Smutno... :-( Magge, on nie mógł zostać u was. A gdyby w szale Kasię niechcący poturbował? Ona tak malutka. Trudno, widać tak musiało być. Nie ma tego złego..., jak to mówią.
Najważniejsze, że do schronu nie wrócił. Oby u pana Zdziśka znalazł wreszcie spokojną przystań i wyciszy swoje skołatane serducho.
Nie chcę nic sugerować, ale wiadomo, co jest najlepszym lekiem na smutek po stracie psa... ;)