Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Ja wczoraj miałam dość dziwny przypadek. Przez ostatnie 2 tygodnie był u mnie pies od rodziców znajomej. Wczoraj dostałam smsa, że za ok 10 minut będą u mnie po Morisa [tzn. Ewa już wyjeżdża z domu]... i niech mi ktoś wytłumaczy, czemu Moris po tym smsie zaczął mi dosłownie chodzić po ścianach świrować... dosłownie nie dało się go uspokoić, mimo że chwilę wcześniej spał sobie w najlepsze :crazyeye:. Żeby nie było - smsów dochodzi do mnie sporo, na wszystkie mam nastawiony taki sam dzwonek ;)
  2. [quote name='zerduszko']Juliusz(ka) wyżej wspomnianego bulla powinna obwarczeć, ewentualnie ugryźć :evil_lol:.[/quote] :megagrin: A ja wam się pochwalę - wczoraj udało mi się Birmę od walki [z Morisem :mad:, tym, którego miałam w domu przez 2 tygodnie] odwołać :cool3:. Co prawda jestem zdania, że mi się udało tylko dla tego, że to zwykła pyskówka między psami była i RACZEJ by się nie pogryzły [chociaż ryzykować nie miałam zamiaru] ale i tak jestem z siebie dumna :eviltong:.
  3. Tak... znam to forum, nawet próbowałam się tam zarejestrować. Niestety nadal nie chcą mi aktywować konta [chociaż pewnie szybko by je zawiesili :cool3:]....
  4. To może dasz jakieś zdjęcie podlicy ;)...
  5. To nie ataki - to tylko pytania z ciekawości ;). Ja jestem zdania, że jeśli mi się nie podobają fioletowo-zielone psy w różowe ciapki to swojego tak nie farbuje... ale jeśli komuś innemu się to podoba to... hulaj duszo, piekła nie ma - twój pie si rób co chcesz :)
  6. Ja nie mam nic do bulli i innych terrierów [ba, w ukryciu odliczam dni/lata do kupna wymarzonego TTB ;)], ale jakby JAKIKOLWIEK pies atakował mojego to starałabym sie zrobić wszystko, żeby bronić mojego psa.. zdecydowanie mniej przejmowałabym się atakującym psem :razz:. Dzisiaj znowu miałam "miłą" sytuację. Byłam w lesie na spacerze z 2 psami [Moris - pies nielubiący innych samców i Birma -agresor, suka po sterylce, której chyba zbliża się cieczka :-o]. Nagle widzę po 2 stroni płotu [fragment lasu ze stawikiem, który kieeedyś był ogrodzony, teraz jest tam pełno dziur] psa [chyba jakiś gończy], spuszczonego oczywiście [ale jestem w lesie, więc niech pies biega sobie na zdrowie]. Pies na widok Birmy stanął jak wryty. Właścicielka [matka] obejrzała się, spojrzała na Bi, zawołała psa i odeszła tak, że zniknęła mi z oczu. Jak najszybciej złapałam swoje psiaki na smycz [też były luzem :eviltong:] i stanęłam [za mną idzie jakaś podpita grupka - Birma na pijaków źle reaguje, więc nie mogłam się wrócić :shake:...]. Psiak bardzo mądrze cofnął się do najbliższej dziury w płocie i zaczął truchtać w naszą stronę. Właściciele [matka i syn]widzieli co robi, bo zaczęli wołać, że ma tam nie iść, że mu nie pozwalają i że ma w tej chwili do nich wrócić. Psiak podbiegł do Bi [przypiętej do 1 smyczy z Morisem - chodzą na dwójniaku :cool3:], a ja szarpię się próbując odciągnąć 1 ręką Morisa jak najdalej od obcego psa robiąc jednocześnie kółeczka żeby Bi musiała ciągle iść i nie zdążyła chwycić samobójcy :mad:. Właściciel [syn] ruszył tyłek po psa dopiero jak się wydarłam, że za 5 minut puszczam smycz i mam gdzieś czy ich pies to przeżyje. Przez cały czas cieszyłam się tylko, że pies nie był agresywny i wolał unikać Morisa, bo byli podobnej wielkości - mogli by się dość poważnie pogryźć... a na dodatek jakby psiak skoczył na Morisa to Bi by go na 100% zaatakowała [to JEJ piesek i tylko ona może go gryźć :diabloti:]. Ps. Psów bym nie spuściła, widziałam, że są bezpieczne [tzn. że pies ma raczej przyjacielskie zamiary, chociaż trochę na Morisa powarkiwał] ... bardziej zależało mi, żeby wreszcie ktoś łaskawie ruszył po niego tyłek :mad:.
