-
Posts
1627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kasiainat
-
Może i nie oddam go byle gdzie. Reksio musi mieć przede wszystkim spokój. U nas jest go mało :-/ Dwójka ruchliwych, głośnych dzieciaków mu nie pomaga. Dodatkowo my często mamy gości z takimi samymi łobuzami jak nasze i nawet ciągłe uspakajanie dzieci mało daje. No i Reksio jest u nas 8 psem więc wiadomo, że czas też trzeba podzielić.
-
Pani doktor, która postawiła diagnozę mówiła, że ta terapia hormonalna ma jakiś marny sens tylko w fazie wzrostu. A i tak jest bardzo mało skuteczna i daję bardzo dużo negatywnych skutków ubocznych. Jedynym zaleceniem w zasadzie jest robienie kontrolnych badań krwi i obserwacja malucha ( osłona wątroby w tym momencie). Będę w lecznicy w poniedziałek po wypisy i na kontroli to porozmawiam jeszcze z lekarką. Te dodatkowe badania Reksia wyszły ok, poza FT4 - poniżej normy. Myślę, że wszystkiego dowiem się w poniedziałek. CCF20170915.pdf
-
Niestety nie zdążyłam odebrać dzisiaj wypisu Reksia - pół dnia spędziłam z mężem w szpitalu :-( Reksio ma jeszcze dorobione badanie w kierunku tarczycy, albuminy i całkowity wapń i fosfor. To najczęściej odstaje od normy u psiaków z karłowatością. Ale często wychodzą w porządku i nie wyklucza to wady. To badanie, o którym rozpisują różne strony internetowe jest tylko teoretyczne, w praktyce nikt tego nie robi. Leki do stymulacji są bardzo drogie i karłowatość potwierdza się tylko przez objawy kliniczne. Jamniczek, o którym pisała Iza żył krótko - ok 3 lat - umarł z powodu niewydolności wielonarządowej:-( Reksio myślę , że czuje się dobrze. Ma apetyt, dzisiaj pięknie jadł mi z ręki. Obserwuje z zainteresowaniem psiaki zza swojego misia w legowisku. Wydaję mi się, że ma inne spojrzenie niż przed zabiegiem .
-
Myślę, że jutro będziemy więcej wiedzieć. Z tego co już usłyszałam od lekarki i poczytałam to nie ma leków i nie leczy się karłowatości. Tylko w fazie wzrostu można próbować podawać hormony wzrostu - jednak jest to terapia bardzo rzadko stosowana,droga ,mało skuteczna i dająca wiele działań niepożądanych.
-
Nie, Poker - nie było zagrożenia życia Reksia. Pani doktor doradziła, żeby zrobić zabieg dzisiaj bo mały miał już założony wenflon. A i tak zabieg trzeba będzie zrobić bo ten jego stan ma wpływ na psychikę Reksia. Wada serduszka jest niewielka, psiak nie musi przyjmować żadnych leków. Stan wątroby jest nie do wyleczenia bo zmiany są w budowie narządu( ewentualnie możemy podawać hepatil itp). Z tego co wiem to w tej lecznicy wszystkie zabiegi są na narkozie wziewnej - to bardzo nowoczesna klinika. Jeśli jest szansa, że po zabiegu psychika Reksia trochę odpocznie ( te jąderka pod wpływem podwyższonej temperatury w jamie brzusznej produkują duże ilości testosteronu i estrogenów) to uważam, że nie było na co czekać. Ja sama mam do siebie pretensje, że nie skonsultowałam przypadku Reksia z innym lekarzem :-(
-
Moli Behawiorysta nie brał Reksia na ręce i nie badał. Nie sprawdzał czy ma jajka na wierzchu. Oceniał zachowanie psiaka a nie jego fizjologie. Prosił, żeby psiaka dobrze przebadać i jeśli wewnątrz jest wszystko ok i nie sa to zaburzenia somatyczne to żeby Reksia nie kastrować bo w tym przypadku może przynieść to więcej szkody.
