Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Taki post to Ty, Zakręcona Ciotko, pisałaś na wątku Iwoniam ;) Na razie trzeba zobaczyć co Surprajzy mają w środku, jak w jajku niespodziance ;) Trochę oswoić, ze smyczką próbować, na dworze wysikiwać, ciapania ząbkami oduczyć, bo mi dłoń dziś odpada :( i dopiero ogłaszać... Ale dzięki wielkie za propozyszyn :) A szarpak jest dłuuuugi, ale przecież najlepsza zabawa, to złapać niemal w jednym miejscu - co za kobity! :)
  2. Zajrzyj na mój boksiowy wątek - są fotki z hitem ostatnich dni, czyli szarpakiem made in Aleksandra - Kreśka się dołączyła do zabawy ;)
  3. [quote name='Romi']A ja mogę :) :eviltong:[/QUOTE] Pewnie tylko pod warunkiem, że zostało Ci trochę... ciasta marchewkowego! ;) :)
  4. Też Ci to mówię - kilkanaście sterylek mam za sobą ;) Ważne, że lekarz sprawdzony. Reszta to góra jedna nie do końca przespana noc :)
  5. Dziś będzie "po bożemu". Wczoraj dziewuszki zrobiły mi wieeeeelką niespodziankę! Dom zastałam... nietknięty! I nie zabrudzony! SZOK!!!! I żeby nie było... ja ich WCALE nie CHWALĘ!!! ;) Bardzo się ucieszyłam, bo wpadłam do domu tylko na chwilę i już wyjeżdżałam po nasze następne "Chwilówki" ;) Oto olkuskie Insekty - Muszka i Pchełka :) [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/dea0f174f4c488c9gen.jpg[/IMG] Wątek powstanie niebawem... A tu jeszcze moje Rude, u których ostatnio szarpak made in Aleksandra robi furorę: [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/82fa7101b302d0e1.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/7435054ebfa71436gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/d412a7ef2c135bf3gen.jpg[/IMG]
  6. Ja mam z kolei inne doświadczenie z dziką sunią. Gdy ją do nas przywiozłam, prawie 2 doby nie wychodziła spod łóżka. To znaczy wychodziła, ale jak nikogo nie było w pokoju, albo w nocy, gdy spałam - żeby się załatwić. W końcu uznałam, że jeśli nie wyciągnę jej na siłę, przesiedzi pod tym łóżkiem kolejny miesiąc... I zadziałało! Wyciągnęłam, posadziłam obok siebie na kanapie. Początkowo łepek odwracała, nie chciała patrzeć ani na mnie, ani na to, co się dzieje wokół. Sypialnie zamknęłam (żeby nie mogła dać dyla pod łóżko). Siedziała dłuższy czas na tej kanapie i jakoś doszła do siebie i do wniosku, że "da się tu żyć". Coś na uspokojenie może przydałoby mu się podać. A potem polecam bardzo stress-out - ziołowy preparat, ale trzeba go podawać co najmniej przez tydzień, żeby wysycić organizm i by zaczął przynosić widoczne efekty. Mila po 2 tygodniach przyjmowania go, niemal bezstresowo zniosła podróż autem do Świnoujścia, a następnie promem aż do Szwecji! Bidunio malusi - trzymam kciuki!!!!!
  7. Ufffff.... przebrnęłam! Wczoraj utknęłam z nowymi podopiecznymi ;) Baaardzo się cieszę, że się wszystko układa jak w pudełeczku! Czwartym Muszkieterem był d'Artagnan ;) Ale jeśli chcemy los odwrócić, to może Dziadeczka nazwać... Junior!?!?!?!? ;) Gdzieś tu wyżej padło Sopelek i Lukruś - boskie! :) Niech już wyruszy w tę podróż życia, bo też się nie mogę doczekać...
