zachary
Members-
Posts
10125 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zachary
-
Wyrzucona na pastwę losu Zojka odeszła za TM*, Saszka już w ds
zachary replied to ifka's topic in Już w nowym domu
I czasami trudno to wyczuć, bo ludzie potrafią być przebiegli...Mamy już jeden niewypał z podlaską sunią, która wisi na łańcuchu w toruńskiem i trwa akcja pomocy tej suni....- 593 replies
-
Mikro suńka Sonia ma cudowyny Dom zostaje w DT :)
zachary replied to kkasiiiar's topic in Już w nowym domu
Masz rację malagos! Czas działa na niekorzyść Sonieczki...Ta łapinka powinna być jak najprędzej zoperowana...A może ona komuś się zagubiła? Taka ślicznota, może ktoś jej szuka, może gdzieś są ogłoszenia? Nie wygląda na bezdomniaka.... -
Nie doris66, o tym śrucie wiadomo z RTG z kontrastem, z usg. Sekcję zwłok na Wesołej robiono, aby ustalić, czy Neruś nie miał wścieklizny. I nie miał oczywiście...Teraz już nic nie ma znaczenia,żadna sekcja, jak jego już nie ma...Te smutne, kochane oczy wpatrzone we mnie zapamiętam na zawsze i nigdy nie pogodzę się z jego śmiercią...
-
Wyrzucona na pastwę losu Zojka odeszła za TM*, Saszka już w ds
zachary replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Hotelik u Kuny to cudowne rozwiązanie i ta kwota jest niewygórowana! Psy będą w dobrych i kompetentnych rękach!:loveu:- 593 replies
-
Misio nie mógł lepiej trafić! Wszystkiego dobrego piesku!
-
Mix dobermanki - krótki łańcuch, chleb z wodą ... Tosia ma dom.
zachary replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Jaaga, domek podtrzymuje chęć zaadoptowania Tosi. Ania102 z państwem się jutro skontaktuje telefonicznie przed południem. Super, że kolejna bidulka wygra los na loterii szczęśliwego życia:loveu:. -
Wyrzucona na pastwę losu Zojka odeszła za TM*, Saszka już w ds
zachary replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Jejku, co za smutek w oczach i na pysku!!! I żebra na wierzchu, zagłodzona bidulka...- 593 replies
-
Mix dobermanki - krótki łańcuch, chleb z wodą ... Tosia ma dom.
zachary replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Ja też, a może jeszcze i inni... Poczekam. W sobotę wyjeżdżam na tydzień ale myślę,że telefon odbiorę jak usłyszę, a na pewno oddzwonię. -
Mix dobermanki - krótki łańcuch, chleb z wodą ... Tosia ma dom.
zachary replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Mam prośbę do jaagi.Czy możesz podać wymiary Tosi, ile ma w kłębie?, czyli jaka jest jej rzeczywista wielkość aktualnie? -
Pipi, to nie człowiek zrobił! Ktoś taki nie zasługuje na miano "człowieka". Ja też nigdy nie zrozumiem tego okrucieństwa potworów mieszkających na wsiach, nie tylko podlaskich. Jak któryś z sąsiadów do kościoła w niedzielę nie pójdzie, to wytkną palcami! Ale jak widzą, że s.....yn...na drodze małego psiaka katuje, to odwróci głowę i uda, że nie widzi. A potem powie, że on nie donosiciel, na sąsiada nie będzie donosił, bo jeszcze i jemu coś się później stanie, albo inwentarzowi...Przed księdzem też się nie wyspowiada, bo nie ma z czego, widział katowanie ale "tylko" psa....Od tych zasad panujących na wsi, to mnie spokojnej, flegmatycznej osobie nóż sie w kieszeni otwiera, a tych wszystkich wiejskich katów, potraktowałabym tak samo, jak oni traktują swoje i nie swoje, bo bezdomne zwierzaki: na metrowy, krowi łańcuch do rozpadajacej się budy, stojącej w błocie, bez wody, a do żarcia osypkę z wodą. A i jeszcze kijem przywaliłabym, aby zły był bardziej....
-
dreaguś, my, to naprawdę nic przy psim cierpieniu z tęsknoty. My możemy sobie tłumaczyć na różne sposoby... Dzisiaj był u nas pan ze składu opału na Baranowickiej i przywiózł węgiel. Zapytałam go o sunię Norkę, którą 2 lata temu przygarnął w zaawansowanej ciąży.Norka przecudnej urody, grzeczniutka, mądra sunieczka. Szczeniakom pan znalazł domy, a suni nikt nie chciał. Jego kierowca, który mieszkał niedaleko zlitował się nad zostającą na weekend w samotności psinką. I tak od 2 lat codziennie, przy nodze pana chodziła z nim do pracy i z powrotem. Spotykałam ich prawie codziennie.Skromnego pana koło 60-tki i jego Norkę. Od miesiąca pana już nie ma, umarł, a sunia dalej przychodzi do składu opału z jego synem, też tam pracującym. Sunia nie chce jeść, leży nieruchomo i tylko zrywa się na równe nogi, gdy widzi wjeżdżający samochód dostawczy, którym jeździł jej pan...Biegnie z merdającym ogonem do szoferki....i zaraz wraca z podkulonym ogonem z powrotem na swoje posłanie...Do składu opału codziennie idzie z nadzieją a wraca noga za nogą z opuszczonym ogonem. Właściciel mówi,że żal serce ściska jak ona czeka na swojego pana, który już nigdy po nią nie wróci...Przez chwilę ( 2 lata) poczuła się szczęśliwa, a teraz znowu odczuwa porzucenie i w swojej psiej główce nie może pojąć dlaczego?, co źle zrobiła?....
