Jump to content
Dogomania

zaginiona sara

Members
  • Posts

    3462
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zaginiona sara

  1. Zdarza się, że im więcej masz tym głośniej krzyczysz o biedzie. Nie wstydzę się przyznać że mimo taniego weta kastracja dwóch psów to dla mnie byłby dość duży wydatek. A żyć trzeba. Znam przypadek, że córki mające wielkie domy nie miały serca zabrać chorej matki do siebie, poszła do syna do ciasnego mieszkania. Córek nie obchodziło, że nie jest w stanie sobie ugotować, trzeba zmienić pampersa, wykąpać. Nie dziwmy się więc, że ludzie nie szczypią się z psami. Trzeba mieć sumienie.
  2. Niestety zniechęcić się można. Zrozumiałaś dużo. Ja też dużo się nauczyłam przebywając na dogo. Szkoda, że byłam już bliska do decyzji o psie z rodowodem, ale odeszłam od tego. Za bardzo kuje mnie w oczy degeneracja ras dla ich "dobra", psucie pięknych ras, olewanie tego że zwierzę się męczy. Nam się podoba taki słitaśny płaski pyszczek, fałdki, miniaturyzacja albo gigantyzm. Psy cierpią ale to nic. Niech rodzą przez cesarki, niech ledwo chodzą i źle oddychają. Najgorsze jest to, że to robota miłośników psów, pseudo dopiero biorą przykład z jaśnie hodowców. dla dobra rasy dziecko wylano z kąpielą.
  3. Aż tak? No niestety widzisz jak jest. Najgorsze jest to, że często ktoś wymaga zbyt wiele i uważa że pies lepiej ma w schronisku w olbrzymim stadzie niż jak jest zadbany ale nie ma warunków idealnych. Następnie potępienie, że pseudo.
  4. Z tego kompa nie karmiłam akurat :) Czasem szukamy dziury w całym i czytamy między wierszami, takie typowe na dogo. My mamy płacić podatki i nic nie mówić i na wszystko się zgadzać. Wszystko drożeje a pensje nie rosną, a my mamy siedzieć cicho i dorabiać na 10 etatach żeby nas było stać na życie. Utrzymujemy bandę ludzi, którzy oszczędności powinni poszukać najpierw w swoich pensjach a później odbierać innym. Płacę podatki to chcę żeby jakikolwiek porządek był, psy mają nie latać po ulicach tylko gmina ma temu zapobiegać bo to chyba jej zadanie własne. A jak rozwalają kasę na wszystko inne a na to nie starcza to przykro. Takie biuro poselskie niezbędne do życia nam wszystkim 10tyś na miesiąc plus dieta i służbowe wydatki. Za tą kasę w miarę szybko wykastrowalibyśmy z połowę psiej i kociej populacji w Polsce jakby tyle przyznawali na te cele a nie głupoty, które są tylko pozorami i gierką.
  5. Aż tak źle z adopcjami? Więc nie dziwmy się, że tyle zwierząt nie może znaleźć domu. Jeśli wymagamy zbyt wiele. Ja dla Miśka szukam chociaż budki.
  6. 10 lat na kota to całkiem dużo. Zaczekaj aż ktoś odpowie. No niestety człowiek później przesadza jak się napatrzy.
  7. Za coś płacimy podatki więc państwo powinno nam tez coś dać. Ich obowiązkiem jest ograniczanie liczby bezpańskich psów. A nie psy latają samopas bo gminie żal kasy na odłów psa. Gdyby odjąć podatki, które obecnie potrącane są z wypłaty to stać by nas było na więcej.
  8. To się cieszę. Widzę, że szukasz już kicia. Szukaj widziałam nawet podobnego w podanych linkach. Dzieciaki wiedzą?
  9. Też uważam że czasem jest zniechęcanie bo a może to nie ideał. Lepiej psa kisić w schronie w stadzie psów niż żeby sam był a na łańcuchu spuszczany i dobrze karmiony? Czasem ciężko podjąć decyzję. Ale sama jak miałam oddać Miska pod Zamość to pomyślałam, pies wcześniejszy zagryziony, dom nie do końca ogrodzony... Człowiek jak się napatrzy na to co inni potrafią zrobić to jest uprzedzony. A ludzie wolą zapłacić mieć szczeniaka i żadnych pytań i wymagań i gadek.
