Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Weaver, mam niecałe 27 lat, więc wciąż się uczę zrozumienia, otwartości i przełączenia się na inne punkty widzenia. I czasem sama się zaskakuję, jak już zniknie pierwsze zaperzenie ;)
  2. W skrócie Balduś, Baldi, Balek :) Oby mu niosło szczęście :)
  3. W ogóle to jest coś takiego, jak sterylka aborcyjna... Bardziej humanitarne od uśpienia szczeniąt, acz droższe od zwykłej sterylki. No i stres mniejszy, niż poród i natychmiastowa utrata maluchów.
  4. Może cytryną nasmarować... Jak wymieszasz z czymś tłustym, np. wazeliną, to sie będzie trzymać i będzie kwaśna. Tak kombinuję. Ja moje nauczyłam polecenia ZOSTAW i jak nawet baaardzo chcą gryźć i szarpać smycz, to na to hasło puszczają z miną "obrażam się".
  5. Ja dla piętnastokilowego psa z tendencją do szarpania kupiłam smycz dla psa o wadze 40 kg - i służy 3 lata :)
  6. To w takim razie niech się nazywa Bernard lub Ferdynand, ewentualnie Goliat, Tor, Odyn lub Baldur. Potężne imię niosące dumę :)
  7. Opcje są dwie: adopcja małego pieska ze schroniska lub domu tymczasowego, z informacjami od opiekuna o zachowaniu, wymaganiach etc, wysterylizowanego, zaszczepionego. Druga opcja to zakup pieska rodowodowego, ale to jest większy wydatek, wtedy można wziąc albo szczeniaka, którego trzeba samemu wychować, a potem wysterylizowac, jeśli nie wyrobi się uprawnień hodowlanych, albo latać po wystawach. Tak zwane pety, czyli pieski "wadliwe" w wyglądzie (np. niewłaściwa szata, jakas wada zgryzu, wnętrostwo, czyli niezstąpienie jednego jądra), które nie moga być rozmnażane i wystawiane, są tańsze od tych "pełnowartościowych". Można też czasem trafic na pieska danej rasy do adopcji. Co do małych, fajnych ras, może jamnik lub coś jamnikowatego? Ewentualnie pinczerkowate, shih tzu, maltańczyki i inne małe pieski ozdobne. Jesli pomyslicie o adopcji, to podaję kilka wątków z ofertami małych piesków z całego kraju (transport pewnie by się dało jakoś zorganizować) [url]http://www.dogomania.pl/threads/204620-Poszukiwane-ma%C5%82a-sunia-lubi%C4%85ca-koty-i-dzieci-z-Mazowieckiego[/url] [url]http://www.dogomania.pl/threads/203670-domek-dla-maciupka-od-roku-dojrzewamy-z-kotyma-do-decyzji[/url]. [url]http://www.dogomania.pl/threads/204531-Przygarn%C4%99-ma%C5%82ego-pieska[/url]
  8. Wiesz, to moze wymagac nieco czasu i pracy. Wygląda na to, ze pies ma lęk separacyjny. Próbowałas go zostawiać z zabawkami typu kong napchanymi pasztetem, parówką, mięsem czy innym smakowicie pachnacym wynalazkiem? Moze zadziała? Poza tym ucz go zostawać w klatce, nagradzaj za każdym razem, jak do niej wejdzie. Zacznij go z zcasem zamykać, a jak go wypuścisz, delikatnie nagradzaj. Poza tym dziewczyny z większym doświadczeniem coś pewnie dziś napiszą :)
  9. Na razie go sobie zapiszę. Od kwietnia będe dysponowała stała deklaracją na 20 zł, moja mama też, może da się namówić na dotacje tutaj (chociaż jej typem no 1 jest Biafra i Jej Fundacja), ale jesli kasa na utrzymanie będzie potrzebna, Pan Fuks jest u mnie pierwszy w kolejce. Tylko musze sobie zapisac watek :)
  10. Są psy, które w momencie ekscytacji gryzą, co popadnie - po moim jednym miałam ogromny siniak na udzie... Najlepiej po prostu założyć takiemu gryzoniowi kaganiec, np. fizjologiczny.
  11. Gratuluję :) Pamiętaj, że może jeszcze nalac, ale nie zniechęcaj się. Nie dawaj jej wieczorem jeść, zje suche, to więcej wypije, a więcej wypije, to więcej w pęcherzu, tak więc nie ma to sensu. Poza tym poszukaj informacji, ile pies jej wagi powinien dziennie jeśc miesa (powinno być w dziale żywienie), bo trzeba dawac psu rozsądnie, a nie przekarmiać. Zabawki - a moze sznurek do zagryzania, albo taki wałek do agility? Nie piszczy, a fajnie się to gryzie, szarpie, można się tym z Pańcią przeciągac :)
  12. A ja się cały zcas zastanawiam, jak pies otwiera klatkę... Kurcze, musi mieć zwinne paluszki :|
  13. Moje też śpią z poduszką. Jeden zwykle koło 2-3 w nocy przejmuje moją... Śpi kołami do góry wtulony, dziś w nocy tak piłował, ze mnie i mojego mena obudził :D No i spi całą noc pod kołdrą, a ma grubaśne futro. Co do tych kości - całe zycie im ich nie dawałam, raz niechący Filip się załapał i zaraz był paw - tak że moim odpuszczę. Są chyba już zbyt rozbestwione :| No, ale żyją ;) A, co do dywanów - właśnie u nas od czasu, jak się zaczęły pojawiać coraz to nowe psy stałe lub przelotne, mama zarządziła eksmisję dywanów, jak to określiła, "trzeba mieć priorytety, a ja wolę psy od szmat na podłogach".
