Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. Mielew odwiedził dzisiaj malutką w schronisku - niunia jest cudowna! Radosna, zero agresji do innych psów (teraz mieszka w jednej budzie z innym psiakiem i wspaniale się dogadują). Jest chudzinka straszna, ale w DT szybko to nadrobi :) Będę miała dzisiaj zdjęcia od mielewa, to wstawię ;)
  2. Musi być dobrze! Trzymaj się, Magda...
  3. 14 grudnia 2010 roku do ageralion wpłynął mail od kierowniczki schroniska w Świnoujściu o pomoc w znalezieniu domu dla Shiry. Sunia ma zaledwie 5 miesięcy, jest wesoła, żywiołowa i jak to szczeniak, kocha wszystko i wszystkich. Pani Kierownik nie ukrywała, że domek dla suni potrzebny na wczoraj, nawet tymczasowy... [IMG]http://lh4.ggpht.com/_1pBGizGCSbk/TQeWslHeKgI/AAAAAAAAFzY/tI-CccZzmK0/DSCN2556.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_1pBGizGCSbk/TQeWsV7qEwI/AAAAAAAAFzU/At5FDCPLrL0/DSCN2555.JPG[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_1pBGizGCSbk/TQeWtYY0kBI/AAAAAAAAFzc/WmJP9KtmilU/DSCN2558.JPG[/IMG] I oto stał się cud! Dzisiaj rano napisała do mnie Agata - mieszka w Szczecinie i zaproponowała dla niuni dom tymczasowy :multi: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, lada dzień Shira będzie u niej :lol: DT u Agaty jest bezpłatne, ale będziemy Agatę wspierać w leczeniu wet, pokrywaniu kosztów szczepień, itd...
  4. [quote name='ageralion']Agus zalozysz je nowy watek na dogo?[/QUOTE] Jasne, bo tutaj zginie "w tłoku" ;) Edit: wątek Shiry :)
  5. Jak wszystko pójdzie dobrze, to Shira ze schroniska w Świnoujściu już w ten weekend będzie grzała doopkę w domu tymczasowym w Szczecinie u Agaty, która opiekowała się Malwinką przez kilka ostatnich dni :) [IMG]http://lh4.ggpht.com/_1pBGizGCSbk/TQeWslHeKgI/AAAAAAAAFzY/tI-CccZzmK0/DSCN2556.JPG[/IMG]
  6. Wcale nie dużo - pamiętajmy, że to była sterylka aborcyjna (dużo droższa niż normalna), do tego uśpienie miotu, utylizacja, leczenie i pobyt w klinice... Myślę, że to naprawdę niewiele ;)
  7. Marta - i koniecznie normalną obrożę, żeby się pozbyć tej strasznej kolczatki :angryy: Musimy szybciutko myśleć o miejscu dla niej, gdyby się nie dogadała z Fuksem.... Mam nadzieję, że nic poważnego jej nie dolega i po normalnym żywieniu pies odzyska formę. Najważniejsze, żeby przestała się już bać. A to zjadanie ze strachu odchodów... Boże, co ona musiała przejść???:placz::placz::placz: Zaraz zrobię przelew na konto TTBSzczecin na wydatki na sunię - obroża, smycz, karma, witaminki, weterynarz...
  8. Marta, ja niestety w taką pogodę nie jeżdżę, do pracy i z pracy wozi mnie mąż, bo moje auto się nie nadaje na jazdę po śniegu. Ale w razie czego weź taksówkę, pokryję koszty. Musimy jej na cito szukać jakiegoś miejsca :( ] Dobrą robotę dzisiaj zrobiłaś - jesteś wielka!
  9. Ale pięknoty !!!
  10. Mi też coś tu śmierdzi... Może ktoś "życzliwy" zadzwonił do schroniska i powiedział kierownictwu coś, co spowodowało zmianę stanowiska???
  11. Właśnie dzwoniła do mnie Kasia, że dojeżdżając już do schroniska otrzymała telefon ze schronu, że suczki jej nie wydadzą, bo im nie odpowiadają warunki, na jakich mała miałaby zostać ze schroniska zabrana. Poza tym, stwierdzili, że to jest fajna młoda suczka i sami znajdą dla niej dom!!!! :angryy::angryy::angryy: Zagotowało się we mnie - co za idioci!!! A Kasia dzwoniła dwa dni temu, wszystko miała z nimi ustalone, wiedzieli że jedzie dzisiaj taki kawał drogi!
