Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. Piękny, ale ten smutek... :(
  2. [quote name='furciaczek']Ajj pamietam Fafluna, to ten co wrcz obsesyjnie szaleje z boomerem?? Urocze psisko :)[/QUOTE] Chociaż jeden szczecinecki pies polubił mojego boomera :)
  3. Tak... pan na mnie też zrobił wrażenie - kiedy przechodziłyśmy z ageralion obok boksu Kajetana, starszy pan nas zaczepił i zapytał, czy wyprowadzamy psy na spacer i czy mogłybyśmy tego psa wyprowadzić. Wyjaśniłyśmy panu, że nie możemy innych psów wyprowadzać, poradziłyśmy by się zgłosił do wolontariuszy TOZu, by psiaka zabrały na spacer. Pan wtedy powiedział, że on wie, że wolontariusze TOZ zabierają go na spacery, bo on im towarzyszy i że przychodzi do tego psiaka co najmniej dwa razy w tygodniu. Wtedy ja wyparowałam, żeby go adoptował, na co starszy pan się rozpłakał i długo nie mógł słowa wykrztusić. Ageralion spytała, czy to jego pies, a on zalany łzami zaprzeczył kręcąc głową i wyjął komórkę - pokazał zdjęcie psa niemal identycznego. Zaczął opowiadać, że wraz z żoną mieli sunię, rodowodową, że jeździli na wystawy, bardzo ją kochali, ale pokonał ją rak. Kajetan bardzo mu tą ich sunię przypomina i on by go chętnie zabrał do domku, ale żona się nie zgadza - nie chce znów przeżywać rozstania z psem. Poradziłyśmy panu, by przyprowadził żonę do schroniska, pokazał Kajetana, może zmieni wtedy zdanie - żadne normalne kobiece serce nie zmięknie na widok psa w boksie, w schronisku, samego, w mokrej nieocieplonej budzie, tulącego się do rąk, czekającego na każdy gest człowieka. Pan wtedy nic nie odpowiedział :-( Kiedy rozmawiałam później ze szczecinianką i opowiedziałam jej o tym starszym panu, ona doskonale wiedziała o kogo chodzi, pan kocha tego psa, odwiedza go jak często tylko może, przesiaduje u niego godzinami. I że przyprowadził już żonę, żona widziała Kajetana - niestety, nie zgodziła się na jego adopcję. Więc możecie sobie wyobrazić, jak ten biedny starszy pan, cierpiący po stracie ukochanej suni, cierpi nadal mając wielkie serce, kochając bezdomnego schroniskowego psiaka, a nie mogąc go wziąć do domu, bo równie mocno kocha swoją żonę, której zdanie szanuje i ceni... Dla mnie to nie do ogarnięcia :-(:-(:-(
  4. Bardzo się cieszę :) A jakieś szczegóły? ;)
  5. Ale on otwiera drzwiczki w klatce, czy ją w inny sposób rozbraja? Bo jeśli tylko drzwiczki, jak większość psów, to wiem, że dobrym sposobem jest spięcie ich dodatkowo karabińczykami, jak tymi od smyczy (można kupić w internecie, albo w niektórych sklepach z art. metalowymi).
