Jump to content
Dogomania

zuzlikowa

Members
  • Posts

    42560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by zuzlikowa

  1. No,aż tak dobrze z nami nie ma...garnka całkiem nie opędzlował,jeszcze mu sporo zostało,ale bez pardonu zostało zabrane już do domu,przelane i w lodówę wstawione!Co nie zmienia stanu zachowania Bercika dzisiaj-wypuszczony biegiem leci sprawdzać,czy nie ma czegoś ciekawego na stole!Dopiero potem idzie sobie do ogródka lub...wraca do kuchni,która też zostaje starannie sprawdzona!!!
  2. Niestety,nie dostał porządnego ochrazanu,bo ...nie mogliśmy przestać się śmiać i zachodzić w głowę jak ten drań ściągnął na podłogę tak duży gar,z dość sporą ilością zawartości! A jeszcze wpadłam w popłoch,że"brzuszek sobie przeziębi,trzeba mu szybko coś ciepłego dać" i oczywiście stoicko dając sobie powycierać wysmarowany łep,już łypał do michy z podgrzaną cieplutką zupą! Czyli nie spisaliśmy się...draństwo naszkudziło i jeszcze w nagrodę więcej zupy dostało!Trzeba było widzieć ten błogi pych po zlikwidowaniu i tej zupki...dostał nas!!!
  3. Lilu...nic się nie stało...sama byłam tak zaaferowana,że przyjmować info z otoczenia zaczęłam po 16-ej...chwilami czułam się jak komp do zresetowania...niech wszystko biegnie swoim torem...jeszcze nie raz się spotkamy...jak nie w realu,to w sieci...ciepłe myśli ślę dla Twoich psiaków i Ciebie...jestem,wymądrzać się nie będę-doświadczenia mi brak...ale jestem!
  4. Całą drogę powrotną Bercik przespał kamiennym snem...nawet nie dawał sygnału,że chce siku...stanęłyśmy dopiero za Katowicami i prawie na siłę uprosiłam smyka,by wyszedł załatwić potrzebę.Miałyśmy i wodę i jedzonko i michę...ale zupełnie to zlekceważył i nie tknął...wlazł do samochodu i rozłożył się na tylnym siedzeniu obojętny na wszystko!Dopiero kurczak przekonał go,że warto coś wszamać...zjadł i mojego, i Agnieszki...nawet kilka listków kapusty ...i usnął znowu! Za to po wejściu do domu zaczęło się poszukiwanie jedzenia- wyjadł to co miał w misce podróżnej...małżeństwo miało ugotowaną zupkę dla psiurów,wystawioną na taras(bo gar duży i w lodówkę nie włazi!),przyniosło,odlało do podgrzania i resztę wyniosło na stolik na taras...a,że Berciczek siku niby chciał,więc poleciał za nim...powąchał i pobiegł do ogródka!Małżeństwo przy garach podgrzewało,Berciczek w ogródku sikał...no i okazało się,że nie sikał,ale szybko skończył i za zupkę na stole się zabrał!!!Zaczął od metalowej chochli,którą sobie wyciągnął z gara,wyniósł do ogródka...wylizał dokładnie...zostawił i wrócił do gara!!! Musiał wyciągając chochlę,zrzucić szklaną pokrywę na skóry leżące obok na fotelu,bo tam ją znaleźliśmy...jak zdjął garnek- nie mam pojęcia!Faktem jest,że jak się przebrałm i zaczęłam drania szukać,bo zupka już się podgrzała wystarczająco,to zastaliśmy go z łbem w garnku stojącym na ziemi...ze smakiem oblizywał się i mlaskał cały upaćkany na uszyskach i pychu...tak to zlikwidował dobry litr zupy,zdejmując emaliowany 5 litrowy garnek w 1/3 zapełniony zupskiem...zlikwidował bez rozlania,wywrócenia...z ogromnym smakiem!!!