-
Mix dobermanki - krótki łańcuch, chleb z wodą ... Tosia ma dom.
zachary replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Jaaga, mam wspaniały, wymarzony domek dla Tosi. Ręczę za niego. Ludzie cudowni, wrażliwi, zwierzolubni w sposób niesamowity! Jest tylko jeden problem. Państwo do połowy września nie mogą się ruszyć z Białegostoku. Są chętni zapłacić koszty dowiezienia Tosi. Czy dałoby się to szybko zorganizować? W domku jest aktualnie 15-letni niewielki słodziak - znajdek kiedyśniejszy i około 6-letni też znajdek, też nieduży. Psy są przesympatyczne, a wiele lat żyły z wielkim dobermanowatym psiakiem, znalezionym w lesie. -
W nocy Neruś dostał paraliżu wszystkich kończyn i nie mógł wstać. Bardzo cierpiał, bo odgryzł kawałek łóżka państwa, chociaż wieczorem dostał pakiet antybiotyku i p/bólowego. Rano był u niego dr Gulko, który stwierdził,że trzeba go uśpić, aby się nie męczył. Byłam z nim do końca, siedziałam na podłodze, a on leżał na kocu i cały czas go głaskałam po główce i pysiu. Jak wetka podłączyła kroplówkę z morbitalem, on...ostatnim ruchem w swoim życiu, doczołgał się głową do mojego krocza i tak wtulony we mnie odszedł bardzo spokojnie....Wiem,że będę za nim tęsknić i narazie ból jest nie do zniesienia. Widzę jego smutne oczy i czuję gorący pyszczek...Państwo mnie też rozbroili strasznie, bo płakali ze mną... Nie wiem jaanna019, skąd się wziął śrut w jego ciele?....Nie wiem, co on przeżył biedny zanim go znalazłam...Będzie miał sekcję zwłok i może ona coś rozjaśni....Nie mogę się z tym pogodzić....
-
Państwo są zachwyceni Nerusiem, tacy są w niego wpatrzeni, że wiem,że będą walczyć o niego. Tak mi smutno, bo ja za nim tęsknię, ale wiem, że ja mu tylko podarowałam życie po raz pierwszy, a teraz oni po raz kolejny...Weterynarz mówi,że ze starym urazem będzie ciężko...Ja wierzę,że i tym razem mu się uda!!!!
-
Cioteczki, dzisiaj dostałam telefon od nowych właścicieli Nerusia. Dwa dni temu został zaszczepiony, a na kastrację ma jeszcze poczekać, bo za słaby....I dzisiaj państwo myśleli, że upał, że po szczepionce, ze może jeszcze tęskni i taki bardziej smutny...ale jak wstał z posłanka przy ich łóżku i zaczął się słaniać na nogach...Pojechali do swojego weta na Wesołą. Po RTG kręgosłupa, usg, i znowu RTG z kontrastem się ujawniło....Nero ma śrutem przebitą otrzewną, jest w niej dziura i wypadły jelita... Nero dostał zastrzyki z antybiotykiem, lekiem przeciwbólowym i na początku tygodnia będą ustalać termin operacji, bo państwo nie chcą go uśpić. Operacja...hmmm, sprawa nie jest świeża, więc rokowania ....????. Neruś jest w cudownym domku, który zrobi wszystko, co w ich mocy, aby on przeżył! Co za cholerna ironia losu?!! Mógłby się cieszyć życiem i ich miłością a musi znowu walczyć o życie:-(. Trzymajcie za niego kciuki, plisssss!!!!!!
-
ceris, ja też uważam, że jeśli prywatne schronisko jest okey, to właściciele nie mając nic do ukrycia, powinni Ci pokazać w jakich warunkach żyją psy u nich.To jasne jak słońce! Jest lato, psom nie jest zimno, to trochę "wytrzymają", zanim trafi się dt. Są śliczne.Zamknięcie ich na paru, zafajdanych metrach z jedną miską, z innymi psami.....
