Dzisiaj Betka mnie zadziwiła. Właściwie cały czas miałam ją w polu widzenia. Aż zaczęłam się niepokoić, czy nie jest chora. Dla zachęty weszłam do lasku no i pieski przepadły na jakieś 10 minut. Uspokoiłam się - znaczy, wszystko w porządku. Przybiegły zdyszane i całe w rzepach. A potem już grzecznie wróciły do domu.
Natka spuściła Betkę ze smyczy na wieczornym spacerku. No i spacerek nieco się przeciągnął! Betka była zachwycona, Nata i TŻ nieco mniej. :evil_lol:
Wieczorem wstępuje w nią diabeł!