Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. [quote name='furciaczek'] Wczoraj pojechalam z psem Kuby, tym owczarkiem Oskarem na konsultacje neurologiczna...zasral mi tak samochod ze nie wiem jak to wypiore, wdeptal wsio w tapicerke, porozmazywal...masakra. Biedak ma niedowlad tylnej lapki, kardiomiopatie, poczatki zacmy....dostalismy leki sterydowe i na serducho, mam nadzieje ze beda mu podowac:roll:[/QUOTE] O matko, współczuję... Ale mam pomysł - oddaj samochód do czyszczenia, niech się obcy ludzie martwią, jak to wyczyścić :diabloti::diabloti:
  2. [quote name='jostel5']Cholera jasna! Agnieszko,bardzo,bardzo Wam współczuję! Uważaj na siebie![/QUOTE] Próbuję uważać, ale to nie takie proste. Koniecznie musimy dziewczyny rozdzielić, bo boję się, że Figa będzie bronić dziecka przed Marusią i takie sytuacje będą się powtarzać, zwłaszcza że znów ma urojoną ciążę i hormony buzują. Może po sterylizacji znów spróbujemy je połączyć. Vectra - do kojca wsadziliśmy Figę tylko na chwilę, żeby nie łaziła wszędzie z tym rozwalonym uchem - opatrzyłam ją i wypuściłam po kilku minutach ;) Musieliśmy je od siebie odizolować, by się uspokoiły. Marusia została zamknięta na ten czas w domu, chociaż bardzo chciała wyjść do ogrodu. Bałam się jednak, że mogą się pogryźć przez kraty kojca. Po pół godzinie, jak już obie ochłonęły, bardzo chciały się spotkać (widziały się przez szybę tarasową i jedna do drugiej piszczała) - wypuściłam obie do ogrodu, do różnych części, by widziały się przez ogrodzenie - był rytuał obwąchiwania, ocierania, lizania ranek itd. Potem poszły na wspólny spacer i znów jest spokój. Wieczór spędziły razem w domu, noc na jednej kanapie... Obie zachowują się, jakby nic się nie stało. Marusia tylko podchodzi co jakiś czas do Figi, obwącha uszka, liźnie tu i tam i odchodzi. Nie mogę spać, więc znów ogłaszam Marusię. Ale telefonów brak. Co do Figi, to nie mogę nawet myśleć, że będzie z dala od nas. Rozwiązanie jest dobre, ale bolesne :( [url]http://psieadopcje.pl/dodaj-ogoszenie/39-szczecin/330-marusia-przepikna-pitbullka-re.html[/url] [url]http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Marusia,43269[/url] [url]http://www.eoferty.com.pl/marusia_przepiekna_pitullka_red_nose_szuka_domu_254746.html[/url] [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/14853373_marusia_przepiekna_pitbullka_red_nose.html[/url] [url]http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=81536[/url] [url]http://www.mojpupil.pl/modules.php?name=Ogloszenia&op=view2&id=39651[/url]
  3. [quote name='Wala2006']afre odebrali właściciele! :)[/QUOTE] Wspaniała wiadomość!
  4. Vectra - to faktycznie masz ciekawe życie :diabloti: A ja nie mam dobrych wieści - dzisiaj znowu była mała jatka :-( Siedziałam na kanapie, na drugiej Figa coś wąchała, Marusia podeszła do niej spokojnie i w tym momencie Figa się na nią rzuciła, bez warknięcia, bez ostrzeżenia. Marusia była bardzo zaskoczona, ja szybko zdążyłam ją chwycić za obrożę, trzymałam ją na sobie i dusiłam tą obrożą, nie mogła się bronić, a Figa ją gryzła :placz: (ale gdybym ją puściła, byłoby jeszcze gorzej). Zanim podleciał do nas mąż i odciągnął Figę, Marusia trochę oberwała - pięć ugryzień w pysk, pogryziony prawy bok i pachwina - boli ją to bardzo, nie pozwala się dotknąć, ale szyć nie trzeba. Figa ma przedziurawione na wylot w dwóch miejsca drugie ucho, rozerwany jeden szew na karku i dwie dziurki pod uchem. Wsadziliśmy Figę do kojca, a Marusia była w tak wielkim szoku, że zasikała mi cały dom, kanapy, podłogę... :-( Opatrzyłam jedną, opatrzyłam drugą i mam wszystkiego dość :shake: Mam nadzieję, że dziecku krzywda się nie stała, bo przez jakiś czas kotłowały mi się blisko brzucha (siostra, która była świadkiem zajścia i próbowała jakoś odciągnąć Figę, twierdziła nawet, że na brzuchu, ale ja w