  6. Tak, Szanta mieszka z Faflunem, oba psiaki świetnie się ze sobą dogadały, są bardzo zadowolone, a Faflun popisuje się przed Szantą , puszy, zaczepia do zabawy - jest kupa śmiechu :lol:
  7. [quote name='Alicja']Enigma ;), czasem lepiej kubeł zimnej wody na głowe niż potem ukropem się zalać ;)...aczkolwiek na początku nastepuje moment zastanowienia i odpieranie ,,ataku,, a potem refleksja ....i dopiero wtedy zauważa się tą dobrą stronę[/QUOTE] Alicja, o jakim kuble zimnej wody Ty piszesz? O jakim odpieraniu ataku i refleksji? Tengusia napisała stek bzdur (które bzdurami by nie były, gdyby Marusia była "zwyczajnym" pit bullem"), nie znając Marusi, mnie, pisząc to złośliwie, chociaż swoje zdanie mogła napisać w inny sposób - nikomu tego nie bronię. Po to jest forum. Napisała jak napisała, a ja jej odpisałam, chociaż z niczego się tłumaczyć nie muszę - ani ile chodzę na spacery i gdzie, ani dlaczego suki się ze sobą nie bawią teraz, ani dlaczego nie spuszczam i nie spuszczę ich ze smyczy, ani na co wydaję tą moją "wielką" kasę i dlaczego kupiłam książki, dlaczego moje psy biegają po ogrodzie, dlaczego mam takie, psy, a nie inne, dlaczego "ładnie wyglądają na kanapach", dlaczego.... itd. itd. Moje psy, moja sprawa. A jeśli ktoś uważa, że receptą na problemy behawioralne psa jest jego wybieganie, to się grubo myli. Wyjaśniłam co nieco, bo uważałam, że Tengusia się zagalopowała, zapewne z niewiedzy, a nie ze złej woli. I na tym kończę tą dyskusję, szkoda trwonić czas. Fotek na razie nie będzie, bo po co? Moje psy zawsze ładnie wyglądają i na kanapie i w ogrodzie, nic już na to nie poradzę.:diabloti::diabloti::diabloti:;) A fotek na spacerze (żeby "udowodnić", że pod kloszem trzymane nie są :roll:), robić nie będę, bo to awykonalne - nie da się strzelać fotek, trzymając w ręku 20 metrową linkę i próbując uspokajać sucz i panować nad nią, gdy z drzewa zleci listek, by nie spieprzyła, gdzie pieprz rośnie. U obu suk wszystko w porządku, obie są grzeczne, nie gryzą się i właśnie wróciliśmy ze spacerku. Marusia od dawna nic nie zniszczyła, do kojca wchodzi sama, nie muszę jej zmuszać, ani siłą zaciągać. Pięknie spędza w nim cały dzień, nie gryząc budy. [COLOR=Silver]P.S. LAZY, nie zapomniałam, gdzie pracujesz, tylko pracujemy prawie w tych samych godzinach i wiesz... ciężko jest się nieraz wyrwać z pracy. Wybacz.:oops: [/COLOR]
  8. Dzwoniłam do męża - on też jest daleko, nie zdąży podjechać. Jutro rano o 9 będę w schronisku - dopiero, gdy go zobaczę na własne oczy, odetchnę. A teraz idę sobie troszkę popłakać... :(
  9. Dzwoniłam do schroniska przed chwilą - ten pies nie jest wykastrowany, to nie Fiodor :( I chociaż kiedy go zobaczyłam, wiedziałam, że to nie Fiodor, to te beznadziejne fotki ze schroniska dały mi nadzieję...
  10. Podobny do mojego Fiodorka, ale ma inne białe znaczenia. No i napisali, że nie wykastrowany... Ale i tak podjadę rano do schroniska, by go osobiście obejrzeć. [IMG]http://szczecin.schronisko.net/images/adopcja/1/normal/59257.jpg[/IMG] [IMG]http://images30.fotosik.pl/307/94a526237ac18405.jpg[/IMG] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images8.fotosik.pl/6/5608323273f7814a.jpg[/IMG][/URL]
  11. No nie mogę, ha ha ha ha ha - i Wy tu piszecie, że przy moich sukach Wasze to pikuś??? :crazyeye: :eviltong::eviltong::eviltong: :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Moje sunie są baaaardzo grzeczne, złego słowa już na Marusię nie powiem :evil_lol: (zwłaszcza, że od jakiegoś czasu jest niesłychanie nudno - żadnych absolutnie zniszczeń, pogryzionych posłanek, drzwi, czy budy... nuda... :roll::roll::roll::evil_lol:)
