-
Posts
6680 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Selenga
-
[IMG]http://www.egonet.pl/dogo/plan.jpg[/IMG] Tak wygląda nasza okolica na odręcznym planie. Czerwonym kóleczkiem zaznaczyłam sklep. A Guzik wystraszony popędził chodnikiem wzdłuż bazarku i wzdłuż dużej ulicy. Nie bardzo miał możliwość pomylenia klatek bo w sąsiednich blokach wejścia są z drugiej strony, a tam jeszcze nie byliśmy. Z tym ochroniarzem to też dziwne było, bo Guzik juz go zna, facet kilka razy już się nad Guziczkiem rozczulał. Tyle, że ten akurat ochroniaż jest trochę hałasliwy, ton głosu ma ostry i chyba go Guzik nie polubił. A tak wygląda nasza okolica z satelity :) [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/zdjecie.jpg[/IMG] Jak widzisz zieleni mamy dużo i staram się nie chodzić z Guzikiem w stronę ulicy, to tak na wszelki wypadek :) Generalnie, to on rzeczywiście się słucha. Ale czasami z jakiegoś powodu "głuchnie" i leci w sobie tylko wiadomym celu niekoniecznie tam gdzie ja bym chciała. Dwa razy mu się schowałam kiedy tak zrobił i jak się zorientował, że nie wie gdzie ja jestem, to szybciutko biegł w strone bloku. Tak samo było z wchodzeniem do bloku - na początku kładł się przed klatką i obserwował otoczenie a ja jak głupia stałam nad nim i prosiłam żeby łaskawie raczył wejść do domu. Raz po prostu weszłam do środka, zamknęłam drzwi i stanęłam tak żeby mnie nie widział. Teraz pierwszy wbiega na klatkę, wystarczy, że otworzę drzwi.
-
Niewidoma Lola - NARESZCIE SZCZĘŚLIWA I BEZPIECZNA! - Dziękujemy .
Selenga replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
[quote name='Rodzice Maciusia :)'] Ja bym ją miała w DT, ale Wy musiałybyście dbać o jej promocję, bo ja jestem w tym beznadziejna.[/quote] Ja od razu deklaruję, że mogę jej porobić ogłoszenia - na pewno allegro, a jak mi się uda wygospodarowac trochę czasu, to pozakładam w końcu konta na innych ogłoszeniowych i tam też jej ogloszenia porobię -
Kiler, maleńki pies o duszy dobermana szuka domu
Selenga replied to paros's topic in Już w nowym domu
Wiesz Kiler, że zajrzało do ciebie na allegro 2 razy więcej osób niż do szczeniaczków? I 3 razy więcej niż do innych piesków? Ttylko co z tego? -
Witamy :) Nigdzie nie wyjechaliśmy niestety, bo rozbiłam trochę samochód i panowie w warsztacie nie wyrobili się przed weekendem :( Dzięki temu przyzwyczajamy się dalej do domku, nie wprowadzamy nowych wrażeń. Z jedzeniem Guzika sytuacja się właściwie chyba wyjaśniła - on rzeczywiście zjada wszystko co dostanie, tyle, że w małych porcjach. Byłam przyzwyczajona do zachowań Sagi, ktora zawsze zjadała wszystko co było w misce i dlatego się zaniepokoiłam. Guzik niezależnie od tego czy dostanie purinę czy gotowane jedzonko, część zostawia sobie na później i właściwie przy każdym wejściu do kuchni troszkę z miski podjada. Być może, że początkowo próbował czy nie da się wyłudzić samych smakołyków, ale skoro się nie dało, to musiał zaakceptować takie jedzonko jakie dostaje. A że nie ma konkurencji do miski, to i nie musi zjadać wszystkiego od razu. W sumie to ja mu się nawet nie dziwię - po tylu latach głodowania, świadomość, że miska jest ZAWSZE pełna, musi być jednak przyjemna ;) Poza tym biedny jest bo Duśka namolnie usiłuje się z nim zaprzyjaźnić. Zaczepia go, obwą****e, trąca łapką, łapie za ogon, przymila się, przewraca przed nim brzuszkiem do góry, próbuje się łasić. Chłopak chyba nie przyzwyczajony do zażyłych stosunków z kotami, bo początkowo udawał, że jej nie widzi, teraz raczej stara się od niej uciec, a wczoraj wieczorem nawet kłapnął na nią ostrzegawczo. Ale też sam ją z własnej woli