakach są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym pod symbolem E 162 - betanina. Barwnik jest uważany za wysoce bezpieczny właśnie dlatego, że rozpuszcza się w wodzie i jest wydalany z organizmu wraz z moczem. Zabarwienie moczu po burakach chyba już prędzej mogłoby zależeć od ph moczu, bo betanina jest wrażliwa na zmianę odczynu - w pewnym zakresie ph jest stabilna, w innym - wyższym - nie. Ale nie wiem - mój pies po buraczkach zawsze ma ciemniejszy mocz. Nie buraczkowy oczywiście, ale ciemniejszy tak.
-
A mnie się basenji szalenie podobają. Mam po sąsiedzku jednego ale nie znam ludzi, a pies się jeży na nasz widok, więc nigdy nie zagadałam z nimi. Ale uwielbiam patrzeć jak on się rusza - jak na sprężynkach. I te uszy nieustannie nastawione :)
-
[quote name='sachma'] Po kastracji (?) mamy problem z popuszczaniem :/ Odie osikuje nas ze szczęścia kiedy wracamy[/QUOTE] To może być emocjonalne - w końcu on dopiero odnajduje się w nowej sytuacji, ale na pewno warto zbadać mocz, czy tam nie ma jakiejś niewielkiej infekcji. No i jest propalin na poprawę działania zwieraczy - lek teoretycznie dla suk, ale pamiętam, że na dogo były osoby z psami-samcami, które ten lek brały. Jakby co, to próbuj pytać użytkowniczkę gryf80 - wydaje mi się, że gdzieś o tym pisała, ale konkretnie to teraz tego wątku nie szukałam.
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[quote name='TeklaTulaLatika&PePa'] [URL]https://www.facebook.com/pages/Prawdziwa-DAMA-nie-chadza-sama-PUDELsi-w-potrzebie/470799836267593[/URL] juz jest[/QUOTE] Bardzo dziękuję za link do wykładu o żywieniu pudla z filmu "Kogel-mogel". Miałam sobie to zgrywać ze starej kasety, a tu taka niespodzianka :) -
[quote name='betty_labrador'](I ciekawa rzecz- po zjedzeniu buraków można stwierdzić czy sa szczelne jelita czy nie. Mocz przy szczelnych jelitach nie powinien dawać zabarwienia buraczkowego po ich spożyciu).[/QUOTE] Test pana Tombaka ;) Pan Tombak pokazywał też, jak sprawdzać wahadełkiem, czy jedzenie jest zdrowe - jak wahadełko kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to można jeść, a jak waha prawo-lewo, to lepiej nie :D
-
Zupełnie niepotrzebna dyskusja i to w dodatku chyba wywołana przeze mnie, bo się zaśmiałam późną nocą z tego, że barf obrasta filozofią. No bo trochę obrasta, ale co do zasady, to nic się nie zmieniło - każdy obserwuje swojego psa i dobiera to, co jest dla niego najlepsze. Zaczynałam barfować w 2009 roku i wtedy obowiązywało przykazanie, że bez wyraźnej potrzeby wynikającej z choroby lub badań krwi, niczego się nie suplementuje - bo właśnie o to chodzi w barfie, że jedzenie jest nieprzetworzone, świeże i organizm psa bierze z niego to, co mu potrzebne. Proporcje były jakie były (każdy je zna) i nikt nie liczył ile wątróbki jest w wątróbce, tzn. w podrobach ;) Były osoby, które dawały olej rzepakowy i nie zawracały sobie głowy tym, że podobno najlepsiejszy dla psa jest olej rybi. Były i takie, które dawały tran kilka razy w tygodniu nie obawiając się przedawkowania witaminy A. Nie pamiętam, żeby ktoś podawał krew czy niestandardowe podroby typu mózg. Mało kto miał dostęp do świeżych/mrożonych żwaczy. Suplementów dla barfujących nie było (tych wszystkich tauryn, węglanów, cytrynianów wapnia, mączek z małży itp.), Ekozwierzaka nie było, kalkulatorów (skądinąd bardzo przydatnych, szczególnie jeśli ma się psa chorego) też nie było. Teraz zaczyna się zmieniać i część tych nowinek doceniam, a część po prostu troszkę mnie śmieszy - ot choćby podawanie ptaków z pierzem - ale śmieszy mnie tylko wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bez pierza to już nie barf, bo wilkom nikt ptaków nie skubał (nie twierdzę, że tu - obserwuję inne fora). Bo poza tym to wolność Tomku w swoim domku - za przesadę uważam tylko, gdy ktoś w "moim domku" sugeruje, że bez krwi pies mi się powoli wykończy (ale to nie dotyczy nikogo z tego wątku).
