Jump to content
Dogomania

agaga21

Members
  • Posts

    19512
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agaga21

  1. [quote name='fioneczka']i jak tam wizyta wypadła ?[/QUOTE] wspaniale :) agnieszka32 jest bardzo zadowolona, jak wróci to pewnie podzieli się szczegółami.
  2. [quote name='Alicja']Aga , a nie reagował Misio nigdy na pogode ?? dziś była wyjątkowo niekorzystna aura dla meteopatów ...[/QUOTE] nie, nigdy nie zauważyłam
  3. dobra wiadomość jest taka, że cały obrzęk pod łapką lecterkową zniknął, nie ma po nim śladu, zostały same twarde guzy. misiowi zdecydowanie łatwiej się chodzi teraz. zła wiadomość jest taka, że lecterek jest słabiutki. dziś przyjechali moi rodzice z moją siostrą, którą misio uwielbia. zawsze było tak, że powitanie z nią było nie do opanowania, radości nie było końca, lecter chodził za nią krok w krok, skakał, lizał, łasił się, domagał uwagi. nie mogłam go utrzymać za obrożę, tak bardzo intensywnie się witał! dziś wstał z posłanka, podszedł ze spuszcZoną głową, pomachał trochę opuszczonym ogonkiem, pokręcił się chwilę, po czym stanął i zaczął mocno dyszeć. wyprowadziłam go do ogródka, po chwili wrócił i poszedł się położyć. nie witał się. wstawał do jedzenia, kilka razy, żeby wyjść na siku. nie podchodził do gości, to młoda wchodziła na jego posłanko żeby go poprzytulać. w ogóle nie ma sił, żeby się cieszyć. dobrze, że ma apetyt, ładnie zjada wszystkie leki.
  4. [quote name='chita'][URL="http://www.dogomania.pl/threads/179873-BA-AE-KITNY-AMSTAFF-OD-2-LAT-WSCHRONIE-CHORE-OCZY-POMOCY-PLN-na-hotel-i-leczenie"][IMG]http://images39.fotosik.pl/259/38b3e96eb738ad89m.gif[/IMG][/URL] ................................................[/QUOTE]wielkie dzięki za śliczny banerek! :)
  5. [quote name='fioneczka']zeszycik :) mówiłam ;) pamiętaj żeby rozrobić z letnią/ciepłą wodą ... bo to działa jak lakcid ... bakterie "budzą się" w cieple ;) już wiem co zakodowałaś 2 x dziennie ... heparegen ;)[/QUOTE] dobrze, będę pamiętać. dobrze, że mówisz mi o takich "szczegółach" zakodowałam że 2 razy dziennie w ogóle tabletki dawać. tzn. właściwie to 2 razy rano i 2 razy wieczorem(bo niektóre na czczo a niektóre z posiłkiem) a teraz dochodzi jeszcze 1 raz po południu!
  6. cholera, OBY TO NIE BYŁA PRAWDA! jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby kasa nie skusiła nikogo do pomocy nawet "tym obcym"!
  7. [quote name='conceited']Od 7 jest czynne.[/QUOTE]ooo, to może uda się wszystko na poniedziałek ustawić! dobrze by było, bo zostanie mało czasu od zabiegu do wyjazdu do szczecinka.
  8. dałam razem z tabletą na serce i odrobiną mięska z puszki. zjadł ale głośno mu sie odbija. dałam też ranigast, rano też dostał. za 2 godzinki kolacja i reszta leków. dzięki asia, gubię się jeszcze w tym:oops: do dziś miałam zakodowane, że rano i wieczorem.
  9. nie, cholera, zaraz mu dam, kolacje i tak późno jedzą.
  10. pod schodami mają spokojne miejsce i "oko" na prawie cały dół praktycznie, bo ta ścianka po lewej stronie przy miskach jest taka krótka 120cm. to od początku wydawało mi się idealne miejsce na psie spanko.