  10. Ja nie mówię, że wet ma dokładać albo mamy żebrać zniżkę. Nie czytaj tego czego nie ma. Przydałby się prezent od rządu. Lepiej wydać kasę raz a efektywnie a nie później ileś razy tyle bo ludzie naprodukowali. Schroniska tanie nie są. To weź im powiedz niech nie produkują. Powodzenia. Nie wiem czy stać mnie na 2 psy ale pomagam tez kilku innym, dokarmiam, a i raz do kastracji kota bezpańskiego dorzuciłam i na bazarkach wolę kupić niż gdzie indziej bo kasa na psy idzie. Albo sama bazarek czasem zrobić. Może wyrzucę swoje 2 psy albo nie powinnam ich brać bo na ulicy miałyby lepszy luksus? W końcu tak mało w Polsce psów, że na pewno by żyły w luksusie. Zagłodzone nie są, opiekę weterynaryjną mają, dbam o nie, ale na kilkutysięczne leczenie stać by mnie nie było. Mam podobne zdanie, jak nie stać albo nie upilnujesz to nie bierz, ale życie jest takie jakie jest. Można stracić pracę, można zachorować i na wszystkie ewentualności nigdy człowiek gotowy nie będzie.
  11. Straszne, niby człowiek wie, że zwierzę wiecznie żyć nie będzie, ale później strasznie ciężko. Jak uśpiłam poprzedniego psa to ponad rok minął albo więcej zanim kolejnego dostałam, bo znudził się komuś... A mówiłam, żeby to zezowate oddać no i do mnie trafiło i nie oddałabym. A zeza nie ma :). Drugi pies tez prezent od brata, bo przy ruchliwej ulicy biegał.
  12. Na dogo tez czasem przesadzają, to i na kotowym. Dla kota to chyba tylko gładki betonowy płot kilkumetrowy. I to bez drzew teren. Poszukaj może na allegro albo tablicy, czasem podrośnięte ktoś oddaje. Albo w schronach coś podobnego.
  13. [quote name='OlaLola']I jeszcze chciałam zapytać, z jakiej racji kastracja ma być tańsza?? Wet ma Ci zrobić tańszą kastrację bo Ty do Chorwacji jedziesz?[/QUOTE] Z takiej, żeby było mniej bezpańskich zwierząt. Nie napisała, że nie będzie leczyć tylko, że jej szkoda na kastrację.
  14. [quote name='panbazyl']to należy zapisac jako motto razem z narodzinami psa - wygrawerowac każdemu na skórze to. gdyby dzis byl jeden pies na smyczy to mój kot by żył.[/QUOTE] Straszne, myślałam, że zaniemógł. Przykro mi, ja się strasznie przywiązuję do zwierząt. Ludzi zresztą też. Jorcecek też może zamęczyć mniejsze zwierzątka.
  15. Tak się zastanowiłam, faktycznie ludzie mają kilka aut w domu a suka co cieczkę rodzi bo się nawet dopilnować nie chce. Papierosów też nie ogarniam. Szkoda, że w naszym kraju nie myśli się o przyszłości. Wystarczyłoby wszystkim chętnym kastrację za darmo albo za symboliczną kwotę zapewnić i liczba bezpańskich zwierząt by spadła. Wiem, że by był pretekst każdy dobry, ale wiele osób by skorzystało. [B]Anastazja&Aleksander[/B] skąd jesteś i jakiej wielkości masz futra?
  16. Trzymaj się i znajdź sierściucha następcę.
  17. [quote name='Balbina12']Katastroficzne to mogą być teorie albo wizje a skutki są [B]katastrofalne[/B] A tak nota bene-uwagę też trzeba umieć zwracać. I na pewno nie w sposób jaki opisałaś. Nie życzyłabym sobie na miejscu tej pani takich epitetów- jeśli chciałaś to jest policja można zgłosić biegającego bez smyczy (!!!!)yorka.[/QUOTE] To może chcesz się spotkać z kimś kto ma cao, rottka, dobermana, który nie lubi takich podgryzaczy. Faktycznie lepiej oszczędzić pani niemiłych słów, niech ktoś ma później problemy bo jego pies zabije szczurka kłapnięciem pyska za taką akcję. Ja mam psy miniaturki i nie panoszę się z nimi, że im wszystko wolno bo są małe. Smycz obowiązuje i jorcka i labusia jak jest niewychowany. Tym bardziej jak właściciel we co pies robi.
