Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29132
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Leszek, dopiero dzisiaj zauważyłam ten wpis. Pamiętamy Maziego i ostatnio rozmawiałam z Magda o nim. Super, ze Tak mu się życie ulozylo:) Niestety po zmianach na dogo mało osób może widzieć ten wątek.
  2. Ale dom zadzwonił po Melę!!! Jakby skrojony dla niej. Boję się cokolwiek pisać, bo jeszcze rozmawiamy, ale już czuję, że podam Pani numer Anecik i będą się umawiać na spotkanie. Bardzo proszę, potrzymajcie kciuki, żeby zaiskrzyło między nimi:)
  3. Ja już odebrałam klatkę i linkę. Reszta jest dla Łatki. Magda wracała z odprowadzenia suni do ds, a ja byłam obok, bo jechałam do Ellig. zalatwilysmy to szybko.
  4. Tak mi przykro, że ja tyle chorób dotknęło. Nic na to nie wskazywało jak szukalyśmy jej domu. Szczęśliwie znalazł ja domek z najwyższej półki, który dba o Gajulke bardzo.
  5. Elu, bez nich nie mialybysmy szans na pomaganie:)
  6. Gucio dostał też dzisiaj antybiotyk, bo w pyszczku jest stan zapalny. Ma go zacząć brać już dzisiaj. W niedziele o 9:15 zabieg. Koszt badania krwi i leków dzisiaj to 120 zł. Czekam na paragon od Marty. Nie zamkniemy się w koszcie 450 widzę:(
  7. Barsiczka to beagle, ma 13 lat i 8 miesięcy. Całe życie z nami, do czasu tego nowotworu zdrowa. To jedyna sunia, którą mam od szczeniaczka, więc wiem na pewno, że zawsze dobrze jadła, miała dużo ruchu i mało stresu. Nie poddajemy się, walczymy. Dzisiaj dostałam rozpiskę od wetki z Czech jakie grzyby mogę jej podawać i już zamówiłam 3 preparaty plus kurkumę. Co dalej, ustalimy z onkologiem 16 marca.
  8. To prawda. U niego prawdopodobnie będą tylko uszy do leczenia. Tak przynajmniej wygląda, chociaż trzeba sprawdzić i porobić badania, bo nigdy nic nie wiadomo. Ja robię swoim psiakom regularnie badania kontrolne i tylko dzięki temu 3 lata temu odkryliśmy guzy w pęcherzu mojej Barsiczki. A w grudniu przy kolejnym badaniu niestety wznowę nowotworu. Dzięki diagnozie mogę działać, opóźniać cały proces chorobowy. Po niej nic nie widać, wygląda na zdrową sunię, a jednak choróbsko ją toczy:(
  9. Aneta mówi, że Pongo to jej ulubieniec:) Tak bardzo potrzebuje tej bliskości... Dlatego był taki zrezygnowany przy tych kratach, bo on wyjątkowo potrzebuje człowieka blisko siebie. Chester aż takim przytulasem nie jest, więc jakoś sobie muszą dać radę:) Fajnie, że one siebie tolerują, chociaż Szamanek usiłował podsiąść Chestera na jego miejscu i jak Chester chciał tam wejść, to zawarczał na niego. Aneta od razu interweniowała i było po sprawie, niemniej pokazuje to, że musiały "walczyć" o lepsze miejsca w boksie w schronisku.
  10. Chesterek zmienia się. Powoli przekonuje się, że fajnie jest podejść do człowieka. Jak Anetka kuca, to podchodzi na mizianie i przytulenie. Nie jest przy tym nachalny, więc chwile po tym, jak podejdzie podbiega Pongo i wciska się między nich:) To, co ważne, Chester zachowuje czystość w swoim kojcu, załatwia się tylko na zewnątrz. To opanowany, miły pies. Nie ma w nim żadnej agresji. Bardzo mnie to cieszy:) W przyszłym tygodniu wet, badania, a potem SPA. Nie mogę się doczekać, kiedy cala trójka poczuje jak to jest mieć czystą sierść:)
  11. Tak bardzo jestem wdzięczna Małgosi i Rafałowi, że kolejny raz ratują nasze finanse:) Dzisiaj wsparli aż 3 nasze psiaki, w tym Fidusia. Z puli, jaką otrzymałam Fiduś dostał 271 zł:)
  12. Wielkie podziękowania dla Małgosi i Rafała oraz moich kolegów z pracy za comiesięczne uratowanie naszych psich funduszy :) Natka dostała 280 zł i dzięki temu mamy uzbierane na opłacenie pobytu w lutym:)
  13. Dzisiejszy dzień pełen niespodzianek finansowych:) Rozpuściłam wici, że Gucio ma w niedzielę zabieg usunięcia ząbka i czyszczenie pozostałych. Z pewną trwogą patrzyłam na stan jego konta, a tu nagle dzisiaj przyjeżdża do mnie Rafał, który razem z żoną wspierają bardzo nasze psiaki. Przywozi kasę od siebie, dodatkowo kasę zebraną u nas w firmie, a na dokładkę jeszcze kasę od kolegów, z którymi był na wyjeździe na narty. Gucio z puli, którą dostałam otrzymał 300 zł. Podzieliłam kasę między niego, Natkę i Fidusia:) Żeby tego było mało jeszcze Ania J. moja przyjaciółka dorzuciła kolejną stówkę:) Ja dołożyłam skromniej 50 zł. Musiałam kupić mu dzisiaj preperat na kleszcze, ale zostało nam 514,320 zł. Wystarczy na zabieg i pobieranie krwi, kore miał dzisiaj rano. Całość powinna zmieścić się w 420-450 zł. Uffff!!! Do tego poza kilkoma słabymi telefonami miałam jeden sensowny od fajnej rodzinki, która mieszka niedaleko Gucia i jak procedura przed adopcyjna przebiegnie pomyślnie, mogą przyjechać parę razy na spacery, żeby Gucio ich poznał i polubił. Bardzo proszę o kciuki, bo są bardzo potrzebne:)
  14. Najważniejsze, że coś już się dzieje wokół niego w kierunku leczenia. Chester na bank też a drożdżaki w uszach, ale musi czekać do poniedziałku na wizytę. Co ma być to będzie, ale trzeba myśleć pozytywnie.
  15. Oddzwoniłam do Magdy i powiedziałam, że kong, szarpak z futerkiem, miski, obroża i smycz mają jednak zostać oddane. Doczytałam na pierwszej stronie:) Powiedziałam też, że najlepiej niech ustali z Tobą co zostaje, co wraca. Ja odbieram od niej naszą klatkę i linkę.
×
×
  • Create New...