-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
Ja co pół roku odrobaczam. Nie ma małych dzieci w domu.
-
[quote name='evel']Ciekawie brzmi ten przepis na szynkę. A jaka ona jest w smaku? [/QUOTE] Hmm, no nie wiem jak to opisać - jak wieprzowina ugotowana w soku jabłkowym :) Łagodna. Jak większość tego typu domowych wyrobów nie jest przesmaczona ani nafaszerowana solanką, więc dobrze się komponuje z dodatkami o wyrazistym smaku, jak żurawina jeśli ktoś lubi na słodko, albo chrzan czy majonez jeśli mniej na słodko :) Mi tegoroczna jesień i wczesna zima upływa na gotowaniu. Po iluś tam godzinach siedzenia przed kompem dzień w dzień mam tak serdecznie dość monitora, że oglądanie tv nie wchodzi w rachubę, książka - to dopiero jak oczy odpoczną, na długie łażenie z psem jest za ciemno, więc gotuję sobie dla rozrywki, zwłaszcza nowe rzeczy, bo to wymaga skupienia się na przepisie i szybko pozwala zapomnieć o tej zawodowej robocie :D No i w ramach tych relaksujących wieczorów wypróbowałam też pieczenie wegetariańskiego pasztetu z soi. Całkiem fajnie wyszedł - tak samo, jak z wędliną, tak i tu jest różnica między domowym a takim np. sojowym Santi ze sklepu - na plus domowego oczywiście. Będę miała nowe danie na wigilię :D
-
[quote name='Albinos']A jak to jest z przyprawami'?[/QUOTE] Psom nie daje się przypraw, więc nie sądzę, żeby na ten temat istniały jakiekolwiek statystyki. Czasem w karmach są zioła i tu to już jest bardzo indywidualna reakcja każdego organizmu.
-
[quote name='panbazyl']to daj przepis. Szynka jeszcze dziewicza i czeka na pomysł.[/QUOTE] Składniki: ładny kawałek surowej szynki wieprzowej ;) 3-4 ząbki czosnku lub coś koło tego 2 cebule (lub coś koło tego) litr soku jabłkowego liście laurowe, kilkanaście goździków, ziarna jałowca - w ilości, jakie kto smaczki lubi sól i pieprz. Czosnek przepuszczamy przez praskę i mieszamy z solą, pieprzem i jałowcem (ja ten jałowiec lekko tłukę w moździerzu). Tę mieszaninę wciera się mocno w mięso i wstawia do lodówki na co najmniej dwie godziny. Potem trzeba jakoś związać tę szynkę, żeby miała szynkowaty kształt. Ja wiązałam sznurkiem lnianym i tak to wyglądało: [URL]http://i40.tinypic.com/1q22ic.jpg[/URL] Ale jakby mieć siatki wędliniarskie, to pewnie wyszłoby zgrabniej :D Takie mięso wkłada się do odpowiednio dużego garnka, zalewa sokiem jabłkowym i uzupełnia wodą, żeby było przykryte. Dodaje się liście laurowe, pokrojoną w plastry cebulę i goździki. I się gotuje. Do miękkości - można nakłuwać patyczkiem do szaszłyków. Po ugotowaniu, wystudzeniu i rozkrojeniu wygląda tak: [URL]http://i41.tinypic.com/rbel2t.jpg[/URL] To jest oczywiście gotowane mięso, więc "szynka" w sensie wędzonki byłaby tu mylącą nazwą. Edit, bo zapomniałam dopisać o studzeniu - studzić powinno się ją w tym soku i wodzie, w których się gotowała. Jest wtedy bardziej soczysta.
-
[quote name='panbazyl']Dlatego musiałam przelamać swoje antypatie kuchenne i co tydzien piekę kawałek mięsa a po wystudzeniu mam fajną domową wędlinę na kanapki [/QUOTE] Mam fajny, prosty i sprawdzony przepis na ugotowanie szynki wieprzowej w soku jabłkowym - super na kanapki :) A vegeta i tym podobne kucharki to tylko zabijają smak.
