Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29109
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Może dlatego, że tak jak Ty kocham bardzo zwierzęta? A może dlatego, że kiedyś też straciłam sunię i wiem co czujesz? Choć to było wiele lat temu, czasami patrząc na moje dwa łobuziaki myślę o niej, zastanawiam się, czy gdybym poszła do lekarza wcześniej, może żyłaby dłużej niż 13 lat? Wspomnienia, to normalna ludzka rzecz. To zresztą jest piękne, że pamietamy naszych bliskich, a do nich zaliczam wszystkie czworonogi, które ze mną mieszkały. Mam nadzieję że dzikie zwierzęta pozostawią Vario w spokoju gusiu. Tak, jak wiele osób tu napisało, pewnie za wcześnie jest myśleć o nowym przyjacielu, ale może przemyślałabyś wzięcie jakiejś bidy na DT? To nie byłaby żadna "zdrada" wobec Vario, Ty miałabyś zajęcie, zrobiłabyś coś bardzo pięknego dla jakiegoś bardzo tego potrzebującego czworonoga. Z Twoich wspomnień wynika, że Vario nigdy nie był przeciwny takim tymczasowiczom. Może czuł, że skoro ma się tak wspanialy dom, trzeba się z nim podzielić z innymi? Wydaje mi się, że był bardzo inteligentny, że rozumieliście się w sekundę. Skoro kiedyś nie protestował, może z myślą o nim, przygarnij narazie jakąś bide na tymczas? Aż żal ściska, że takie kochające serce nie wspomoże żadnej bezdomnej istotki... Masz w nim tyle miejsca, że starczy na Vario i na jeszcze kogoś...
  2. Wszystko zależy od tego, jak sobie Tęczowy Most definiujesz... Ja myślę o nim w kontekście braku bólu, cierpienia. Dla bezdomnych zwierzaków o braku samotności, zimna i głodu, dla tych dręczonych dodatkowo o braku bólu i upokorzeń..... To wszystko znika w tej jednej sekundzie, kiedy serce przestaje bić i kończy się ich pobyt tutaj z nami. I kiedy pomyśleć o tym, że już nie cierpią, że nie odczuwaja głodu, że nie czekają nadaremnie na to, że ktoś je pokocha, to są za Tęczowym Mostem. Nasi przyjaciele są w naszych sercach, grzeją się ciepłem naszych wspomnień, nawet te nieszczęśliwe w schronach, czy odnalezione za późno na ulicy... Jeśli o nich się dowiadujemy, to myślimy, współczujemy... Może właśnie w naszych sercach jest TM?
  3. To dobrze gusiu, że się uśmiechnęłaś:lol: Te irracjonalne strachy przed jakimkolwiek hałasem ma też mój pies, który jest z nami od 8 miesięcy. Po różnych kolejach losu trafił do mnie piękny, 6-letni onkowaty rudzielec (widoczny w awatarku). Boi się panicznie każdego głośniejszego odgłosu, wystrzału, to częste u psów. Ale nie boi się noża w ręku, czy pistoletu na wodę:roll: Vario musiał mieć za sobą ciężkie przeżycia, skoro takie przedmioty wywoływały w nim lęk. Tym bardziej pewnie był szczęśliwy z Wami, w Waszym wspólnym domku. Rozumiem Twoje nastawienie go tych oprawców, którzy tak go kiedyś potraktowali... Człowiek ma ochotę zatłuc takie gnidy....
  4. Ma chłopak gust:lol: A jej agresja dp psów? Pewnie wiele przeszła i teraz walczy o swoje, o to, żeby nikt jej nie zdominował...
  5. Te pierdoły są chyba najbardziej przez nas kochane:lol: Tyle, że Vario, niby pierdoła, a patrzcie jak wiedział małpiszon pod czymi blokiem zawyć, żeby zdobyć serca i dom do końca swoich dni...
