Zdjęcia będą, może już w ten weekend. Na spacerkach trudno ją uchwycić, bo strasznie odchodząca się zrobiła. Teren już poznała, poczuła się pewniej i cały czas tropi. A wtedy nic i nikt dla niej nie istnieje. Przychodzi dopiero, jak się mocno zmęczy. Skubana, jeszcze mojego grzecznego, posłusznego Mixera na manowce sprowadza! :mad: Ale on, na szczęście, nie przeciśnie się przez pręty w ogrodzeniu. :evil_lol: Trochę się o nią boimy, bo to jednak miasto. Pal sześć jeże, ale tu hasają króliki, koty się szwendają - strach myśleć, co może się stać, jak się za którymś puści. Z drugiej strony, trudno trzymać ją cały czas na smyczy - ona MUSI się wybiegać. Nie ma rady, 1 września tornister na plecy i do szkoły!