-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Myśl, Shania, myśl - bo jak wiadomo "myślenie ma przyszłość"! :) A tu przecież o nie byle jaką przyszłość chodzi, ale o przyszłość Azy, żeby jak najprędzej mogła zapomnieć o przeszłości!
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Molton jest de bomba - ale klusek z niego! :) Ten w budzie, biduś no... spokoju mi nie daje :( A jak Kama się na kocie towarzystwo zapatruje?... -
Co by się nie stało - straci i ucierpi SONIA. Jeśli zostanie tu, gdzie jest - będzie źle, bo nie wiem... nie zacznie chodzić na smyczy za miesiąc zdjęcie będzie nieostre, relacja za krótka o 4,5 słowa. Jeśli zostanie zabrana - też będzie źle, bo z pewnością, przynajmniej na początku, cofnie się wszystko, co Sonia już osiągnęła i "warszawianki" będą górą! Nawet gdyby trafiła na DT do Ireny, do jej domu, ani "krakowianki" ani "warszawianki" ani inne "inne" nie będą zadowolone, bo jedne uznają, że jak to - po miesiącu pies łapy nie podaje, a drugie, że jak to - jeszcze nie potrafi na jednej łapie skakać, trzecie rzucą się do obrony pierwszych czy drugich i będzie po prostu... po ludzku! Dogomania, jak sama nazwa wskazuje, to portal poświęcony PSOM, a nie ludziom i może wszystkim - a przede wszystkim psom - wyszłoby na dobre, gdybyśmy pamiętali po co tu jesteśmy.
-
Ja po cichutku też jestem "za". Co dom, to dom - bez dwóch zdań. Moją tymczasowiczkę (już teraz dożywotnią) też dostałam bez sterylki, bo była w stanie jeszcze gorszym od Azy. Mi też KTOZ zaufał :) [IMG]http://i301.photobucket.com/albums/nn73/agamika/TOBIA%20ON/tobia100_1541.jpg[/IMG] Fakt, Tosca była w schronisku, a nie bezpieczna w hotelu. Niestety, z powodu ropomacicza musiała być operowana zanim w pełni odzyskała siły, a ja umierałam w środku nocy stojąc pod drzwiami gabinetu czy da radę, czy tak słaby organizm przetrzyma. Przetrzymał, bo nasza Tośka ma darowanych więcej żyć niż kot! :) Nużyca to wbrew pozorom bardzo ciężka choroba (może prowadzić nawet do zgonu). Dodatkowo, te francowate nużeńce uwielbiają hasać właśnie po osłabionym organizmie, a narkoza, tak ciężki zabieg jak sterylka, a potem rekonwalescencja są im poniekąd "na rękę". Rzeczywiście, w obliczu obecnego stanu Azy, jej pobyt w [B]płatnym[/B] DT może się znacznie wydłużyć... Dlatego skoro w sprawę zaangażowała się instytucja, jaką jest KTOZ oraz zaufana lecznica, wydaje mi się, że z takim zapleczem można sunię przekazać p. Magdzie, a za zaoszczędzone pieniądze, wziąć do hotelu kolejnego szczęśliwca, który wygra swój los na loterii.
-
Dżeki - jamnikowaty szczeniaczek w lesie - MA DOM!!!!
Nutusia replied to megii1's topic in Już w nowym domu
No zaraz, Dżekusiowi póki co do parówki dalekoooooo - no, chyba, że jest w typie berlinki! :) -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Zawsze coś! Trzymaj się, Suniu! Ech, mam sentyment do pręgowanych boksi... :) -
Fajnie, cieszymy się za Krówka! Widzisz, czasami się coś udaje :) Grunt, to się nie poddawać - bierz przykład z Tośki! :) Z tym, kto i co zrobił Tośce to trochę inna historia, na inne opowiadanie... Wieści mamy i złe i dobre, Złe: - wyniki morfologii gorsze niż poprzednie, czyli anemia postępuje, co by wskazywało np. na wrzód żołądka (no coś podkrwawia, cholera!) - kiepskie przyswajanie - zwrotka części kolacji - kupy nadal czarne (znaczy się z krwią) Dobre: - apetyt wrócił i micha z kolacją zjedzona w całości (a może się Amigi jednak przestraszyła! :)) - samopoczucie dobre, chętnie wychodzi na dwór - w zwróconej części kolacji nie było nawet śladu krwi Wyniki nerkowe będą jutro. Dziś dostała kroplówkę osłonową i witaminową oraz chyba 6 lub 7 zastrzyków, w tym na opanowanie krwawienia. Jutro jedziemy znowu... Nużycę na razie odpuszczamy - nawet pryskanie. Jutro Doktor weźmie zeskrobinę (żebyśmy nie przedobrzyli w drugą stronę). Tarczycę też odpuszczamy jeszcze na chwilę. Odpowiadając na pytanie Shadow - został określony ST4 i cholesterol i z tego się wyciąga jakiś wzór czy współczynnik. Ale nawet bez jego określania ST4 właściwie nie ma - poziom niższy niż zanim podjęliśmy leczenie tarczycy. O, tak to z grubsza wygląda...
