Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Uroda dla koneserów - ciiiii, bo Gusia tu zaraz przyjdzie! :)
  2. [quote name='Jasza']Nutusiu - czy Ty masz jeszcze jakieś zwierzaki w domu? Jak dajesz radę, jestem pełna podziwu. Kciuki zaciskam. A i owszem - zaposiadam! :) 1. Lesia - yorka olbrzyma (ok. 10 kg!), co przyszedł pod furtkę naszą jako 6 mies. kawaler i dotąd szczekał, aż go Sławek wpuścił w obawie, że sąsiedzi policję wezwą za zakłócanie porządku:diabloti: 2. Kreskę - 8 mies. jamniczkę, którą mam "przez Amigę":razz:!!!! Bo to była jej tymczasowiczka znaleziona w krzakach jako 7-8 tygodniowe maleństwo z mega przepukliną pachwinową; takie mi zdjęcia słały tej małej słodzizny (wiedząc, że jamniki i boksery to moje dwie największe miłości - 2 jamniczki to jakby nie patrzeć 25 lat mojego życia!):mad:, że w końcu pękłam... i NIE ŻAŁUJĘ ANI TROCHĘ!:loveu: 3. Nockę Gwiaździstą- czarną kićkę z białą gwiazdką na piersi - zabraną jako 4 miesięczne kocię od dziewczyny, która miała stracić mieszkanie z jej powodu 4. Dzionka - biało-szarego kocura, który ładnych kilka lat żył w Warszawie na ulicy, choć z pewnością wcześniej był kotem domowym... No i oczywiście Toscanka nasza Gwiazda Najjaśniejsza!:loveu: Do lipca był też Oskar - Onkochart z ADHD. Niestety, z powodu paraliżu związanego ze zwyrodnieniem kręgosłupa musieliśmy mu skrócić cierpienie... Był z nami 10 lat. Odpięliśmy go z łańcucha, do którego był przykuty przy budzie przez 1,5 roku swego psiego żywota. Przez miesiąc mieliśmy też Krecika znalezionego pod płotem. Dzięki pomocy Kochanych Ciotek znalazł się cudowny domek na Śląsku i Kretolinio jest tam przeszczęśliwy!:multi: Tupie trochę tych łapeczek po naszym domu, ale fajnie jest! ;) Jasza, brnąc cierpliwie przez nasz wątek, pewnikiem się natkniesz na zdjęcia ww. osobników czterołapych:evil_lol:
  3. Jeśli w ogóle ma "właściciela", to raczej takiego, że Sunia jest "psem wychodzącym". Rodzi pewnie szczeniaki co cieczka. Tym bardziej, że chyba ma żyłkę uciekiniera, skoro dała nogę z lecznicy, gdzie miała sucho, ciepło, pełną miskę, no i... dziecko! Wtedy jak ją Pani Doktor oglądała mówiła, że nie jest stara. Nawet ją trzymałam przy tych oględzinach, bo Tosina moja pod kroplówką półprzytomna leżała, a była prawie północ, więc żywej duszy w lecznicy. I szczeniora wyprzytulałam i kołysanki mu śpiewałam... Mama go specjalnie nie broniła, właściwie się nim nie interesowała - była raczej skupiona na sobie. Co do wsi i miasta, to czasami miasto gorsze, bo większa anonimowość jest - nikt Cię nie zna, nawet najbliższy sąsiad... A Ty Urwisek zdejmij te ciemne okulary, co przez nie czarno widzisz, bo wiesz... Nie ma rzeczy niemożliwych! :)
  4. Cudne Rekiniątko! Jak z każdym czarnym stworzeniem - trudno uchwycić wyraz twarzy! :)
  5. Dziękujemy za kciuki i prosimy o jeszcze! Jeśli zaś chodzi o pracę... to głównie na szmacie jeżdżę, co ma też swoje dobre strony! :) Tosiek jest przekochany, tak cierpliwie znosi te moje nieudolne zabiegi medyczne... Zapomniałam jeszcze napisać, że z apetytem bywa różnie. Np. wczoraj rano nie za bardzo śniadanko wchodziło, ale posypane świeżuteńką pasztetówką własnej roboty zniknęło prawie do dna. Kolacja weszła bez ulepszaczy, dzisiejsze śniadanie też (mimo wymiotów nad ranem). Dobre i to, że je, bo byłoby kiepsko...