  12. [QUOTE]dalej mysle ze twoje psy maja zdecydowanie za malo ruchu i gdyby zapewnic im porzadna dawke wrazen chociaz raz na jakis czas (wiem ze pracujesz i nie codziennie masz na to czas) to bylyby o wiele spokojniejsze ...[/QUOTE]Mało ruchu.... moje psy mają o wiele więcej ruchu, niż większość mieszkających w blokach - tak, ganiają po ogrodzie, bo od tego jest ogród - mają tu mnóstwo bodźców, bo dookoła zawsze coś się dzieje, a to znacznie więcej, niż zmęczenie psa bieganiem - wysiłkiem psychiczny, zamiast fizycznego. Poza tym, mają jeden spacer dziennie - może nie za długi, spokojny, z wąchaniem, niuchaniem, itd... A jeśli już jesteśmy tacy wobec siebie szczerzy, to na długie spacery nie pozwala mi stan zdrowia - mam problemy z nogą, nieraz przejście z samochodu do kancelarii do dla mnie gehenna. Właśnie dlatego zdecydowałam się posiadać psy dopiero wtedy, gdy wybudowałam dom - wiedziałam, że mieszkając w bloku nie podołam spacerom i nie zapewnię psom prawidłowej opieki. I myślę, że krzywda moim sukom się nie dzieje z tego powodu. [QUOTE] martwi mnie to ze teraz suki nagle nie moga sie ze soba bawic czego skutek jest taki ze kumuluja w sobie energie ktora kiedys wybuchnie ...[/QUOTE] Myślałam, że to oczywiste dla wszystkich czytających, dlaczego suki nie mogą się ze sobą bawić TERAZ - Figa ma wszędzie pełno ranek, strupów i szwów - zabawa bullowatych to jak walki psów - wystarczyło dzisiaj kilka sekund, by Marusia chwytając Figę za szyję, rozerwała jej trzy szwy :shake: [QUOTE]na niebieskim fo ktos slusznie ci napisal ze pitbull ma zupelnie inna psychike niz amstaff o ile amstaff moze caly dzien lezec na kanapie o tyle pitbull potrzebuje czegos wiecej a ja (nie zrozum mnie zle bo masz wielkie serce i robisz wiele dobrego) [B]mam wrazenie ze psy u ciebie maja tylko ladnie wygladac ...[/B] [/QUOTE] Tengusiu, czy Ty się dobrze zastanowiłaś, co piszesz? dlatego, że mają obroże? że je im zmieniam, bo lubię? bo wstawiam ich zdjęcia? :shake::shake::shake: [QUOTE]mowisz ze ciagniecie opony przez psa jest wbrew twoim zasada ale pomysl ze te psy to kochaja, robia to z radoscia i wielkim zacieciem bo sprawia im to radosc ... wzielas sobie wlasnie takiego psa to pozwol mu na bycie tym kim jest ...[/QUOTE] Nie jestem ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem ciągnięcia opony. A to czy psy to uwielbiają, to sprawa dyskusyjna. Dla Marusi nie jest to odpowiednie zajęcie. [QUOTE]nie mozesz tylko dlatego ze psy ci uciekly izolowac teraz swoje suki od swiata ... dobrze ulozony pies nie ucieknie,[/QUOTE] Nigdy nie spuszczę psów ze smyczy, tak jak nie robiłam tego z Fiodorem (i błędem było spuszczanie Sary). Po pierwsze - mieszkam poza miastem, same pola, na nich sarny, zające, i inne zwierzątka. Figa ma silny instynkt łowiecki, leci za każdym zwierzakiem, który jej wyskoczy przed nosem. I wybacz, ale żaden, choćby nie wiem jak dobrze ułożony i wyszkolony pies z instynktem łowieckim nie wróci na wołanie właściciela. To raz, a dwa - MYŚLIWY!!! To są tereny łowieckie, każdy pies ganiający tutaj po polach jest odstrzeliwany przez myśliwego - przecież tak zginęły prawdopodobnie Sara z Fiodorem. Byłoby skrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony spuszczenie suk ze smyczy... I powiem Ci jeszcze, że nie jest to tylko moja opinia - poparta przez szkoleniowca, do którego zaraz wrócę... I po trzecie - tak, trauma po zaginięciu Sary i Fiodory jest silna i taka będzie. W ogóle, to jestem przeciwniczką spuszczania psa ze smyczy i mam prawo do takich poglądów. 