-
Spróbujcie dawać mu regularnie suszone żwacze. Rumen tabs zawiera tylko treść żwacza. A poza tym skoro już wrócił do prawidłowej wagi, można spróbować dać mu normalne jedzenie a nie suche chrupy - tyle że np. bez wypełniacza lub z niewielką ilością, żeby nie tył. Niektóre psy na suchej po prostu będą jeść kupy i już. U nas rezygnacja z suchej karmy i karmienie surowym mięsem (Barfem) całkiem wykluczyło ten problem.
-
[quote name='andegawenka']Bo jemy chemie i zaczynamy się tego świnstwa bać. Swiadomość nam wzrosła. [/QUOTE] Ale z tym strachem przed chemią nie ma też co przesadzać. Ostatnio czytałam wywiad z dr. Kucharem z Uniwersytetu Wrocławskiego, pediatrą i specem od chorób zakaźnych. No i on się wypowiadał w duchu mocno sceptycznym na temat "mód" na zdrowy tryb życia, które m.in. kreują się za pośrednictwem netu. Była moda na nieszczepienie dzieci, bo szczepionki mają skutki uboczne, potem - wciąż żywa - moda na odrobaczanie. Czy trzeba, czy nie trzeba, różnymi "cudownymi" środkami ludzie się odrobaczali, choć nie mieli objawów, przychodzili do gabinetu i UPIERALI się że na pewno są zarobaczeni. Na koniec wywiadu redaktorka pyta tego lekarza, co obecnie przeważa w jego gabinecie, a on odpowiada, że teraz jest fala matek, które panicznie boją się chemii we wszystkim ;) No to ja, że się nie dać ponieść tej fali ;) :D mam już gotowe dwa litry własnego zakwasu z buraków na barszcz wigilijny, zamrożony bigos z własnoręcznie ukiszonej kapusty na święta oraz pomrożone schaby ze śliwkami w charakterze wędliny, pasztet drobiowy własny, a dziś będę kisić mąkę żytnią na żur. (Tak, wiem, to nie te święta, ale lubimy bardzo :)) No ale jakby mnie kto zapytał, czy ulegam mediom i modom, to absolutnie nie :D
-
A co one jadały do tej pory? *** Skusiłam się na zelmera 1500 wat :) Korpusów jeszcze nie mieliłam, ale ta przystawka-szatkownica do warzyw jest super - bo ja daję często warzywa na surowo, więc mam sporo tarcia na drobnych oczkach.
-
Pewnie, że szukaj kogoś zaufanego, szczególnie, że i potem Ci się przyda. Po porodzie może i kręgosłup wraca do normy, za to możliwości czasowe kurczą się jak czarna dziura ;) Zdrowia życzę i gratulacje :)
-
[quote name='Czekunia']Filodendron, to podwójne ucho to miejsce, gdzie jest taka jakby zakładka ze skóry na uchu. Dorwij jakiegoś psa gładkowłosego i dokładnie obejrzyj ucho - na pewno bez problemu znajdziesz:)[/QUOTE] Ale to płatek ucha tak bliżej nasady, tak? No jest tam coś jakby zakładka, może raczej fałdka, ale żeby podwójne ucho? :D * Grey, oczywiście oglądam i wyrywam - używam do tego pudru, który bardzo sobie chwalę - ale to raczej w środku ucha, a nie tam gdzie się strzyże - i tam raczej nie ma nic podwójnego, przynajmniej u mojego psa :)
-
Które to jest podwójne miejsce ucha? Mój zawsze nosił długie włosy na uszach, więc nie wiem.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ogólnie to sobie powiedzmy, że ten wątek jest po to, aby wyprać brudy. Spotykamy 100 fajnych piesków, a 101 jest pokręcony i na dodatek ma pokręconego właściciela, który uważa, że ani on, ani pies jednak pokręceni nie są. I właśnie ten sto pierwszy trafia na ten wątek zgodnie z jego tytułem. Miłe wydarzenia i towarzyskie spotkania ludzie opisują sobie w swoich galeriach. -
Z tą wątróbką to ostrożnie. Podawana zbyt często może doprowadzić do przedawkowania wit. A. A poza tym wątroba to filtr - gromadzi toksyny, w tym metale ciężkie.