  11. [quote name='conceited']A Agnieszka Z to ja :) wlasnie wplacilam. Morris jeszcze w przytulisku z tego co wiem, bo dziewczyny przyjada po niego chyba we wtorek, prawda?[/QUOTE] doszła twoja wpłata 50zł :) dzięki wielkie! rozliczenie będę robiła na wątku rozliczeniowym: [url]http://www.dogomania.pl/threads/140610-UWAGA-ab-agnieszka-to-OSZUSTKA-Watek-rozliczeniowy-Bandy-Bogatynskiej/page52[/url] co kilka dni dopisuję tam rozliczenie do pierwszego postu i na bieżąco piszę jakie wpłaty doszły na nasze pieski.
  12. [quote name='fioneczka']słodziaki ... jak stare dobre małżeństwo ;)[/QUOTE] dokładnie! leżą w jednym "łóżku" ale tak, by się nie dotykać ;) asiu, bardzo bardzo dziękuję ci za leki dla misia:loveu::loveu::loveu:
  13. dzięki za to, że mogę się tu wyżalić, mam poczucie, że nie jestem sama z moimi smutkami, że ktoś mnie rozumie. wczoraj ok. 24 mąż wyszedł jeszcze z psami, misio się przewietrzył i zjadł kolacyjkę z lekami :) ze śniadaniem też nie było problemu, także myślę, że musiał mieć jakąś tylko słabszą chwilę. dziś tylko kilka fotek moich leniwców, bo jakoś nie chce im się pozować;) przywiozłam im dziś nową wykładzinę i materacyk i chyba sa zadowolone bo nie ruszają się z posłanka :) kto by jadł chrupki, jak wiadomo, że na kolację będzie mięsko ;) [IMG]http://i50.tinypic.com/2r70ys4.jpg[/IMG] takie jesteśmy zmęczone pieski nicnierobieniem! [IMG]http://i47.tinypic.com/2dwfaty.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/33nzr7k.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/p3861.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/zuh9h0.jpg[/IMG]
  14. [quote name='maszyna23']O kurcze poucinało mi zdjecia!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] musisz je najpierw pozmniejszać do rozmiaru max. 640x640 pixeli ;)
  15. tak, dziękujuę. pieniążki doszły :)
  16. nic dziwnego, że nie chce jeść. boli go brzuszek, właśnie zwymiotował :(
  17. eh...dziś pół dnia gotowałam psom jedzonka. tak się cieszyłam, że będzie im smakowało...etna wcina jak głupia a lecter ucieka przed miską! a w misce 2 łyżki mięska z puszki z tabletką na serce, którą musi zjeść ok. 40 minut przed posiłkiem.nie chce w ogóle na to patrzeć, ani na pasztecik ani na żołądki z sercami! połozyłam mu troche mięsa z puszki(bez tabletki) obok niego na posłanku i odeszłam na chwilę...i co? odwrocił się tyłem do jedzenia! będę musiała całą wieczorną porcję tabletek wcisnąć mu do gardła!!! :( a myślałam że to już za nami...
  18. dziś dzwoniła do mnie moja mama. zapytała jak się lecter czuje...a ja w ryk. cały dzień się trzymałam. nie mogłam z siebie słowa wydusić. mama powiedziała mi, że magda(moja siostra) cały wczorajszy dzień przepłakała jak jej powiedzieli, że misio jest taki chory. w sobotę do nas przyjeżdżają. boję się, że młoda będzie ciągle ryczeć i ja wtedy też nie wytrzymam :(
  19. cudnie!chłopakowi się poszczęściło! :)
  20. ciekawe....może viris tu zajrzy, chyba miała kontakt z panem suni.
