Miałam napisać - zapomniałam :)
Na zapytaniu jednak się nie skończyło. Pani ma po prostu problemy z mężem :) Jak na razie żadnych innych maili, telefonów nie było. Może jednak uda się, by Bubcia przeprowadziła się do pani Asi. Ja trzymam bardzo mocno kciuki, może jednak męża da się przekonać (pan jednak bardziej jest za adopcją ONka). Poczekamy, zobaczymy :)
Miałyśmy iść dziś na spacer, ale brzydka pogoda. Może jutro :)