-
Dzięki wszystkim! Prześlę państwu życzenia od Was. Zapomniałam dodać, że oni są długoletnimi znajomymi mojej rodzinki, tylko rzadko się widywali i mój szwagier od razu powiedział, że Nero będzie miał jak pączek w maśle, lepiej niż niejedno dziecko...Pomijam wielkość Nero ale on nie jest zdrowy i wymaga leczenia do końca swoich dni. Tym bardziej jestem pod wrażeniem dla nowych właścicieli Nero, że chcieli wielkiego i chorego na trzustkę psa.
-
Nie myślałam,że Neruś będzie miał takie szczęście! On, taki duży, za duży dla tylu dzwoniących, był w sam raz dla tego domku. Dzisiaj pańcia dzwoniła do mnie, aby powiedzieć, co on robi, jak sie zachowuje,że ładnie je i już tuli się do wszystkich. Będzie miał ludzi 24 godziny na dobę! Nie mogę wyjść z zachwytu, że tacy ludzie jeszcze są! Zuanna, siłą nie wyrwali, ale ....Nero skradł mi serce i musiałam walczyć z własnym egoizmem... Sama go zawiozłam do nowego domu, bo chciałam się przekonać, czy moje wrażenia się sprawdzą? Przerosły mnie superpozytywnie!
-
Kochane cioteczki:loveu::loveu::loveu:, nie wiem która z Was umieściła ogłoszenie o Nero na PrzygarnijZwierzaka.pl, ale tam właśnie wypatrzył go wspaniały, cudowny domek!!! Od 2 dni Nero jest w swoim własnym, stałym domku!!!:multi::multi::multi: Ludzie są niesamowicie wpatrzeni w Nerusia:lol:! Od razu poczuł się u nich swobodnie....obiegł wszystkie kąty, obsikał ścianę i położył się na dywanie pod TV. Państwo powiedzieli,że mam się nie martwić, bo to jest dom przyjazny psom i nic się nie stało,że oblał ścianę. Nero mieszka w domu!!.Państwo mają nadzieję,że będzie spał z nimi w sypialni:crazyeye::lol:. Pierwszą noc spał w salonie na dywanie...przykryty kocykiem, bo taki chudziutki, to może mu zimno...:razz::lol:, a drugą noc spał w salonie, sypialni i u synów w pokoju( pełnoletni, mający cudowny stosunek do zwierząt). Nero ma dwóch kumpli. Jeden 15-letni znajdek, ma nowotwór kości, drugi też znajdek ok.6 letni. Żyły we trójkę do niedawna z dużym dobermanowatym psem znalezionym wiele lat temu w lesie w Wojszkach. Pies staruszek odszedł niedawno z choroby. Nero będzie nadal pod opieką lecznicy na Wesołej, bo z wetem stamtąd Państwo są zaprzyjaźnieni. A Nero do końca swojego życia musi przyjmować enzymy trzustkowe, mieć chudą, monotonną dietę, czyli trochę ...drogą....i Państwo wiedząc o tym, nie zrezygnowali z niego:loveu:. Jeśli ktoś, kto poznał Nero, chciałby go odwiedzić, to może wpaść do sklepu wędkarskiego Wabik na ul. Mickiewicza. Nero mieszka w domu na piętrze, a w dzień może biegać po ogrodzie i podwórku albo być przy swoich pańciach w sklepie, który mieści się na parterze. Wiem,że nowy domek Nero już go kocha i będzie cudnie dbał o niego, bo to tam absolutnie normalne:lol:. Dziękuję cioteczkom, które pomagały mi przy Nero: jaannie019, zuannie, jolasek, doris66,ceris, asika5 i innym, które nam kibicowały:loveu::loveu::loveu::loveu:. Wiem,że uratowałam mu życie, ale bez Was:loveu: jego historia nie skończyłaby się happy endem!!! Jestem wzruszona,że tyle osób pomogło mi uratować Nero!! Nie ukrywam, że tęsknię zanim, ale ja...to nic...najważniejszy był on- mój czarny diabeł. Teraz jest w najlepszych rękach i w swoim domu, w jego centralnym miejscu! Już dostałam zdjęcie Nero z poobiedniej drzemki, którą zaczął w sklepie obok pańci, a kontynuował na słoneczku na trawce, na którą wyszedł przykryty kocykiem i ten kocyk z niego nie spadł... Mam prośbę do jaanny019.Napisz, czy w lecznicy Nero ma jakiś dług lub, czy cos zostało na jego koncie.
-
Są, ale skoro odławiacze mają na nie zlecenie, to z kasy nie zrezygnują...Trzeba im szybko znaleźć dt, aby były naprawdę bezpieczne, bo teraz niestety nie są...Radysy to chciwy moloch, pochłonie każdą ilość psów, no chyba,że Suwałki, to jeszcze ujdzie w tłoku i zabrać je stamtąd można by było. Śliczne są i trzeba je razem zabierać, bo widać,że chcą się trzymać razem.Oddzielnie może być duży problem. Wiem, wiem...Gdzie znaleźć dt dwóm psom...