  6. [quote name='idusiek']taka ze mnie szczęściara, ze mi się śniło, że ktoś mnie postrzelil i umarłam...[/QUOTE] A co tam sny! Skąd wiesz, że Ci się dziś nie przyśni, że... zmartwychwstałaś! :) A z tym Metrem to rzeczywiście zagadka! :)
  7. Zbyt duża boksia żywiołowość! Ktoś kiedyś wymyślił "kartofelek" boksiowy zamiast ogonka i musiał mieć coś na myśli... :)
  8. Bo tak "obiektywnie", Agat w większej potrzebie, a Molton przecież torpeduje każdą Twoją próbę "pozbycia się go"! :)
  9. Ja już pożyczyłam na Ptyśkowym wątku! Ale tort - jaki piękny! :) Czy Tosinek spełni ciociowe urodzinowe życzenie to ja nie wiem, ale przekażę. Przez sobotę i niedzielę było całkiem dobrze. W niedzielę odstawiłam numer za całe pieniądze, a właściwie w sobotę... Wieczorem zrobiłam zastrzyk pod skórę, a dwa pozostałe lekarstwa wpuściłam przez wenflon - poszło jak z płatka. Wenflon elegancko zakręciłam, podłożyłam czysty gazik i zawinęłam takim bandażem specjalnym elastycznym (kolorowym), co to nasz Doktor zawsze używa i dał mi i tym razem. Sto razy już zawijałam nim tośkowe wenlony! Tym razem jednak byłam taka dokładna, że nagle w niedzielę po południu - po tym, jak cały dzień dreptało łosiątko za wędzarzami od domu do beczki i z powrotem, zobaczyłam, że łapa poniżej wenflonu wygląda, jakby ją stado os napadło! Dotykam - spuchnięta, gorąca!!!!! Za telefon i do Doktora. A ten spokojnie mi mówi, że za mocno ścisnęłam bandaż, bo on przecież jest taki samozaciskający. Mam przeciąć i pomasować łapinę z 10 minut, do góry. Rzeczywiście pomogło, ale widać tak sumiennie masowałam, że wysunął się wenflon :( W związku z tym, wczorajsze leki wszystkie poszły w formie zastrzyków. Nie wiem czy to z tego powodu, ale nad ranem Tosina zwymiotowała :( W sobotę i niedzielę miała odruchy wymiotne, ale dochodziło co najwyżej do wyplucia śliny. W niedzielę śluzu było trochę więcej, bo poskubała trochę trawy i potem tę trawę zwróciła. Jedziemy dziś do Doktora po południu. Kciuki wskazane...
  10. Ciociu Radku - najserdeczniejsze myśli przesyłamy urodzinowo! A Ptyśko - no po prostu szczęście, szczęście i jeszcze raz szczęście!
