Agusiu - witaj w klubie. Mój psiak panicznie boi się petard, wybuchów, sztucznych ogni, hałasów, stukania, burzy itd itp. Teraz jest już ciut lepiej, ale tak jak pisały dziewczyny to mozolna praca.
Po pierwsze - odradzam sedalin. Niestety tylko powoduje ogłupienie psa. On się panicznie boi tylko ruszyć się nie może :( Wyobrażacie sobie jak musi się czuć? Relanium - sądzę, że może się sprawdzić, bo wyciszy psa. My w zeszłym roku stosowaliśmy leki psychotropowe (zaczyna się brać parę tygodni przed sylwestrem i wychodzi stopniowo aż do kilku dni po sylwestrze - rzeczywiście pomogły. Pies był bardziej spokojny a przy tym normalnie funkcjonował).
U mnie smaczki w ogóle nie działają. Jak jest burza mogę Melowi pod nos kiełbasę wędzoną podłożyć - zero reakcji. Trzeba psu pozwolić się schować tam gdzie chce i nie reagować. Nie głaskać, nie litować się - ignorować.
Na dworze to samo. Ignorować. Stanąć, poczekać aż się pies uspokoi przy czym samemu być bardzo spokojnym. Pies wyczuwa nasze nerwy i wpada w jeszcze większą panikę.
Odczulanie może polegać na nagraniu dźwięków budzących przerażenie i puszczanie ich psu. Siła dźwięku musi być taka, żeby psiak usłyszał, ale się nie przestraszył. W tym czasie staramy się zachowywać normalnie, bawić z psiakiem. Z dnia na dzień lub tygodnia na tydzień, stopniowo zwiększa się siłę dźwięku. Cały czas bardzo pilnując, żeby nie wywołał paniki u zwierzaka... Przy systematycznej pracy na prawdę są efekty.
Ciekawa jestem jeszcze innych metod. Bo pomimo, że z moim psiakiem jest już lepiej to dobrze na pewno nie jest ;)
Powodzenia Agusiu!