-
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
No ja też się póki co raczej wyprzedaję... Ale a nóż widelec coś komuś się przyda?... Aaaaa, i zapomniałam Ci powiedzieć, że Bros dodała słonia do bazarku przebierankowego! :) -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Fajna "charakterystyka" - wyjątkowa kicia dla równie wyjątkowego domku! :) Ja wiem, że Wy każdy grosik na kićki przeznaczacie, ale gdyby Wam się przydało coś z naszego bazarku... zapraszamy! [url]http://www.dogomania.pl/threads/195381-Wszystkiego-po-trochu-%29czyli-fajne-rzeczy-do-domu.-Bazarek-dla-chorej-Toski-do-4.11[/url]. -
Dżeki - jamnikowaty szczeniaczek w lesie - MA DOM!!!!
Nutusia replied to megii1's topic in Już w nowym domu
Tyle tu fajnych Ciotek do przefajnego psiaczka zagląda, że może któraś zechce zajrzeć na nasz bazarek z różnościami dla domu? :) [URL="http://www.dogomania.pl/195381-Wszystkiego-po-trochu-%29czyli-fajne-rzeczy-do-domu.-Bazarek-dla-chorej-Toski-do-4.11"]http://www.dogomania.pl/threads/195381-Wszystkiego-po-trochu-%29czyli-fajne-rzeczy-do-domu.-Bazarek-dla-chorej-Toski-do-4.11.[/URL] -
Ja nie ironizuję - nie takie były moje intencje, Boże broń! Jeśli otrzymam odpowiedź na moje pytanie dotyczące etapów, przez jakie powinien przechodzić taki pies jak Sonia, z pewnością mi się rozjaśni w głowie. Ja się nie znam - nie miałam nigdy psa z takimi problemami i nigdy bym się opieki nad takim psem nie podjęła, bo nie miałabym pojęcia jak mu pomóc. Ktoś jednak wybrał DT dla Soni i chyba musiał się kierować czymś więcej niż tylko emocjami. W moim pojęciu DT dobre chęci ma, bo gdyby było inaczej, Sonia np. siedziałaby w boksie jak inne hotelowane psy i czekała na DS. A fachowiec musi być z daleka - tak czuję :)
-
[quote name='AMIGA']Toscanko - jak nie zjesz rosołku z mięskiem to przyjadę i sama zjem (oczywiscie podzielę się pod stołem z Kresica) Hihihiiii, z Kresicą to raczej... na stole! :evil_lol: Łyżką nie da rady - jak Łoś czegoś nie chce wziąć do pyska, ma zacisk szczęk, że niech się wszystkie bullteriery schowają! To pierwszy pies w moim dość już jednak długim życiu, któremu nie jestem w stanie dzioba otworzyć! Taki np. propalin wlewam pod fafel, ale z tabletką czy z łyżką - odpada! Dziewczyny! Anioły jednak sfruwają czasami na ziemię! Tosina dostała od Basi Sz. - Przyjaciółki mojej Przyjaciółki 250 zł! Basiu - DZIĘKUJEMY z całego psiego serca i ludzkiej duszy!:loveu:
-
[quote name='gonia66'] Nutusiu...jak Sonie nauczy się chodzenia na smyczy, będzie miala dużo wieksze szanse na adopcje... A to przepraszam - nie miałam świadomości, że nieumiejętność chodzenia na smyczy zamyka w tej chwili drogę do znalezienia domu dla Soni. Widziałam ją raz, przez chwilę, jakieś pół roku temu. Wydawała mi się trudno adopcyjna z zupełnie innych powodów... No i może ja się nie znam, ale gdybym miała wątpliwości co do jakości życia, zdrowia i kondycji mojej podopiecznej, pojechałabym jednak osobiście się rozeznać w sytuacji "w realu", by w pełni świadomie i odpowiedzialnie podjąć kolejne kroki. Moją wątpliwość budzi też czy fachowiec zechce przyjechać z tak daleka?...