  7. Tak, właszcza pudel ścięty na lwa amerykańskiego ma "naturalny" wygląd :D
  8. No to ja jako rodzic chwalę się - moje dziecko żebrze jeszcze lepiej od moich psów :razz:... i kto to pobije :evil_lol:
  9. To JA mam teraz [tylko do jutra :eviltong:] najbardziej nieznośnego psa... Moris na KAŻDYM spacerku znajdzie jakieś śmierdzące bagno, do którego oczywiście musi radonie wlecieć :cool3:... a żeby mi się nie nudziło za bardzo to łobuz ma długą sierść, więc śmierdzące błotko z bagna ma na czym zostać. Oczywiście po każdym spacerze trzeba się do nas tulić, skakać na nas, szczekać i piszczeć [żebyśmy wiedzieli, że już wrócił :lol:]. A... i kąpać się nie cierpi [chociaż tylko go czystą wodą płuczę żeby błoto zmyć], woli chodzić po całym domu taki pachnący inaczej :mad:...
  10. [B]Vectra[/B] kiedy moja suka jest na smyczy i muszę minąć jakiegoś ujadacza to nie mam najmniejszego problemu :cool3:. Gorzej jak spuszczony pies na nas leci [z mordą czy do zabawy - obojętnie wariatka i tak mnie broni :shake:]... chociaż fakt, że nie rzuca się i nie szamoce na smyczy - grzecznie stoi i macha ogonem, uśmiecha się [ten uśmiech jest tylko tuż przed atakiem, już go rozpoznaję... bo młoda po prostu przywabia obiadek bliżej :diabloti:], tylko zaczyna warczeć im bliżej jest pies. Zabawa jest dopiero jak psiak podchodzi na odległość 0,5-1 m - wtedy Birma zaczyna atak, a mam ją jeszcze za krótko, żeby była w 100% odwoływana [chociaż mogę ją już bez problemu odwołać jak się bawi ;)]. Dobrze jednak, że nawet duże psy [i to te chętne do jatki] na widok uśmiechniętej Bi potrafią wyhamować i wrócić skąd przyszły :lol:
  11. [B]Władczyni[/B]... ty to jeszcze... ALE [B]JA MAM TAK STRASZYĆ PUDELKIEM? :megagrin:...[/B] przecież ci ludzie mnie śmiechem zabiją
  12. [B]Vectra[/B] ale ty zrozum w końcu, że gaz to była JEDYNA nadzieja, że psy się [może] nie pogryzą...
  13. [quote name='Vectra'] [quote] Napisał [B]Juliusz(ka)[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10397435#post10397435"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I](...)Z krzaków wybiega bulterier...(...) (...)[B]Bulterier przechodzi w skoczny galopek w naszym kierunku;(...) (...)bulterier powarkując nas obskakuje!(...) [/B] (...) [B]Ten pies warczał, pokazywał zęby i natrętnie zmniejszał dystans!(...)[/B] (...)Wyciągam żel, Ciapatego za siebie(do drzewa przyciskam), sukę mam pół metra od swoich nóg(!) i celuję w nią żelem - znów krzyczę: 'bierz ją, albo psikam!'. Facet znów w śmiech - 'wariatka z gazem!'. Nacisnęłam raz...(...)[/I][/quote]Jak może biec , obskakiwać ,a potem zmniejszać dystans ? :niewiem: co najwyżej mógł biec na swoich sztywnych nóżkach , zmniejszać dystans , potem obskakiwać - ale nie użył zębów ? obskakiwać czyli skakać na was ? Warcząc i się rzucać ? I nie ugryźć ? Właśnie czytając TO , czepłam się , bo nic tu nie pasuje HA , kolejność zdarzeń :evilbat: [/quote] No to po kolei: -pies wychodzi z krzaków... zauważył Juliusz(kę) z psem -biegnie w ich kierunku [skoczy galop] -powarkuje obskakując [tzn. dobiegł już do Juliusz(ki) próbującej osłonić sobą swojego psa] - pies pokazywał zęby, warczał, zmniejszał dystans [czyli wyliczenie co JUŻ zrobił, a nie co zrobił PO obskakiwaniu] -Juliusz(ka) przyciska swoje psa do drzewa i ostrzega właściciela suki, że użyje gazu... właściciel w odpowiedzi się roześmiał [btw. też nie zareagowałabyś na taką groźbę?] więc Juliusz(ka) użyła gazu. Jak dla mnie kolejność jest całkowicie i absolutnie w porządku...za to brak odrobinu dobrej woli w czytaniu tego, co napisał ZDENERWOWANY człowiek Ps. A gdzie ja napisałam, że kopiesz psa? Tego najmniej bym się czepiała - wiem że chodzi nie o skopanie psa bo śmiał podejść, a o odgonienie go od swoich kudłatych... gdybym tylko miała odpowiednie byty [a nie adiasy z miękką podeszwą] to sama bym tak robiła..