-
[quote name='motyleqq']powtórzę: mój wujek też ma zdrowego psa, a je resztki z obiadu. pies mojej babci ma jakieś 12 lat i je Pedigree- też ma się dobrze. cóż z tego? nie chcesz- nie dajesz. ale nie rozumiem po co sugerowanie, że podawanie jest przesadą... można by uznać, że w ogóle barf jest przesadą. [/QUOTE] Nie zrozumiałyśmy się. Każdy daje, co chce - jasna sprawa. Barf nie jest przesadą. Przesadą jest wmawianie, że jeśli nie podam krwi, to pies NA PEWNO będzie miał niedobory żelaza. Że PRAWIE NA PEWNO ma niedobory tauryny, a bez węglanu wapnia ze skorupek RACZEJ NA PEWNO nie poradzi sobie z nadmiarem fosforu - a taka atmosfera zaczyna tu i tam panować ;) I to jest przesada, bo gdyby była prawdą, to gatunek by wyginął :)
-
No to ja naprawdę nie wiem, jakim cudem pies mojej mamy dożył 17 lat bez anemii i pies teścia prawie tyleż samo - bez anemii. Kosmici jacyś :niewiem: [B]Panbazyl, Hecia [/B]- dajecie krew do jedzenia? Bo wiem, że Wy regularnie robicie psom badania krwi. (Całkiem szczerze, to myślę, że wokół barfu robi się niezły rynek zbytu - bo ileż osób ma dostęp do świeżej krwi? Raczej niewiele. Reszta - wystraszona czyhającą anemią - kupi suszoną krew. Kupi też taurynę. L-karnitynę i może jeszcze Q enzym. Do tego mączkę z dzikiej róży, no i skoro jesteśmy przy temacie natury, to może jeszcze mączkę ze skorupek, bo w końcu znudzi się mieleniem. Potem znajdzie się ktoś, kto to wszystko pozbiera do kupy razem z mięsem, oczami, mózgiem, grasicą, tarczycą i całą resztą - i zrobi jakiś nowy ziwi peak pod tytułem super hiper naturalny jak barf. I tak historia zatoczy koło :))
-
a kto tu pisze o rzucaniu czegokolwiek? Ja nie, Lady S chyba raczej też nie. Nie znam ani jednego psa, który dożyłby sędziwego wieku karmiony z dodatkiem krwi (z oczywistych względów - polski barf jest na to zbyt młody). Znam za to całą masę długowiecznych psów, które krwi nigdy na oczy nie widziały. Wet też nigdy nie wspominał, żeby anemia była jakąś powszechną plagą w populacji współczesnych psów, więc to nie może być tak, że krew jest jedynym źródłem przyswajalnego żelaza. Żelazo jest w czerwonym mięsie i w... wątróbce ;) Kiedyś surową wątrobą leczono anemię. Moja szwagierka musiała zjadać łyżkę surowej wątroby dziennie - błeee. (To było parę dziesięcioleci wstecz oczywiście.)