-
Uparcie wracając do Soni... Czy jak już będzie przykładnie chodzić na smyczy w terminie krótszym niż miesiąc będzie automatycznie szczęśliwsza?... Bo jeśli dobrze rozumiem, obecna batalia się toczy o chodzenie na smyczy. Czy ktoś zechciałby mnie oświecić jakie są kolejne etapy pracy z psem takim jak Sonia od momentu krytycznego do całkowitego "wyleczenia" i w jakich terminach pies powinien do kolejnych etapów przechodzić?
-
Jak długi miałby być pobyt w Wwie?
-
Z boku patrząc, dla człowieka nie zaangażowanego w sprawę tego psa (a takim właśnie jestem), nie Sonia jest bohaterką tego wątku, niestety. Nie zamierzam nikogo oskarżać ani nikogo bronić, ale opamiętajcie się! Bo Wy ludzie dacie sobie radę - najwyżej zabierzecie łopatkę i grabki udając się do innej piaskownicy. Sonia sobie rady nie da, jeśli ambicje, anse, pretensje, oskarżenia, złośliwości wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem.
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Kiedy się Kai kończy DT?... -
Mysza, dopisałam płukanie do listy spraw do Doktora :) Shadow, z ręki próbowałam - odwraca makówkę. Na zdrowy babski rozum to ja też myślałam, że dla żołądka byłoby lepiej gdyby przez chwilę miał mniej pracy. Ale z kolei Doktor mówił "całe szczęście, że je"... No to teraz nieszczęście, że nie je... Ewa mi kazała wierzyć w intuicję, to wierzę (przynajmniej się staram). Kupię dziś pierś drobiową i ugotuję - może na samo mięsko się skusi... Ryż z marchewką też na dobrym rosołku i kawałeczki mięsa w sobie ma (Kreśce się nos z 10 cm wydłużył przez usiłowanie zajrzenia do tośkowej miski!!!!!!). Ale skoro kiełbaskę zjada (co prawda bez entuzjazmu), to i mięsko zechce - oby!
-
[quote name='figa33']to może właśnie mocznica dała takie efekty krwotoczne i niedokrwistość ,wymioty , biegunka, bo to też możliwe... oj Tosiu...Tosiu... Trzymamy się wersji optymistycznej, że i w żołądku i w nerkach narozrabiał Metacam (dzięki temu wiemy na pewno, że odpada kuracja Triocoxilem!). Dzisiejsze badania mają potwierdzić tę teorię (oby!). Jeśli potwierdzą, "posprzątamy po Metacamie" i powinno iść ku lepszemu. Zła wiadomość na dziś: kategoryczna odmowa zjedzenia śniadania :( Na szczęście kiełbaska z zawartością ranigastu i essentiale forte przeszła. Lepsza wiadomość: nie ma biegunki ani wymiotów. Wieczorem jedziemy do Doktora na badania, zastrzyk z antybiotyku i obawiam się, że również kroplówkę w obliczu nie jedzenia :(
-
[quote name='lilk_a']z tym Euthyroxem....7 tabletek ? :crazyeye: to sporo czy miała robione tylko stężenie tsh czy też st3 i st4 ? Nie wiem - dopytam. Ona brała tyle tabletek bardzo długo i poziom hormonu tarczycy był wtedy OK. Lek odstawiliśmy 3 tygodnie temu, najpierw na 2 tygodnie zgodnie z zaleceniem dermatologa, potem również zgodnie z jego zaleceniem przez 5 dni podawaliśmy po 2 tabletki, od soboty nie podawaliśmy, bo we wtorek mieliśmy zrobić badanie i chcieliśmy mieć wynik bez obecności leku, a teraz nie podajemy ze względu na żołądek. Od czasu zaprzestania podawania poziom spadł grubo poniżej tego, który był przed rozpoczęciem kuracji półtora roku temu.