20 metrowa linka daje psom swobodę, ale zapewnia im bezpieczeństwo. [QUOTE] moze wiec warto zamiast wydawac kase na ksiazki pojsc z psami na szkolenie, wyszkolic je a potem w weekend zamiast siedziec w ogrodku pojsc do lasu i pozwolic dziewczyna naprawde rozladowac energie ... [/QUOTE] Pozwól, że moją kasę będę wydawać na co tylko chcę ;) Poza tym, Marusia nie nadaje się na żadne normalne szkolenie - pies jest przerażony wszystkim - miastem, ludźmi, każdym przedmiotem, odgłosem... I ponownie opinia szkoleniowca - Marusia musi mieszkać na wsi, mieć święty spokój. Dlatego też szkolimy ją w domu, ciesząc się z każdego sukcesu. Stopniowo, co może potrwać lata, nauczymy ją, że życie straszne nie jest. A może nigdy się to nie uda. [QUOTE]pieknie ze Marusia siada jak cos chce ale czy naprawde sadzisz ze to rozwiazuje problem ... naucz sie rozladowywac jej energie a nie ja wyciszac bo wyciszajac ja jak to pieknie nazywasz powodujesz tylko to ze ta energie sie w niej kumuluje [/QUOTE] Tak, cieszę się ogromnie, że Marusia opanowała komendę SIAD, bo to tak, jakby niemowlak wypowiedział swoje pierwsze słowo, albo zrobił pierwszy krok. Dla Was wszystkich to pewnie niezrozumiałe, co mnie nie dziwi, bo nie znacie Marusi. Ona nie znała niczego, jej przerażenie ją paraliżuje, nie była nauczona czystości - sikała gdzie popadnie, a każde wołanie jej do mnie kończyło się na skrajnym przerażeniu. Nauczenie jej komendy SIAD kosztowało nas tyle wysiłku, co pewnie resztę z Was przejście całego szkolenia PT. Co do wyciszania - to zalecenie szkoleniowca. Marusia ma niski próg pobudzenia - kiedy maksymalnie się nakręci, gryzie po rękach, twarzy, atakuje Figę, rzuca się z furią na ogrodzenie. Wtedy jest wyciszana - by zapobiec niepożądanym zachowaniom. Figa też jest wyciszana - bez tego gryzła nas boleśnie po rękach, do krwi, do wielkich siniaków - i nie było to skutkiem niewybiegania, lecz braku wychowania i silną ekscytacją wszystkim nowym dookoła. Też miała lęki, też się bała ludzi, kuliła ze strachu - ale pracą z nią zniwelowaliśmy problemy - jest suką idealną. [QUOTE]wszyscy wiemy doskonale ze masz kase bo sama sie z tym nie kryjesz wiec moze warto zaprosic szkoleniowca do siebie na poczatek zeby pokazal co i jak, zeby zobaczyl nad czym trzeba popracowac a potem pojsc na szkolenie w grupie zeby suki mialy okazje zobaczyc cos wiecej niz ogrod i rzadkie spacery do lasu na smyczach ...[/QUOTE] Mam kasę i co z tego???? Nie kryję się, ani też nie chwalę (nie wiem, co Ci ta moja kasa tak bardzo przeszkadza :shake:). Gdybyś troszkę uważniej czytała, wiedziałabyś że od początku jest z nami szkoleniowiec i behawiorysta (bull-gang), która jeszcze zanim zabrałam Marusię do siebie, poznała Figę, długo ze mną rozmawiała - odradzała mi drugą sukę TTB w domu, poznała Marusię w schronisku, była z nami prawie cały dzień przy zapoznaniu suk i jestem z nią w stałym kontakcie :shake: Co do szkolenia, to już pisałam wyżej. [QUOTE] przepraszam jesli czyms cie urazilam ale takie jest moje zdanie, wzielas do domu psy ktore potrzebuja ruchu, potrzebuja aktywnego zycia a nie spania na kanapach i biegania wkolko po ogrodku ... [/QUOTE] Gdybyś śledziła uważniej (czego oczywiście robić nie musisz), to byś wiedziała, że obie suki trafiły do mnie na DT - Figa, bo była zagryzana w schronisku, a Marusia, bo takiego przerażonego psa nie można było oddać w pierwsze lepsze ręce. A że zostały, to już inna sprawa. Po Sarze i Fiodorku nie zamierzałam mieć nigdy innego psa, ale stało się inaczej. Co do Marusi, to ja nawet nie byłam gotowa na drugiego psa, ale wiedziałam, że jeśli ja jej nie wezmę, zapewne uśpią ją w schronisku - pies niszczyciel, bez socjalizacji, przerażony dosłownie WSZYSTKIM. I