  6. W to, że znajdziecie jej najlepszy z możliwych domów, chyba nikt nie wątpi. Tyle serca, ile okazujecie tym okaleczonym psychicznie psiakom, pokazuje, kim jesteście:multi:. Ja chylę czoło, podziwiam i żałuję, że film został ocenzurowany, bo jak znam życie, to dla dogomaniaków byłby nie tyle śmieszny, co niewiarygodnie wzruszający. Benia miała szczęście, że Twojej TZ-ce chciało się szukać jej nory, miała szczęście, że oboje kochacie zwierzęta i że choć to może trudne, to jednak mieliście szansę na przygarnięcie jej z synkiem do siebie. Trzymam mocno kciuki za nich oboje i cieszę się że mogli spotkać na swojej drodze do normalności właśnie WAS!
  7. No cóż, może wcale nie będzie się chciał przeprowadzać do swojej budy;) Może schudł, ale pięknie wygląda!
  8. [quote name='gallegro']Jest światełko w tunelu, odnośnie Beni... Żeby nie zapeszyć, nie będę pisać o szczegółach, ale gdyby ta adopcja doszła do skutku, ta wspaniała suczka miałaby najlepszy dom pod słońcem. [/quote] Jako cichy podczytywacz wątku, chciałam tylko zauważyć, że najlepszy dom pod słońcem, to ona miałaby u Was;) Ponieważ jednak znam historię Kamy i cieszę się, że w końcu z tymczasu została u Was na stałe, to trudno się dziwić, że na kolejnego psa nie macie warunków. Będę się jednak upierać, że choć u Was jest to DT, to jest on najlepszy, bo dzięki niemu Lucek żyje, a Benia nabiera wiary w to, że nie każdy człowiek jest potworem. [quote name='gallegro']Gdyby Benia trafiła do tego domku, ziściłyby się nasze marzenia i wróciłaby wiara w człowieka...[/quote] Mnie wraca, jak czytam wątki Kamy i Beni:multi: Serdecznie pozdrawiam Ciebie gallegro i Twoją TZ!
  9. Witaj Danusiu:lol:Nie wiesz jak ja się cieszę, że juz jestem;) Irenko, przytul wszystkie pyszczki mocno ode mnie:lol: Neigh, daj mi Boże spotykać samych takich świrów na drodze, jak tych tutaj:multi: A po kiego ten pies ma przyzwyczaić się do Ciebie? Bo świry tak mają, że psiaki na odległość je wyczuwają!
  10. Dla Ciebie, dla mnie i dla większości ludzi na dogomanii nie ma. Niestety dla wielu innych to normalne, że jak leci np. na Majorkę to psa upycha u rodziny albo w hoteliku. Czasami spotykam się z tak beznadziejnym brakiem myślenia o tym, co takie psisko przeżywa, kiedy rozstaje się ze swoimi bliskimi, że nóż się w kieszeni otwiera. Vario miał to szczęście, że znalazł się w Rodzinie, która jak kocha, to do końca. Ja też nie wyobrażam sobie wyjazdów bez psów. Kupiliśmy nawet przyczepę, żeby móc swobodnie się z nimi przemieszczać i żeby wszędzie czuły się dobrze i "u siebie". Jeżdzimy tylko tam, gdzie możemy zabrać psiury. Tak jak dziecka, tak teraz ich nie zostawiam nikomu, niemniej nie wszyscy myślą tak samo...
