-
Posts
29309 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Jesli mi ufasz, mogę zostać. Najwazniejsze, zeby zabrac stamtad tego przerazonego malucha. Zaraz ruszam na, szkolenie , ale po godz 14 mozemy umowic sie na zalozenie watku. Ty zaczniesz, a ja zarezerwuje drugi post.
-
Wrzucam paragony za leczenie Bezy i dodatkowo wysyłam Jadze 100 zl za tabletki dla psaów, które miały kontakt z Beza i też muszą być odrobaczane. Na te preparaty nie ma paragonu, bo Jaaga nie myślała, że będziemy to rozliczać. Myśle jednak, że nie macie wątpliwości, że powinnyśmy wesprzeć profilaktykę innych psiaków.
-
Ewu rozmawiała z Anecik na temat Marlona i może jechać. Koszt 400 zł miesięcznie. Nasza czarna sunia - Limba też mogłaby jechać i jeśli nie jest zbyt duża, to też za 400 zł. Poker, pozostaje pytanie, czy weźmiesz na siebie prowadzenie wątku Marlona i zbieranie funduszy, bo Ewu na pewno nie może się tego podjąć. Może warto pozbierać deklaracje?
-
Ja zawsze stosuje metode nr 2. Zawożę psiaka, pozwalam mu się bawić z nową rodziną, oni dają mu smaczki, a w chwili rozstania zabierają go do innego pomieszczenia, najczęściej zachęcając smaczkami albo zabawką, a ja cichutko wychodzę. Kiedy piesuś wraca, mnie tam już nie ma i choć czasami siedzą pod drzwiami, jakoś udaje się odwołać je i zająć zabawą. A żegnam się najczęściej zanim wejdę do domu. Całuję przytulam, żeby potem w domu całkowicie oddac pałeczkę nowej rodzinie. Nowa rodzina Mazurka to bardzo rozsądni ludzie. Zajmą go po Twoim wyjściu, nie martw się.
-
Nasza sunia szczęśliwie wróciła do swojego domku. Pan wychodzil do lekarza i po cos wrócił zostawiając otwarte drzwi. Nie zauważył, że mala sie wymknęła. Przejechał po nią, a powitanie byo wzruszające. Sunia przeszczęśliwa, Pan też. Szukamy więc nadal miejsca dla czarnej sunieczki...
-
Rozmawiałam z Panią Jolą. Sunie swobodnie chodzą po domu, w ogródku kładą się obok Pań, nie chowają się po krzakach. Bardzo pilnują ogródka, obszczekują przechodzących. Przyzwyczajają się do różnych odgłosów miasta, coraz częściej leżą spokojnie i nasłuchują. Boją się ciemności w ogrodzie i wieczorem robią siusiu i uciekają do domu. Lecą pod drzwi i noskiem pokazują, że chcą wracać. Nadia ucieka słysząc klaskanie. Florka częściej zostaje w ogródku w ciągu dnia. Nadia na noc chowa się pod łóżko, nie chce spać na swoim poslanku. Rano obie idą do Pani i wydając miłe pomruki witają się z Panią. Widać, że się przywiązały do nowej rodzinki. Nadia świetnie radzi sobie z łapką. Jak staje, opiera się na obciętej łapce, czasami opiera ją na drugiej łapce. Jak biega, to robi to na 3 łapkach. Pani codziennie masuje jej łapki, co bardzo jej się podoba. Obie sunie lubią leżeć na łóżku:) Nadia wtula się we Florkę i widać, że bardzo jej potrzebuje. Pani mówi, że nie wyobraża sobie życia Nadii bez Florki, bo siedziałaby pod krzakami albo w kącie. Florka jest dla niej totalną podporą. Co tu dodać - to dom idealny dla nich:)
-
Musimy na cito znaleźć dom dla innej suni, znalezionej przy drodze. Biegała za samochodami, usiłowała dostać się do każdego zatrzymującego się. Na szczęście jechala tamtędy Pani, która adoptowala od nas jakis czas temu maleńką Myszkę. Zabrała do samochodu sunię, ale Myszka rzuca się na nią i musi jak najszybciej znaleźć nowe miejsce. Powiadomione są tam służby, które zrobią ogłoszenia o znalezieniu suni, ale marne szanse na to, że ktoś jej szuka. Podobno kochana, łagodna... Wygląda na maleńką:( W tej sytuacji musimy zająć się najpierw nią, a potem czarną sunią:( Jest szansa, że w niedzielę awaryjnie pojedzie do Anecik.
-
Mówiłam Państwu, że ja codziennie rano wsadzam moje sunie do samochodu i jadę do lasu na godzinę na spacer, a potem jadę do pracy. Po południu to samo - jedziemy w inne miejsce, ale też pod las albo na pola. Bo nowe bodźce są dla psa bardzo ważne. Trzea zmieniac trasę spacerów, urozmaicac ich życie. Tu w domu jest 4-letnia córeczka, która codziennie idzie na plac zabaw ok. 1 km od domu. A o terenach spacerowych pisałam w sensie, że nie maja ich w pobliżu domu, tylko musza podjechać. Na początku rozmowy była mowa o weekendowych spacerach poza teren:(
-
Beza była na badaniu krwi i Jaaga dala jej kał do zbadania. Miała umówiona sterylkę na sobotę, a żeby nie dostać cieczki, dostala zastrzyk zatrzymujący ją. Wyniki krwi prześle mi dzisiaj. Wetka powiedziała, że wygląda bardzo dobrze, waży 20 kg. Niestety zabieg został odwołany po zrobieniu badania kału:( Przed kuracją Drontalem lamblie były nieliczne, teraz są bardzo liczne i wysokie eozynofile we krwi:( Trzeba od początku ustawiać leczenie. beza musi być podmywana po każdym załatwieniu się. Najlepszy jest chyba Manusan,ale to ustali wetka. Prawdopodobnie trzeba będzie profilaktycznie odrobaczyć inne psy, ktore miały z nia kontakt. Poczuwamy się z Elą do tego, żeby to opłacić. Co ta sunia jeszcze musi przejść, żeby w końcu móc szukać domku:( Mam nadzieję, że w końcu jakiś lek podziala i wybije te lamblie:( Jaaga prześle mi w tym tygodniu paragony. A domek dla Mazurka dyskusyjny... Rodzinka bardzo miła, zwłaszcza Pan, ale poprzedni pies spacerował głównie w ogródku. Państwo niemają przy domu terenów do spacerów. Obiecują, że będą psiaka gdzieś zabierać, ale życie zazwyczaj weryfikuje takie deklaracje, więc dziewczyny myślą, co zrobić. No i w domu jest świnka morska, która nigdy nie jest wypuszczana z klatki. Czasami brana na ręce tylko. Na moją uwagę, że jej życie jest bardzo smutne, Pani mówi, że tyle czasu z nimi jakoś żyje. "Jakoś" - powiedziałam na to:( Mają ogródek, mogliby latem zrobić jej jakieś ogrodzenie i pozwolić cieszyć się trawą, powietrzem, słońcem...
-
Prosiłam Jaagę, ale ona ma komplet:(