tych emocjach tego nie zauważyłam). Tak nie może być dłużej... Znaleźliśmy chyba dobre tymczasowe rozwiązanie, zważywszy na mój poród, który może lada dzień nastąpić i na sytuację, która z dnia na dzień robi się coraz bardziej nieciekawa. Otóż, do czasu znalezienia nowego domu przez Marusię, Figa zamieszka u naszej rodziny w Szczecinie, dosłownie 10 minut drogi od nas. To młody chłopak, zna Figę od początku jej pobytu u nas, Figa za nim przepada, a on za nią. Będziemy u Figi codziennie, mąż będzie ją każdego wieczoru zabierał na długi spacer, dostanie wszystko, co jej będzie potrzebne - spokój, ciszę (będzie sobie mogła w spokoju pospać), spacery i dobrą opiekę. Figa jest zupełnie niekłopotliwa, nie niszczy, nie szczeka, nie wyje, kiedy jest sama - śpi, szybko się przystosowuje do nowych warunków, nie boi się miasta, ani ulicznego ruchu, ładnie chodzi w mieście na smyczy. No i będziemy ją codziennie widzieć, codziennie odwiedzać, będzie w dobrych rękach. Kiedy tylko Marusia znajdzie nowy dom, Figa do nas wróci. Jeszcze nigdy nie było mi tak ciężko, ale nie mamy innego wyjścia "na już". Jak się to wszystko pogmatwało i to w tak krótkim czasie :-(:-(:-(
  5. [quote name='Migori']Tak sie zastanawiam... Czy ograniczenie dostępu do bodźców pobudzających czyli tych ludzi i psów za płotem może sprawić że suka będzie sie mniej pobudzać ? Bo tak teraz czytając to jedynym ogniskiem zapalnym jest pobudzenie Marusi które niesie za sobą agresje przekierowaną na Figę. A gdyby tak zasłonić jej widok na ulicę i ludzi na jakiś czas ? Żeby jej to nie pobudzało i nie stresowało?[/QUOTE] To raczej niemożliwe - nasz dom położony jest dość wysoko i widok roztacza się dookoła - nawet 3 metrowy płot nic by nie dał, zamykanie jej też nie wchodzi w grę, bo ona wtedy totalnie świruje. Pobudzają ją nie tylko widoki, ale przede wszystkim szczekające dookoła na wszystko co się rusza wszechobecne ONki! Te psy szczekają dzień i noc, dosłownie bez powodu, a na każde ich szczekanie Marusia zaczyna się ogromnie pobudzać, nie ważne czy szczekają w dzień, czy w nocy. A chyba każdy, kto mieszka koło stróżującego ONka, wie co one potrafią ;) [quote name='Vectra']Ja sobie zdaję sprawę , że przerażają takie akcje ... nie odzywała bym się inaczej ... przeżyłam to :) kiedy inny pies , atakuje psa bez powodu .. miałam taką ONkę, która napadała na Lalkę ... tylko Lala to taki spokojny zwierzak jak Figa ... Ja się nie odzywam tu , by Agę zdyskredytować - w pierwszym moim poście , napisałam - że w drodze jest dziecko i o nim trzeba naj pomyśleć .... stworzyć sobie gehennę , to nie jest problem , tylko ciężko w niej życ , bardzo łatwo doprowadzić do tragedii ... Troszkę mnie martwi tylko Agi delikatne serce :) no może spowodowane tym co się w jej organizmie dzieje .... Ja wiem , że chce dobrze , ale do tego trzeba mieć twardą dupe niestety .... na dokładkę ;) Moja diagnoza jest taka - Marusia musi znaleźć nowy dom , najlepiej dla niej , by był to dom z ogrodem , na jakimś zadupiu - tam gdzie nie będzie miała tych silnych bodźców do atakowania przez płot - dom bez dzieci , bez psów , z kimś to się trochę nią zajmie i dostarczy rozrywek .. obstawiam że Marusia nie wymaga spacerów , szczególnie na smyczy , bo to nudne ... fajniej będzie na czymś powisieć , coś pociągać zębami ... poaportować :) u siebie w domu :) Niewiem jak Marusia , ale Klementyna nielubi chodzić poza podwórko .. to już nie jeden sprawdził :evil_lol: w myśl - biedny piesek , ciocia go nie kocha i go nie wyprowadza :) po jednym spacerze - zagadka sie rozwiązuje - Klementyna nudzi się na spacerach , wszystko ją nudzi , można z nią biegać 24 godziny - a dopiero po powrocie na podwórko , ona zaczyna szaleństwa , zabawy ew tak zasłońcie płot , by Marusia nie mogła zobaczyć co jest za nim , to jeszcze może pomóc ....bo