  14. Może przesadzam, ale kilku wetów niezależnie mi mówiło, że np. kości od skrzydeł i nóg absolutnie nie powinny trafiac do psa, bo mogą przebić otrzewną. Tak więc unikam ich i żyję :) Psy też, a moje akurat w ogóle kosci nie lubią, na wołowe fuknęły i poszły obrażone...
  15. Wiesz, to troszkę zależy od psa. Moje psy z czasem przywykły do wstawania o 10, a wczesniejsze pobudki są dla nich obrazą majestatu z fukaniem i chowaniem nosów pod poduszki włącznie. Pies mojej siostry po pół roku nadal budzi ją o 6, tak że różnie bywa. Posiłki dawaj jej dwa o stalych porach, np. o 8 - 9 i 15 (maks 16). Nie później. Pies bezwarunkowo musi być co roku szczepiony przeciwko wściekliźnie, warto też robić szczepienie na różne zakaźne (nsówka etc.). Ponieważ nie wiesz, skąd pies pochodzi, powinnaś go przeciwko wściekliźnie zaszczepić. Co do terminu wizyty - ja moje psy zawsze biorę w ciągu 24 h od wzięcia, żeby odrobaczyć, sprawdzić, czy nie mają chipa, sprawdzić stan ogólny oczu, uszu, zębów, kończyn itd. Chipy czasem się robi darmowo, może wet coś o tym będzie wiedział.
  16. Jeśli o jedzonko chodzi, może pokombinujcie np. kurczaka (porcje rosołowe) gotowanego w wodzie z marchewką, a potem obranego (bez kości! drobiowe są bardzo szkodliwe) i wymieszanego z ryżem. Do tego można zamiast oliwy podawać np. siemię lniane, tez pomaga, a jaka sierść błyszcząca. Poza kurczaczkiem można próbowac też serca, wątróbkę (maks 2 razy na tydzień), ja czasem daję też golonkę i wołowinę, jak się taka poprzerastana trafia z dużą iloscią ścięgien. Stawiajcie jej michę dwa razy dziennie na 15 minut - nie zje, to jej strata, czeka do następnego posiłku. Jedzenie nie powinno stać i czekać na psa, w ten sposób nauczysz ją rutyny. Nie dawajcie jej kaszy, na wiele psów działa zapychająco, makaron zaś tworzy tajemnicze tłuszczowe wałki na psich boczkach :> Próbowałaś ją zachęcać smaczkami? Może chociaż pokrojoną w plasterki parówką? W ogóle to tak: zmierz ją pod szelki, kup jakieś szerokie, które da się regulować (prywatnie mam obecnie hopla na tle szelek szerokich ferplast, mają wysokie ceny, ale moze akurat będziesz mogła sobie na nie pozwolić, bo wyglądają na bardzo wygodne). Załóż jej szelki w domu, niech w nich poleży, pochodzi, oswaja się. Przy zakładaniu warto jej wmordzić krążek z parówki na zachętę. Wychodź z nią w szelkach i transportuj na spacer, najpierw po ogrodzie, później na regularny spacer. Musisz zacząć ją oswajać, bo inaczej dojdzie do stanu, w którym wy sobie, pies sobie. Chyba nie o to chodzi, prawda? Co do sikania, po każdym posiłku ją wystawiaj przed dom. Wystawiaj ją też zaraz po wstaniu, tuż przed pójściem spać (najlepiej niech to robi pierwsza osoba, która wstanie rano i ostatnia, która idzie spać). To nie jest jakaś wielka filozofia, a moze pomóc. Poza tym po każdym, powrocie do domu i przed wyjsciem z domu wystawiajcie ją na siczku dla pewności. Co do ospałości - moze to kwestia diety, jaką miała przedtem, zmęczenia po bezdomności itd. Jeśli przez miesiąc się to nie zmieni, idźcie do weta. I tak w sumie powinniście już isć, sprawdzic, czy nie ma chipa, zaszczepić, założyć książeczkę, sprawdzić, czy przypadkiem nie jest szczenna, ewentualnie umówić sterylkę. Do końca marca jest miesiac sterylizacji psów i kotów, ceny są niższe w wybranych placówkach, poszukaj więc w swojej okolicy takiego miejsca.