  8. Jak to mówili za komuny "Polam i wszystko jasne!" ;) Rzeczywiście zdjęcia bardzo klimatyczne i piękne, że o modelce nie wspomnę! A na jaką oazę spokoju na nich wygląda!!!! :)
  9. Fajnie, dzięki - już dzwonię! Tatankas, jeśli o ogłoszeniach dla Insektów pisałaś, to jeszcze za wcześnie. Na razie sprawdźmy co te kotki mają w środku - wiek, co z Pchełką (bo było podejrzenie ciąży), co z łapkami Muszki... Ale jak już wszystko będzie wiadomo, to się zgłosimy na pewno ;) Figaro jest super! Kontaktowy, wesoły, spokojny, miły i [B]bardzo ładny[/B]! Pomimo dredów i brudu na futrze, włos bardzo miły w dotyku. Na zdjęciu ze schronu wydaje się dużo wyższy. Tak naprawdę rzeczywiście z niego "terenowy jamnik" - taki z nieco wyższym zawieszeniem :). Sięga góra do pół łydki. Romi zrobił wczoraj zdjęcie przy moich nogach - pewnie będzie widać.
  10. Tak się jakoś plotą te dobre z tymi gorszymi informacjami. Najlepsza to ta, że Państwo stale próbują i nie dają za wygraną - myślę, że to podstawa... Co one mają z tym wyciem? Luna też wyła... A przecież obie były przyzwyczajone do bycia bez człowieka (fakt, w psim towarzystwie)... Jakiego rodzaju miałby być kontakt z Córką Państwa? W ogóle się nią nie interesuje, nie reaguje?... To, że wyjada kotom z misek, to akurat normalne - u mnie się wyjada wszystko i wszystkim!!! ;) To, że do klatki nie wpuszcza kotów - też normalne, w końcu to miał być jej azyl... Ale że się boi ludzi i psów - cholera jasna - co się stało u Chauwy, skoro u Sylwii było całkiem odwrotnie?...:shake: Do reszty osiwieję...
  11. To, że Milka nie miała od początku problemów z Pepparem - szkoła naszej Helenki! Wczoraj 2 nowe tymczasowiczki przywitała całusem prosto w nosy zdziwionych psiaków, a następnie zaczęła się o nie ocierać. Kolejny krok - bawmy się, no goń mnie! Deer ma 2 sunie i psa Peppara, a ja mam teraz 5 psiaków i miauczącą sunię Helenkę ;) I Peppar i Helutka sądzą, że na świecie są tylko ludzie i psiaki:evil_lol:
  12. Ta z prawej do Pchełka (niższa, starsza i bardziej wystraszona - gryzoń ;)), a ta z lewej Muszka (wyższa, młodsza i odważniejsza). Wygląda jak ratler na szczudłach!!!! :) Oczywiście w realu są o co najmniej połowę mniejsze niż na tym zdjęciu ;)
  13. Agaty to charakterne kobity - łatwo się nie poddają! Da radę! Ale co się ocierpi, to jej :( Zabiłabym tego gnoja, który jej to zrobił - żeby mu ta forsa kością w gardle stanęła!!!!! Wrrrrrr........
  14. Się guuupie 2 razy wstawiło i w dodatku skasować nie chciało!:cool3:
  15. Dzięki embw za wpis. Ja wczoraj nie dałam rady zadzwonić, bo przywiozłam moje Surprajzy, było z nimi trochę roboty, zostałam ranna ;) i w ogóle. Ale tak myślałam, że skoro alarmu brak, to wszystko musi być w jak najlepszym porządeczku!:eviltong: Karmą się nie martwcie - na samym początku Hill's caaaałkiem nie miał wzięcia! Ona je jak mój Mąż - najpierw najlepsze, a potem dopiero "wypełniacz":evil_lol: Psiaki w ogóle sporo śpią. Gdzieś czytałam, że pies prędzej odejdzie z tego świata, gdyby mu nie pozwolono spać, niż gdyby mu nie dawano jeść:crazyeye: A wzdycha rzeczywiście tak ciężko czasami - jeszcze pewnie pamięta, że bywało niefajnie...:shake: Na wątku demolantów to niech już tylko Lili spośród moich podopiecznych lepiej zostanie - wystarczy emocji!:cool3:
  16. Jaka niespodzianka! Pewnie, że musi czytać - trzeba być na bieżąco ;) Lepsze to niż sprawdzanie co fotel ma pod tapicerką (jak ostatnio moje dociekliwe psice...). Cudne wieści - pięknie dziękujemy i prosimy przy kolejnej okazji, pozdrowić Państwa i Pusiaka :)
  17. Nio... dwa insekty z Olkusza (Muszka i Pchełka) od wczoraj u mnie. Założę wątek jak Iwoniam i Ellig zdjęcia wstawią ;)). Na razie mnie okropnie boli lewa dłoń, bo Pchła, jak to pchła - dziabła mnie wczoraj bez ostrzeżenia... ;) A że nieszczepiona, mam szansę się... wściec! :) Aha, jeszcze zapomniałam dopisać, że ja bardzo marzę o czarnej jamniczce, ale w związku z powyższym, chwilowo tylko marzę ;) Należy ją natomiast bezwzględnie zgłosić Isadora7 na SOS jamnikom.