oduczenie jej pilnowania , jest nierealne :) a pilnowanie 24h/dobę czy ktoś nagle nie przejdzie i nie będzie wojny - niewykonalne Nie oddawaj Figi zamiast Marusi , to nie rozwiąże problemu jaki macie ... bo nie wiadomo , jak Marusia pobudzona ,będzie reagować na małe dziecko .... Moja obawa jest taka , że teraz Marusia ma się na czym rozładować - jest to Figa - a jak nie będzie Figi ? Marusia ma ciąg pewnych zachowań , mocno zakorzenione w główce - ja do końca nie znam takiego zachowania , znaczy jak sobie z nim poradzic , u mnie psy pilnują wspólnie i nie rozładowują się na sobie - wróg jest wspólny za płotem .. plus taki że Klementyna tam z nimi biega , bo jest fajnie , ale ona zero ma instynktu obronnego :) Jeśli trafi w moje okolice , czyli Warszawa coś obok , to mogę od czasu do czasu spojrzeć w oczy Marusi ;)[/QUOTE] Vectra - właściwie idealnie opisałaś Marusię - nie lubi chodzić na spacery, a nawet jeśli już na nie wyjdzie, to i tak po powrocie musi być wściek w ogrodzie. Mnie też już niejedna osoba od czci i wiary osądziła, że nie chodzę z nią na spacery. Ale dla niej to nie tylko nie jest nudne, ale ogromnie stresujące - Marusię nie cieszą spacery, stresuje się nimi, chodzi przy nodze, niewiele wącha, itd. No chyba że jest razem z Figą - wtedy cały czas trzyma się blisko niej i robi to, co ona :) Nie lubi lin, wiszenia na gryzakach, ale uwielbia wprost rozwalanie butelek plastikowych, czy innych bardzo twardych przedmiotów (nie gumowych). Może to robić godzinami ;) Przyszły dom dla Marusi opisałaś właśnie tak, jak i ja chciałabym by wyglądał. Ona jest specyficzna, szczególna i wyjątkowa (w różnym sensie :diabloti:), musi mieć stworzone też szczególne warunki. To nie jest pies miejski, w mieście życie będzie dla niej gehenną. Ja wiem, że teraz najważniejsze jest dziecko i paradoksalnie, gdyby nie ono, nie brałabym pod uwagę oddania gdziekolwiek Marusi. Rozdzielanie suk na te kilka godzin, gdy jestem w pracy, byłoby możliwe, pilnowanie ich później też, ale tylko pod warunkiem, że nie ma się na głowie dziecka i wszystkiego, co z tym związane. Gdyby cokolwiek stało się dziecku, nawet przypadkowo, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Vectra, Twoje zdanie jest dla mnie bardzo ważne, masz duże doświadczenie i jak widzę, takie same obiekcje i obawy. Figi nie oddam, to jest oczywiste, ten pies jest ideałem, stworzonym dla mnie i dla naszej rodziny. Poza tym, Figa pojawiła się w naszym domu w najgorszym dla nas okresie, pozwoliła nam zacząć normalnie funkcjonować po stracie psów. Jest szczególna i taka już pozostanie. Na pewno każdy, kto ma kilka psów w domu, darzy szczególnym uczuciem jednego z nich, my tak kochamy Figę ;)
  6. [quote name='Vectra']Biorąc i szczeniaka , nie ma nigdzie napisane , że nie trafi nam się egzemplarz , dla którego nasze mieszkanie , nie będzie agresywne .... no i piesek będzie się bronił :diabloti: więc zawsze , biorąc psa , należy brać poprawkę , że pare złotych nas to więcej będzie kosztować ... TTB , mają dużą skłonność do dziwnych zabaw , naszymi rzeczami --- ale po to wymyślono kennel klatki , by pies był bezpieczny :) a szczerze , to ja już się pogubiłam , co jest nie tak z Marusią ... bo wg Twoich opisów , jest psem idealnym :) Jedyny problem , to konflikt z Figą - jeśli przeczytam , że konfliktu nie ma ... to już całkiem zbaranieje ;)[/QUOTE] Nie jest psem idealnym - do ideału sporo jej brakuje :evil_lol: Przede wszystkim - strachliwość, ale z tym można sobie poradzić, zwłaszcza w takim miejscu, w którym mieszkamy, gdzie nie jest narażona na wiele stresogennych sytuacji, a z tymi które są, radzi już sobie nieźle. Po drugie - nadpobudliwość, która wiąże się i tu jest ten problem - z atakami na Figę - za KAŻDYM razem, gdy jest czymś pobudzona (a pobudza się w tempie błyskawicy), czy to na skutek