Jump to content
Dogomania

Lionees

Members
  • Posts

    9780
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lionees

  1. Od razu pisz jak baba odpisze."Pożyczyłam" sobie od Ciebie Ewcię do podpisu,bo jakoś mało osób ją ma.No ale tyle jest tych bid...:-(
  2. Dziewczynki dzięki Wam mam Dosieńkę w podpisie.Tylko tyle mogę dla niej zrobić.
  3. Aguniu obserwuję wątek od początku i wydaje mi się ,żebyś napisała sms-a.Żeby sobie pani wiedziała,że czuwasz i się interesujesz.
  4. Dziewczynki czy Dosia ma banerek,bo chciałam go sobie wstawić?
  5. Jestem cały czas przy Tobie sunieczko.Tylko wirtualnie,ale jestem:kiss_2::kiss_2::kiss_2:.
  6. Też podnoszę!!!
  7. I jakie hmm...intymne,żeby nie powiedzieć o tej ostatniej:lekko pikantna:oops::p.
  8. Albiemu-Dziękujmy z całego serca.Nikt z nas nie mógł nic zrobić,mogliśmy tylko z nadzieją wchodzić na wątek.Niestety Zenusiowa choroba była silniejsza od nas,od Zenusia. Byłaś przy nim-to najważniejsze,Dałaś mu spokój odchodzenia. Dla Ciebie Zenuś [*]:-(.
  9. Zdjęcie 1 pokazuje,że jak tylko wychodzę,to ta bida od razu złazi,żeby iść za mną. Zdjęcie 2 to:"ale mi dobrzeeee...:oops:" :razz: :evil_lol:...
  10. Ziutka aTy masz moje wcześniejsze posty,bo ja nie!!!:angryy:!!!
  11. Asiu naprawdę Prysio jest cudowny:loveu:.To taka moja "przyklejka",jak się przyklei,to nawet w domu(nie mówiąc już na dworzu) muszę uważać żeby na niego nie wdepnąć.A na dworku jak się zagapi bo wącha krzaczek i spojrzy,że mnie nie ma(jestem z boku,a on nie zauważy)to zaczyna się nerwowo rozglądać,czy aby mu nie zginęłam.Ale jak mnie zauważy,to merda ogonkiem i łasi się jakbyśmy się z rok nie widzieli.Jest u nas niecały miesiąc(19-stego będzie miesiąc),ale sama widzę kolosalną różnicę.Zupełnie nie ten psiak.No ale leki też swoje zrobiły.Ma lepszą wydolność serduszka-lepiej się czuje-więcej może-mniej się męczy-w efekcie stał się innym psem!:loveu:Kochanym psem:loveu:.A jak wychodzę z domu to zamykam go w pokoju u młodszego syna,a on kładzie się na łóżku i śpi czekając grzecznie jak wrócę.Nie drapie w drzwi,nie szczeka,nie niszczy nic.Po prostu wie,że wrócę.I ani razu nie załatwił się w domu!Normalnie pies-marzenie:loveu:!Po części to też wasza zasługa dziewczynki,bo gdybyście go na siłę nie wyprowadzały na spacerki,nie głaskały,nie przyzwyczajały do kontaktu z człowiekiem,to proces oswajania przebiegałby o wiele,wiele dłużej.Wielkie dzięki za serce,którym obdarzyłyście Prysia i wielu jego towarzyszy w niedoli.
  12. [quote name='Niewiasta_21']No sprawa pilna bo szkoda ją dawac do boksu,kiedy mogłaby grzec doopke w ciepłym domku. A co do Karilki napisała mi ze szybko na dogo nie wejdzie bo nie bedzie miała neta.[/quote] Albo będzie się bała,bo chyba nikt ją za to co chciała zrobić nie pochwali,bez względu na to z jakiego powodu chciała się pozbyć Inki.
  13. Ludzie boją się tymczasów,bo często psiaki im po prostu zostają na stałe.Przypuszczam,że Karilka też była tymczasem,ale nie mogła już jej dalej trzymać i stąd taka sytuacja.
  14. Macie rację,mogła po prostu napisać,że nie może już dalej jej trzymać i że odda do schroniska,jeżeli nie znajdzie się domek(na przykład).A nie pisać bajki,że się wyprowadza.Podobno jest niepełnoletnia więc rodzice by jej nie wyrzucili,tylko pewnie postawili warunek,że psa ma się pozbyć.Nie znam dziewczyny,ale coś takiego usłyszałam przed chwilą.Jakby sprawę postawiła jasno,a nie ściemniała,to sądzę,że akcja ratownicza na dogo wyglądałaby inaczej.Dobrze,że nie zdążyła jej sprzedać!!!Aniołki czuwały nad sunią.Dziękuję dziewczyny za interwencję i za opiekę nad malutką!A Ty Karilko nie masz sumienia!!!