-
Tzn. jeśli ktoś ma dostęp do całych ptaków a pies chce to jeść, to czemu nie, niech daje. Mnie się po prostu nie chce wierzyć w to, że pies pozbawiony krwi, mózgów, oczu, piór itd. jest skazany na niedobory :)
-
No bo to takie ciupkę ironiczne miało być ;) Jak już się zaczęły na barfnym świecie i nie tylko pojawiać takie newsy, że pies powinien jeść i oczy, i śledzionę, mózg, krew, a może i pióra (keratyna) itd. to się ze znajomą zaczęłyśmy troszkę podśmiewać, że właściwie można by do normalnego mięsa dorzucić trochę pedigree albo chappi w charakterze suplementu - zawsze były zarzuty, że to z odpadków robione, to akurat - jak znalazł - wymiona, uszy, chrapy, rogi i kopyta ;)
-
Hyhyhy, ten barf robi się coraz bardziej skomplikowany, a miało być prosto i "naturalnie" :D :D
-
Panbazyl, gratki wielkie dla chłopaków :)
-
Jeszcze dalej niż do Wrocka masz do Lublina :) Ale tam na Uniwersytecie Przyrodniczym jest wydział biologii i hodowli zwierząt, a w jego ramach kierunek - zootechnika. I tam działa zakład hodowli amatorskich (w tym psów), ale nie wiem, czy to już nie w ramach specjalizacji, czyli studia drugiego stopnia.
-
Sporo tych śmiesznych, mocno kolorowych fryzur tworzy się przy użyciu barwników dopuszczonych w przemyśle spożywczym i kolorowej kredy.(Oczywiście cały czas w sensie koloryzacji, a nie rozjaśniania.) Sandra Hartness - ta od pudlicy przerabianej na różne inne zwierzęta i nie tylko - deklarowała kiedyś, że do malowania psa nie używa niczego, czego nie mogłyby bezpiecznie zjeść dzieci ;)
-
Być może właściciele psa liczyli na to, że sprawą zajmie się policja. Niestety policja może jedynie wypisać mandat, a jeśli właściciel psa nie zgodzi się go przyjąć, no to tradycyjnie - sąd grodzki i grzywna. Z tego, co wiem, sprawa karna z automatu ma miejsce tylko wtedy, gdy uszczerbek na zdrowiu (rzecz jasna człowieka, a nie psa) wymaga hospitalizacji dłuższej niż 7 dni. W "lżejszych" przypadkach należy dochodzić zadośćuczynienia na drodze cywilnej, czyli samemu złożyć pozew. Można to zrobić w przeciągu dwóch lat od zajścia, choć oczywiście - im szybciej, tym lepiej. Po 16 miesiącach trzeba by zapewne mieć mocną podstawę w dokumentach - obdukcja lekarska, koszty leczenia córki, poświadczone zgłoszenie wypadku na policji (pośrednim dowodem na to, że pogryzienie miało miejsce jest zaświadczenie o przeprowadzonej obserwacji psa pod kątem wścieklizny), plus zaświadczenie weta o śmierci psa na skutek pogryzienia jako dodatkowe okoliczności obciążające (dodatkowe, bo sądy przede wszystkim zajmują się pogryzieniem ludzi, a nie psów). W zależności od wagi zebranych dokumentów należałoby wcześniej zasięgnąć opinii prawnika, jak ocenia szanse na wygraną po upływie 16 miesięcy od zdarzenia.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Jeśli "cokolwiek żołtego przyczepionego do smyczy" to część ludzi będzie musiała zmieniać adresówki albo i smycze ;) Wstążka byłaby ok. Kiedyś wplątywano czerwone wstążki koniom - w grzywach, jeśli gryzły, w ogonach, jeśli kopały. Pomagało np. na zawodach, gdzie dużo nieznanych koni spotykało się w jednym miejscu. Może zresztą nadal się to praktykuje, nie wiem. -
Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem
filodendron replied to TuathaDea's topic in Kopiowanie
