Mój pradziadek mieszkal na wsi i mial duzego psa, pies nie znal ani lancucha, ani bude, ani nawet smycz czy kaganiec, przez cale zycie bywal wszedzie z pradziadkiem. Prababcia nie wpuszczala psiaka do domu, to pradziadek z nim spal w stodole. Nigdy nie zostawil psa samego. Nawet - jak prababcia RAZ krzyczala na psa to pradziadek ją pobil. Pozniej zmarl i byl pogrzeb, tego samego dnia pies poszedl na jego grob i zdechl a byl zdrowy jak byk.
Nawet jego krowa tez byla oswojona, chodzila wszedzie z nim i psem.
Teraz tam na wsi trzymają psy na lancuchu, ludzie są rozni. Gdybym ja mieszkala na wsi, to nawet koń czy krowa by spaly na kanapie :evil_lol: To ze ktoś mieszka na wsi, nie znaczy ze bedzie źle traktowal psa. Kolezanka mamy mieszka na wsi i psy spia w domu.