-
Posts
29291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Lolek oszalał po wyjściu Jacka. Skakał jak szalony, piszczał. Miałam akurat rozmowę z moja Dyrekcją, musiałam przeprosić i chłopaka uspokoić, żeby sobie czegoś nie zrobił. Złapał po drodze mój kalosz i położył sobie na posłaniu. Rozmawiałam dalej cały czas kontrolując, żeby nie wstał. Nie mówiłam nic do niego, tylko bez słowa go nakierowywałam na posłanie. W końcu padł. Dom musi od początku przyzwyczajać go do wychodzenia. Na chwilę na klatkę, a potem wracać. Po urlopie Państwo wracać do pracy i Lolek musi umieć czekać 6 godzin w domu sam. Podpowiem Państwu, żeby wybrali jakiś jeden gryzak, czy dentala, który będzie dostawał tylko w przypadku ich wychodzenia z domu. Tak przyzwyczajałam moje sunie do wychodzenia. One czekały, kiedy w końcu sobie wyjdę i dam im ich ulubiony smakołyk. Najbardziej zawiedzione pyszczki miały w weekendy, kiedy zostawałam w domu.
-
Bardzo serdecznie dziękujemy! Zaraz wyślę na PW numer konta.
- 1565 replies
-
Do "Klubu Feniksa" dołącza ślepy i zagubiony w schronisku staruszek, który trafił tam wyciągnięty z rowu, bardzo wycieńczony. Jest w hotelu, gdzie ma nowe życie, może po raz pierwszy normalne - jest badany i leczony. Makary prosi o pomoc. Żegnaj Cudny....
Ewa Marta replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Probiotyk koniecznie przy podawaniu leków na odrobaczanie. W zasadzie powinien już teraz brać. Czy Dexterka ma ten probiotyk u jakiegoś psiaka i mogłaby pożyczyć do czasu az przyjdzie ten od Ciebie? Wyniki krwi naprawdę dobre, to pozwala mieć nadzieję, że uda się go postawić na łapki. -
Niestety Lolek - Bucky jest tak giętki, że bez problemu dostałby się do szwów w tym gumowym kołnierzu. Powoli przyzwyczaja się do tego sztywnego, ale wyrzut na pysiu widać bardzo. Noc była ciężka, maluch cały czas zmieniał pozycje, a wieczorem przy każdym ruchu skowyczał żałośnie. Na noc dostał Cimalgex, który zdecydowanie poprawił jego samopoczucie. czekałam jak na zmiłowanie do godziny, w której mogłabym mu go podać. Niestety samo ubranko nie wystarczało, bo Lolek koniecznie chciał się dobrać do szwów. Nałożyłam mu kołnierz. Było ciężko, bo w sypialni spal zamknięty mój mąż. Musiał pospać, bo dzisiaj długa jazda przed nim. My na podłodze w salonie, sunie zdenerwowane obecnością miotającego się Lolka, a jednocześnie koniecznie chcące być przy mnie. Spaliśmy niewiele. Rano mały bardzo domagał się jedzenia, zjadł śniadanie z apetytem. Na spacerze tak jak widziałyście szedł jakby nie miał kastracji. Teraz odsypia, chociaż nadal czujnie. Ja pracuję zerkając cały czas na niego. On jest tak żywy, że chyba nie dam mu kolejnego leku przeciwbólowego. Nie wykazuje oznak bólu. Zastanawiam się, czy jeśli nadal będzie się tak dobrze czuł, czy nie zaproponować Państwu, żeby pojechał do nich już w piątek wieczorem. Zobaczymy dzisiaj jak to wszystko będzie się układało. Zostaję sama, bo mąż wyjeżdża służbowo i trudno będzie zostawić Lolka bez opieki i jechać z suniami na spacer. One są bardzo przyzwyczajone do długich spacerów, a dzisiaj ten po osiedlu bardzo je zdziwił. No, ale zobaczymy jak będzie się czul dzisiaj wieczorem i jak minie nam noc. Powoli uczę go nowego imienia, choć zapominam się, bo już mi się Lolek wbił do głowy. Przyznam szczerze, że ciężko będzie się z tym cudownym psiakiem rozstać. Zwłaszcza kiedy tak bardzo potrzebował mojej bliskości w nocy jest mi trudno. Podejrzewam, że jemu będzie łatwiej niż mnie, bo on kocha wszystkich.