  11. Czyli w sumie... prawie dobre wieści, moja nienormalna Ago! :)
  12. Kamień z serca, że Lucjan znalazł DT, bo jak sobie o zasiekach przed Tośką myślałam i o głodowaniu psiny przez 10 godzin... Ech... Ida, szczęściara z Ciebie do kwadratu! :)
  13. Prościuteńko do domku! :)
  14. Nie pokazuj zdjęcia psom, bo jak zechcą zamienić nawet najwygodniejsze posłanko na Twoje plecy.... No! :)
  15. Czy sprawa napisania tekstu nadal aktualna? Mogę spróbować, ale dopiero jutro-pojutrze, bo mi się trochę "spiętrzyło" po dłuższym weekendzie. Emiśka jest super babeczka! :)
  16. Miś zachowuje się podobnie jak nasz nieodżałowany Oskar, który również nad życie uwielbiał piszczące zabaweczki :) Oskar jeszcze potrafił sobie zabawkę położyć na ziemi i się po niej tarzać, żeby mu piszczała! :)
  17. Koniecznie dajcie znać co słychać u... K-Dżekusia! :)
  18. Urwis, ja widziałam tę sunię w naszej lecznicy wiosną ubiegłego roku! Napisałam o tym na jej wątku. Na "właściciela" bym nie liczyła... :(
  19. O matko moja! Ja tę psinę widziałam w Nowym Dworze jakiś... w kwietniu ubiegłego roku! Dobrze pamiętam, bo nasza Tosina miała wtedy zapalenie płuc i byłam z nią w nocy na kroplówce. Sunia zZostała przyniesiona do lecznicy ze szczeniakiem w zimną, deszczową noc przez dziewczyny, które ją znalazły na parkingu. Była mokra jak dobrze nasiąknięty mop i strasznie śmierdziała, bo miała ropę w jednym z uszu. Została w lecznicy wraz z maluchem, bo nasi Doktorzy już tacy są, że żadnego żywego bez pomocy nie zostawią. Niestety, następnego dnia, gdy wyprowadzili ją na siusiu, wywinęła się z obroży i dała dyla. Szukali, ogłoszenia porozwieszali - nie znaleźli. Synek został w lecznicy i szybciutko znalazł kochający domek. W związku z powyższym, mocno wątpię, żeby ta bidusia miała właściciela - a jeśli nawet, to tak, jakby go nie miała :( Cholercia, miałam nawet gdzieś jej zdjęcie, bo myślałam, że jak dojdzie do siebie pomogę szukać domku. Tylko czy nie skasowałam?...
  20. Wierzyć się nie chce, że takie piękne psy domu nie mogą znaleźć! Tym większy szacunek dla ludzi, którzy się decydują na te mniej urodziwe, chore, stare...
  21. Ja nie mam żadnych praw - nie wyciągałam psów z Krzyczek, nie jestem ich opiekunem, właścicielem, DT i całą resztą. Chciałabym jednak wiedzieć czy Sonia trafi do domu czy do hotelu i czy jej dalsze losy będzie można śledzić na dogo.
  22. Super wiadomość! Na Woli Dżekuś będzie gość - a sława jego z pewnością niebawem ogarnie i sąsiednie dzielnice! :) Pracuję na Woli, może kiedyś spotkam te cudaśne uszyska...
  23. [quote name='mysza 1']A te wyniki nerek masz? Kreatyninę i mocznik? Nie było kroplówki? Nie ma na razie wskazań? Dopytuję tak, bo słowo mocznica mnie zmroziło trochę. Na allegro poszło 106 cegiełek, dzisiaj sporo. Fajnie, bo jeszcze tydzień, powinien być niezły wynik. No czary... już odpowiadałam i post zniknął! :( Wyniki zostały u Doktora, ale mocznik i kreatynina nadal poza normą. Kroplówki nie było, bo Tosiek je i pije normalnie, nie zwraca, nie ma biegunki. Humor jej dopisuje, dziś prawie cały dzień spędziła na dworze. Teraz wzięła leki i poszła chrapać na posłanko. Apetyt też dopisuje, dopomina się o jedzenie. Leki, które podajemy mają zatrzymać krwawienie i wtedy wyjdziemy na prostą. Oby jak najszybciej! Jasza, dziękujemy za uściski i zapraszamy nieustająco do grona łośkowych wielbicieli! :)
  24. No jak to dlaczego - żeby nikt się nie mógł dodzwonić! :)
×
×
  • Create New...