  11. [quote name='irenaka']Staram się dlatego teraz (kiedy jeszcze coś mam), dorzucać ile mogę na ich utrzymanie. Dużym kosztem swoich osobistych wydatków to fakt. Ale jak oceniliby to inni, gdybym nie dała z siebie wszystkiego na maxa? [/quote] Moja droga Irenko, tutaj zazwyczaj przebywają ludzie, którzy są naprawdę inteligentni i sensowni. Nie wierzę, że ktokolwiek z nich mógłby choć przez moment źle ocenić to, co z siebie dajesz. Ty bez dorzucania tych pieniędzy i tak dajesz z siebie na maksa. Mam taki postulat, żebyś już do końca kwietnia, a najlepiej jeszcze w maju nie dorzucała od siebie ani grosza. każdy z nas pomaga, jak może. Ja nie mogę dać nic innego poza pieniędzmi, więc płacę. A Ty, zamiast brać kolejne prace, pojedź do psiaków, przyzwyczajaj je do towarzystwa człowieka. Dla mnie jesteś na szóstkę z plusem bez tej kasy:multi:
  12. [quote name='irenaka']Podaję rozliczenie wpłat darczyńców bezpośrednio na hotel w Niepołomicach. Ewa G. :loveu:500,00 Anna Ł. :loveu:100,00 Majka50:loveu:100,00 irenaka 425,00 [/quote] No to ja też pozwolę sobie na emotikonka... irenaka 425,00:crazyeye: Irenko, bardzo Cię proszę wybacz mi ten wpis, nie chciałabym Cię urazić, ale miałam cichą nadzieję, że skoro tak dynamicznie ruszyła akcja wsparcia dla psiaków z Krzyczek, Ty po wpłacie 950 zł + 140 zł w marcu, złapiesz choć przez miesiąc oddech i nie będziesz musiała dokładać do hoteliku, ewentualnie wrzucisz cos symbolicznie... Czy naprawdę nie ma szans na to, żeby z wpłat do fundacji przerzucić jakąś kwotę na Niepołomice???? To cudowne, że czujesz tak wielką odpowiedzialność za psiaki, ale to w końcu nasza wspólna sprawa, sprawa tych, którym ich los nie jest obojętny. Robisz tak wiele dla nich, że sprawy finansowe mogłabyś choćby spróbować przerzucić na innych. Tak to wszystko optymistycznie wyglądało, a jak dochodzi do rozliczeń, to Ty znowu bierzesz na siebie lwią część opłat.... :shake:
  13. To, jak wyjątkowe one są, zależy w dużym stopniu od tego, jak je traktujemy. Musiałaś zasłużyć na to, że Vario był taki wyjątkowy. Obdarzył Ciebie i swojego Pana miłością absolutną, bo daliście mu ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa i czas. Cudowne jest to, że jeździł z Wami wszędzie, a nie był podrzucany gdzieś do rodziny, co jest częstą praktyką. Czuł się członkiem rodziny, był ważną częścią stada, więc jak mógł byc inny?
  14. Piękna opowieść, piękna przyjaźń.... Pomyśl gusiu, że nie każdy w życiu ma szansę na przeżycie czegoś takiego.... Za każdym razem, kiedy czytam kolejny Twój wpis, biegnę mocno przytulić moje psy i myślę, że często czowiek myśli, że ten czas spędzany z nimi nigdy się nie skończy, a przecież tak nie jest. Dlatego warto teraz, natychmiast poświęcać im jak najwięcej czasu, chłonąć tę ich miłość i przywiązanie, oddawać swoją, żeby starczyło na wiele tak wspaniałych wspomnień, jak Twoje. Nie znam Cię, ale lubię coraz bardziej z każdym kolejnym Twoim wpisem...
  15. To jedna z piękniejszych opowieści o przyjacielu, jaką czytałam... Mieliście oboje wiele szczęścia, że dane Wam było tyle lat być razem. A Twoja decyzja, żeby go nie męczyć, była najsłuszniejszą z możliwych. To właściwie dowód miłości do niego. Wiele lat temu, kiedy za wszelką cenę starałyśmy się z mamą ratować naszą umierającą na raka sunię, lekarz w końcu zapytał "Ile jeszcze w imię swojej egoistycznej miłości będziecie ją męczyły? Dlaczego nie pozwolicie jej godnie odejść, tylko utrzymujecie ją w takich cierpieniach tylko dla siebie?" Jesteś pięknym Człowiekiem, a Vario mieszkał w najlepszym z możliwych dla niego domków. Duże ukłony dla Ciebie gusiu...