  15. Dona mówiła mi przed adopcją przez telefon,że Prysio jest "Trudnym" pieskiem,że jest wycofany,że ma własny świat,że trzeba dużo czasu i pracy,żeby "byli z niego ludzie",że to,że tamto i nie w tym sensie,żeby mnie zniechęcić,ale żeby uświadomić mi ile pracy trzeba włożyć,żeby Prysio doszedł do stanu"używalności".Nic nie było mi straszne,ponieważ wiedziałam,że dam radę!Jak mieszkałam u rodziców w bloku,to oswajałam wszystkie dzikuski,które trafiły w moją okolice.A powiem Ci Saro,że było co oswajać.Niektóre psiaki były tak skrzywdzone,że bały się własnego cienia.Ale moja miłość i cierpliwość działały cuda.Nie zniechęcałam się niczym.W końcu przychodził ten dzień,kiedy mogłam pogłaskać,przytulić,uspokoić.Po prostu czuję że mam jakąś więź duchową z tymi bidami.Moi rodzice tylko kiwali z politowaniem głową i nawet wzięli szczeniaka do domu,żebym aby zostawiła już te "blokowce".Nic nie pomogło.Wiedziałam,że jak ja im nie pomogę to kto?Dlategoteż wydaje mi się,że nie ma psa,do którego nie potraiłabym dotrzeć.Kiedyś jak byłam na koloniach,to na terenie kolonii w wykopanej dziurze pod stołówką oszczeniła się sunia,którą dokarmiały panie kucharki.Dokarmiały-znaczy zostawiały jedzenie,a ona w nocy przychodziła i zjadała.Nikt jej nie widział,bo nie wychodziła w dzień,ale wiedzieli,że tam jest i słyszęli maluchy.Oczywiście oswoiłam ją(ale tylko do mnie wychodziła),nawet dała mi wziąść i pooglądać swoje dzieci.Niestety kolonie wkońcu się skończyły,ale dostałam słowo od pań kucharek,że zaopiekują się sunią i znajdą dom dla niej i dla maluchów(były 2 psiaczki)Pomagałam im oswajać sunię i zostało mi wierzyć,że słowa dotrzymały.Takich przypadków było wiele w moim życiu,kiedy nikt nie mógł a ja dałam radę.Po prosu uwielbiam zwierzęta i kontakt z nimi.Nawet z tymi "trudnymi" :loveu:.
  16. Sunia miałaby iść nie do mnie ale do mojej cioci.Niestety do października mam związane ręce,bo ciocia jest w sanatorium.Ale będę robiła wszystko,żeby wzięli Cykorie.Ale po smutnych doświadczeniach mogą niestety powiedzieć-nie:-(.
  17. Prysio pilnuje się nie tylko na spacerze.W domu chodzi dosłownie krok w krok,nawet jak wejdę do łazienki,to stoi po drugiej stronie drzwi i czeka jak wyjdę.Jak robię coś w jednym pokoju,to uwali się na kanapie i obserwuje.Jak wychodzę z pokoju,to schodzi z łóżka i idzie za mną.I tak se spacerujemy po domu(to znaczy on spaceruje,a ja coś zawsze robię).Gdzie ja tam i on.Nie dziwnego,po tylu latach jest bardzo spragniony kontaktu z człowiekiem.A jak siedzimy obok siebie,to nie ma mowy,żeby go nie głaskać.Wpycha łebek pod rękę,szturcha noskiem i jak tu nie głaskać?A na dworku to bryknie sobie kilka razy,a potem potulnie chodzi prawie "przyklejony" do nogi,także muszę uważać,żeby go niechcący nie kopnąć jak idę.A jak ustanę to on też stoi.Także żeby on sobie pochodził,to i ja muszę chodzić:p.Kiedyś bał się patrzeć w oczy,a teraz gapimy się na siebie jak "dwie gapy".Tak się patrzy w moje oczy,że swoimi prawie nie mruga.I wydaje mi się,że zaczyna słyszeć!Jak Rambo chce wyjść,a on śpi(już go nie budzę po ostatnim razie,czekam aż sam wstanie),a drzwi są przymknięte do pokoju w którym on jest i biorę smycz,która jednak trochę brzęczy,to Prysio już jest przy mnie wesoło merdając ogonkiem.To znaczy pewnie słyszy"na razy",bo nieraz nie reaguje ,a nieraz słyszy różne rzeczy będąc tyłem.Odwraca łebek i nasłuchuje co się dzieje.Naprawdę nie można go nie kochać:loveu:!!!
  18. Witaj tooguś!Staram się być tam gdzie mogę pomóc choć wirtualnie.Strasznie dużo tych bid,ale staram sie choć podnosic!
  19. :nonono2:Tak jakoś głupio prowadzić samej wątek przez cały dzień:sad:!!!
  20. Szpileczko pamiętam o Tobie skarbie,ale niestety dopiero po 4 października będę coś wiedziała na temat Twojego przyszłego domku:-(.
  21. Tak bardzo mi przykro...:placz:.Dla Ciebie psinko :-( [*]:-(.Nawet nie wiesz ile oczu wylewa łzy po Tobie:-(
×
×
  • Create New...