wczoraj obwąchiwał troszkę, więc już ją przynajmniej zauważa. Oczywiście ciągle jeszcze pcha się do mnie kiedy mówię do Dusi czy ją głaszczę albo się z nią bawię, ale myślę, że to już tylko kwestia czasu - w końcu ją polubi ;) Z pozytywnych wiadomości to jeszcze jest to, że Guziczek już nie boi się windy, wchodzi jako pierwszy i już nie kuli się w kącie. No i już wie gdzie mieszka - byliśmy na spacerze i ja weszłam na chwilę do sklepu, on czekał przed sklepem, ale pogonil go czy wystraszył ochroniarz i Guzik najpierw biegał jak szalony szukając mnie, a w końcu wrócił pod blok, położył się przed klatką i czekał. Żeby was specjalnie nie straszyć - sklep od bloku dzieli jakieś 20-30 metrów, więc nie było to samodzielne bieganie po osiedlu. Tyle, że w pierwszym odruchu pobiegł w stronę ulicy przyprawiając tym razem Olenę o zawał, bo akurat ona była przed blokiem. No ale więcej raczej nie będziemy chodzić razem po zakupy. Albo będę Guzika przypinać do ławeczki kiedy będzie musiał poczekać.
-
Poprosiłam o zmianę tytułu moderatorkę i zmieniła :) Na nikador mogłybyśmy dłogo czekać. U nas co raz spokojniej. Guzik już co raz pewniej się czuje, więcjest spokojniejszy, polubił koszyk i tam spi cały dzień. No chyba, że ja usiądę na kanapie - wtedy zanim ja dobrze usiądę to on już jest na kolanach. W tej chwili problem jest tylko z jego zostawaniem w domu i z jedzeniem. Żeby wyjść z domu bez niego, muszę go zamykać w pokoju, bo na korytarz wybiega jako pierwszy i nie da się przekonać, że ma zostać. No i oczywiście jak zostanie w domu to szczeka. Zamykam go w sypialni więc nawet jak ujada i piszczy to nie przeszkadza sąsiadom bo to pokój środkowy, nie przylega bezposrednio do sąsiadów, a na dole i na górze w dzień nikogo nie ma. Może jak się już całkiem pewnie poczuje to mu przejdzie, na razie radzimy sobie inaczej. Eksperymentujemy z jedzeniem. Ja się uczę co on lubi i jakie ilości zjada na raz, a on się uczy, że jak nie zje tego co dostał, to nic innego nie dostanie :) Na razie ustaliłam, że lubi kiełbaskę ;) Spróbowałam mu do kaszy z mięskiem dodać drobno pokrojony plasterek kiełbasy, tak dla zapachu. I rzeczywiście zjadł wszystko, zapach wędzonki był silniejszy niż chęć wybrzydzania. Ale chyba masz rację, że u Ciebie i u nikador miał konkurencję do miski bo było więcej psów, więc nie ryzykował. U mnie też zabiera się do jedzenia jeśli Duśka zrobi inspekcję jego miski. Na szczęście ona teraz zawsze praktycznie sprawdza co on dostał, bo przyzwyczaiła się już do Guzika i nawet bardzo próbuje się z nim zaprzyjaźnić, ale on udaje, że jej nie widzi. Zazdrosny jest o Duśkę okropnie, wystarczy, że ja coś do niej zagadam i on już się pcha na kolana. To niezła gimnastyka pilnować żeby żadne nie czuło się zaniedbywane
-
Mała stara i kudłata - Nana. Przekroczyła TM [*] ;(
Selenga replied to Herspri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W końcu uporałam się z tym allegro dla Nany http://www.allegro.pl/show_item.php?item=390217320 -
[quote name='Selenne']O! Ale bajer! Dzięki!! Ale mam na pierwszym zdjęciu świecącą rękę XD[/quote] Z tym już nic nie zrobię, za blisko była lampa błyskowa :)
-
[quote name='deer_1987']no ja tez cos probowalam ale nie dalo sie zbyt wiele..[/quote] Proszę bardzo - Sara w naturalnych kolorach :) [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/inne/sara1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/inne/sara2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/inne/sara3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/inne/sara4.jpg[/IMG]
-
Puśka szczęśliwa, w końcu znalazła dom. Elza, Bambino - dziękuję!