  18. [quote name='marmosia']Hmmmm, ciocia, przecież Ty dopiero 18 skończysz ;) Tak jak ja :)[/QUOTE] Plus VAT po najwyższej możliwej stawce x 2 ;)
  19. Moje insekty (Pchełka i Muszka ;)) mają się dobrze. Trochę się powierciły w samochodzie pomiędzy siedzeniami, ale wkładałam tam rękę i wyczuwałam raz jeden, raz drugi nosek - nawet parę lizów zaliczyłam. W końcu uznały, że żaden ze mnie smok wawelski, więc przelazły na przednie siedzenie na kołderkę. Większa (w zasadzie wyższa) - Muszka to chyba jeszcze całkowity dzieciak, bo ząbki szpiczaste - takie co dopiero wyrośnięte stałe. No i zaczepiała mnie łapką na czerwonym świetle, podgryzała. Mniejsza - Pchełka mocniej zestresowana, też niby szukała kontaktu, ale o wiele mniej odważnie. Dojechałam do domu, wjechałam, zamknęłam bramę, przyszedł Sławek. Otworzyłam drzwiczki, Muszkę wyjęłam, dałam na smyczce Sławkowi. Sięgnęłam po Pchełkę i zaliczyłam fest dziab (dziś trudno mi cokolwiek w lewej dłoni utrzymać, bo dziab był pomiędzy kciuk i wskazujący palec, więc utraciłam "chwytność":roll:). Potem położyła się na pleckach, zsikała ze strachu :( Po prostu o jedną niepewność wczoraj było za dużo - system nerwowy nie wytrzymał... Krew się lała, ale jakoś udało mi się ją wydobyć. Postawiłam na ziemi - panika! Szarpała się na smyczce, bałam się, że wysmyknie się z obróżki, a było ciemno i gdyby mi czmychnęła gdzieś w choinki, to bym jej szukała pół nocy, więc szybko usiłowałam z powrotem wziąć na ręce. Tradycyjnie, nowicjuszki zostały podane Sławkowi przez okno sypialni, następnie moje potwory wypuszczone na dwór "na zakładkę". Insekty nawet dość szybko wystawiły nosy z sypialni, ciekawe co będzie dalej. Zdecydowanie to, że są dwie dodaje im odwagi. Pierwszy wrócił do domu Lesio - odhaczył nowe "pozycje" na swojej haremowej liście i dał im spokój. Za parę chwil wparowały Kreska i Lili. Było trochę zamieszania, bo Muszka dostała ataku szczeku. Jednak z powodu kompletnego braku reakcji ze strony moich dziewczyn, dała sobie spokój :razz: Przez drzwi od drugiego pokoju słyszały miauczącą Helenkę. Usiadłam na podłodze i uchyliłam drzwi. Co zrobiła Helena na widok obcych psiaków? Centralnie wpakowała się nosem i ich noski, a następnie zaczęła się o nie ocierać. Pchełce mało się ogonek nie urwał! Potem zdecydowanie Pchełka była bardziej zainteresowana kotem, ale raczej chyba w pokojowych zamiarach - dziwne takie toto, miauczy i biega po domu... Niestety, kąpiel była nieodzowna i doszliśmy do wniosku, że jak już i tak się boją, to dokończymy dzieła. Na pierwszy ogień poszła Muszka. Wyrywała się oczywiście, ale daliśmy radę - brudna była okropnie! Nie używaliśmy prysznica, tylko polewaliśmy wodą z kubeczka. Pchełka bardziej zaciekle walczyła - Sławek ma podrapane do krwi dłonie (pazurki ostre i o wiele za długie!), ale też się udało i już