  5. Ufff..no,to od początku! Dojechałyśmy w pięknej pogodzie...nawet momentami słońce przebłyskiwało...ok.13-ej! Już w poczekalni Bercik zaczął się niepokoić...głębiej oddychać...ale gdy mieliśmy wejść do gabinetu,wszedł bez większego oporu...położył się i tak już został-blisko drzwi,wklejony w podłogę! Pozwolił sie jednak poogladać,powymacywać,pobrać krew,choć tu zawsze jego żyłki protestują i nie chcą się dać przekłuć...udało się dopiero za trzecim podejściem!...grzecznie,cichutko,wtulony we mnie... Potem skierowanie na badanie RTG i usg jamy brzusznej... i na szczęście bez usypiania.Na szczęście,ale na naszą ciężką robotę i stres Berciczka!Badania jednak zrobione,choć ten dreań,który tak lubi brzusio wywalać do góry,wczoraj straszliwie walczył i nie pozwalał położyć się w tej pozycji...dostałyśmy przy tym popalić- Agnieszka z tyłu,zagazowana,ja z przodu z wtulonym,sapiącym straszliwie spanikowanym Berciczkiem.Trzeba jednak było więc mały został spacyfikowany(niestety wprost spacyfikowany!) i udało się obejrzeć prawie wszystko...prawie,bo obejrzenie dokładne prawej nerki graniczyło już z cudem- Bercik sapał,zrywał się,nie dawał położyć...było dla niego to aż nadto długo i aż nadto stresujące...nie męczyliśmy go już dłużej,bo nie było takiej potrzeby...wszystko bezwzględnie wskazuje na fakt,że wszystkie narządy wolne są od jakichkolwiek zmian chorobowych.Jedyne miejsce,które niepokoi,ale zdecydowanie na dzień dzisiejszy nie można określić,czy zmiany są i jakiego typu,to śledziona-"przemieszczona w stronę prawą,niepowiększona,miąż struktury jednorodnej,w jednym miejscu obszar obniżonej echogenności o owalnym kształcie,słabo odróżnialny od otaczającego miąższu,wielkości 8x5mm(wynaczynienie?guzek?)". I serducho...i tu super podsumowanie-" obraz płuc stosowny do wieku,sylwetka serca wielkości prawidłowej lekko zaokrąglona,tchawica,śródpiersie i jama opłucnej prawidłowe" Prowadzący badanie miał dość nie tylko Bercikowej walki o nie poddawanie się obcemu menowi i wykładanie brzuchem do góry na nazbyt długi czas...miał też dość i mojego niedowiarstwa i konieczności tłumaczenia,pokazywania,udawadniania,że jest tak jak napisał...pokazywał,tłumaczył,odpowiadał z ogromną cierpliwością...serducho coś tam pomierzył,coś w jakąś tabelkę wrzucił...i powtarzał,że Berciczek ma normalne serducho do swojego wieku...troszke jedynie na kształt lewej komory marudził,ale też nie uznał tego za schorzenie...pokazywał mi zdjęcie...opisywał...tłumaczył...i choć przyznać się muszę,że dziś niewiele ponad to ,że serce jest w porządku,a węzły chłonne nie są powiększone jenom normalnej wielkości i że nie ma wianuszka przerzutów,po prostu nie pamiętam!...wiem najważniejsze- obraz wewnętrzny odpowiada temu co widzę na co dzień- może nie idealnie zdrowy psiak...może zmęczony czasami...może wymagający specjalnej diety...ale nie umierający!Choć, niestety, nie można odrzucić diagnozy,że wycięty guz był chłoniakiem złośliwym o b.dużej agresywności,to jednak na ten moment zdecydowanie są bardzo dobre rokowania co do dalszego leczenia Bercika i zalecenia: kontynuowanie chemioterapii,proponowany schemat COP(vincristin,Endoxan,Encorton). Dzisiaj umawiam się z moją wetką...przekażę Wam wszystkie ustalenia...
  6. Nie udaję,że jestem w stanie coś poradzić...może jedynie to,że jeśliby się nie polepszłao,to jednak szybko wet...pozdrawiam...cierpliwości i wytrwałości LILU!
  7. Acha...dodam tylko jeszcze,że badania zrobiono bardzo dokładnie...wszystko opisano dokładnie zdając mnie też relację i opisując każdy fragment zdjęcia...obejrzano Bercika dokładnie i wywiedziano się też dokładnie wszystkiego co byłam w stanie przekazać...wykazano niespotykaną cierpliwość gdy chciałam przekazywać wszystko co wiem o ...Berciku!...niestety też dokładnie! ...nie dziwcie się więc,ze jestem padnięta...ale wyobraźcie sobie jak musi być padnięta Budrysek skoro słyszała to wszystko już wiele...bardzo wiele razy...a ona jeszcze mnie prowokowała do rozwijania tematu(oczywiście pt.Bercik)...jeszcze podpowiadała...nic dziwnego,że wyjechałyśmy z Wrocławia grubo po 16-ej! Teraz już zmykam,bo nie skończy się na literówkach i jutro będę musiała zaczynać od edytowania...dobrej nocki nasze duszki...dziękujemy Wam!!!