-
Dzisiaj niestety wiadomości nie są dobre:-( Reksio najprawdopodobniej cierpi na karłowatość przysadkową. Ma lekki problem kardiologiczny z zastawką.Problem z wątrobą - na USG wyszły nieprawidłowości w budowie tego narządu - może to być wada genetyczna. Reksio nie jest szczeniaczkiem tylko młodym, dorosłym psem - ok. 1-2 lat. Obustronnym wnętrem - jądra nie zeszły do moszny, są prawidłowej wielkości ale w jamie brzusznej. Własnie jest operowany :-( Ze względu na budowę wątroby zabieg jest podwyższonego ryzyka :-((( Ta krzywizna łapek wynika najprawdopodobniej z karłowatości/zaburzeń hormonalnych a nie niedoborów. Zmiany psychiczne u psiaka też raczej są spowodowane karłowatością + wnętrostwem. Czytam o karłowatości i serce pęka :-(((
-
Tylko ja zawsze jestem w spódnicy;-) bardzo często w długiej;--) więc w tym konkretnym przypadku powód był inny. Reksio dostał u nas troszkę poczucia bezpieczeństwa,pełną miskę jedzenia którego nie kojarzył ze mną i ja stałam się intruzem do niczego nie potrzebnym, który w dodatku obszczekany usuwa się z drogi. Nie ukrywam,że trochę mi ciężko wszystko ogarnąć.Sowa od początku dawała mi bardzo dobre rady ale odkąd mój mąż leży z nogą w gipsie brakuje mi czasu na np. karmienie Reksia tylko z ręki więc dostawał miche.Dodatkowo troszkę gości mieliśmy ostatnio i to wszystko chyba spowodowało cofkę u psiaka.
-
Powinnam postać naprzeciwko niego,poczekać aż się uspokoi i odwróci a ja go ignorowałam i szłam w drugą stronę. W ten sposób ustepowałam mu mój teren. Ogólnie lekcja trwała 2 godziny. Bardzo dużo mi rozjaśniła ale generalnie Reksio potrzebuje bardzo dużo czasu. Jutro jedziemy na badania krwi,z moczem będzie ciężko. I kupa z trzech dni musi iść do badania. Reksio prawie 3 tygodnie je praktycznie do woli, dostaje witaminy i tran,gotowane mięso z indyka i wołowinę plus marchewka. Niedobory napewno miał -nie ma o czym dyskutować .Zobaczymy jak jest teraz.
-
Ja przyznaje szczerze że panikuje i to bardzo:'( mam wrażenie że Reksio cofa się coraz bardziej i bardziej. To oszczekiwanie zdarzało się wcześniej jak wychodziłam z sypialni w nocy do kuchni. Dzisiaj w nocy była masakra- Reksio szczeka na wszystko i wszystkich. Nawet na mojego syna,który zszedł w nocy do łazienki. Na kichnięcie drugiego syna w pokoju obok. Jeży się ,zatacza kółka wokół nas i bardzo szczeka. Oczywiście na nic nie reaguje i nie da się do niego podejść bo jeszcze bardziej się nakręca. Od soboty nie pozwolił podejść do siebie ani razu. To nie jest normalne zachowanie:-(((
-
Ten pan jest podobno bardzo dobrym szkoleniowcem i behawiorystą.Jego własny psiak pracuje przy poszukiwaniu ludzi np. W gruzach,po zejściu lawin itp. Pan Jurek też powiedział,że z Reksiem trzeba pracować od razu bo te leki mogą przerodzić się w agresję lękową;-( Ja coraz bardziej się martwię. , że po prostu nie dam sobie z nim rady :-( niestety musiałam zablokować psiakowi kanapę bo sikał na niej i Reksio wrócił do legowiska. Wczoraj nie pozwalał podejść do siebie ani nie chciał zjeść nic z ręki. Jak wyszłam z sypialni w długiej spódnicy najeżyl się na mnie, skakał po całym salonie warcząc i szczekając. Zignorowałam go ale sytuacja się powtórzyła kilka razy w ciągu dnia :-(