przechodzącego człowieka, dziecka w wózku, rowera, psa itd. atakuje Figę, co kończy się albo kolejnym ugryzieniem, albo wielką awanturą. I nad tym ciężko jest zapanować i z tego powodu muszę je rozdzielać, albo cały czas mieć na oku (czyli non stop je obserwować, nasłuchiwać czy Marusia nie zaczyna się nakręcać, reagować natychmiast - tak średnio kilkadziesiąt razy dziennie, przez całą dobę!). Przy małym dziecku to będzie awykonalne, więc jedynym możliwym wyjściem jest separowanie ich na cały dzień, szczególnie gdy wrócę do pracy. Sytuacje wyglądają zazwyczaj tak - leżą sobie suki grzecznie obok siebie na tarasie i się opalają. Przed ogrodzeniem przechodzi człowiek z psem (co przy psach występujących prawie w każdym domu na osiedlu, jest sytuacją bardzo częstą). Marusia natychmiast zrywa się i zaczyna ujadać pod płotem, podlatuje do leżące spokojnie Figi i ją atakuje, wbija zęby w pysk, podlatuje co chwilę i przenosi na nią swoją "agresję". No i dochodzi albo do pogryzienia Figi, albo do awantury i obie suki się gryzą. Gdy obcy mijają naszą posesję, znów panuje spokój. I tak cały czas, naokrągło. Jeśli nie daj Boże byłoby w takiej sytuacji dziecko gdzieś w pobliżu, oczywiście pod moim nadzorem, nie jestem w stanie zapobiec jakiejś tragedii. Marusia byłaby idealnym psem gdyby takie sytuacje nie miały miejsca ;) [quote name='jostel5']Ooooj,bo Agnieszka kocha Maruśkę! A kiedy się kocha,to się tłumaczy wszystko to,co czasem niewytłumaczalne! Przeraziła Ją awantura między suczynami ( i jej skutki),a teraz-kiedy trochę się otrząsnęła po tym przeżyciu-zaczyna Jej być Marusi żal....Też tak reaguję po każdej aferce między moimi psicami...A też robią od czasu do czasu krwawą jatkę...[/QUOTE] No jasne, że kocham Marusię :lol:. Ale niestety, decyzję o szukaniu jej domu podjęłam nie pod wpływem emocji tylko, ale zrobiłam to z pełną świadomością, dla dobra nas wszystkich. Nie chcę kiedyś wrócić do domu i zastać w nim zagryzioną Figę. Chcę spokojnie żyć, bez niepotrzebnych stresów, ciągłego martwienia się, czy dzisiaj czasem nie dojdzie do kolejnego szczepienia suk. Dojdzie mi mnóstwo nowych obowiązków i fizycznie nie będę w stanie zapewnić im bezpieczeństwa. Ale tak jak już pisałam, Marusia trafi ode mnie tylko do najlepszego domu, nie do pierwszego lepszego, który będzie ją chciał, bo jest ładna. Trudno, będzie zamykana jak będzie trzeba, no ale lepsze to chyba niż pozbycie się psa w pierwsze lepsze ręce.
  7. [quote name='chita']faktycznie profesjonalista, psy sluchaja nawet jak je karmi trawą:evil_lol: [url]https://lh5.googleusercontent.com/-Wq0TZWXMfKI/ThMkfXRYpAI/AAAAAAAAHas/7Ku0rNeA6YQ/s512/P1120149.JPG[/url] znow masz dwa psy:razz:[/QUOTE] Nie, ten drugi to Major, jest w DT ;) [url]http://www.dogomania.pl/threads/209204-Major-b%C5%82%C4%99kitny-m%C5%82odziutki-amstaff-juz-w-DT[/url] Marta, ale Ci latorośl rośnie! Jestem w szoku! A Mamba wygląda przepięknie :) [url]https://lh4.googleusercontent.com/-XNE-e4d2ioA/ThMklskay2I/AAAAAAAAHa8/LeompIVNf_M/P1120157.JPG[/url]
  8. [quote name='Ada-jeje']Podobno to pomaga, dostalam ta wiadomosc od szkoleniowca, trudno jednak powiedziec czy bedzie to miec zastosowanie w azylu. Trzeba odczekac okolo 2 tygodnie, wtedy mozna zauwazyc poprawe. Do tego klatka kenel ale na poczatku nie zamykana. [url]http://animalia.pl/produkt,6856,163,D._A._P._Dyfuzor.html[/url][/QUOTE] Stosowałam u siebie ten preparat, gdy moja Marusia niszczyła i demolowała mi dom. Nie pomógł. Ale podobno na różne psy działa różnie ;) Klatka to jedyne wyjście w przypadku niszczącego psa, ale przyzwyczajanie do klatki to wiele dni/tygodni, nie wolno psa zamknąć w niej na kilka godzin i już. Wtedy będzie się próbował wydostać, raniąc się niemiłosiernie, co może skończyć się tragicznie. Dla takiego silnego psa klatka nie jest żadną przeszkodą.