jak się okazało, mój dom okazał się dla niej idealnym - właśnie dlatego, że ma spokój, nie musi chodzić na częste i długie spacery, których notabene, nie cierpi - że może sobie po tym moim nieszczęsnym ogródku pobiegać, a nawet dlatego, że mam kasę... I myślę, że chyba nie narzeka - ma ruch (tak - nie tylko stoi w ogrodzie i pięknie wygląda, spędzamy dużo czasu na wspólnych zabawach z gryzakami, sznurami, bawimy się w aportowanie, szukanie ukrytych zabawek, i wiele innych...), ogród zapewnia jej dużo bodźców, czego mieszkanie, ani porządny jeden spacer dziennie zapewnić nie może, ma spokój i ustabilizowaną sytuację. Budujemy więź, zaufanie poprzez wspólne długie zabawy - teraz to dla niej najważniejsze. Nie wybieganie. [QUOTE] trzeba bylo wziasc male pokojowe pieski ktorym wystarczy wybieg w ogrodku i lezenie na kanapie [/QUOTE] A na te słowa szkoda nawet komentarza :shake: [QUOTE]co do dwoch psow to ja problemow nie mam zadnych ale z poczatku musialam mocno Bolka pilnowac bo ten probowal zdominowac cala rodzinke guuuupek jeden ... skutek tego jest taki ze Faza mimo to ze zostala przez Bolka zdominowana to i tak wchodzi mu na glowe :roflt: Aga z Sara i Fiodorem tez problemow nie miala ;-) dwie suki w domu i do tego jedna z tak zwichrowana psychika to zupelnie inna bajka i szczerze moge przyznac ze ja nie wiem czy bym podolala takiemu psu jak Marusia :roll:[/QUOTE] Ty masz psa i sukę, dlatego nie masz problemów (tak jak ja nie miałam z Sarą i Fiodorem) - co tutaj w ogóle porównywać? Obie moje suki są po przejściach z nieznaną przeszłością. Są to suki TTB, wiadomo o jakim temperamencie i zapędach. Wiele osób odradzało mi zaopiekowanie się Marusią - szczególnie bull gang - z racji swojego zawodu wiedziała, że nie będzie łatwo, no i poznała już trochę obie moje suki. Ale to zrobiłam, bo po prostu nie mogłam jej w schronie zostawić - wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew rozumowi. Mogłam przecież sobie spokojnie żyć, korzystać z mojego ogródka, mojej kasy - jeździć po świecie i żyć pełnią życia! A ja głupia wzięłam sobie na głowę taki problem - dwie suki po przejściach, w tym jedną totalnie zwichrowaną, wiedząc że nie mogę liczyć na pomoc rodziny i znajomych w nagłych przypadkach - zapewne nigdy nigdzie nie wyjadę (a już z pewnością przez najbliższe 2-3 lata), bo nikt się moimi psami nie zaopiekuje, a do hotelu oddać ich nie mogę. Wzięłam sobie na głowę kłopot - świadomie, bo kocham te psy. To był mój wybór, to są moje problemy. [QUOTE]to tyle teraz mozecie napisac jaka to jestem zla i okropna i wogole sie nie znam ale ja postanowilam napisac to co pewnie wielu nie ma odwagi bo przeciez na dgm nie wypada :shake:[/QUOTE] Opisuję tutaj ze szczegółami wszystko, bo mam tylko Was - z nikim innym podzielić się moimi troskami, myślami, problemami. Nie oczekuję ochów i achów, właściwie to niczego nie oczekuję... Ale cieszę się, że sama z tym wszystkim nie jestem, jestem wdzięczna za każdą uwagę i radę, byle sprawiedliwą. Bo uważam Tengusiu, z całym szacunkiem do Ciebie, że nie znając moich psów, realiów mojego życia, Twój post jest odrobinę krzywdzący dla mnie. Ale oczywiście, masz prawo do własnego zdania. Jeśli ktoś jeszcze uważa, że źle opiekuję się swoimi psami, że są dla mnie tylko maskotkami, które mają ładnie wyglądać i leżeć na kanapie, albo pięknie się prezentować w ogrodzie, że nie zapewniam im tego, co mieć powinny, to proszę by mi to szczerze napisać. Chciałabym wiedzieć, że to co piszecie jest szczere. Nie jesteśmy tu po to, by sobie achać i ochać. Jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele muszą być szczerzy.