  14. [B]Vectra[/B] zazwyczaj ciebie lubię [a co ;)] ale dzisiaj mnie już trochę denerwujesz... było napisane wyraźnie, że póki suka szła, to Juliusz(ka )posadziła swoje psia i czekała na właściciela suki. Bullterierka następnie warcząc ruszyła galopem w stronę SIEDZĄCEGO SPOKOJNIE psa i dopiero zaczęła zaczęła się poważniejsza akcja :shake:. Nigdzie też nie pisałam, że ktokolwiek z was leje non stop swoje psy czy się nad nimi znęca.... napisałam tylko, że moja suka bardzo źle reaguje na choćby straszenie, że się uderzy :shake:. Tak samo MÓJ pies nie zaczepiany sam z siebie nie atakuje [już :multi:] innych psów, potrafi grzecznie przesiedzieć przy nodze aż psy przejdą. Jak piszę o zachowaniu psa, to głównie o zachowaniu MOJEGO psa, nie wmawiam wam od razu, że u waszych jest tak samo :razz:.
  15. [B]Vectra[/B] z twojego postu wynika, że miniaturom można szczerzyć kły i się rzucać.. :razz: Mam młodą 2 miesiące. Jak myślisz - od razu reagowała na NIE WOLNO i potulnie szła za mną? Zaskoczę ciebie, ale nie... Ba, nawet teraz jest z tym ciężko [zaskoczy dopiero jak na nią krzyknę :shake:]. Mojemu psu "w cymbał" nie dam - przypuszczalnie byłą wcześniej bita i na coś takiego reaguje panicznym strachem przez jakiś czas [czasami tylko 1 dzień, raz nawet tydzień bała się jak podnosiłam rękę - dostała wtedy od OBCEJ osoby :crazyeye:... miałam ochotę wpiep**yć facetowi :angryy:] więc muszę szukać innych rozwiązań. Ps. Bardzo mi miło, że dostarczyłam ci chociaż parę powodów do wycia ze śmiechu...
  16. O tym, że wzięcie małego psa może wywołać agresję napisałam, bo [B]PIRANHA[/B] pisze, żeby zrobić wszystko byleby NIE WYWOŁYWAĆ agresji... chociaż przyznam, że na widok atakującego potwora sama czym prędzej brałabym psiaka na ręce i odwracała się plecami [żeby go osłonić]... jakąś w takich momentach mniej boję się o siebie niż o psa :lol:. A... co do agresywnych szczeniąt to zapomniałam dodać, że moja Bi potrafiła rzucać się na każdego psa jak miała ok. 8 miesięcy... i to do tego stopnia, że dorosłe psy wolały przed nią uciec niż się bronić. Ba, nawet większość psów [dorosłych, o o szczeniakach to już nie wspomnę :razz:] woli się podporządkować młodej niż wdawać w jakiekolwiek bojki z tym zębatym potworem :mad: . Są tylko 2 psy, których młoda nie próbuje ustawić - 1 to olbrzymi samiec DONa, ale mu też nie da się ustawić, a 2 to.... 60 kilo psiak, który się na nią przez przypadek przewrócił - młoda czuje przed nim pełny respekt :evil_lol:. Teraz, dzięki mojej ponad 2 miesięcznej pracy Birma jest duużo łagodniejsza [jeśli pies nie leci bezpośrednio na mnie to nie będzie bronić... ba, może nawet się pobawi :multi:], ale wystarczy 1 idiota z psem, żebym miała parodniową zabawę z chodzącą agresją na nowo :angryy:.
  17. Hmm... wiesz, że podobno wzięcie małego psa na ręce może oznaczać atak dużego psa [tzn. sprowokować go]? Ponieważ dla psa jest to sytuacja nienormalna... Czy ty w ogóle dopuszczasz do siebie wiadomość, że często pies NIE JEST superpryjazny i trzeba z nim najpierw dużo pracować, żeby zaczął tolerować inne psy... później uczy się psa, żeby był posłuszny przy innych psach... a dopiero później może rozmawiać o idealnie usłuchanym psie, który da się odwołać nawet w czasie walki. Pies [owczarek], który został zaatakowany jest dopiero uczony posłuszeństwa przy innych psach, niestety jeśli jest ryzyko walki to JESZCZE słuchać się nie chce... Tak przynajmniej wywnioskowałam czytając 1 post opisujący całą historię. Ja sama jestem na podobnym etapie i wiem ile pracy potrafi zniszczyć 1 spuszczony pies biegnący w moją stronę... ba, walka 2 psów [polegająca na opluciu się, nie pogryzieniu... ale to TEŻ jest walka] obok mnie sprawiła, że moja suka przez parę dni atakowała wszystko [nawet niektórych ludzi - cofnęłyśmy się do samego początku naszej pracy]. Dlatego jestem w stanie zrozumieć zdenerwowanie Juliusz(ki).