  9. [quote name='sunia2000']Dziś, jak już wychodziłam, pani z dzieckiem oddała amstaffowatą slicznotę,młodego psiaka trzesącego się ze strachu:( Jutro dopytam o okoliczności oddania i postaram się o zdjęcia.[/QUOTE] Matko kochana :placz: :angryy:
  10. [quote name='Kajusza']niewiem :-( Napisze do gabi, czy jest mozliwośc wzięcia Donki do domu na kilka godzin, żeby ja sprawdzić. Tak nawet na przyszłośc - bo jest to pierwsze pytanie (lub jedno z pierwszych) jakie ludzie rozsądni zadają.[/QUOTE] Kilka godzin nic nie da, moja Marusia zaczęła niszczyć dopiero po jakimś czasie i co jakiś okres zniszczenia powracały po chwilowej ciszy. Edit: zamówiłam dla Marusi hormony w obroży - nie zaskoczą, a może pomogą ;) [url]http://www.kuchniapupila.pl/pies/zdrowie1/feromony2/sentry_hc_good_behavior,p1113485667[/url]
  11. [quote name='Kajusza']Agnieszka - przepraszam, że tak z grubiej rury wypalę - ale jak Pani nie była odpowiednia dla Marusi (z uwagi na mieszkanie w mieście) to może podpowiedz jej Donę (z mojego podpisu), ona tyle już szuka domu.[/QUOTE] Tak sobie pomyślałam od razu - na razie czekam na Pani odpowiedź ;) A czy Dona niszczy? Pewnie nie wiadomo...
  12. Aniu, to była dominikajuszczak, faktycznie z Poznania i chodzi o tą sunię [url]http://www.dogomania.pl/threads/180739-Korba-w-nowym-domu!-Trzymamy-kciuki!/page5[/url] i o tą [url]http://www.dogomania.pl/threads/186774-ZNALAZ%C5%81A-DOM-%29%29-Pitbullka-red-nose.-Takie-cudo-ju%C5%BC-nie-w-schronie-%29-RADOM/page11[/url] Jeśli chodzi o Marusię, to będę strasznie przewrażliwiona na punkcie nowego domku dla niej ;) Ale pani naprawdę brzmiała bardzo sensownie...
  13. [quote name='ania z poznania']Agnieszko, ale ta dziewczyna była z [B]Poznania! Justyna X, [/B]małolatka![/QUOTE] To co mi się z Radomiem pokręciło - chyba suczka była z Radomia?