-
Bardzo wam dziękuję za wsparcie. Lolek (Bucky) został zniesiony przez Jacka na dwór i załatwił się. Było małe siusiu i mała kupka. Za to ruszył do kuchni po kolację. Za zgodą weta dostał pół porcji. Na noc dostanie 1.4 tabletki Cimalgexu. Zapłaciłam za kastracje 450 zł. Jutro wgram paragon. Dzisiaj chciałabym posiedzieć przy słodziaku.
-
Nie będę ukrywała, że przywiązaliśmy się do niego. To naprawdę fantastyczny psiak. Szkoda, że zjawił się w takim momencie, w którym nie jesteśmy w stanie sprostać jego potrzebom. Zazdroszczę bardzo jego nowej rodzinie, bo będą mieli morze miłości i mnóstwo uciechy z nim. Kiedy po podaniu zastrzyku usypiającego bardzo zapłakał, po czym sam wskoczył na kołderkę z domu i tam ufnie się położył, serce mi zadygotało. Bo on poszedł do zapachu, który mu się kojarzy z bezpieczeństwem. No, ale nie możemy go adoptować i decyzja została podjęta:(
-
Kasiu, bardzo dziękujemy za wiadomości i piękne zdjęcia Bonusa:) W życiu nie zdecydowałybyśmy się na jego adopcję bez dokładnego sprawdzenia domku. Poza tym musimy zaczekać, zobaczyć co ze stanem zdrowia, a dopiero potem podejmować decyzję. Teraz najważniejsze, że jest bezpieczny i że w końcu czuje trawę pod łapkami. Nadchodzi piękny czas dla psiaków, będą mogły być na powietrzu ile zechcą.
- 1565 replies
-
- 1
-
-
Popatrz, a nie wyglądał na takiego za kratami. Ale to dobrze, bo może ma szanse na adopcję jeszcze.
- 1565 replies
-
Napisałam do kikou i poprosiłam, żeby coś napisała o Bonusku, wrzuciła zdjęcie. Zapytałam też o weta, bo oczka trzeba sprawdzić koniecznie. Myślę, że zrobi to po południu.
- 1565 replies
-
- 1
-
-
Wiem niestety, dlatego staram się uspokoić. Teraz jest trochę niespokojny, bo nie dostał śniadania. Jacek zabrał go do drugiego pokoju, jak sunie jadły śniadanie. Przychodzi teraz do mnie i głęboko zagląda w oczy pytając kiedy będzie micha. Państwo powiadomieni, że decyzja jest na tak. Już ruszają z zakupami dla Lolka. Umówiłam się na popołudnie na rozmowę bardziej szczegółową na temat tego, co powinni dla niego kupić. Pożyczymy im naszą zabawkę węża i długą linkę na spacery, żeby mogli na spokojnie wybrać odpowiednie zabawki edukacyjne i linkę. Ja i tak pojadę na wizytę poadopcyjną, więc wszystko odbiorę. Pani się cieszy i dziękuje, a ja mam kluchę w gardle:( Ponieważ mam do niego stosunek emocjonalny, sprezentuję mu też jego ulubione zabawki, które wyciągał z naszego psiego koszyka z zabawkami. Lolek jedzie do domu w sobotę przed południem. 3 doby po kastracji będę się nim opiekowała ja. Tym razem poza rozumem też moje sunie, ich zachowanie i wycofanie zaważyły. Naszym zdaniem to jednak Barsiczka była szefem, choć nic na to nie wskazywało. One są zagubione, kładą się często pod łóżkiem, żeby się od Lolka izolować. Nie mamy prawa im tego robić.