  8. [quote name='halcia']Hej ,dziewczyny,pokasujcie to.To watek zuzlikowej,a dzis akuratnie czekamy na wiesci i na ich powrót.I kazdy sie chyba denerwuje,ze tych wiesci brak,a drogi zasypane........Boje sie,ze tak długo nie ma wiesci:shake: Nie bójcie się...jesteśmy od godziny w domku i Berciczek już nieżle narozrabiał...chyba poczytał wątek Dropka i postanowił też wykazać inicjatywę,tym bardziej,że przez cały dzień starał sie być grzeczny...słodki i grzeczny...słodki,grzeczny i cierpliwy niesłychanie!!! Wybaczcie,że relację zdak raniutko...bardziej mi ta droga dopiekła niż Bercikowi...najbardziej jednak dostała Budrysek-dzielna dziewczyna,przetrzymała i pogodę i moje strachy i moje stałe powtarzanie-to nie Bethowen,to Bercik...DZIĘKUJĘ AGNIESZKO...Z BERCIKIEM RAZEM DZIĘKUJEMY! I najwazniejsze- nie potwierdziła się dramatyczna diagnoza wetek z Bielska...nie ma ani przerzutów,ani bardzo chorego serca! Wszystko dokładnie napiszę rano...teraz jedynie wrzucam tę info ku spokojności dusz Waszych i dziękując,że byliście z nami...dobrej nocki życzę...nie wiem- białe,czy innej barwy,ale wiem,że ciepłe Wasze myśli pomogły nie tylko w drodze,ale i w czasie badań!!! Specjalne dzięki mojej ukochanej parce - blondynie i brunetowi z Wrocka i ich ukochanemu Pańciostwu!!!
  9. Wpłaty na konto Bercika z wczoraj i dziś: _mari23...30zł _RANDA...50zł _Andzia69...50zł _dana...30zł ...dziękuję bardzo...i za wsparcie ...i za ciepłe słowa kierowane do nas...dziękuję!
  10. Dobrej nocki wszystkim...fajnie,że jesteście...jakoś mi łatwiej mimo,że grypsko dopadło,ale nie ma złego co na dobre nie wychodzi-psiska śpią ze mną i jakoś spokojnie ostatnie dni minęły...może niewiele zrobilismy,może nic ciekawego się nie wydarzyło...ale przyznam się,że już właśnie ten spokój jest optymistyczny i wyciszający...dni biegną jakoś tak zwyczajnie,że nie ma miejsca na nic złego i tragicznego...jenom leniwy dzień,jak co dzień! Jutro...uffff-już dziś,zrobimy sobie wycieczkę do Wrocławia i ...będzie dobrze,bo tak być musi!!! Tak więc dobrej i spokojnej nocki...i nieco nudnawych i leniwych dni,w których nie ma miejsca na nic złego!
  11. Dziękuję za Smajlika...tak mi się już marzy by do niego zajechać...ale wiosna się zbliża,więc może mrozisko odpuści i się uda...
  12. No,nie jest tak źle jak się bałam...jednak Smajl poważnie zainteresował kilka osób...poważnie spodobał się...a że to jeszcze nie ten jeden jedyny domek?...szkoda,ale niech to jest właśnie ten!!! Najbardziej jednak śmieszy mnie fakt,że wszyscy wydziwiają nad tym jaki on jest duży...niestety świadczy to dobitnie o doświadczeniach domów z benkami ...niestety niezbyt dużych...
  13. Boże...giselko,a ja nawet nie dam rady być ćwiartkowy fanclub Gabuni...soryyy!Mocno tylko mogę trzymać kciuki...
  14. [quote name='giselle4']Telefonowała mama chłopcow juz Gabi jest w domku zeszła cały domek,poszczekala z radosci,dała łapke ,popisuje sie zabawą z piłeczka:) [B]Pani powiedziała stanowczo,,to jej ostatni domek,, i niech tak sie stanie[/B]:)[/QUOTE] Poryczałam się...tak właśnie ma być! Gabusiu...nic nie napiszę...po prostu niech się dobrze dzieje!!!