  16. Ponieważ cisza tu jak makiem zasiał w kwestii pomocy dla Azji, wpłaciłam chwilę temu na konto kobix 200 złotych na budę. Mam nadzieję, że tak jak zakłada kobix, uda się za to wybudować podwójną budę dla dwóch psiaków. Trzymam kciuki za zabranie funduszy na podłogę i zadaszenie. Fajnie byłoby, żeby nie skończyć na półśrodkach. Buda jest potrzebna, ale co psom po budzie, jak zrobią podkop i zwieją? Czy znajdzie się jeszcze ktoś, kto dorzuci kobix do zrobienia podłogi? Wierzę, że tak;)
  17. Dziękuję Ci Irenko, ale faktem jest tylko, że nie zwątpiłam. A ten nadludzki wysiłek... to zdecydowanie definiuje WAS, którzy mieliście kontakt z tymi biedami. To definicja pracy tych, którzy wyciągali te pokaleczone fizycznie i psychicznie psy:-( Dzisiaj kolejny raz obejrzałam zamieszczone w linku, który podała Neigh filmiki psiaków. I choć wiem, że obecnie Sonieczka to zupełnie inny pies, ten film powoduje, że mam jedno marzenie. Marzy mi się, żeby powstała taka organizacja, która mogłaby legalnie po odebraniu zwierząt ich oprawcom, pakowac tych zwyrodnialców do tych piwnic, do kojców bez wody i jedzenia, bez dachu nad głową... jednym słowem wrzucac ich na kilka tygodni w te same warunki, w których żyły zwierzaki. bez mrugnięcia okiem zamykałabym tam te bestie, może to spowodowałoby, że choć nieliczni z nich zastanowiliby sie czasem nad tym, co robią zwierzętom. Narazie jeszcze jestem, znikam dopiero we wtorek. Nie przestaje jednak szukać nowych sponsorów i chętnych do adopcji. Jezu kochany, ta Sonia siedzi w mojej głowie. Podobnie jak kiedyś dwie przerażone siostrzyczki, które na szczęście znalazły wspólnie dobry dom. Inne psiaki tez w niej są, ale Sonia tak bardzo, bardzo mocno...
  18. Nie znam Was wszystkich w realu, ale jak tak sobie podczytuję, to jestem dumna, że poznaję Was wirtualnie. Lisia, - jej metamorfoza - to najwspanialsza wiadomość ostatnich dni, zaraz za nią idzie ta, że psiaki mają przedłużony czas na znalezienie domów i mogą zostać tam, gdzie są. Jestem autentycznie wzruszona i szczęśliwa, że tyle osób znowu chce pomóc tym czworonogom. Poza wsparciem psychicznym i wysyłaniem przelewów nie moge narazie pomóc inaczej, ale bardzo mocno trzymam kciuki za każdego Krzyczkowca i cieszę się, że spotkały na swojej drodze Neigh, Irenkę i wiele innych osób, których nie sposób wymienić, a które działaja tu prężnie, żeby im się już więcej krzywda nie działa. Jestem z Wami całym sercem, staram się namawiać znajomych do wpłacenia choćby grosika, szukam tez odpowiedzialnych ludzi, którzy mogliby przygarnąć do siebie psiaka, ale z tym najtrudniej:shake: Mnie niestety trzeciego stwora rodzina nie pozwoli przygarnąć:-(
  19. [quote name='irenaka'][FONT=Calibri][SIZE=3]Krzyczki są na lodzie. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Myślałam, że jak sama jestem w stanie opłacać jednego psa, poproszę ludzi poza dogo o pomoc. Miałam obiecany 1000,00 a może więcej i ich nie dostanę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Psiaki zostają bez kasy, bez pomocy. A ja kolejny raz jestem totalnie załamana ludźmi.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kolejny dla mnie dowód, żeby nigdy nie ufać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Nie mogę się pozbierać.