Biedna mała Sonia, mogła jeszcze tak długo być szczęśliwa bo miała kochający dom.
A Tobie Winters bardzo współczuję.
To był po prostu nieszczęśliwy wypadek.
Rozumiem to tym bardziej że miałam na dt niewielką sunię, wzięłam ją na dt ponieważ mój psiak na spacerach lubił inne psiaczki zwłaszcza niewielkie. Niestety przed przyjazdem suni, miał spięcie z takim agresywnym psem z osiedla i wdał sie w bójkę, na szczęście uciekł i nie został pogryziony ale był już rozdrażniony i zaczął sie wyładowywać na innych psach. Nigdy taki nie był i byłam w strachu co bedzie z tą sunią. I chociaż pilnowałam ich w domu po przyjeździe suni cały czas, to zdarzył się incydent, który mógł być groźny , na szczęście obecna wówczas w domu moja koleżanka była na tyle przytomna , że chwyciła sunie na ręcę a ja mojego psa przytrzymałam i sytuacja została opanowana. Potem było kilka dni strachu, stresu dla mnie. Bałam się ich zostawić samych w pokoju, oczywiście uczyłam cały czas mojego psa, i właściwie dopiero po chyba trzech tygodniach jak musiałam iść do lekarza tozostawiłam je same w domu, ale i to z drżącym sercem. Na szczęście już wszystko było dobrze.
Ale właśnie dlatego tym bardziej rozumiem że między psiakami może być różnie.
Żegnaj Soniu :(.