Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. Pani weterynarz przy okazji opatrzyła dłoń męża, ale powinien jechać na szycie, dostać antybiotyk i coś przeciwzapalnego. Rany po ugryzieniu psów bardzo trudno się goją. Gdy poprzednio sama rozdzielałam Marusię i Figę, oberwałam w palec - paznokieć przebity przy samej nasadzie. Nigdzie z tym nie poszłam, bo po co i przez kilka tygodni nie chciało mi się zagoić, palec był zaropiały, wdała się infekcja, z bólu płakałam w ukryciu nocą. Poszłam w końcu do chirurga i udało się uniknąć cięcia i niszczenia. No i znając mojego męża, nigdzie z tą ręką nie pójdzie, będzie się męczyć, a pomóc sobie nie pozwoli :roll:
  2. [quote name='Aleksandra95']Agnieszka !!! :placz: czytam to ze łzami w oczach . :( Trudny wybór,naprawdę,ale nie możecie dopuścić do tego,aby się zagryzły. Dobrze,że Tobie i dziecku nic nie jest. Boże ! Marusia ugryzła w rękę. :( nie wiem co napisać.. :([/QUOTE] To, że ugryzła, to akurat nie jej wina. Pies w amoku (a jakie są pity, gdy gryzą, lepiej nie myśleć) nie kontroluje się. Mąż złapał Marusię za pysk i obrożę, nie powinien był tego robić, ale w takiej sytuacji człowiek chce zrobić wszystko, by psy rozdzielić. Widok zagryzających się psów jest nie do opisania :( To nie było takie normalne spięcie - że psy do siebie popyszczą, powarczą, postraszą i odpuszczą (czasem z małą pomocą człowieka). Takie psy jak pity, asty, mają niski próg pobudzenia i właściwie brak instynktu samozachowawczego. Gryzą po to, by zabić :( [quote name='agaga21']:placz::placz::placz::placz::placz: aga.......siedze i rycze razem z tobą i nie mogę zrozumieć, dlaczego to znowu wy musicie przeżywać kolejny koszmar:shake::-(:-( trzymaj się kochana:calus:[/QUOTE] Ja nie mogę dojść do siebie, pewnie jutro spojrzę na wszystko inaczej, ale problem nadal pozostanie. Nigdy sobie nie daruję, jeśli któraś z nich straci życie, albo choćby przypadkiem, ucierpi na tym dziecko... Siedzę i tulę do siebie Marusię, a ona trzyma mi główkę na kolanach. Przecież ona ma tylko mnie, nikomu innemu nie ufa, tylko mnie się nie boi :( Figa śpi z mężem w sypialni, popiskuje co chwila :-( i próbuje drapać po uszku. Trzeba ją teraz cały czas pilnować, zwłaszcza, że ma cały kark pogryziony i kołnierz niestety, odpada. No i co ja mam robić? Gdybym jeszcze lada moment nie rodziła, miałabym więcej czasu na przemyślenia, szukanie idealnego domu dla jednej z nich, a tak? Nawet mi do głowy nie przyszło, że będę kiedykolwiek musiała brać taką ewentualność pod uwagę. Mąż przeżywa to ogromnie, cały wieczór płakał, ja z nim. Wiemy, że coś musimy zrobić, coś postanowić, ale jak? :placz: Nigdy o tym nie pisałam, nie mówiłam, ale każdego dnia boję się o to, czy Marusia nie zagryzie Figi, w jednej z tych wielu codziennych chwil podekscytowania na widok przechodnia, psa, dziecka, roweru... Wracając z pracy, serce mi wali, czy obie żyją i mają się dobrze. Bo jeśli nawet przy mojej obecności, doszło do czegoś takiego, to co może się stać, gdy nas w domu nie ma? Co może się stać, gdy w domu będzie tylko opiekunka, miesięczne dziecko i dwa walczące ze sobą psy? Szlag by to wszystko trafił!!!:shake:
  3. Poszło o pierdułkę, zobaczyły coś za ogrodzeniem w krzakach. Podlewałam wtedy trawnik, usłyszałam warczenie Marusi. Wiedziałam, że muszę natychmiast interweniować, ale zanim do nich doszłam, już się chwyciły. Marusia znów capnęła Figę, słyszałam tylko jej skowyt, lała się wszędzie krew :placz: Zawołałam męża, złapał Marusię za obrożę, ja Figę i wtedy Marusia się odwinęła i ugryzła go w dłoń, bardzo poważnie to wygląda. Robiliśmy wszystko, by je rozdzielić. Miałam wąż w ręku, wsadziłam go Marusi w pysk - dusiła się, topiła, ale nie puściła.:-( Złapaliśmy obie za tylne łapy, na chwilę się puściły, ale wtedy Figa mnie przewróciła, poleciałam na brzuch, jedyne o czym myślałam, to by chronić dziecko (na szczęście, chyba nic się nie stało). Figa wtedy doskoczyła do Marusi i walka rozpoczęła się na nowo. Marusia złapała Figę za ucho, lała się krew strumieniem. Po ok. 10, może 15 minutach udało się je rozdzielić, ale Marusia ucha nie puściła do końca - zdarła skórę aż do chrząstki, naderwała połowę ucha. Mąż trzymał ją za tylne łapy, a ta nadal chciała dorwać Figę. Wyprowadziłam Figę z trawnika, zaprowadziłam do domu, zamknęłam trawnik, a mąż uciekł przez ogrodzenie. Wszędzie w domu była krew, Figa w niej cała, wiszące ucho, makabra :placz: My też cali we krwi. Natychmiast pojechaliśmy do weta, zdążyliśmy tuż przed zamknięciem lecznicy. Zszywanie Figi trwało ponad 2 godziny, ucha się całego uratować nie dało, ale weterynarz zrobiła co mogła. W międzyczasie mąż pojechał do domu po Marusię, bo widziałam, że miała głębokie rany na grzbiecie i pysku. Wyprowadziłam ją z samochodu przed lecznicą, bo wyjść z Tadziem nie chciała. W lecznicy założyliśmy jej kaganiec, bo była tak przerażona, że aż trudno to sobie wyobrazić. Na szczęście rany okazały się niezbyt głębokie, wyglądało to gorzej, ale po oczyszczeniu okazało się, że raczej zszywać nie trzeba. Weterynarz zrobił od razu badanie krwi obu sukom, aby wykluczyć krwotoki wewnętrzne. Dostały antybiotyk i przeciwbólowy. Po powrocie do domu okazało się, że Figa nie staje na lewą przednią łapkę. Ma ją całą poranioną - od barku po opuszek, ale możliwe też, że może to być poważniejszy uraz, więc jutro przy okazji kontroli - prześwietlenie (zwłaszcza, że cały bark jest mocno opuchnięty). Marusia już doszła do siebie, jakby nic się nie stało.:shake: Figa jest obolała, piszczy, drży, a jak Marusia do niej podchodzi, cała się trzęsie :( Niestety, ale doszliśmy wspólnie z mężem do wniosku, że one nie mogą mieszkać razem. Każdego dnia dochodzi między nimi do spięć, a wszystkie prowokuje Marusia - nakręca się bardzo szybko, podbiega do Figi i przenosi na nią agresję - zazwyczaj kończy się na jednym ugryzieniu i kolejnej dziurce na pysku Figi, gdyż Figa nauczyła się trzymać od Marusi z daleka - jak widzi, że Marusia do niej biegnie z pianą na pysku, kuli się i odwraca, ale i tak prawie za