-
Lolek chyba coś czuje. Taki się zrobił spokojny. Położył się na posłaniu w przedpokoju i nawet pospał trochę. Potem przyszedł do mnie na przytulanki. Jutro o 13 kastracja. Wcześniej chcę Państwu dać znać, że zostali zaakceptowani. Smutno mi się zrobiło bardzo. Może on nareszcie wyluzowal, a tu znowu zmiana. Stanowczo nie nadaję się na dt:(
-
Chyba mamy dom dla Lolka... Państwo od razu do niego przylgnęli, a on do nich. Spodobało mi się, że niemal od razu przejęli inicjatywę i zaczęli go przywoływać dając za podejście smaczki. Lolek zachowywał się jakby był nakręcony. Rozkojarzenie maksymalne, skupianie się na psach dookoła, próby zaczepiania każdego z nich. W pewnym momencie musiałam ostro go przywołać do porządku. Położył się na pleckach i przepraszał. Cały czas mówiliśmy o pracy z nim. Pokazywaliśmy jak pięknie się nauczył podchodzenia, jeśli się odpowiednio wyda komendę i pochwali jak już idzie. Powiedzieli, że nie potrzebują czasu do namysłu, są absolutnie pewni, że chcą przyjąć Lolka do rodziny. Sami zaproponowali, że będą partycypować w kosztach kastracji. Ponieważ miesiąc temu pochowali swoją sunię, nie mogą pokryć całej kwoty, ale dorzucą się w przypadku zgody na adopcję. Mój mąż powiedział, że widać, że miłości Lolkowi tam nie zabraknie. Może tylko nie będzie miał tak długich spacerów jak u nas, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość jechania na spacer przed pracą na godzinę i potem jeszcze na dwa podobnej długości albo dłuższe. Najważniejsze, żeby pracowali z nim w domu i oczywiście chodzili na spacery jak najdłuższe. Powiedzieli, że bardzo chętnie skorzystaliby z podpowiedzi naszej behawiorystki (Sowo przekazałam Twoją propozycję). Rozmawiałam z Elunią i ona jest na tak. Mój mąż twierdzi, że też jest na tak. Ja w zasadzie też na tak z drobnymi korektami. Zaczekam do jutra, tak się umówiłam z Państwem, że jutro zadzwonię. Adopcja odbyłaby się w sobotę. Chcę mieć go na oku 3 doby po kastracji. Pani wzięłaby w przyszłym tygodniu urlop, żeby przyzwyczaić Lolka do zostawania i żeby przypilnować go przez kolejne dni po kastracji. Mam mieszane uczucia nie dlatego, że dom zły, ale dlatego, że Lolek jest taki super. Ponieważ jednak nie mogę go adoptować, trzeba pozwolić mu iść do tych Państwa... Z tego przejęcia nie zrobiłam żadnego zdjęcia:(
-
BARDZO proszę o pomoc dla starego schorowanego psa! Nie może chodzić, ciągnie za sobą łapy po betonie, śniegu - jest szansa na ratunek po 13 latach spędzonych w schronie!!! Pies w dt, jest w dramatycznym stanie :( ŻEGNAJ WSPANIAŁY I KOCHANY FENIKSIE (')
Ewa Marta replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Okazuje się, że Makary jest spośród tej zabranej dwunastki w najgorszym stanie. Aska7, jako osoba, która zabrała Uszko, na którym zależało mari23 podzieliła się z drugim leżącym na sercu mari23 psiakiem Bonusem zebranymi w gotówce funduszami. Kasa będąca na koncie fundacji ZEA miała zostać przekazana w najbardziej potrzebujące łapki. Okazuje się, że są to łapki Makarego. Na jego wątku zaproponowałam, żeby dostał ją w całości, Aska7 się zgodziła, kilka osób poparło. Myślę, że tak trzeba zrobić. Jego stan jest porównywalny ze stanem Feniksa:( -
Do "Klubu Feniksa" dołącza ślepy i zagubiony w schronisku staruszek, który trafił tam wyciągnięty z rowu, bardzo wycieńczony. Jest w hotelu, gdzie ma nowe życie, może po raz pierwszy normalne - jest badany i leczony. Makary prosi o pomoc. Żegnaj Cudny....
Ewa Marta replied to agat21's topic in Już w nowym domu
W tej sytuacji chyba wszystkie zebrane w Fundacji ZEA pieniądze (ok. 1200 zł) powinny zostać przeznaczone na Makarego. To jest moje zdanie, mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną. Aska7, chciałyśmy oddać te pieniądze komuś z pozostałych psiaków poza naszymi. Ja myślę, że to Makary jest w największej potrzebie. W maju przeleję dla niego coś od siebie. Teraz naprawdę nie mam, bardzo mi przykro:(