O kurczę, ale się obśmiałam. Przepraszam, jestem dla was pełna uznania, ale nie mogę się powstrzymać.
Dzisiaj przez pół dnia tłukło mnie w twarz i w łeb (bez czapki, bo poniżej 30 stopni nie noszę, a krótkowłosa jestem). Ciekawa jestem, co by Betka powiedziała, gdyby mi się zachciało w kubraczek ją odziać. Obraziłaby się na bank. I tak jestem jej wdzięczna, że na szeleczki się zgodziła. Ze spacerku wraca cała w lodowych grudkach, od mordki po ogonek - cioteczki, to ja po każdym spacerku aspirynę łykam.