  13. Jeszcze go nie ogłaszaj, bo nic o nim nie wiadomo, a przede wszystkim - czy przeżyje :(
  14. A jaki chudy :( Sierakowo to umieralnia, a nie hotel :angryy:
  15. [quote name='Enigma79']Oki doki, czyli przelew robimy na Agatę ??[/QUOTE] Tak :) Skoro Badi znajdzie się pod opieką BB, to przelew na konto, które poda agaga21 ;)
  16. [quote name='Enigma79']Ależ mnie to zaciekawiło... i ile rzeczy można się na Dogo dowiedzieć / nauczyć. Czyli, jeśli psu zbiera się na amory, to jest to oznaką dominacji a nie po prostu kwestią hormonów ??? Może mnie wyśmiejecie ale słyszałam od niemieckiego weta, że należy pozwolić psu (samiec ;) ) na ...hm... no tego...co prawda mowa była o poduszce czy jakimś pluszaku. Aga, Ty masz suczki ale jak to jest z tymi ruchami salso-kopulacyjnymi ?[/QUOTE] Kopulacyjne ruchy mogą mieć różne podłoże, nie zawsze jest to oznaka, że suka/pies chce kogoś zdominować. Bo przecież często suki wykonują takie ruchy na poduszkach, kocykach, itd... a trudno chyba sądzić, że chcą zdominować poduszkę :evil_lol: W sytuacji, gdy suki/psy są bardo podekscytowane, dają upust swoim emocjom właśnie w ten sposób - wykonując kopulacyjne ruchy ;) U Figi to nie jest z pewnością oznaka czy próba dominacji, ona jest uległą w stosunku do człowieka, suczką. Jej wczorajsze zachowanie było skutkiem tego, że nagromadziła energię, a nie mogąc jej rozładować w zabawie z Marusią (zabawa=podgryzanie), dała jej upust na Tadziu. Ale wystarczyło jej tego zabronić, w zamian dostała gryzak i się nim zajęła. Po 5 minutach usnęła ;) Co innego z Marusią - tutaj podejrzewam, że stając się bardziej śmiałą w stosunku do mojego męża, próbuje swoich sił na nim - na ile i co może sobie pozwolić. I tutaj mój mąż musi delikatnie, by jej do siebie nie zrazić i nie wystraszyć, pokazać, co jej wolno, a czego nie.
  17. [quote name='mariamc']Badi może przyjeżdżać. Zapraszam też na bazarek ekologiczny . [URL]http://www.dogomania.pl/threads/194820-Eko-bombki-w-stylu-retro...na-Dagiego-i-Dorcię-do-30.10[/URL].![/QUOTE] Wspaniale!!! Już daję znać mielewowi ;)
  18. [quote name='agaga21']producenci eukanuby robią okrutne eksperymenty na zwierzakach...odradzam. kiedyś był w sieci straszny film z ukrytej kamery. koszmar![/QUOTE] Widziałam to, koszmar :( To były zdaje się, beagle ... Ja polecam Acanę ;)
  19. [quote name='mariamc']Aga, nie pozwalaj na takie zachowanie . To oznaka dominacji.[/QUOTE] Ja wiem, Danusiu :) Oczywiście od razu reaguję, NIGDY na to nie pozwalam. ;)
  20. Jakie cudo! [url]http://i56.tinypic.com/30c6h5v.jpg[/url]
  21. Mojego Tadzia coś lubią te moje dziewczyny molestować - ostatnio Marusia próbowała mu "zgwałcić" ramię, a dzisiaj Piczka plecy...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: A tak poważnie, to mój mąż nie jest dla psów autorytetem, w ogóle go nie słuchają, nie radzi sobie z nimi totalnie :shake:. Jak dzieje się coś niepokojącego, np Figa zaczyna mu lizać uszy :evil_lol::evil_lol::evil_lol: albo Marusia podgryzać, to zaraz woła mnie na pomoc :diabloti: Musimy nad tym popracować, by dziewczyny wiedziały, gdzie jest ich miejsce ;) Muszę się pochwalić, że Marusia pięknie opanowała już pierwszą komendę SIAD i zawsze, kiedy ją wołam DO MNIE, przybiega, siada naprzeciwko i patrzy mi w oczy :diabloti:. Nauczyła się też, że zanim wyjdziemy z domu, musi usiąść przed drzwiami, bo inaczej ich nie otworzę. Pozwala jej to się wyciszyć, zanim wypadnie z impetem przed dom, szczekając na otoczenie :shake:. Dzisiaj znowu założyłam jej kubraczek - ona się go tak boi, że sika przy zakładaniu i zdejmowaniu (ja jej zakładałam kubrak w kojcu, więc siku nam nie straszne, ale mój Tadziu zdjął go w domu i zasikała cały salon :mad: i wiadomo, kto musiał posprzątać :roll:). Ale ona się też boi w kubraku poruszyć, bo on lekko szeleści, chodzi w kubraczku więc tak wolno, jak w zwolnionym tempie :evil_lol:, uważając na każdy ruch - dzięki temu chyba buda nadal bez zmian, czyli żadnych nowych nadgryzień! Ale pewnie za kilka tygodni do kubraka się przyzwyczai i znów zacznie broić. A może nie?:cool3:
  22. Wow, jakie fotki :crazyeye: [url]http://images8.fotosik.pl/501/164c975696bedee2.jpg[/url] jak widokówka!
  23. [quote name='Florentynka']przy tych Twoich moje są leciutko skubnięte zaledwie, aż się zastanawiam, czy nie wstyd się pchać z nimi...[/QUOTE] Ty się tutaj nie wymiguj, tylko foty dawaj :eviltong::evil_lol:
  24. Jaki piękny! Oby szybko odzyskał siły :( Trzymam kciuki za niuńka.
  25. [quote name='baster i lusi']no i jak je nie kochać:lol::multi:[/QUOTE] Nie da się :) [quote name='agaga21']oj uważaj aga, bo cię marusia z oczami "zimnymi jak głaz" zje:crazyeye::crazyeye:! lepiej śpij z siekiera pod poduszką-tak na wszelki wypadek:roll:[/QUOTE] Zje mnie po kawałku - ale najpierw zje Figę, potem Tadzia, a mnie pewnie na końcu :diabloti: [quote name='Alicja']Biedniutki ten nochalek . I co powiedział wet o gojeniu ??[/QUOTE] Do weta jednak jedziemy dopiero w środę, bo Figa ma do jutra brać jeszcze antybiotyk ;). Nosek raz zasycha, raz się rozwala, bo go wszędzie wpycha, wącha i oblizuje :mad::evil_lol: A dzisiaj mój mąż miał niezwykłe doświadczenie, jest nadal w szoku nie wiem, kiedy i czy w ogóle się z tego chłopak otrząśnie :cool3: Dziewczyny mają teraz mniej ruchu, bo nie mogą się razem bawić, a tak głównie rozładowywały swoją energię. Z Marusią dajemy radę, bo uwielbia biegać po trawie, przeciągać się gryzakiem i aportować piłkę. Gorzej z Figą, bo biegać nie lubi, zabawki ją nie interesują, a najlepiej jej wychodzi zaczepianie Marusi. A że pańcia nie pozwala na to, to dzisiaj pozaczepiała trochę męża :diabloti: Otóż, coś tam robiłam w kuchni i nagle słyszę, że Tadzio drze się w niebogłosy: "AGA!!! AGA!!!, AGA!!! RATUNKU!!!" i to takim błagalnym głosem, jakby się co najmniej suki znowu zagryzały :roll:. Biegnę więc do salonu, wchodzę, patrzę, a tam... - Tadzio siedzi na kanapie, za nim Figa uczepiona łapkami jego pleców i wykonuje ruchy kopulacyjne :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A durny chłop zamiast kazać jej przestać i zejść z kanapy, ustawić do pionu, to siedzi nieruchomy jak głaz, przerażony i woła mnie na pomoc, usiłując się wyswobodzić z objęć Piczki :diabloti:, która tak się go mocno uczepiła, że ledwo udało mi się ją od niego odczepić :evil_lol: Widok nieziemski - Piczka "gwałcąca" Tadzia, Tadzio drący się pod niebiosa, Marusia oszczekująca ich, latając dookoła i ja ze ścierą w ręce trzęsąca się ze śmiechu :evil_lol: Na nic zdały się moje tłumaczenia, dlaczego Figa tak się zachowała - mój mąż nadal twierdzi, że próbowała go zgwałcić i już :diabloti:
×
×
  • Create New...