  17. Nic nie mogę, więc chociaż potrzymam kciuki i prześlę ciepłe myśli. Trzymaj weta krótko, niech czuje Twój oddech na karku, to się zepnie i porządnie o maleńką zadba.
  18. Furciaczek, przypomnę Ci jedno, moim zdaniem pokrzepiające, motto: Ratując psa nie zmienisz świata, ale zmienisz świat tego psa. Dla mnie to wystarczy, choć czasem zniechęca ludzka głupota...
  19. Hitler podejmował pewne prywatne decyzje - fakt. Tak samo Jan Paweł II, Matka Teresa, Stalin, Lenin, Skłodowska-Curie, Kopernik, Newton, Einstein, Obama, Wałęsa etc. To tak na marginesie. Martens, ja po prostu nie rozumiem... To jest MOJA decyzja, MOJE sumienie, a jeśli za to czeka mnie piekło ( w które nie wierzę), to to jest moje ryzyko. Czemu wiecznie ktoś chce ludzi nawracać, a to na jakąś religię, a to na jakąś dietę, a to na jakiś tryb życia czy filozofię. Co za dziadostwo skończone. Każdy z nas ma prawo do podejmowania własnych decyzji i odpowiadania za nie. Co za egoizm, brak wyobraźni, głupota itd.
  20. OMG. Znowu wege oszołomy. Powtarzam to, co zacytowałaś. KAŻDY ma prawo do wybierania tego, co JEMU odpowiada. Mnie odpowiada taki układ. Uwiera, ale psa będę karmić mięsem, choćbyś jajo zniosła i na fioletowo pomalowała - chętnie popatrzę i dalej będę robić swoje. Porównywanie naszej wolnej woli do wolnej woli Hitlera jest... No brak słów, na jakim jest poziomie. Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że to, co robisz, to wegefaszyzm - jedyna słuszna droga, a "wy" jesteście źli. Na sawannach też giną. Wszędzie giną. Ludzie też giną. Materia, wszystko to jest materia organiczna, może w następnym wcieleniu będą same mordowały. Taki los. Bosz.. Po takich dyskusjach mam ochotę wyjąć kałasznikowa i walić po każdym, kto się deklaruje jako wege. Chyba nie tędy droga. Jak nie chcesz karmić psa mięsem, to się od psa oddzyndzaj, zostaw w spokoju i hoduj króliki, owce, kozy - what ever.
  21. No tak.. Przecież ja to wiem, ale zapomniałam :D Dobra jestem. No już milczę, bo zaraz zapytam, na jakiej mieszkam planecie, bo cos mi się tłukło, że na Plutonie :D
  22. Jak ona ma na imię?Bo mi tak po głowie na jej myśl się Gaja tłucze...
  23. Uwielbiam takie numery. Bo musi wyglądać, nie ważne, czy jest w stanie stać, czy choroba nie pozwala. Ale wygląd się liczy... Teraz już będzie ok :)
  24. Pokazałam fotki mojemu menowi - "o ranyyy... mógł bym mieć takie cudo!" Ja też... Tyle, że nie wiem, jak nasza czwórka na to. Ona jest przecudowna po prostu. Uszka ma kopiowane, czy u cc to normalka?
  25. Po kilku dniach myślenia, analiz, dyskusji z moim TZ stwierdzam, co następuje: można w jakiś sposób uznać każdy związek psio-ludzki (z ewentualnymi innogatunkowymi dostawkami) za coś na kształt stada ze zmodyfikowaną, bo podzieloną, rolą przywódcy. No bo przecież to ja mówię moim psom, kiedy jedzą, kiedy sikają, kiedy biegają, śpią, kiedy tracą jajka itd. One mówią mi, kiedy czegoś potrzebują, ale to ja i moja rodzina jesteśmy odpowiedzialni za nie, za och bezpieczeństwo, poczucie stabilizacji, za ich brak odpowiedzialności za wykarmienie etc. Tak więc w jakiś sposób dominujemy nad nimi. Nie mam na myśli dominacji jak pojęcia kojarzącego się z pejczami, lateksem, ewentualnie niewolnictwem, mam na myśli zwykły układ odpowiedzialności. Taka sama dominacja jest np. nad dzieckiem, bo rodzic mówi "spać, wstać, jeść, nie jeść, iść, siedzieć" etc. Sami jej podlegamy a to w pracy, a to w szkole. Zawsze ktoś nad kimś dominuje i taki układ jest jak najbardziej naturalny, bez tego by była anarchia, utopia i parę innych ładnych, egzotycznych nazw :) Stado jako takie - nie wiem, czy można tak określić nasz związek z psami, zależy, przez co rozumiemy stado. Jesli jako rodzinę "adopcyjną", to stado pasuje. Tak więc Weaver, zgadzam się z Tobą, może nie w 100%, ale po chłodnym przemyśleniu i analizie masz dużą dozę racji. Jeśli wyszedł bełkot, to przepraszam, ale pół dnia malowałam mieszkanie na kacu i ledwo żyję. Tylko móżdżek działa :)
×
×
  • Create New...