  21. dziś moje maleństwa dostaną na kolację pasztet z indyka, który im właśnie gotuję a także serca i żołądki indycze z marcheweczkami i z bazylią, które też się właśnie gotują. lecterek rozdrapał w nocy guza na pysku, dosyć mocno. rano krew mu kapała z niego. założyłam mu skarpetki po kamilu ale jak wróciłam z pracy to już ich nie miał. buciki po fioneczce też zdjął.muszę w końcu przerobić piżamkę, by chociaż tego dużego guza chować przed drapaniem. są nowe guzki, gdy mu ogolili brzych przed usg, zauważyłam 2 maleńkie w pachwinach przy tylnich łapach, na szyi chyba się kilka nowych pojawia-na razie są tylko wyczuwalne, jeszcze ich nie widać.na tylnej łapie przy tym dużym guzie chyba wyrasta drugi. wiecie co, jestem wściekła! całą noc prawie dzisiaj sobie o tym wszystkim myślałam i doszłam do wniosku, że gdybyśmy chodzili z misiem do naszego miejscowego głupka, który chciał go leczyć "na atopię" encortonem, to może te guzy by nie wylazły!!! encorton w pewnym stopniu hamuje wzrost tych guzów. my nie wierzyliśmy ani w lectera atopię ani w umiejętności tego konowała(i nadal nie wierzymy) ale może byłoby inaczej. wściekła jestem tez na weta z leszna, który leczył misia ponad 2 lata, który gronkowca chciał leczyć przez tydzień jakimiś tableteczkami bez robienia antybiogramu(!!!) (dlatego w końcu z niego zrezygnowaliśmy bo to już było przegięcie!). on robił misiowi pierwszą operację w maju, wycinał mu guza na boku i kastrował. kazałam mu dać guza do badań, powiedział, że jego znajoma robi takie badania, kupimy jej dobrą kawę czy czekoladki i ona to zbada, nie będzie trzeba płacić...poszliśmy na to..... gdy odbierałam psa z lecznicy, zapytałam, czy moge zobaczyć te guzy. pokazał mi je wrzucone do plastikowej miski razem z wyciętymi jądrami, gazikami i jakimiś innymi rzeczami, które miały pewnie iść na śmietnik:crazyeye:.zapytałam dlaczego to wrzucił razem, przecież miało iść do badań a on na to, że zaraz to włoży w formalinę(????nie pamiętam w co miał to włożyć) i jej to zawiezie. za jakieś 2 tygodnie odebrał kawusię z czekoladkami i powiedział, że to był niegroźny włókniak:angryy:. po miesiącu w miejscu wycięcia zaczęło coś rosnąć, to wmawiał nam twardo, że to szew się nie rozpuścił i że czasem tak bywa! to rosło i rosło, on twierdził, że musiał się zrobić taki zrost po prostu:angryy::angryy: ten "zrost" nadal rósł, pojawił się gronkowiec a my coraz mniej ufaliśmy temu "wetowi". potrafił czarować! ja za każdym razem zadawałam mu całe mnóstwo pytań, na które on bez mrugnięcia okiem odpowiadał, na wszystko miał wytłumaczenie. przez te 2 lata wydaliśmy kilka tysięcy na "leczenie" psa, które praktycznie żadnych rezultatów nie przyniosło. zmieniliśmy weterynarza. nagle zaczęłam dostawać WSZYSTKIE wyniki badań na papierze, o czym wcześniej mogłam sobie pomarzyć, bo ten poprzedni tylko nam mówił jakie były wyniki:angryy: jesuuuuuu, jacy my byliśmy naiwni, że mu wierzyliśmy!:shake: wściekła jestem też na siebie, że po drugiej operacji nie poprosiłam o badania histopatologiczne. nie przemyślałam tego i prawie natychmiast żałowałam tej decyzji ale w głowie miałam cały czas że to "niegroźne włókniaki". może wcześniej wprowadzony encorton nie dopuściłby do takiego ogromnego rozrostu tego paskudztwa:placz: ale się rozpisałam....to takie moje przemyślenia-"co by było gdyby". niestety już nie da się cofnąć czasu. za błędy, głupotę i naiwność ludzką płaci teraz misio:-(
×
×
  • Create New...