Paczka doszła po 1,5 tygodnia, ze spleśniałymi mandarynkami i pomarańczami, dramat jakiś:( Pani narzekała trochę na zdrowie, że boi się że ją lub męża zabiorą do szpitala i jedna osoba sobie tam nie poradzi. A i na tej wsi to koszmar jeśli chodzi o zwierzęta, ona boi sie chodzić po niej, bo serce boli co tam się dzieje:(