  18. No cóż... przyznam, że naprawdę was podziwiam - obrócić się plecami do obcego, atakującego psa, kiedy was pies jednocześnie siedzi na tyłku, jest cały najeżony i biegnie za wami machając ogonem... bo przynajmniej tyle udało mi się wywnioskować z waszych postów :razz:. Jakby do mnie taki pies biegł [Bi nie toleruje ŻADNEGO psa lecącego w moją stronę - łagodny czy nie młoda i tak będzie chciała bronić :shake:] to też odstawiałabym taniec z psem za plecami [pies zazwyczaj będzie się starał uniknąć pogryzienia człowieka, będzie atakował tylko psa]... I też musiałabym szarpać się z moim rozwścieczonym psiakiem, bo Birma spokojnie przejdzie obok psa, sama z siebie nie zaatakuje, ale jak pies biegnie szybko w jej stronę to Bi zaczyna bronić... Dlatego dla obrony własnego psa i siebie [mój pies na smyczy - jeśli psy się chwycą to mogą w ferworze walki pogryźć też mnie] użyłabym gazu.... i nie obchodziłoby mnie CO za pies mnie atakuje... może to być yorku, pudelek, TTB, owczarek czy bernardyn...
  19. [quote name='Vectra'] tylko nie piszcie , że z pasji , to szkolenie .. przeciętny kowalski nie jest pasjonatom. [COLOR=DarkGreen][B]Jakie to szczęście, że nie mam na nazwisko Kowalska.... bo na szkolenie z Bi wybrałam się z pasji :cool3: [/B][/COLOR] Tylko jest jedno takie ,ale .... ktoś kto ma psa na smyczy i prosi by luźno latający najbardziej przyjacielski pod słońcem , został zapiety na smycz. Nie mówi sobie tego , bo ma taki kaprys , tylko być może , że jego pies jest agresywny. I taki luzem latający , nic nie robiący , może niechcący oberwać ....[/quote] [B][COLOR=DarkGreen]To już przemilczę... mnie raz zwyzywano bo poprosiłam o zapięcie psa :shake:[/COLOR][/B]
  20. [quote name='WŁADCZYNI']ciesz się że tylko patrzą, mi mówią że oni wiedzą lepiej 'bo ona napewno chce się bawić, przecież merda ogonem' :roll:[/quote] Och, to też słyszę... zazwyczaj odpowiadam, że Birma w ten sposób przywabia obiad co by bliżej podszedł :diabloti:
  21. Kocham wszystkich myślących psiarzy :cool3:. Niestety w okolicy jest ich tylko paru. A co ja poradzę, że mój pies bardzo nie lubi jak ktoś się gwałtownie do mnie zbliża [obojętnie czy człowiek czy pies] i potrafi o to zaatakować :shake:... A jak proszę ludzi, żeby wzięli swoje psy bo moja może pogryźć [jak widzę, że psiak się odpowiednio zachowuje to pozwalam się jej chwilę pobawić...] to patrzą na mnie jak na nienormalną :angryy:.
  22. Ja tam w duchy wierzę... w zdolności paranormalne jeszcze bardziej. W końcu nie mam wyboru, skoro czasami uda mi się coś przepowiedzieć [niestety panować nad tym nie potrafię, więc nie znam numerów lotka :placz:]. Ps. Tak przy okazji - miałam kiedyś .... chomika wyczuwającego duchy :cool3:
  23. Musiałabym porobić parę fotek mojego Bzika jak Maciuś się nad nim znęca to byś się dopiero zdziwiła... :razz: Początki dla kota były ciężkie [no bo co w końcu? On sobie u nas spokojnie żyje od paru lat a nagle pojawia się takie drące coś... :angryy:], ale po pewnym czasie... można powiedzieć, że się przyzwyczaił do Maciusia ;). Obecnie sam za małym lata, daje się tarmosić za ogon, uszy, wyrywać sierść [mały nie ma 10 miesięcy, delikatności się po niem nie należy spodziewać] i co najlepsze... w czasie tych brutalnych zabaw jeśli ma jak to się nadal o małego ociera :cool3:. Ba, nawet probuje go lizać po rękach, bo go tak uwielbia :loveu:
  24. Fryzura z 2 pomponikami na tyłeczku [fachowo - nereczki ;)] to jest lew amerykański.... kontynentalny to ten bez nereczek :).... Ps. to o duplach była ;)
  25. Elfiku kochany porozglądaj sie za domkiem...
×
×
  • Create New...