[/SIZE][/FONT][/quote] Okrutne jest to, że w chwili ratowania ich z tego koszmaru, jakim były Krzyczki, tylu było chętnych do pomocy, a teraz tak niewiele osób chce kontynuowac pomoc. Zgadzam się z opinią wyrażoną przez kogoś wcześniej, że nie wolno nam najpierw ratować zwierzaków z takiego bagna, potem pokazać im lepszy świat i znowu pakować do schroniska... Nie wiem, ile uda mi się wyłuskać pieniędzy, podobnie jak u wszystkich pieniądze u mnie na drzewie nie chcą rosnąć, ale postaram się wpłacić choćby parę złotych, bo każda złotówka dodana do kolejnej daje szansę na zebranie większej sumy. Mam nadzieję, że znajdą się jeszcze dobre dusze, które poratują psiaki z Niepołomic choćby kilkoma złotymi albo złotówką przysłowiową... To przecież nie jest żadna wyrwa w budżecie... No przecież musimy zebrać jakoś te pieniądze... Dla tych wszystkich psiaków, które zobaczyły, że człowiek nie musi być katem. Nie można z powrotem wrzucić ich do dużego kojca, gdzie mogą zostac po prostu zagryzione:-( [SIZE=6][SIZE=5]Bardzo proszę wszystkich dobrych ludzi, pomóżmy utrzymać 5 psiaków z Krzyczek w Niepołomicach!!! Liczy się każda złotówka![/SIZE][/SIZE]
  20. [quote name='mariamc']Moje serce zostało w Krzyczkach a przecież nigdy tam nie byłam.[/quote] To podobnie jak ja:lol: Nigdy tam nie byłam, ale tylu nocy nie przespalam śledząc zmagania dziewczyn, tyle łez wypłakałam przed monitorem, że trudno jest mi o tych, które zostały zapomnieć...
  21. [quote name='mariamc']Ewa, brak mi słów:loveu: A zdarza mi się to bardzo rzadko , bo ja pyskata baba.......[/quote] Ja też, jak trzeba bywam pyskata, ale w takich trudnych sytuacjach brakuje mi słów, których mogłabym tu użyć bez narażenia się na ban:roll: Po prostu szlag mnie trafia, kiedy myślę, że dla wielu ludzi sprawa jest zamknięta... Tu jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia i spróbujmy choć małą garstką, ale wspólnie to robić. Jedni - będąc z psiakami na co dzień, inni - wpłacając choćby po kilka złotych. Palacze mogliby zrezygnować z paczki papierosów i wrzucić na konto kilka złotych, maniacy słodyczy (zaliczam sie do nich) z jednej tabliczki czekolady... Potrzeba tak niewiele, żeby wygospodarować kilka groszy i oddać je tym psom:roll: Gdyby znalazło sie więcej takich osób, wyrok dla nich zostałby odroczony i może wreszcie znalazłyby domy?
  22. Smutne to, ale prawdziwe, że Ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za psy i przyjmują je pod swój dach, zostają potem z tym sami. Kończy się nagłaśniana akcja, u wielu ludzi emocje opadają. Wyrzuty sumienia cichną, "bo przecież pomogłam(em) wyciągnąć psy z tego piekła, więc taka jestem dobra" A Wy zostajecie z całym bagażem problemów i kosztów... Nie zmieniłam zdania, podziwiam wszystkich tych, których stać fizycznie i psychicznie na podnoszenie z dna psychicznego te okaleczone psy. Nie mam takiej możliwości, ale mogę zrobić jeszcze coś małego w stosunku do tego, co Wy robicie. Mogę nie zastanawiać się jak poradzę sobie do końca miesiąca, bo wiem, że jakoś muszę i wpłacić jeszcze coś na psy u Neris. Mam nadzieję, że wpłata na konto Fundacji jest dobrym krokiem? Wpłaciłam chwilę temu kolejne 300 złotych, bo nie potrafię spokojnie spać patrząc na zdjęcia tych czworonogów, tak obecnie szczęśliwych. Potwornie to przygnębiające, że tylko kasa jest tym, co je utrzymuje w tych warunkach, a jej brak może spowodować, że trafią do schronisk... Z całego serca życzę im dobrych domków.... Trzymajcie się!!!
