Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Nie Ewuś, Lusia nie śmierdziała wcale! Ale po głaskaniu na dłoni pozostawał "brudny film", więc uznałam, że jak na wersję "pies do łóżka" trochę jest jednak za bardzo... przykurzona ;) Oczywiście po kąpieli już nie była na dworze, przez noc zdążyła wyschnąć, bo ma gładką i króciutką sierść... Lesia też powinnam wykąpać, ale on będzie sechł pewnie z tydzień, więc na razie nie da rady. Ale on - jako jedyny - śpi na posłaniu albo uszczelnia drzwi :)
  2. No jak na złość, wczoraj wieczorem, ustawienie planet nad moją wsią spowodował brak zasięgu i nie dało się wejść na dogo! :mad::angryy: No, niby pies na tych zdjęciach taki sam, ale z opisu... całkiem inny!:crazyeye: Jak tylko wsiadłyśmy do samochodu (dała się wsadzić bez żadnych problemów czy warków), od razu zaczęła się meldować na kolanka. Ponieważ pojechałam po nią sama, musiałam jednak ją trochę okiełznać, żeby móc biegi zmieniać. :evil_lol: Potem i tak położyła mi łepek na dłoni, więc biegi zmieniałam jednym palcem:cool3:. A jak już zjechałyśmy z trasy i jechałyśmy przez wsie, pozwoliłam jej wejść na kolana. Usiadła "na boksera", czyli oparła się o mnie całym ciężarem ciałka. Gdy podjechałyśmy pod dom, bez paniki została w samochodzie, gdy otwierałam bramę. Moje ogonki były zamknięte w domu, więc zrobiłyśmy rundkę po ogrodzie (oczywiście na smyczy, bo ciemno i bałam się, że gdzieś mi czmychnie w choinki albo nie da się złapać. Szła bardzo grzecznie, nie wyrywała się, nie ciągnęła, zrobiła kupę. W jednym momencie się tylko trochę szarpnęła, bo od sąsiadów wyjeżdżał samochód ciężarowy i narobił hałasu... Do domu została tradycyjnie wniesiona przez... okno od sypialni:diabloti: - w tym czasie moje zostały wypuszczone na dwór. Postawiona na podłodze nie zamierzała nigdzie uciekać czy się chować. Ostrożnie, ale konsekwentnie zaczęła wędrować po domu. Pierwszy do domu wrócił Lesio. Powąchał, zamerdał kitą, wpisał na listę i po zapoznaniu. Mała wskoczyła do mnie na fotel i za chwilę - bez żadnej rezerwy (ta nasza Helena za grosz nie ma instynktu samozachowawczego!!!!!:cool3:) na psa wmeldował się kot! Ziółko nawet nie warknęła, nic, tylko trochę zdziwiona co to za jedno... zamachała ogonkiem:eviltong: Przyszedł czas na Kreskę, która jak zwykle wpadła do domu jak bomba i trochę się zdziwiła, bo nie spodziewała się nowej koleżanki. I jak to Kresia - przeprowadziła szybką terapię! Na tyle błyskawiczną, że już po 2-3 minutach, dziewczynki zaczęły się regularnie bawić!:crazyeye: Co prawda nie były to gonitwy po całym domu, bo jak tylko się zapędziły na środek salonu, Ziółko wracała pod moje nogi, ale zabawa była prawdziwa! No i przyszła pora na Lili. No cóż, Lili, jak to Lili... ADHD do potęgi nieskończonej, więc nieco przestraszyła Ziółko i Mała na nią zaczęła burczeć (ale nie np. uciekać w panice!!!). Lili oczywiście kompletnie to zignorowała i dalej się przymilała, usiłowała zaprosić do zabawy, ale niczego nie wskórawszy, odpuściła. Kolacja zjedzona z apetytem, choć rzecz dziwna... Mała nie chce jeść z miseczki! Bierze w pyszczek i wywala obok. Ale z ręki je :evil_lol: Ze śniadaniem było to samo! Helka jej się do miski wpakowała i zaczęła wyjmować kuleczki - zero reakcji na złodziejaszka! Potem poszłyśmy jeszcze do ogrodu (na flexi), było siku i 2 kupy (do tej pory nie nabrudziła w domu:multi:) i przyszedł czas na... kąpiel. Od razu wiedziałam, że będę miała nowego lokatora w łóżku, więc trzeba się było jednak "opłukać". Trochę stresu było, szczególnie przestraszał prysznic, ale daliśmy radę i mamy... pachnącego i błyszczącego jak po posmarowaniu olejem psiaka! Potem była drzemka na kanapie, żeby wyschnąć. Rzecz ciekawa - Ziółko boi się przykrywania:cool3: A potem... poszłyśmy spać. Tak jak przypuszczałam, nie potrzebne było żadne zapraszanie do łóżka:diabloti: O 7 rano dziewuchy zrobiły pobudkę, więc poszłyśmy na dwór (sama bała się wyjść). Ponieważ było już widno, spuściłam ją ze smyczy. Dreptała za mną, troszkę odbiegała, elegancko się załatwiła. Wróciłyśmy do łóżka i spałyśmy prawie do 9.30! Po przebudzeniu były głaski, mizianki, przytulanki, wykładanie się kółkami do góry... Śniadanie, zabawa z Kreską, a teraz drzemka obok mnie na kanapie. Jednym słowem - NORMALNY PIES (suczka znaczy...):razz: A ponieważ Ziółko okazała się wcale nie być ziółkiem oraz po przyjrzeniu się pysiowi i oczkom, wyszło nam, że to jest MaLusia i MiLusia sunia - jednym słowem - [B]LUSIA[/B]!