[quote name='N&N'] Bo niby co można powiedzieć mamie, przekłówającej uszka 6-cio miesięcznej czy nawet rocznej córeczce? Mała będzie na pewno "zachwycona" ozdobą. I "świadomie" zgodzi się na zabieg bez znieczulenia. ;-) [/QUOTE] W tym zakresie też się zmienia mentalność. Pomijając zagorzałych zwolenników piercingu (ale oni - z tego co widuję - raczej dziurawią siebie, nie swoje dzieci), to osobiście obserwuję powolne odchodzenie od tego zwyczaju. Dla mnie jest on zupełnie niezrozumiały. Wychowałam się w tzw. Polsce A i nie pamiętam, żeby dziewczynki były tam masowo kolczykowane. Żadna z moich ówczesnych znajomych nie przekuła uszu swojej córce. A jak przeprowadziłam się na "ścianę wschodnią" to byłam zszokowana skalą zjawiska - był taki moment, że miałam wrażenie, że moja córka jest jedyną niezakolczykowaną dziewczynką w piaskownicy. Teraz oczywiście już nie bywam w piaskownicy, ale wydaje mi się, że to się zmienia - że jest znacznie rzadsze niż naście lat temu. Ale porównanie jest zasadne - tak jak kopiowanie psów, tak i robienie dziur w uchu niczego nieświadomego, małego dziecka i wkładanie tam ciał obcych aby uniemożliwić naturalny proces gojenia - jest dla mnie nie do przyjęcia. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Beatrx']to u mnie jest pani, która się ze swoim astowatym za samochodami chowa i tylko do mnie krzyczy, zebym szybciej szła zanim jej pies mojego zobaczy...[/QUOTE] Też pięknie :) U mnie jest jeszcze pani z rottkiem. Pani przemawiająca. Zaczyna przemowę jakieś 20 m przed "mijanką" i kończy 20 m po niej. Przemówienie jest skierowane do jej własnego psa i są to przeróżne warianty werbalnych argumentów na rzecz tezy, że zabawa z małym pieskiem to nie jest dobry pomysł. Przy czym nieodmiennie odnoszę wrażenie, że ta "zabawa" to mocny eufemizm :) -
Wiesz, nie gniewaj się, ale czy myślałaś o przeprowadzce do miasta? Do jakiejś dużej, zabetonowanej aglomeracji, gdzie nie ma myszy, nietoperzy a psy są szczepione? Bo trochę szkoda dzieciaka... Z takim podejściem to ono chyba nie będzie mogło nawet spokojnie sobie poraczkować ;)
- 87 replies
-
- choroby
- wścieklizna
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='zaginiona sara'] Ekologiczne są całkiem inne, mięso twardsze, ciemniejsze, po prostu inne.[/QUOTE] A ile trzeba rosół z tego gotować :) Co do kości, to mam takie same obawy jak Gryf - nie dałam psu kości z eko kuraka.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Też tak to rozumiem - że psy A-niusi były dalej od agresorów niż ona sama, i gdyby je przywołała, to musiałyby się zbliżyć - czym zapewne jeszcze bardziej zdenerwowałyby szczekające psy. Alternatywą było pogonić za własnymi psami, ale wtedy też pani mogłaby drzewka nie utrzymać. Ogólnie to współczuję - ja mam niestety dwa tak "wychowane" asty w pobliżu. Jeden pan na nasz widok zmyka do klatki schodowej (nie wiem, on się chyba od tej klatki nie oddala dalej niż na parę metrów?) a druga pani w popłochu szuka drzewka, wokół którego mogłaby okręcić smycz :roll: -
Może chodzi o mięsień zwieracz cewki moczowej - żeby dodatkowo nie utrudniał?
-
Ja myję, bo swego czasu chodziły słuchy, że w sklepach potrafią "poprawić" mięsko płucząc je w wodzie z płynem do mycia naczyń. Ile w tym prawdy, to nie wiem, ale wolę umyć dodatkowo ;) Kupiłam dynię - ma bardzo neutralny smak i z niewielką domieszką mięsa wchodzi nawet mojemu dziwakowi, który ma długie zęby na wszelkie surowe warzywko.
-
Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem
filodendron replied to TuathaDea's topic in Kopiowanie
[quote name='N&N'] Okazało się, że ogonki tnie się "na żywca"! :crazyeye: :shake: :-( :mad: [/QUOTE] Tak. I jeszcze dorobiono do tego swego czasu przedziwną koncepcję, że skoro szczenię po odcięciu - było nie było - kawałka kręgosłupa ssie matkę, to znaczy, że go nie boli. Chyba każda kobieta, która wykarmiła dziecko piersią, wie że to jakaś kosmiczna bzdura. A co do gojenia się chrząstki ucha to można popytać w gabinetach piercingu ew. chirurgów z traumatologii. Co do wyglądu dobermanów, to znacząco poprawiono go krzyżówkami z manchester terierami - ta druga rasa chyba miała więcej szczęścia.