-
Pani niestety nie odezwała się jeszcze:-( może jutro zadzwoni. Funia po zabiegu czuje się bardzo dobrze,jest lekko poirytowana kubraczkiem:-) apetyt dopisuje, na spacer jak zwykle pierwsza chętna .pilnuje swojego legowiska powarkując na każdego psa,który przechodzi w promieniu 3 metrów :-)
-
Przepraszam za brak wieści. U nas trochę komplikacji zdrowotnych ( mąż ma nogę w gipsie od kostki prawie po pachwinę i żyć nie daje bo chory facet to walczący o życie :-( ) Myślę, że bardzo przyda się konsultacja na miejscu z jakimś psim psychologiem. Reksio niestety nie bardzo potrafi się przełamać ;-( Panicznie boi się nas po nocy i chociażby godzinnej nieobecności. Biega wtedy po całym salonie,kuchni,jadalni sikając pod siebie:-/ Jak jesteśmy na dole ( a praktycznie cały czas jesteśmy) to jest ok. Wygląda zaciekawiony zza poduszki na kanapie - oczywiście reaguje na każdy dźwięk. Mogę wtedy do niego podejść, dać mu coś dobrego,posmyrać pod brodą. Wącha zaciekawiony ręce. Dzisiaj leżałam przy przy nim i głaskałam delikatnie, i rozkosznie pierwszy raz zasnął przy dotyku. Zawsze czuwał a dzisiaj zamknął oczka i odpoczywał spokojnie. Apetyt ma, kupy ok. Nie ważę go ale na pewno przytył - obroża po Tyci już rozsunięta na maxa jest za mała. Dostał nową :-) Wczoraj próbował memlać denta stixa ale chyba mu nie posmakował :-)
-
Anula mamy w domu dużo psich zabawek ale Reksiowi do zabawy nimi jeszcze dużo brakuje. Reksio w zasadzie cały dzień siedzi na kanapie, w rogu na oparciu przy ścianie. Obserwuje zza poduszki co się dzieje w domu. Z kanapy schodzi na siku i kupę na podkłady na drugi koniec salonu. Dzisiaj całkiem sporo jak na niego wędrował po domu, głównie za staruszką Korą. Ładuje się jej czasami do legowiska a ona mu pokornie na wszystko pozwala. Wpakował się też dzisiaj innej suni do legowiska ale ta go zburczała więc poszedł na kanapę. Dzisiaj też pierwszy raz wskoczył na kanapę jak ja na niej siedziałam ;-)
-
Oczywiście Sowa, od dzisiaj będę tak go karmić. Wątpie tylko czy on chociaż kawałek do mnie podejdzie :-/ Słuchajcie ja bardzo chętnie przyjmę rady jak wyprowadzić psiaka na prostą - chyba nikomu tak jak mi nie zależy żeby tak było bo ja widzę na codzień jego przerażenie i smutek w oczach:-( Nauka czystości nie jest w tym momencie w ogóle problemem. Reksio załatwia się tylko na podkłady. Ewentualnie jak brałam go na ręce z legowiska to wtedy załatwiał się pod siebie ze stresu:-/ Maluch przeniósł się na kanapę, w zasadzie na oparcie kanapy w rogu przy ścianie. Co mogę zrobić na kanapie to robię bardzo blisko niego. Czytamy tam z dziećmi, układamy klocki, jemy posiłki. Reksio jest z 30 cm ode mnie i plus jest taki, że nie ucieka w panice tylko obserwuje. Nie chce natomiast żadnego kontaktu. Przytulanie go baranie na ręce wywołuje chęć ucieczki i schowania się :-( Dzisiaj rano pierwszy raz zszedł z kanapy i poszedł za mną i psiakami do drzwi wyjściowych na spacer. Pierwszy raz też zaciekawiony przyglądał się wyglądając zza poduszki przygotowywaniu śniadania i rozdzielaniu misek psiakom .