  3. Macieju - szerokiej drogi przez życie! :)
  4. O tak, na jelitka podrażnione siemię baaaaardzo dobrze robi :)
  5. Dostałam wiadomość od Karolki Brosikowej, że... wyjechały! Ziąb jak cholera! Basiu, sopelku, słyszałam o Twej dzielności - dziękuję :) Trzymajmy kciuki, żeby droga była dobra i bezpieczna. Ja wracam do sprzątania, odkurzania, miksowania, żeby już potem niczym nie hurgotać i jutro cały dzień poświęcić Ziółku. Brosik mówi, że mała jest baaaardzo proludzka, tylko wszystkiego się boi, czyli moja intuicja z grubsza mnie nie zawiodła ;)
  6. Nio... ale późnym wieczorem! Bo z Wrocławia mają wyjechać dopiero w południe, a długa droga przed nimi... A potem jeszcze z Warszawy do mnie, a u mnie orszak powitalny... No, zejdzie się ;)
  7. Żałosne są takie wątki. Ani śladu psa w tym wszystkim...
  8. [quote name='ania shirley']Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że PixiLuna nie w budzie:multi:[/QUOTE] O tym samym dziś myślałam...
  9. Ale się tu rewia mody odbyła, ho ho!!!! ;) A Mileczka potrafi szczekać - nie raz byłam świadkiem! Ma całkiem ładny szczek, nie dziamgoli i nie piska. Proszę jej tu od "czkawki" nie wymyślać!!!!:mad::cool3:
  10. Tak to jest... czekamy na dom, czekamy... Telefon milczy, albo dzwonią nie ci, albo się wycofują. Mamy nadzieję, przeżywamy... Ale to wszystko jest po coś. Po to, by pojawił się TEN DOM! :loveu:
  11. A na nasze psiaki siemię nie działało "poślizgowo". Może właśnie dlatego, że dostają mielone, a nie zaparzane... Jeszcze olej lniany jest bardzo dobry na skórę i sierść. A na tę nienormalną kupę co weci mówią?...
  12. Nie ma się co dziwić, że był dumny - w końcu duma to wrodzona cecha... królów! :)
  13. Się zobaczy czy ona będzie tego samego zdania ;) :)
  14. Nie, no słodki jest Szefcio... i wcale na rządziciela nie wygląda (dobrze się maskuje ;)) :)
  15. Cudnie! Poziomeczko, pięknie zakwitasz mroźną zimą! :)
  16. Super! Możemy więc nie martwić się o przyszłość Malwinki. Ludzkie animozje w imię dobra zwierząt - nasza codzienna rzeczywistość... Powodzenia, Malwinko!
  17. Może wystarczy powiedzieć, że będzie miała szczenięta co cieczka?... ;) :(
  18. Bo tu nie "ilość roboty" się liczy, ale jakość...
  19. 25 lutego byłby najprawdopodobniej możliwy transport z Warszawy do Wrocławia, jakby co... ;)
  20. Luna81 - piękne dzięki za wpis. Siedząc w ciepłym fotelu, czytamy, że młoda sunia ma iść do adopcji do ludzi, którzy jawnie deklarują, że będzie miała szczenięta. Co za różnica czy rasowe czy nie (tym bardziej, że nierasowe gorzej się "rozchodzą"). Sugerujesz, że osoba, która o tym informuje pisze nieprawdę? Żeby komuś zaszkodzić?... Deklarujesz natomiast, że zgodnie z umową sunia nie będzie miała szczeniąt "dla zdrowotności"? Wyjaśnij mi jeszcze, proszę, dlaczego w takim razie pierwsza wolontariuszka odmówiła adopcji Malwinki tym ludziom?
  21. Oj, i przyjaźń i kochanie! Ciężko im będzie się rozstawać... :(
  22. Czyli przerąbane na całej linii - nic się nie da zrobić. Chyba, żeby jakiegoś dziennikarza udało się ściągnąć...
  23. No tak, tylko skoro "zarezerwowali" sunię, czy będzie to możliwe?... Na razie nikt się tu nie zadeklarował, że może spróbować to zrobić :(
  24. Inciu - wpłata dotarła - dziękujemy! A Ciocia Ania jeszcze nie wyjechana?... ;)
×
×
  • Create New...