  18. Straszne. Przykro mi. Może nerki bo podobno persy tak mają... Nie wiem co napisać...
  19. [quote name='dorobella']Ja nie pracuje, na utrzymaniu mam niepełnosprawne dziecko i musiałam w ciągu 3 miesięcy wykastrować dwa psy (BDT), sukę i zaszczepić te psy (Nobivac Dp, DHP, DHPPi, Lepto i Rabisin - razy dwa), bo nie miały szczepień, leczone na obniżenie odporności (długotrwałe podawanie preparatów), kilkukrotne infekcje (antybiotyki), odrobaczyć stado (psy miały robale). Do tego przewlekle chory starszy kot i przewlekle chory tymczas. Da się - da. Tylko trzeba chcieć. Ja też znam ludzi narzekających, że nie mają kasy, albo ich nie stać. Stać ich wydać 1000 zł na święta, ale na wizytę u weta już nie. Dodam jeszcze, że wydanie ponad 250 zł na leczenie bezdomnego kota - jest dla niektórych szczytem głupoty. Lepiej patrzeć jak zwierzę umiera w cierpieniach, pewnie wg nich byłoby to bardziej humanitarne.[/QUOTE] To powiedz jeszcze jak to robisz? Nie każdy wydaje 1000zł na święta. Nie wiem jak to jest możliwe, żeby nie pracować i wykastrować 3 psy i leczyć itd. Dodatkowo jedzenie, sprzęty itd. Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
  20. Ja bym zaczęła od naprawiania np. ON i płaskoryjców, bo jakoś hodowanie dla dobra rasy w obecnych związkach nijak wychodzi... Tak jak piszesz wszędzie by robili to samo. Niektórzy hodują z głową, ale gdzie dobro w/w ras? Pies marzy, żeby mieć kilka cesarek, albo ciągnąć tyłek po ziemi. Psy o skróconych kufach śmiało mogłyby mieć pysk cavaliera. Ale cóż dobro rasy wymaga poświęceń, trzeba hodować takie psy, które będą ciągnąć od razu butlę z tlenem, a ON będą się rodzić z wózkiem inwalidzkim.
  21. Moja jakoś bardzo szwami się nie interesowała uszyłam naprędce fartuszek ale zaraza nauczyła się go ściągać, później szwy trochę jej dokuczały i szorowała brzuszkiem, ale ładnie bezproblemowo się goiło. Ja musiałam pojechać chociażby na kontrolę :) mój pierwszy kastrowany zwierz.
  22. Szczerze? Sama bym związek założyła gdybym miała się czas bawić. Byłoby porzadnie bo pod moim okiem :) oczywiście im większy związek tym kontrolować gorzej. Człowiek wierzy że jak rodowód to w ogóle miód a tu takie grzywacze później się okazują, jak żyły jak zagłodzone były. Chciałabym pominąć błędy dużych związków i ogólnie ideał stworzyć ;) Ale chwilowo się zastanawiam gdzie darmowa kastracja w naszej okolicy dla zwierząt wiejskich, bo znam kilku właścicieli co za darmo by na to poszli, zawsze to mnij zwierząt bezdomnych później. Misiak bez zmian. Nadal radośnie skacze jak tylko ktoś pojedzie go nakarmić. Zazdroszczę mu bo nie wie, że mógłby mieć fajny dom i swojego człowieka, ale nie jest ani rasowy ani maleńkim szczeniaczkiem nawet.
  23. [quote name='mychaaaaa']Kurczę, a może gdyby poszukać znalazłaby się jakaś lecznica, która ma taką akcję? U moich rodziców w małym miasteczku sterylizowali 2 lata temu przez całe wakacje za darmo, bo gmina dofinansowała walkę z bezdomnością. W Bstoku na darmową sterylkę trafiłam przypadkiem, gdy planowałam kastrację kota i mojej Laili. Popytałam trochę znajomych i znajoma dała namiary na lecznicę - niewielką, osiedlową, ale dobrze wyposażoną z dobrym personelem, która ma zagranicznego sponsora pokrywającego koszt zabiegów... sama w życiu bym tej lecznicy nie znalazła ;)[/QUOTE] Nie wiem gdzie szukać. Animals chyba za 50zł miał ale ciężko się dostać. No i jakieś 30km od nas... Zazdroszczę bo jak widzę jak niektóre zwierzątka rodzą w każdym możliwym terminie to mi się coś robi.
  24. W prywatnym gabinecie pod Lublinem u naszego stałego weta za 6kg suczkę płaciłam 150zł, narkoza zwykła. Później tylko na zdjęcie szwów jeździłam. Wszystko mogę zapytać, jak coś się dziej to dzwonić po godzinach itd. Panikowałam trochę bo pies z płaskim ryjkiem, ale wet mówił, że żaden zdrowy pies mu nie zszedł po zabiegu. Osłuchuje serducho, badań krwi nie robiliśmy. Suka ma jakby większego powera na spacerach, dodało jej to energii :p. Ważne dla mnie było, żeby to był weterynarz, któremu ufam i sprawdzony przez znajomych :). Niestety mimo, że ma tanio porównywalnie do waszych stron to niestety nic nie tanieje, miałam 2 suczki kastrować, weterynarz chciał zaczekać na pieniądze, że zapłacę jak będę miała, ale technicznie 2 suczki... Obie nosić po schodach, obie chcą iść na dwór zazwyczaj razem... Ile grzywek znalazło już domy? Widziałam tego najbardziej zagłodzonego strasznie wyglądał. Rozmawiałam z drugim weterynarzem i mówił, że hodowle psów z rodowodami miewają gorsze warunki od pseudo. Niestety powinni świecić przykładem, mieć kontrole, ale niestety...
  25. Ja też bym wiele osób namówiła, ale co z tego jeśli ludzie nie jeżdżą na urlopy bo ich nie stać to w psa tez inwestować nie będą a za darmo sporo osób by na to poszło.
×
×
  • Create New...