  12. U mnie było to samo z Sarą. Już tego samego dnia po sterylizacji przeskoczyła sobie 70 cm płotek odgradzający klomb, bo tam lubiła się załatwiać, cały czas wskakiwała na kanapy i z nich zeskakiwała. Na spacer wyszliśmy z nią po dwóch dniach i było szaleństwo! Opiernicz od weta dostałam nieziemski, bo sobie trochę to zbagatelizowałam. Chodziłam potem za nią krok w krok, spałam cały czas przy niej, wzięłam sobie urlop tygodniowy i nie spuszczałam jej z oczu - aż zaczęła mnie nienawidzić i tylko czekała, by mi się wymknąć do ogrodu :evil_lol: Dlatego wiem, co musicie przeżywać - dla mnie okres po sterylce, kiedy musiałam wszystkiego suce zabraniać, był znacznie gorszy niż ten bezpośrednio po zabiegu, więc Ci współczuję ;) Ale tak naprawdę niewiele jest przypadków komplikacji po sterylce - w schronie też się przecież psiaki ze sobą nie patyczkują, a żyją i mają się dobrze. Psy są silne, o wiele silniejsze niż my :diabloti: [COLOR=slategray]P.S. W czwartek Figa miała mieć sterylkę, ale wet zadzwonił i przełożył zabieg na początek stycznia, bo stwierdził, że to za wcześnie... a myślałam, że będę to mieć za sobą - zazdroszczę Ci, że u Was już z górki [/COLOR];)
  13. Nie no... ja wiem, że można i tak :evil_lol: - 3 dni po wycięciu woreczka żółciowego już pracowałam, pomimo miesięcznego zwolnienia, ale przez miesiąc nie wolno mi było nic ciężkiego podnosić, bo jest niebezpieczeństwo przepukliny... o to mi chodzi ;) Ja wiem, jak Monisia skacze, ale teraz jej tego przez jakiś czas nie będzie wolno robić - szwy zewnętrzne znikną, ale wewnętrzne nie... i one mogą puścić. Przestrzegał mnie przed tym bardzo mój wet i krzyczał, że pozwoliłam Sarze wskakiwać na łóżko :roll: Z niebieskiego forum: [QUOTE]Szwy wew. mogą puścić, a wówczas zapalenie otrzewnej to kwestia chwili - i po psie... NIe wiem czy mialeś operowany wyrostek robaczkowy, ale napewno ktoś z Twoich znajomych, rodziny - miał... przypomnij sobie, lub zapytaj, jak długo po zabiegu nie można skakać, biegać, a nawet nosić ciężkiej reklamówki czy bagaży... A to "tylko"wyrostek, usunięcie macicy i całych wnętrzności służących suce do rozrodu, to jeden z najpoważniejszych zabiegów w chirurgii wet...[/QUOTE][QUOTE]Obecnie nawet operacje narządów wewnętrznych dokonywane metodą endoskopową, są obwarowane co najmniej miesięcznym okresem zakazu wszelkiego silnego wysiłku itd...a przy takiej metodzię są raptem 3 malutkie nacięcia na skórze, oczywiście mięśnie itd również są rozcinane... a co dopiero mówić przy tradycyjnej operacji...[/QUOTE][URL]http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=57&t=1419&start=90[/URL] Ale ja jakoś nie mam wątpliwości, że Mona jest i będzie cały czas pod ścisłą i czujną opieką mamusi :diabloti: :loveu:
  14. Kiedy wzięłam Marusię ze schronu, była 7 dzień po sterylce - biegała, skakała, szalała i nie sposób jej było powstrzymać. Na szczęście nic się jej nie stało, ale Asiu - uważajcie jeszcze ok. miesiąca - w środku jeszcze wszystko jest świeże, powłoki brzuszne miała rozszywane i musi unikać wysiłku, bo to niebezpieczne, zupełnie jak u człowieka po operacji brzucha ;)
  15. Kasia, wyślij mi raz jeszcze nr konta na PW. Trzymam kciuki i uważajcie na siebie. Pogoda jest okropna!
  16. [quote name='Kana']Dziewczyny w ogóle nie róbcie tego i nie ogłaszajcie jej jako asta...[/QUOTE] Ona na pewno nie będzie ogłaszana jako ast ;)
  17. Może tam jakiegoś przodka amstaffowatego miała, ale baaardzo dawno temu :diabloti::evil_lol: Nie wspominałabym nic o jej odrobince zbliżonym do amstaffa wyglądzie, zwłaszcza że do psiaków ma taki super stosunek - zupełnie do astów niepodobny ;)
  18. Prawdopodobnie nowotwór wątroby :( Właściciele walczyli o nią do samego końca, o 2 w nocy był u Kasi weterynarz, nie był w stanie pomóc. Adam do końca nosił ją na rękach i płakał jak dziecko...