Selenga replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[quote name='ElzaMilicz']Przepraszam, [B]Selenga[/B]. Gdzieś mi to uciekło... :p Już się poprawiam : 692 438657, [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [/quote] Dzięki :) Pomysł pomysłem, kciuki kciukami, ale Allegro na wszelki wypadek wznowione [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=390099318"][B][COLOR=#0000ff]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=390099318[/COLOR][/B][/URL] -
Ja tu mieszkam ponad 30 lat w tym samym miejscu i właściwie wszyscy w okolicy mnie znają i chyba trochę lubią. W tej chwili zupełnie obcy ludzie pytaja mnie co z Sagą i podziwiają Guzika :) A w bloku jest pełno psiarzy, nawet jedna dogomaniaczka mieszka na tym samym piętrze co ja :) Sporo osób jeśli nawet teraz nie ma, to kiedyś miało psa, niektórzy pamiętają nawet mojego pierwszego psa, foksteriera, który odszedł w 1984 roku :) Wszyscy kibicowali mamie i mnie kiedy nasz jamniś został sparaliżowany, potem kibicowali Sadze, a teraz kolej na Guzika.
-
Wiesz, mnie się wydaje po prostu, że my oboje musimy trochę pozmieniać swoje przyzwyczajenia. Ja jestem przyzwyczajona do reakcji jakie miała Saga, on nie rozumie czego ja od niego chcę. Na przykład ze spaniem na łóżku - on czuje zapach Sagi i czuje zapach Duśki na łóżki, więc dlaczego jemu nie wolno? Z jedzeniem też jest już lepiej. Na razie to się uczymy siebie nawzajem, a poza tym Guzik i Duśka rywalizują między sobą. Jeśli zagadam do Duśki, to już Guzik się pcha, jak zagadam do Guzika to Duśka się pcha. Duśka sprawdza co Guzik ma w misce, Guzik sprawdza co Duśka dostała. Wczoraj po południu usiadłam sobie na kanapie żeby chwilę odetchnąć, z jednej strony wpakował się Guzik, z drugiej Duśka i miałam głaskanie i drapanie na dwie ręce. Myślę, że zwierzaki też się z czasem dogadają, ja na razie dbam o to żeby obydwa miały poczucie że są tak samo ważne. Z każdym dniem dogadujemy się z Guziczkiem lepiej, myślę że równiez dlatego że on czuje się pewniej, nie boi się że zaraz nowu gdzies pojedzie w nowe miejsce - w każdym razie jak wczoraj wyszłam na godzinę to nie szczekał. Tyle, że trudno jest wyjść bez niego, bo bardzo mnie pilnuje i pierwszy wybiega na korytarz, muszę stosować różne sztuczki żeby został. Duśka już go zaakceptowała, coraz śmielej zaczepia go do zabawy ale on udaje, że jej nie widzi i to ją trochę złości. W każdym razie jego radośnie machający ogonek traktuje jak świetną zabawkę i próbuje go łapać, ale zawsze ze schowanymi pazurkami. Poza tym Guzik jest już ulubieńcem całego bloku i okolicy, nawet groźni ochroniarze się nad nim rozczulają :)
-