  14. Kiedy Marusia się nakręca, podchodzę do niej spokojnie, zapinam smycz i idę w inną stronę, albo wchodzę do domu. Zazwyczaj wcześniej jest komenda siad, przed zapięciem smyczy (nie szarpię się z nią i nie gonię, bo skutek jest odwrotny). Wycisza się momentalnie. Kupiłam klatkę kenelową, ale za chiny nie chciała do niej wejść, nic nie pomagało - smaczki, jedzonko, kocyki... Marusia okropnie boi się ciasnych, zamkniętych pomieszczeń. No i niestety, ale Figa zawładnęła klatką, poznosiła sobie swoje rzeczy, leżała w niej, spała i baaardzo broniła przed Marusią - warczenie, odsłanianie kłów, jak tylko się Marusia próbowała do niej zbliżyć. Musiałam ją złożyć, bo znowu byłaby masakra. Marusia ma ogromnie rozwinięty instynkt terytorialny, jest cały czas czujna na każdy dźwięk, przejazd samochodu, przejście człowieka itd, pilnuje za dwóch, spędza cały dzień na tarasie przed domem, gotowa w każdej chwili na reakcję. Figa ma wszystko w nosie, leży, śpi, nic jej nie rusza. Reaguje tylko wtedy, gdy Marusia wpada w histerię, w szczególności gdy widzi psa za ogrodzeniem. I to jest ten najgorszy moment - Marusia wtedy szuka Figi, by się wyładowywać na niej. Przy takiej sytuacji Figa często obrywa w pysk i zostają jej dziurki po zębach Marusi. Nie odgryza się, jedynie odchodzi, unika konfrontacji. Dzisiaj rano miałam bardzo obiecujący telefon w sprawie Marusi. Dzwoniła pani z Radomia, miała red noskę przez 15 lat, dwa miesiące temu odeszła. Suka zagryzła jej rodowodowego yorka, więc zdaje sobie sprawę ze stosunku Marusi do innych zwierząt. Pani mieszka sama, dzieci nie ma, mąż jeździ na TIRach, więc nie ma go prawie w domu. Niestety pani mieszka w mieszkaniu (jak twierdzi, dopiero w październiku się przeprowadza do domu z ogrodem), więc powiedziałam zgodnie z prawdą, że Marusia zostawiona sama może bardzo niszczyć. Poza tym, ona boi się miasta, ruchu, samochodów, wyjście z nią na spacer będzie gehenną, paraliż, strach itd. Trzeba będzie mieć mnóstwo cierpliwości, by jakoś ją do miasta przystosować, a i to nie wiadomo, czy się uda. No i koniecznie klatka kenelowa, do której trzeba ją cierpliwie i długo przyzwyczajać, o ile się uda. No i ta odległość... gdyby pani mieszkała bliżej, mogłaby Marusię do siebie zabierać, przyzwyczajać, no i mogłaby liczyć na pomoc specjalisty. Oczywiście, wcześniej pani przeszłaby pełną procedurę adopcyjną :diabloti:. Jeśli nie Marusia, to może inną red noskę byśmy dla pani znaleźli ;) Pani ma się dobrze zastanowić i oddzwonić dzisiaj wieczorem ;) Czy mamy w Radomiu kogoś od bullków, kto mógłby rzetelnie sprawdzić dom i ew. odwiedzać Marusię na poadopcyjnych? Pamiętam wątek jednej kobiety, która chciała adoptować red noskę, też chyba z Radomia. No i wyszło wtedy, że miała już wcześniej sukę, trafiła do schroniska (podobno oddana przez chłopaka), a kiedy się odnalazła (z resztą wyszło to na dogo), to nie chciała jej odebrać, bo już miała dostać z adopcji drugą... Tylko nie mogę tego wątku znaleźć.
  15. [quote name='agaga21']ale w razie konieczności wszyscy(łącznie z marusią) przywykniecie do takiego życia. najważniejsze, że macie możliwości. takie rozwiązanie wydaje się być całkiem sensowne :) będzie dobrze aga.[/QUOTE] Jasne, że przywykniemy :) Tylko, że nigdy nie będziemy żyć spokojnie, zawsze pozostanie niepewność, czy sytuacja się nie powtórzy z gorszym skutkiem, czy nie ucierpi przy tym dziecko, itd. No i to ciągłe życie w napięciu nikomu z nas nie wyjdzie na dobre. Dlatego szukanie domu dla Marusi jest wciąż aktualne ;) Jestem dobrej myśli, że w końcu na taki natrafię - gdzie będzie mogła cieszyć się swobodą i wyłącznością swoich ludzi, a oni będą mogli czerpać radość z tych jej cech, które przy drugim psie stają się jej wadą. Gdyby Marusia była jedynaczką, byłabym przeszczęśliwa mając takiego psa - oddana całym sercem, radosna, wesoła, pełna energii, a jednocześnie pilnująca posesji, odstraszająca wszelkich intruzów - naprawdę czuję się przy niej bezpiecznie, chociaż nie takie miało być jej "przeznaczenie" i nie po to ją zabrałam ze schronu. Jej nakręcanie się nie jest w żaden sposób niebezpieczne dla ludzi - nawet w najgorszych momentach jej pobudzenia mogę swobodnie złapać ją za obrożę i nigdy nie miała odruchu, by chwycić mnie za rękę. Jest karna i uległa. Ale Fidze daje nieźle popalić, powiedziałabym że nawet szuka jej w tych momentach, by się na niej rozładować. To jest straszne :(