  19. Cholerka... to jednak może być ten psiak, którego wstawiła Ola...
  20. [quote name='some'][url]http://schronisko.szczecin.pl/kwarantanna-id-61976.html[/url] bo to chyba o tego psa chodzilo.... Marta zobacz[/QUOTE] Ale to było prawie 2 tygodnie temu...
  21. Dostałam smsa od ageralion, że ten pies z Basenu Górniczego to jednak nie była Nora...
  22. Ale świetnie wygląda! Ania ma dobry gust :)
  23. Szczecińskie schronisko nie jest duże i aż takiego burdelu nie mają - pamiętaliby o takiej interwencji, a każdy amstaff, który się pojawia, jest skwapliwie rejestrowany. Schronisko wie, że asty są pod naszą opieką. Ale i tak przejechałabym się do schroniska osobiście, na miejscu właścicielki Nory - na wszelki wypadek... Przypomniało mi to prawie analogiczną sytuację po zaginięciu moich psiaków. Znalazłam swój post z 31.12.2009 r. [quote name='agnieszka32']Dziękuję Wam ogromnie za każdą pomoc, za każdą radę, wskazówkę ... Dzisiaj miałam dwa telefony: 1) pierwszy - dzwonił jakiś pan i twierdził, że niedaleko nas - w Kurowie, widział amstaffkę i pytał, czy za jednego psa też dostanie 1000 zł :shake: - mąż mu powiedział, że jeśli to będzie TEN pies, to tak, 2) drugi - sensowniejszy - dzwoniła jakaś pani z okolic Bobolina (wieś dość oddalona od nas) i mówiła, że we wtorek rano jej sąsiadka wezwała schronisko ze Szczecina, aby zabrali błąkającego się psa - przyjechał samochód, pół wsi widziało, jak łapano chudego jasnego psa. Później ta dzwoniąca pani zobaczyła plakat o zaginięciu psiaków (rozwieszany we wtorek wieczorem) i dzisiaj do mnie zadzwoniła. Natychmiast pojechałam do schroniska, w 10 minut byłam na miejscu - ale mnie nie wpuszczono, bo się spóźniłam o 20 minut i schronisko było zamknięte. Rozmawiałam z pracownikami - twierdzą oni, że takiego psa nigdy do schroniska nie przywożono, że Bobolin to nie ich rejon i że i tak by nie interweniowali w tej okolicy. Nie pozwolono mi obejrzeć psów, mogę to zrobić dopiero w sobotę. :angryy: Mąż był wczoraj w schronisku, przeszedł wszystkie boksy z psami na kwarantannie i naszych psów nie widział. Mieszkańcy Bobolina twierdzą, że są w stanie zaświadczyć, że przyjechał samochód ze schroniska (idealnie go opisali), że pytali gdzie jest pies zabierany i wskazano im adres szczecińskiego schronu i powiedziano, że będzie na kwarantannie i będzie można go zobaczyć na stronie internetowej. Nie wiem o co tutaj chodzi, gdzie jest Fiodor - ale jeśli go schron zabrał, to spod ziemi go wytrzasnę, a znajdę :mad::angryy: Może być też tak, że pies jest trzymany na obserwacji, wtedy nie będzie w boksach na kwarantannie, tylko w innym miejscu, ale coś się z psem "po drodze" do schronu stało :-( Nie mam żadnej możliwości, żadnych znajomości, aby dostać się do schronu dzisiaj, czy jutro - mam koleżankę w szczecińskim TOZie, myślałam że może ona mi pomoże, ale ma wyłączony telefon :-( Umrę chyba do tej soboty:placz: A co do Sarusi - to ta pani, która dzwoniła w sprawie łapanki Fiodorka, sama ma amstaffkę podobną do Sary i mówiła, że kilka osób pytało czy nie uciekła jej suka, bo podobna się błąka - ale od kilku dni jej już nie widziano :placz::placz::placz:[/QUOTE]
×
×
  • Create New...