-
Ja też się bałam, wydawało mi się, że to będzie trudniejsze niż strzyżenie nożyczkami (zanim kupiłam maszynkę używałam tylko nożyczek), że łatwiej zaciąć i w ogóle. A potem byłam taka zadowolona, że się zdecydowałam, że już - prawdę mówiąc - z wygody zrezygnowałam z rzeźbienia pomponów i jak mam mało czasu, to lecę wszystko maszynką i już. (Wstyd o tym pisać w tym wątku :oops:)
-
[quote name='Korenia']Raz mi groomer nie pozwolił zostać z psem i do dzisiaj żałuję, że tam poszłam... to jakiego psa odebrałam wołało o pomstę do nieba. I nie mówię tu tylko o brzydkim strzyżeniu, Amy była w kilku miejscach pozacinana - na szyi, na pupie, na bokach. Coś strasznego.[/QUOTE] Mojego tak pocięli, że aż na antybiotyku wylądował. Jakby go ktoś uszkodzonym ostrzem strzygł - równe, cienkie cięcia za każdym pociągnięciem maszynki na klatce piersiowej i brzuchu (tam, gdzie stosunkowo mało włosów). No i potem już była masakra ze strzyżeniem. Trzeba było psu na nowo w głowie poukładać, że to nie grozi śmiercią ani kalectwem. Nie pamiętam ile mięcha na to poszło, ale udało się - także to się da zrobić :) No i groomerom dziękujemy (przy całym szacunku ;)). Finansowo wyszło mi to in plus - maszynka dość szybko się "zamortyzowała".
-
[quote name='Korenia']To widocznie moja sucz jest dziwna :) Jak zostawiam ją z grommerem i idę, to jest cyrk na kółkach, a jak czekam, to stoi ładnie i nie ma problemu z niczym[/QUOTE] Jak masz groomera, który nie ma nic przeciwko temu, żeby klient został z psem, to się ciesz i korzystaj :) Mnie się takiego nie udało znaleźć, więc sama zaczęłam strzyc ;)
-
Oczywiście, że świadczy o tych "organizacjach", w końcu to są mniej więcej te same psy, co rok temu, tyle że teraz "zrzeszone". Ale oni nie potrzebują wymówki, że "dla zdrowotności" - w końcu teraz to ich statutowa działalność...
-
Hahah, to takie buty :D Myślałam, że do skrzyniowej zamrażary to wrzucasz :D Ale temperatury przecież nie są stabilne - to nie szkodzi, że się czasem trochę podmrozi, potem rozmrozi, i znowu zamrozi?
-
[quote name='dzoanna']filo może ma... ale widziałaś ile jest związków hodowców i tym podobnych? "normalny" człowiek nie odróżni czy rodowód jest taki czy inny. teraz co drugi szczeniak " z papierami" przychodzi z przepukliną, zapaleniem uszu, pasożytami... a ludzie dopiero od nas dowiadują się,że kupując za pół ceny kupili w większości cierpienie wielu zwierząt z pseudo... oni się już nie boją rozmnażać, stworzyli sobie swoje "związki" i w dupie mają prawo![/QUOTE] Pod tym względem niewiele się zmieniło, na pewno nie w ciągu tego jednego roku. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z konsekwencji noweli ustawy z zakresie stowarzyszeń. Niemniej trudno mi uwierzyć, że w ciągu roku zwiększył się odsetek chorych psów, z przepukliną, pasożytami itp, itd. Jest tak samo, jak było w sensie statystyki chorób. Jeśli wetom teraz robi się bardziej przykro, bo obecnie to są psy z szemranymi papierami, a kiedyś były w ogóle bez papierów, to w niczym nie zmienia tej statystyki, ani chorób, ani ich leczenia. Może rozmowa z klientem jest trudniejsza, i to tyle. Oni nigdy nie bali się rozmnażać. Mogą natomiast obawiać się konsekwencji prawnych z tytułu sprzedaży szczeniaków spoza jakichkolwiek stowarzyszeń. A ponieważ ciąża/poród wymagają jakiegokolwiek, choćby drobnego udziału weta, to stąd może wynikać asekuracja w postaci "wyczytałem, że dla zdrowotności".