  16. [quote name='Basia&Safi']to była taka babska sprzeczka heheh :) teraz sa jak nigdy nic :) jak eldo i york heheh :) z tym zabudowanym tarasem to rewelacyjny pomysł:) zawsze dziewczyny moga biegac kagancu :) my czasem zakładamy eldo kantarek jest miekki i wygodny :)[/QUOTE] [quote name='dagmara86']dopiero dziś doczytałam... jestem z Wami całym sercem jakoś musi się wszystko ułożyć! ;) no właśnie może Marusie w kaganiec fizjologiczny jak biega po ogrodzie...:roll:[/QUOTE] Kiedy Marusia biega po ogrodzie, Figa jest zazwyczaj w domu. Marusia właściwie calusieńki dzień spędza w ogrodzie, do domu przylatuje tylko po to, by się rozejrzeć i już jej nie ma :) Więc musiałaby chodzić w kagańcu cały czas, a naprawdę nie ma takiej potrzeby ;) Figa natomiast wyleguje się prawie cały dzień w domu, a kiedy ją wypuszczam, mam Marusię cały czas na oku, albo wołam ją do domu, albo zamykam na trawniku. Jedynie podczas mojej nieobecności są całkowicie izolowane. Na szczęście, dziewczyny nie wykazują jak na razie żadnych niepożądanych zachowań, ale obserwuję je ze zdwojoną uwagą. Właśnie zamówiłam takie oto specyfiki - jeśli tylko sytuacja się powtórzy, użyjemy ich bez wahania. Mąż kupił też paralizator, ale boję się, że to może psy zabić. Gaz nie zrobi im trwałej krzywdy, ale pozwoli psy rozdzielić - przynajmniej tak wyczytałam na wszelakich forach w tematach o rozdzielaniu walczących psów. [url]http://www.arobron.pl/gaz-przeciw-psom-anti-dog-50-ml-p-5328.html[/url] [url]http://www.militaria.pl/uzi/gaz_pieprzowy_uzi_120_ml_%281302%29_p3096.xml[/url] [quote name='agaga21']aga, taki oszklony taras to świetna sprawa :) zrobisz tam sobie może taki zimowy ogród....dzięki marusi ;) a tak serio, to super pomysł![/QUOTE] No właśnie, nosiliśmy się z tym zamiarem już od dłuższego czasu, bo ten taras jest w ogóle niewykorzystany - są tam jedynie posłania dziewczyn, na których leżą, gdy pada deszcz. A obecna sytuacja jedynie przyspieszyła tą decyzję - już nam firma zrobiła projekt i wycenę, za chwilę realizacja ;) Marusi tam nie będzie źle, no i nie będzie tam niczego, co mogłaby zniszczyć, gdyby znów powróciły jej dawne skłonności. Teraz sobie naprawdę dobrze radzimy, ale kiedy pójdę do szpitala i gdy przyjdzie dziecko, może być trudniej, ale musimy dać radę. Dopóki jest ciepło i ogród do dyspozycji, nie jest źle. Dobrze też, że obie dziewczyny potrzebują do szczęścia czegoś innego - Figa kanapy do leżenia i spania, Marusia - biegania po ogrodzie. To pozwala na w miarę normalne funkcjonowanie, ale wiadomo, że to rozwiązanie nie na dłuższą metę...
  17. Ależ on jest piękny! [url]http://i1080.photobucket.com/albums/j331/oliverlady89/IMG_1347.jpg[/url]
  18. [IMG]http://img827.imageshack.us/img827/7319/p7045111.jpg[/IMG] [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/7489/p7045115.jpg[/IMG]
  19. [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6086/p7045103.jpg[/IMG] [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/8616/p7045104.jpg[/IMG] [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/3581/p7045107.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/3219/p7045108.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/151/p7045109.jpg[/IMG]
  20. To co Kluski lubią najbardziej :diabloti::evil_lol: [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/7397/p7045081.jpg[/IMG] [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/7298/p7045084.jpg[/IMG] [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/9476/p7045095.jpg[/IMG] [IMG]http://img695.imageshack.us/img695/7389/p7045101.jpg[/IMG] [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/9879/p7045102.jpg[/IMG]
  21. [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/769/p7045032.jpg[/IMG] [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/5725/p7045042.jpg[/IMG] [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/3720/p7045063.jpg[/IMG] [IMG]http://img546.imageshack.us/img546/5890/p7045088.jpg[/IMG] [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/1640/p7045092.jpg[/IMG]