każdym razem obrywa :( Siedzę i ryczę, bo nie mogę sobie wyobrazić, że którejś z nich może z nami nie być. :placz: :placz::placz: Decyzja o adoptowaniu dwóch suk była trudna i dokonałam jej wbrew zdrowemu rozsądkowi i dobrym radom. Nie mogę jednak dopuścić do zagryzienia Figi przez Marusię, do czego wcześniej czy później może dojść. Nie chcę też myśleć o tym, co by się mogło stać, gdyby w takiej sytuacji znalazło się dziecko. Dzisiaj nam się udało je rozdzielić, ale następnym razem mogę być sama, z dzieckiem i co wtedy? Mam patrzeć, jak się psy na moich oczach mordują? Nie wiem, co mam robić - mogę trzymać Marusię non stop w kojcu, ale czy to jest rozwiązanie? To cudowna suka, ale powinna być jedynym psem w domu. Co robić? Szukać domu dla Figi, czy Marusi? Co wybrać, Boże nie wiem :placz:. Za miesiąc rodzę, zaraz stracę możliwość jakichkolwiek działań. Będę musiała umieścić Marusię w kojcu (już teraz będzie tam przebywać, bo nie wiem, czy nie będzie atakować osłabionej Figi), ale czy to jest rozwiązanie? Z drugiej strony, kto adoptuje takiego strachliwego psa? Jest młoda, piękna, pewnie zainteresowanie będzie duże, ale jaką będę miała pewność, że nikt jej już nie będzie krzywdził, nie będzie bił? To nie jest łatwy pies, chociaż z drugiej strony, może gdy będzie miała ludzi na wyłączność, będzie szczęśliwa? Ona jest taka we mnie wpatrzona, a ja tak bardzo ją kocham :placz::placz::placz: Mam dość :-(
  4. Wielka szkoda, że się nie udało :( Ale dobrze, że sprawa wyszła tak szybko, zanim Luka zdążyła się do domku przyzwyczaić.
  5. [quote name='ageralion']Bono, ten mlodziak z Gryfina, do tej pory nie zostal odnaleziony :([/QUOTE] No właśnie, o nim myślałam :(
  6. [quote name='baster i lusi']albo szelki bo w szelkach psiak też się dobrze prowadzi.przepraszam ale my tu mamy uraz do kolczatek.choć mój na początku też miał kupioną kolczatkę. tu są fajne i niedrogie szelki [URL]http://allegro.pl/super-szelki-pociagowo-treningowe-m40mm-65cm-85cm-i1684979281.html[/URL][/QUOTE] To są szelki służące głównie do treningu (np. ciągnięcia). O wiele lepsze szelki spacerowe są dostępne w Pitmanie ;) [URL]http://www.pitman.pl/szelki/parciane-1[/URL] Myślę, że Pan sam wybierze odpowiednie "oprzyrządowanie" dla Pepe. I jestem przekonana, że w końcu zrezygnuje z kolczatki, czyt. narzędzia tortur, na rzecz super obroży, czy szelek. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że taki fajny facet nie jest w stanie utrzymać psa na zwykłej obroży ;) (nawet ja, przy 1,6 m wzrostu utrzymuję swoją waleczną pitbulkę :diabloti:) zwłaszcza, że kolczatka, poza sprawianiem bólu, nie uczy psa niczego, a tym bardziej nie powstrzymuje go od ciągnięcia. Wciąż kibicuję Pepe i cieszę się, że możemy śledzić jego dalsze losy :)
  7. [quote name='AresekSE']Mietusio ma dzisiaj urodziny!!!!!!!!!!!! wszystkiego najlepszego nasza kochana zabko!!!!!!! pozniej zamiescimy nowe zdjecia jubilata renata[/QUOTE] Wszystkiego najlepszego :loveu: P.S. A fotki koniecznie z wieeeelkim tortem :diabloti:
  8. Jest cudownie umaszczony :) Czy ma jakieś ogłoszenia?
  9. [quote name='Basiorek']agnieszka32- Nie puściłą nigdy żadnego swojego psa nawet w lesie ani na poligonie bo po prostu się boje że zwieje:( ageralion- Pod sklepem też się boje zostawić, za ładna ta moja księżniczka kochana :p[/QUOTE] To świetnie! Niestety, niewiele trzeba, by pies zaginął, sama tego doświadczyłam :(:( Niedawno wszyscy szukaliśmy adoptowanego ze schroniska psiaka, bo właścicielka zostawiła go pod sklepem, a dwóch "dresiarzy" odwiązało smycz i odeszło sobie z psem jak gdyby nigdy nic. Wszystko nagrało się na monitoringu. Na szczęście, przestraszyli się akcji poszukiwawczej, policji itd, i psa porzucili. Wrócił szczęśliwie do właścicielki. Ale nie wszystkie psy miały tyle szczęścia :(
  10. [quote name='ageralion']Tak wiec rana Dory rozlazla sie masakycznie, widac miesnie itp, poprostu super! Tam gdzie szwy wytrzymaly, wszystko zroslo sie pieknie, reszta do narkozy, oczyszczenia i zszycia ponownego. Weterynarz daje sobie rece poobcinac, ze to wszystko jest rozchodzone, czyli pies nie siedzi w klatce!!! Cala kasa zebrana na operacje oka, idzie wlasnie na ponowne zszywanie posladka Dory! To jest skrajna nieodpowiedzialnosc oraz brak szacunku dla Ani, ktora jadac po Dore, zabierajac ja do weta i odwozac spowrotem, robi jedyne 60km!! za wlasne pieniadze. Jezeli jeszcze raz szwy sie rozejda, pies zostanie odebrany interwencyjnie przez TOZ, bo bedzie to oznaczalo brak nalezytej opieki nad Dora, lacznie z zagrozeniem jej zdrowia, a w obecnej sytuacji i zycia...[/QUOTE] Naprawdę????? Właściciel Dory (albo syn właścicieli) jest zarejestrowany na dogo i wiem, że śledzi wątek, bo rozmawiałam z nim na PW. Zapewniał mnie, że dbają o Dorę i pilnują, by sobie krzywdy nie robiła oraz stosują się do zaleceń weterynarza. Może więc zechce zdementować to, co zostało napisane?
  11. [quote name='agata_k']agnieszka czy te maluchy dalej szukają domków? załatwiłabyś jakieś foty? moja znajoma szuka od jakiegoś czasu psiaka do adopcji, który będzie malutki w miare jak dorośnie. Dodam ze ma synka w wieku 3 lat i 14 lat.[/QUOTE] Tak, szukają :) Fotki będę miała jutro, bo musiałam poprosić siostrę, by je zrobiła - ja z wielkim brzuchem w 9 miesiącu ciąży nie miałam szans, by się do tej rudery dostać ;) Siostra opowiadała, że sunie są przepiękne! I będą malutkie. Zawiozłam mamie tabletki na robaki i spoty na kleszcze i pchły. Zostały odrobaczone i zakropione, tak samo ich mama. Niestety, nie są zaszczepione i to jak na razie niemożliwe. Najpierw trzeba je porządnie odrobaczyć (za 14 dni powtórka) i dopiero wtedy można myśleć o szczepieniach. Ale szczęście w nieszczęściu, maluchy są zdrowe i radosne, a tam gdzie sobie żyją, nie mają nawet szans złapać jakiegokolwiek syfa ;) Byłoby wspaniale, gdyby Twoja znajoma zaopiekowała się którąś z suniek, ale może poczekajmy na fotki :)
  12. Ale numer! Nieprawdopodobne! Basiorek, trzymajcie się, jakie niunia miała wielkie szczęście, że na Was trafiła. A co do psychiki psów w typie amstaffa, to są wspaniałe rodzinne psy, niezwykle oddane człowiekowi. Niestety, większość z nich nie akceptuje innych psów (stąd trzeba uważać na spacerach), są jednak wyjątki ;) To psy bardzo karne, skupione na człowieku, ale też takie, które uwielbiają porządek - czyli ustalone reguły i zasady, co im wolno, a czego nie. Bardzo szybko się dostosowują do nowych warunków, prowadzić je trzeba stanowczo, aczkolwiek nigdy biciem, czy krzykiem (odpowiedni ton głosu z reguły wystarcza, chociaż przyznam się, że mi się zdarza wrzasnąć na moje dwie rozpieszczone suki ;)). To czekamy na wieści po wizycie od weterynarza. I wielka prośba do Was - nie spuszczajcie jej w żadnym wypadku ze smyczy, bo możecie ją stracić. Porządna szeroka obroża (albo szelki), krótka 2 metrowa smycz na krótkie spacery i długa np. 15 metrowa linka na wybieganie suni.