No właśnie się zastanawiam jak to się dzieje. Skąd taki psiak może wiedzieć, że może wogóle spróbować coś wymuszać, coś robić inaczej niż dotychczas. Rozumiem, że jakieś wskazówki może mieć z traktowania Dusi czy zapachów Sagi, ale to jednak wymaga przeanalizowania faktów. Rozumiem, że ma już jakieś przyzwyczajenia wyniesione z domu nikador i Danusi, a których ja nie znam i być może nie przestrzegam - on w ten sposób może protestuje. Ale mimo wszystko aż tak radykalna zmiana jest zaskakująca. Na łóżko pcha się wogóle nie zwracając na nic uwagi, wystarczy że na nim usiądę, a jak go chcę zdjąć żeby nie musiał zeskakiwać na te swoje biedne łapiny, to się zapiera i walczy strasznie. Na spacerach też odbiega ode mnie dość daleko i próbuje zwiedzać na własną rękę, najbardziej go ciągnie w strone ulicy co oczywiście mnie przyprawaia o zawał serca. Na szczęście wraca na wołanie, chociaż czasem potrzebne jest dodatkowe "wspomaganie" w postaci przechodniów. A jak już wracamy do domu, to kładzie się przed klatką i za nic nie chce wejść do bloku - leży i ogląda sobie ruch uliczny, a ja stoję nad nim przy otwartych drzwiach i go namawiam, proszę i poganiam. Przecież ja go nawet nie miałam kiedy tak rozbestwić bo jest u mnie dopiero 3 dni :) No ale przynajmniej do windy już się nie boi wsiadać
-
Negocjacje trwały do 2 w nocy. Wypracowaliśmy kompromis - Guzik śpi w nogach. Duśka układ zaakceptowała. Przed nami następna runda negocjacji - ten "wszystkożerny", głodzony od urodzenia wiejski burek bardzo grymasi na jedzonko. Nie odpowiada mu puszkowa karma dla psów, nie odpowiada mu makaron, nie odpowiada mu wątróbka, że o marchewce nie wspomnę... Łaskawie raczył zjeść trochę kociej puszki.
-
No to rzeczywiście chyba mu powieszę tę fotkę nad posłankiem :D Teraz kilka fotek z nowego domu: w "salonie", koło mojego stanowiska pracy [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/guzik2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/guzik3.jpg[/IMG] na rzeczonym tapczanie obok pańci [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/guzik4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/guzik5.jpg[/IMG] i z pańcią [IMG]http://www.egonet.pl/dogo/guzik1.jpg[/IMG] Niestety - pozowanie do zdjęć tak mu się podobało, że nie chciał wejść do koszyka, który stoi przy biurku i komputerze. Teraz lezy sobie w koszyku i śpi. A wogóle to zdradzał dzisiaj objawy zainteresowania zabawą - najpierw obserwował jak bawiłam się z Duśką, a potem ukradł Duście myszkę :)
-
Nie jest tak źle :) Nie mam zwyczaju oddawać dowodzenia na swoim własnym terenie, więc malec będzie musiał się podporządkować. Duśka też raczej nie należy do potulnych baranków - właśnie zajęła psi koszyk, chociaż nigdy wcześniej w nim się nie układała. Musimy tylko uzgodnić zasady panujące w tym domu i będzie dobrze. Na razie Gonzo zaczyna reagować na nowe imię, więc moge już powiedzieć, że będzie się nazywał Guzik. Takie imię przyszło do głowy Agnieszce kiedy stałyśmy w warszawskim korku i obie stwierdziłyśmy, że bardziej do niego pasuje niż Gonzo. Nie zapytałam Cię czy pozwalałaś mu spać na waszych łóżkach? Jeśli nie, to znaczy, że chłopak jest sprytniejszy niż wygląda, bo wpakował mi się w nocy na łóżko, ułożył obok mnie na poduszce i nie dał się zgonić, spał całą noc mocno przytulony do mnie. A poza tym to chyba załapał o co chodzi z windą, bo dzisiaj rano wsiadał do windy bez problemów.
-
tak mi przykro... chciałam pomóc... ale nie poradzę sobie z Bao na smyczy :(