nie róbmy zamieszania. byl jeden wátek, pies na dzialkach, jak wolontariuszka zapytala ze pies w zlym stanie itp. pies na drugi dzien nie zyl - uspiony ponoc u weta, bo same klopoty tylko ze starym, ale równie dobrze mógl dostac w leb...
tylko grzecznie psa zabrac, jesli nie ukrasc nawet - bo samo zainteresowanie moze byc argumentem do pozbycia sié psa.
do kosztów sié dokladam, ale naprawdé proszé o ostroznosc.