  13. Tak się cieszę, że się wszystko świetnie układa! :)
  14. Szczerze? Jestem w szoku, że stosujesz u małej obrożę antyszczekową. Myślałam, że to metody rodem ze średniowiecza. :crazyeye: Tak się nie robi!!!:shake:
  15. [quote name='Basiorek'][B]Co z Tigą??[/B][/QUOTE] A co ma być?
  16. [quote name='funia']Jesteś chora .....Albo masz rozum dziecka skoro tak to zrozumiałas ....Czy ty nigdy nie powiedziaś ,ze pies sie na Ciebie obraził ? Czy wszystko zawsze nazywasz po imieniu ?Więc przetłumaczę Ci na polski piesek poszedł odreagowac stres ( czytaj obraził się ) .[/QUOTE] Doskonale zrozumiałam, co napisałaś. Daruj sobie te chamskie wypowiedzi i obrażanie mnie. Nic to nie da. Na szczęście dla tego biednego przerażonego psiaka, więcej ludzi na wątku jest odmiennego zdania, niż Ty i Twoje "przyklaskiwaczki". Może ich słowa skłonią Cię do jakichś przemyśleń nad Twoimi wspaniałymi metodami pracy z psami.
  17. Włosy zjeżyły mi się na głowie - co Wy wyprawiacie??? :crazyeye: Jeśli nie macie zielonego pojęcia o psychice psa, wyprowadzaniu go z traumy pozytywnymi, albo inaczej - normalnymi metodami, dajcie sobie spokój! I ten poklask i pochwały dla tych pożal się boże cudownych metod... Skąd się to bierze? Opamiętajcie się, a przede wszystkim Ty - Funiu :shake: Jeśli ktoś pisze, że pies jest obrażony, to ręce mi opadają :roll: P.S. Wypowiedziała się tutaj osoba, która na co dzień pracuje z trudnymi psami, jest behawiorystą - to furciaczek. Jej też zarzucicie ignorancję?
  18. [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-AUDp06CTKhM/TgZFspXYoDI/AAAAAAAACOQ/9OCCoUvv-18/s720/DSCN5423.JPG[/URL] Niemożliwe! Wpuściłaś psa na kanapę??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Ta zabawka z tyłu w tle jest przerażająca :diabloti: [url]https://lh3.googleusercontent.com/-kXb9PcYArQY/TgZGQzvBbxI/AAAAAAAACOk/J2tEPjvgQ-w/s640/DSCN5431.JPG[/url]
  19. O Boże! To straszne! :placz::placz::placz:
  20. [quote name='agaga21']obejrzałam filmiki. aga, przytulam mocno.... na jednym w pewnym momencie nagle pognały do bramy, czy to pan pod dom podjechał?[/QUOTE] To nie był pan, ale samochód podobny i zawsze tak reagowały, jak jakieś duże auto jechało.
  21. [quote name='ageralion']No i mi teraz troszke smutno, bo Sara wlasnie pojechala na probe do nowego domu :( Bede sie teraz musiala przyzwyczaic do wiekszego spokoju w domu... malolata byla u mnie tydzien, a juz zdarzylam sie do niej przyzwyczaic...[/QUOTE] Naprawdę??? To super, trzymam kciuki, by domek wykazał się cierpliwością i wyrozumiałością dla tej kochanej łobuzicy :)
  22. [quote name='magda222']A można wiedzieć jaki trop Jackowski podał?[/QUOTE] Informacje są od postu nr 1877 - obszar poszukiwań, wskazany przez Jackowskiego. W następnych postach od 1892 wszystko jest opisane ;)
×
×
  • Create New...