-
Musisz mieć fajną zamrażarkę, że możesz mrozić dynie w całości :D
-
Ale oczka w Twoim rozstawieniu są bliższe naturze ;) Szczęście, że to oko się znalazło z dwóch powodów - też byłyby nerwy, gdyby ogr zjadł. A bezrobocie będzie rosnąć i na pewno tzw. "ścianę wschodnią" dotknie w większym stopniu niż Polskę A. To jest uwarunkowane geograficznie, społecznie i ekonomicznie (brak inwestycji), ale tak całkiem na marginesie to ja z kolei mam takie własne prywatne wnioski, że tutaj ludziom jakoś mniej się chce pracować, niż np. Ślązakom. Statystycznie oczywiście.
-
O kurczę, przeszczep twarzy :) Artystyczna robota :)
-
[quote name='panbazyl'] Bo w pewnym momencie juz dlużej się nie da ukryć wyjazdu "na wakacje" konika.... [/QUOTE] O rety :( - a nie da się jakoś wysłać konika na operację plastyczną czy inne spa albo coś? Kiszka, jak to mówią :/ Moje młode miało lalkę-szmaciankę Zuzię - miałam takiego stresa, że zginie, że na zapas szukałam sobowtóra. Trudne to są sprawy.
-
Jak myślicie, czy teraz gdy zaczęły się mrozy, sensowne byłoby opcjonalne dodawanie do psiego jedzenia tłuszczu kurzego, indyczego itp. zamiast tradycyjnie dodawanych olejów? Aktualnie skończył mi się olej z łososia i daję naprzemiennie olej z pestek winogron i oliwę z oliwek. No i zastanawiam się, czy ich nie zastąpić tymi zwierzęcymi. Nie żebym psu żałowała oliwy z oliwek ;) ale zimno jest, on ogolony, a takie zwierzęce na pewno są lepiej przyswajalne.
-
Nie wiem, czy usmażenie korpusów (czy jakakolwiek obróbka termiczna) to jest dobry pomysł. Nie podaje się kości po obróbce termicznej nie tylko dlatego, że to mało bezpieczne ze względu na ryzyko urazu przewodu pokarmowego (co powiedzmy eleminujesz przez mielenie) ale także dlatego, że po ugotowaniu/pieczeniu stają się prawie bezwartościowe dla psa. To już tylko "cement" złożony głównie z soli wapnia i fosforu w postaci trudno przyswajalnej. To, co było w niej wartościowego, czyli osseina, związki organiczne, wygotowało się do tłuszczu, który odlałaś. To już lepiej byłoby to ugotować i zachować wywar (tak jak wywar z nóżek, po schłodzeniu zamieniłby się w galaretę bogatą w kolagen). Poza wszystkim w tym posiłku jest trochę za mało mięsa, chyba że to były mocno mięsne korpusy, ale z doświadczenia wiem, że sklepach są raczej dość dokładnie obierane. Żołądki są wprawdzie dość bogate w białko, ale nie wiem czy to nie nazbyt monotonne jednak na dłuższą metę. Może zresztą te żołądki im nie podchodzą? Nie wszystkie psy lubią.