  22. [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/9369/p7044991.jpg[/IMG] [IMG]http://img692.imageshack.us/img692/8358/p7044995.jpg[/IMG] [IMG]http://img804.imageshack.us/img804/6037/p7044997.jpg[/IMG] [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/826/p7045001.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/7568/p7045015.jpg[/IMG]
  23. [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-RjczPC3xB4g/ThG6Rj4407I/AAAAAAAACUM/UGrYWl479sw/DSCN5692.JPG[/URL] Śliczna :loveu: Z oczkami już chyba lepiej? Zadumany... :lol: [url]https://lh3.googleusercontent.com/-5iAjKXxJhzE/ThG6swv64bI/AAAAAAAACUc/QtmTV-xgFD4/DSCN5703.JPG[/url]
  24. Pięknie niunia wygląda! [url]http://img580.imageshack.us/img580/7878/asty049.jpg[/url] I widać, że ładnie na wadze przybrała ;)
  25. Ja nigdy nie pocieszałam Marusi, gdy się czegoś bała, z resztą, nie pocieszałam żadnego swojego psa i żaden nie bał się wystrzałów w Sylwestra, burz, nagłych odgłosów itd. ;) Marusia zawsze, gdy się czegoś przestraszy, patrzy od razu na mnie, a ja zwyczajnie nie reaguję albo mówię "wszystko dobrze" i ona od razu się wyluzowuje. Akurat z tym nie mam problemów żadnych. Potrafię krzyknąć na nią, kiedy trzeba, pokazać stanowczość, itd. Jej lękliwość w domu właściwie zniknęła zupełnie (poza nielicznymi wyjątkami, jak przyjazd śmieciarki, czy wizyta kogoś obcego). Znacznie gorzej jest poza domem i ogrodem - tu totalny paraliż - np. z mężem sama nie chce wyjść poza posesję, nie wejdzie z nim do samochodu, ani z niego nie wyjdzie. Przerażenie ją paraliżuje. Gdy jestem przy niej ja, też się boi, ale już nie jest sparaliżowana - ja z nią pojadę/pójdę wszędzie bez problemu, mąż już nie. Diablica jest psem bardzo specyficznym, to nie są takie zwykłe lęki psa po przejściach - takich psów widziałam już mnóstwo. Ona ma to głęboko zakorzenione w główce i nigdy już z tego nie wyjdzie. Byłoby naprawdę całkiem dobrze, gdyby nie te chwilowe odpały i ataki na Figę. Pewnie gdyby mieszkała z psem, nie z suką, dostosowałaby się szybko, ale Figa to dla niej żadna konkurencja, zdominowała ją całkowicie, podporządkowała sobie, ale to jej nie wystarcza. Wiem, że ktoś powie, że dwie "psie walki" w roku to jest przecież nic. Ale to nieprawda - każda z nich mogła się skończyć zagryzieniem Figi i cały czas trzeba się spodziewać kolejnej, nad tym się nie zapanuje - to są ułamki sekund, a przecież cały czas psów kontrolować się nie da, zwłaszcza przy noworodku. :shake: Miałam kilka telefonów o Marusię, ale same nieodpowiednie osoby, głównie bardzo młode - jedna mieszka w centrum Szczecina, ale bardzo chce tego pieska, a druga dopiero co skończyła 18 lat i zdała maturę, no ale też ją chce i koniec. :roll: Ciężko będzie znaleźć kogoś, do kogo nie miałabym żadnych zastrzeżeń, ale nie mam noża na gardle, damy radę. Będziemy zabudowywać zadaszony taras przed domem - to jakieś 30 m2 - tam będzie Marusia sobie mieszkać, gdy nas w domu nie będzie, a dziecko będzie zostawać z opiekunką. Będzie miała mnóstwo miejsca, wstawimy tam grzejnik, będzie ciepło, będzie mogła się spokojnie załatwić, bo są tam płytki i nie będzie mnie serce bolało na widok zmarzniętego dygocącego ciałka na 6 metrach kwadratowych kojca. Ściany będą przezroczyste, więc i będzie mogła wszystko widzieć (a kojec jest na tyłach budynku). Takie rozwiązanie w naszym przypadku wydaje się być bardzo rozsądnie. W nocy oczywiście, będzie z nami w domu :) Edit: Niedawno rozmawiałam z ageralion - do niej zadzwonił w sprawie Marusi podejrzany typ z Lublina. Twierdził (uważał się za fachowca), że Marusia była hodowana do walk i w nich uczestniczyła. Kiedy ageralion zaprzeczyła, to się rozłączył... :angryy: Parę dzisiejszych fotek [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/7864/p7044948.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/7110/p7044949.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/2480/p7044953.jpg[/IMG] [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/7839/p7044954.jpg[/IMG] [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/9690/p7044955.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...