-
Dzisiaj przyszła karma, witaminy i podkłady dla maluszka. Dziękujemy:-) Reksio bardzo ładnie je i pije. Załatwia potrzeby na podkłady - dzisiaj rano posprzątałam podkłady z nocy i nie zdążyłam dać świeżych to maluch nasikał do legowiska. Oczywiście od razu się w nim położył więc dzisiaj zaliczył prysznic i rozstanie z misiem bo ten poszedł do pralki. Pod prysznicem psiak był bardzo spokojny, rozglądał się, wąchał - dał się bez problemów powycierać ale jak wrócił na "swoje" nowe posłanie to wróciły do niego wszystkie strachy świata:-( Przy okazji kąpieli wyczułam, że Reksio ma przepuklinę pępkową. Generalnie postępy resocjalizacji są bardzo malutkie. Obserwuje nas z legowiska ale nie chce nawiązywać z nami kontaktu. Kilka razy w mojej obecności Reksio zwiedzał salon ale najbardziej interesowało go co jest za drzwiami balkonowymi. Wczoraj raz zdarzyło mu się polizać mnie po ręce. Najgorzej jest po nocy jak wychodzę z sypialni, maluch biega tam i z powrotem ( kanapa-legowisko), po chwili kładzie się w legowisku i wtedy mogę dopiero podejść przywitać go. Staram się zawsze podchodzić do niego z jakimś smakołykiem (gotowane mięso indyka) . Bardzo chętnie je zjada. Pozwala posmyrać się pod brodą, ewentualnie z boku łebka. Inne obszary ciała są niedotykalskie - chowa wtedy głowę w kąt jakby chciał stać się niewidzialny. :-/
-
w realu jest jeszcze piękniejsza:-) Bardzo ładnie przywitała się ze mną, pozwoliła wygłaskać i zajęła się "swoimi sprawami". Niestety odmówiła współpracy z aparatem, totalnie nas ignorując:-) Hana za to fajnie współpracowała, chociaż wolała przytulać się i miziać.Dla mnie sunia marzenie - sama słodycz:-) Próbowałyśmy robić zdjęcie uszka ale nie udało się. Oko aparatu nie uchwyciło zmiany bo jest troszkę głębiej.
-
-
Mało tego, że się nie garnie to jeszcze próbuje schować się w najciemniejszy kąt :-( Bardzo mi się smutno robi jak na niego patrze :-( On w ogóle na zdjęciach wygląda "lepiej" niż w rzeczywistości - jest bardzo, bardzo chudy - nie chcę sobie wyobrażać jak wyglądał gdy trafił do przytuliska. Apetyt ma, ładnie zjada mokrą karmę - suchej wczoraj nie chciał. U mnie nie pił wody .Sikał wczoraj wieczorem i dzisiaj rano - na pewno trzeba zrobić badanie moczu bo jest bardzo intensywnie śmierdzący. Kupa ok. Dzisiaj dam mu troszkę indyka z marchewką .
-
Pani do mnie dzwoniła - wydała mi się bardzo sympatyczna. Szuka psiaka własnie ze względu na 4-letniego synka, który ma problemy emocjonalne- nie nawiązuje kontaktu ( zalecenie psychologa o piesku). Nie do końca widzę Nutkę w takiej roli. Nutka sama w pierwszych kontaktach jest ostrożna do obcych, zabierze co prawda smakołyk z ręki ale nie daje się pogłaskać ( to akurat pani odpowiadało, że sunia nie będzie nachalna w stosunku do dziecka). Poza tym Nutka nie nawiązała do tej pory specjanych relacji z moimi dziećmi, ciasteczka oczywiście bierze, pogłaskać się daje ale nic więcej a np. mnie i mojego męża zalizałaby na śmierć :-) Zaprosiłam panią synkiem do nas, żeby zobaczyli Nutkę i inne psiaki na żywo sprawdzić reakcje chłopca na psiaki i odwrotnie (to tylko 60 km w jedną stronę). Pani miała się zastanowić i dać odpowiedz - na razie cisza.