Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Posts

    23021
  • Joined

  • Days Won

    10

Everything posted by rozi

  1. 4 grudnia imieniny Grzesia. Stawiałam nowy kalendarz i mi w oko wpadło.
  2. Czy Pola i Beti znalazły gdzieś wielką pakę fajerwerków i strzelały od soboty do wtorku?
  3. Ciekawa jestem, jak Czarka zniesie fajerwerki. Bo Kula moja (słynna) jest okropnie lękliwa, przy byle stuknięciu/szeleście zwiewa, ale fajerwerki ma głęboko w literach, na bardzo głośne warczy, albo szczeka. Wie, gadzina, że to nie dotyczy. Nie ma problemu ze spacerem w trakcie strzelania, co najwyżej podskoczy, jak człowiek.
  4. Ja z życzeniami zajrzałam. Na Nowy Rok. Najlepszego!
  5. Olena, jak będą zdjęcia, to daj też parę na pierwszej stronie, bo wątek zapsztala i trudno będzie znaleźć.
  6. Ja mam coś (kogoś?) dla Miśki
  7. w jednym wątku nie ma domku smutno smutno od początku w innym wątku domek jest ale za to zginął pies
  8. Pozdrowienia dla Grzesia przesyła śnieżna spacerówa
  9. A życzeń nikt nie złożył, dziś Grzesia imieniny
  10. A moja Kula w najgorszą nawałnicę chce na spacer. Zmruży oczy, położy uszy i idzie pod wiatr, jak lodołamacz.
  11. Ja nie mówię, że szukali kanapowca. Mówię, że różnica między hotelem a DS to dwie rzeczy - zamiast kojca ma dom (z tymi kanapami), zamiast bardzo intensywnej pracy ma spacery. Przez pierwsze dni interesujące dla niego były nowe warunki, zwiedzał, sprawdzał itd., ale już poznał, już mu się to znudziło, dlatego niszczy, szuka wrażeń. Edit: nieposłuszeństwo, konflikt z człowiekiem, próby sił itp. to też są "wrażenia", coś się dzieje, nie jest nudno.
  12. Ale hotel nie przygotował psa do adopcji jako takiej. Hotel dał masę ciekawych zajęć, pokazał że pies pięknie pracuje i to wszystko. Teo nigdy nie mieszkał w domu, w rodzinie, teraz dopiero DS musi go tego uczyć od zera. W miejscu, gdzie pies zajęć ma bez porównania mniej, a w zamian dostał dywany i kanapy, na których chyba temu akurat psu niespecjalnie zależy. Trudno żeby z marszu było wszystko dobrze.
  13. Kurcze, bo to zawsze tak, wszystko gra wiele lat, a nagle kolejny pies rozwala układ. Nie może tak być, żeby własne, starsze zwierzęta bały się we własnym domu. Przerabiałam. Nie mam kojca, niestety, bo tam by wylądował Kajtek, miłość mojego życia, zamiast żeby kot przemykał pod ścianami. Kochany, dobry kot, który przyjaźnił się z psami i papugami, taki mu zgotowałam los, do dziś mam wyrzuty.
  14. Też zaglądam i czekam na wieści z PA
  15. Może możnaby się dowiedzieć, która pobliska miejscowość ma umowę ze Szczecinkiem, i troszkę nakłamać/przewieźć psinę.
  16. Hotelik ma pieska pod ręką jeszcze bardziej, bo to jego praca. Wkurzam się, ponieważ chore oko może bardzo boleć. Pies nie powie.
  17. Podobno wizyta ostatecznie w czwartek, czyli pojutrze. No, własnego pieska nikt by tak chyba nie odkładał tyle czasu, ale trudno, teraz dwa dni tylko.
  18. Co z tą wizytą domową, odwołana była? Edit: czy była i lekarz kazał do specjalisty?
  19. Wspomniałyście o hurtowniach i przypomniało mi się, że mój pierwszy w życiu pies pochodził z dużej budowy. Zaglądał tam sobie do biura po kiełbasę z kanapek przez parę dni, nie miał obroży ani nic, a że był ładny, to kierownik budowy wsadził go wreszcie do samochodu i przywiózł dziecku w prezencie. Jeśli nawet ktoś potem tego psa szukał, to sobie mógł długo szukać, budowa gdzieś koło Puław, ja w Warszawie.
×
×
  • Create New...