nie próbowała ząbków. Muszka w tym czasie stała oparta łapkami o wannę, jakby chciała powiedzieć "da się przeżyć, zaraz Cię wyjmą":evil_lol: Dałam im suchą karmę, ale nie tknęły. Otworzyłam puszkę - Pchełka trochę zjadła, Muszka nic. Po pół pratela im dałam w domowej roboty szyneczce - poszło. Resztę wieczoru spędziły na kolanach u Sławka - bardzo się do niego garną - pierwszy taki przypadek od kiedy tymczasuję psiaki:crazyeye::diabloti:. W nocy Muszka spała trochę ze mną, a trochę w salonie, bo tam, na fotelu spała Pchełka. Rano przyszła i wskoczyła na łóżko, ale jednak bardzo ostrożnie. Śniadanie Pechełka zjadła, Muszka nie tknęła - trochę mnie to martwi... Obie są chudziuteńkie, żeberka na wierzchu, Muszce kości biodrowe o mało skóry nie przebiją. Muszka ma też problem z lewą tylną łapką i ogólnie dziwną postawę - jest jakby wygięta w łuk i tylne łapki ma przygięte. Lewą często trzyma w górze. Co prawda wcale jej to nie przeszkadza we wskakiwaniu wszędzie z prędkością światła (na stole nawet juz była:cool3:). Jeśli dam radę, wybiorę się z nimi dziś na przegląd do naszego Doktora. Miałam je dziś zostawić w kenelu, ale zrobiło mi się ich żal - już się nasiedziały w klatce... Zamknęłam je w sypialni, zostawiłam podkład na podłodze, jedzenie i wodę. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi dziś spać na polówce:eviltong: Zrobiłam jeszcze wczoraj kilka zdjęć - wyślę do Ellig z prośbą o wstawienie... Aha, mam namiar mailowy na Państwa zainteresowanych Amisiem (fajny mail od ich Córki) - podajcie proszę kontakt mailowy i tel. do Magdy - odpiszę, żeby się kontaktowali bezpośrednio. I kciuków nie puszczać!!!!!!:razz::eviltong:
  20. Jeśli chodzi o ogłoszenia Bory, Iwoniam prosiła przekazać, że pierwszy nr tel (nie podpisany) jest do Angeli, a ten drugi (Iwona) jest do niej. Ale może spokojnie odbierać jako Angela ;) Dobra, zbieram się, jadę do domu uwolnić moje demolantki i zbieram się na randkę w ciemno z moimi "Surprajzami" :)
  21. Jeśli o mnie chodzi, to do aż do Janek nie trzeba dojeżdżać ;) Zadzwonię do Iwonki jak tylko wyjdę z pracy. Cholerka, na maleńtasa pomysłów brak :(
  22. Myślisz, że Dejkę Ci przyjdzie z podłogi zbierać? ;)
  23. 14:14 - Weronika już skończyła lekcje... Ciekawe co zastanie po powrocie do domu, oprócz wniebowziętej z powodu powrotu Pańci Emiśki?... ;)
  24. Czy Jubu jeździ sam, a zwierzak podróżuje w kontenerku?... Jeśli tak, to z jednej strony, teoretycznie, fajnie byłoby jechać z punktu A do punktu B, ale z drugiej, może jednak lepiej, żeby Maluch miał gdzieś przystanek, spokojnie mógł zjeść, przespać się bez samochodowego bujania... Być pogłaskanym, utulonym... Sama nie wiem... Dużo zależy od tego, w jakiej on jest formie.
  25. Nie Ty jedna... Po prostu mam dziś "randkę w ciemno", a TZ jeszcze o niczym nie wie! ;)
×
×
  • Create New...