  23. [quote name='Neigh']Ej tam EwaMarta, ja Cię pamiętam. Wpłacałaś pieniadze na Krzyczkowe zdaje się jakoś z Irenka miałaś kontakt. Parę razy też się tak bardzo delikatnie wypowiadałaś jak się na krzyczkowych rozgrywały "dogwars" i szło na noże:-) Zobacz ile czasu to temu było....teraz cisza spokoj, psów z 74 jest zaledwie 30, z czego 14 płatnych ( o ile się nie walnęłam) Stara znajoma jesteś:-). Nawet pamiętam jak kiedyś napisałaś, ze jak tak się tym aferom przyglądasz to to myślisz czy karmy nie zacząć do schronisk wozić. A ja sie tak wtedy zastanawiałam czy napisać - ze wcale nie wiadomo czy ta karma do psów trafi...... Tak mi sie kołacze w głowie, ale mogę się mylić. Bo Neigh ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem;-) i z pamięcią tyż.[/quote] Jak mi miło, że mnie kojarzysz Neigh:lol: To prawda, myślałam nad wożeniem karmy do schronisk. Potem pomyślałam, że podłączę się pod jakieś akcje zbierania kocy, i jedzenia dla schronisk, o których wiadomo, że są uczciwe. Trafiłam na Korabiewice, w których jest masa psów i ciągle mało jedzenia. Jednak Krzyczki stale mam przed oczami i bardzo chcialabym, żeby wszystkie w końcu znalazły swój ciepły i kochający dom. Jestem, obserwuję i jak tylko cokolwiek uda i sie odłożyć z bieżącego życia, wpłacę. Szukam też ewentualnych chętnych na oddanie psiakom serca i kawałka podłogi w domu, ale z tym niestety jak wiecie wszyscy jest najtrudniej:placz: [quote name='mariamc']Ewa, ja też jak zarejestrowałam się na Dogo, nikogo nie znałam;) A teraz jestem z "nimi ,tymi od Krzyczek" w stałym kontakcie , prywatnie też. Czy synuś zaakceptował drugiego psa?[/quote] No Ty mariamc dałaś bez chwili zastanowienia dom 10 spośród nich:lol: Niestety syn nadal jest obrażony za to, że bez jego zgody wzięłam drugiego psa, ale nie ma takiej opcji, żebym go komukolwiek oddała. Jest przekochany i niewiarygodnie przywiązaliśmy się do siebie przez pół roku. To bardzo ważny członek mojej rodziny, równorzędny z pierwszą sunią, która do nas zawitała. Siedzi właśnie pod moimi nogami i jak cokolwiek zaczynam mówić, merda ogonem, żeby pokazać, że mnie słucha;)
  24. [quote name='mariamc']Pani Ewo, wielkie dzięki:loveu: [/quote] A może by tak bez tej "Pani" na początku? Tu nie ma za co dziękować. Kiedy patrzę na swoje dwa psy wylegujące się na kanapie, mające zawsze co jeść, kogoś do głaskania i przytulania ich, kogoś na długie spacery i po to, żeby się nimi opiekować, to szlag mnie trafia, że nie wszystkie psy na świecie tak mają. Psiakom z Krzyczek kibicuję od początku i bardzo mi leży na sercu ich los. To, że tu nie piszę, nie znaczy, że nie zaglądam i nie myślę... Ja po prostu nie znam tu nikogo, więc tak sobie cichutko siedzę i czytam:roll:
  25. Witam, przelałam właśnie 100 zł na konto Fundacji "Zwierzę nie jest rzeczą" z dopiskiem, że to na psy z Krzyczek. Bardzo żałuję, ale nie uda mi się wpłacić więcej. Liczę na to, że znajdzie się jeszcze kilka osób, które coś dorzucą...
×
×
  • Create New...