  15. Tak będzie makatko...jeśli będzie trzeba odejdzie spokojny i z łebkiem tak jak lubi-wtulonym we mnie...
  16. [quote name='muzzy']Bo to na pewno jest taki zielonolud, który przynosi szczęście :) No to tak na szczęście dla Bercika: 0X0X0X0X0X0X :) Tak sobie pomyślałam jak tego zielonoluda uwidziałam...niech straszy wszystko co złe...niech odgania... Wczoraj wyłożyło mnie całkiem i Bercik z Zuzią wykorzystali ten fakt,by cały dzień bez mała przespać...krótki spacer,z którego wróciliśmy jednako sapiąc z Bercikiem i znowu łóżko do rana...Jutro jedziemy,to staram się nieco zebrać...teraz lekarza nawiedzę... Wczotaj wpłynęło 130zł...sprawdzę wieczorem konto i wypiszę...
  17. [B]Dzięki moniko...zadzwonię jeszcze dzisiaj!!![/B] To nie domek dla Meli,ale zadzwonię dla innych benków!
  18. Podaję propozycje Emilki wszystkim,którzy szukają pieska do dzieci i do kobiet...ale jednak trzeba popracować nad socjalizacją...musi reagować na człowieka- świetnie Astaroth,że zaczynasz od przysmaków...teraz tylko tak trzeba,a jak się utrwali zaczniemy powoli odstawiać przysmaki...może jej minie już ten pęd do biegania...
  19. [quote name='supergoga']Karina chyba rozmawiała z kolegą który mieszka na tej ulicy (myślę że był jednym z przesłuchanych). Karinie wierzę - wie w czym rzecz. No ale zobaczymy, czy zadzwonią. I jak widac wizyty adopcyjne sa bardzo potrzebne[/QUOTE] Nie zadzwonili mimo dwóch wiadomości( na oba numery!) i smsów...powiadomiłam Karinę,że niestety sprawa tego domu jest nieaktualna...a informacje z wywiadu pochodzą nie od sąsiada,lecz sprawdzonego psiarza...nie ma jednak nad czym już deliberować-Oliwka nie może pójść do domu niesolidnego i nie dającego gwarancji,że wszystko co ustalimy z nimi będzie realizowane zgodnie z umową...takiej gwarancji już na wstępie nie dają,więc odpuszczamy ten dom! Paulinko...dam znać potem,co i jak z allegro...muszę niestety do lekarza...
  20. Przed momentem dzwoniła Karina z Szamotuł...zrobiła wywiad środowiskowy o domku w Szamotułach i niestety nie wyglada on ciekawie...niskie dochody rodziny,ponoć puchaty szczeniak(był,jest???),często nie ma nikogo do wieczora,podany nr jest nr siostry,a ten,z którego dzwonili nie odpowiada...psiarz,który mieszka obok nie dałby im psa,określił ich zapał-słomianym zapałem i coś wspomniał o innych psach...ja takiej informacji nie dostałam,by były inne psy poza nowofunlandem! Dzwoniłam sama i zostawiłam wiadomość,z prośbą o szybki kontakt w sprawie wizyty(mogłaby odbyć się jeszcze dziś)...jeśli się dziś odezwą, sprawdzimy dom osobiście(Karina),ale najmniejsza wątpliwość wykluczy ten domek!...jeśli nie odezwą się dzisiaj,skreślamy ich nieodwołalnie,nie możemy ryzykować by jakikolwiek pies dostał się w ręce nieodpowiedzialnych osób,które nie mają możliwości i środków,by utrzymać dużego psa...
  21. Miło mi będzie...poznasz nas łatwo- dwie niewielkie szczuplachy i maleńki benio w szeleczkach niebieskich!Miło nam będzie!!!
  22. Trzymam mocno kciuki...niech te wątpliwości nie mają potwierdzenia w rzeczywistości...za najwspanialszy domek dla ślicznej blondyny...musi taki być!
  23. [B]giselko...uciekł mi wątek Bernisia...nie umiem go odszukać...ratuj...podrzuć...co u chłopaka????[/B] A jak tam historia Bercika,który Bercikiem nie jest?...wszystko OK?
  24. Koksiku...gametko...samych mileńkich chwil nie tylko dzisiaj,lecz na każdy Wasz dzionek!!! Ciepleńkie uściski i mizianka...hihihi...dla obojga![B]Psujcie się wspólnie i uczciwie![/B]
×
×
  • Create New...