-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
Bedziem zaciskać :kciuki:
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
evel replied to Amber's topic in Foto Blogi
A znacie przypadki, że dobek zmienia dom bezpośrednio od właściciela A do właściciela B? Jak on się odnajduje? Moja suka była bardzo towarzyska i całuśna dla rodziny i przyjaciół, chociaż potrafiła długo sprawdzać, czy aby na pewno ktoś jest przez nas akceptowany, ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby miała się odnaleźć u kogoś innego... -
Uch, pamiętam takiego przyjemniaczka u ciotki na wsi - wielki, białożółty opierzony dinozaur, postrach podwórka. Jak zaczął za bardzo fikać to skończył w talerzu :diabloti:
-
Nie można też przeginać w drugą stronę - ja jestem zdania, że pogryźć może każdy pies, który ma zęby. Chyba, że o czymś nie wiem i są rasy, którym uzębienie nie wyrasta. Pies to tylko pies. Trzeba uważać, jasne, właścicielom bardzo, bardzo często brakuje [B]obiektywnej[/B] oceny zachowań pupilka, ale czy to oznacza, że wszystkie psy powinny chodzić "na miasto" w kagańcach? Ostatnio była na ten temat dyskusja w pewnej stacji radiowej. Głosy podzielone.
-
[quote name='Rinuś']Na moim forum o labradorach jest milusio :diabloti: a jak pojawia się ktoś kto tą sielankę zaczyna przerywać to jest sprowadzany na ziemię bardzo szybciutko :evil_lol:[/QUOTE] To mnie by tam długo nie potrzymali :evil_lol: [quote name='Illusion']Takie rzeczy, jak opisujecie są chyba w każdym środowisku, nie tylko tym podzielonym na poszczególne rasy. Ludzie mówią, że agility to zabawa, bla bla bla, a na zawodach wystarczy przejść się obok ringu, jak jakiś burek biegnie i tylko słyszy się jaki beznadziejny, wolny, zrzuca tyczki, co on w ogóle na zawodach robi... Po czym taka osoba schodzi z ringu z psem i słyszy od tych samych osób "super wam poszło!" :eviltong:[/QUOTE] Na obi tak samo. Na wystawach tak samo. Ludzie są podli wszędzie ;) Więc chyba trzeba robić swoje i się nie przejmować ;) [quote name='Illusion']A co do klikera, moja koleżanka też mówiła, że to beznadziejne pudełeczko, co z tego, że nawet go nie warunkowała :lol:.[/QUOTE] Ja oddałam swój ostatni kliker moim "podopiecznym", oczywiście nie wiedząc, że to już ostatni, dlatego zamówiłam te i zobaczymy, czy są takie fajne. Mam nadzieję, że Dex się jednak przekona do klikania, bo reakcją na zwykły kliker jest: [IMG]http://cdn.memegenerator.net/instances/400x/36981148.jpg[/IMG] A nie ukrywam, że klikanie by znacznie przyspieszyło naszą naukę :) Na razie przeprowadzono test na Psie Numer 3 - starszy pies, nigdy nie klikany, biega po domu, jęczy i się cieszy, bo coś klika i dają żarcie... Ekhm :stupid: Zuz postanowił się zmęczyć na spacerze (at last!), bo wiosna dotarła i do nas, więc wreszcie można wyjść z chaty bez kurtki :loveu: Ale niestety już się chyba zregenerował. Zastanawiam się natomiast, czy nie wziąć worka, grubych gumowych rękawic i nie pozbierać szkieł z boiska po tych zasrańcach, co tłuką butelki w ramach rozrywki, bo im chyba nie staje :angryy: Bo inaczej nici z aportowania czy frisbee, pies będzie do szycia na sto pro :roll: Nigdy nie zrozumiem, co jest takiego cool w tłuczeniu butelek. I to na trawie, więc chyba jedną o drugą? Szkoda, że nie o swoją pustą głowę :roll:
-
Eeee, a można dokupić samo kółko do taczki? Bo Deksio zjadł i Magda się martwi, jak to ukryć przed chłopem :evil_lol:
-
[quote name='badmasi']Na szetlandach skaczą sobie do gardeł, są nawet dwa konkurencyjne fora uskuteczniające wojnę podjazdową. Czasami zalega martwa cisza ale jak ktoś wejdzie na drażliwy temat albo nadepnie "ulubionemu" użytkownikowi na odcisk to nie ma przebacz. Może na molosach jest spokojniej? Owczarkowcy lubią chyba sobie poszczekać. :evil_lol:[/QUOTE] Chyba nie ma takiego forum rasowego, na którym by się klepali po pleckach - na belgach dwa fora, w borderach dwa albo i więcej, oczywiście w pewnym stopniu skonfliktowane, zabawnie jest czasem sobie usiąść i poczytać obie wersje, fajne kwiatki wychodzą :evil_lol: Z kolei na pudlach np. bywa słodziusio i milusio, i wszyscy się kochają, a w rzeczywistości dupę obrabiają aż miło :diabloti: [quote name='Vectra']ee to ja takie guziczki mam gdzieś w szufladzie , kiedyś do jakiś karm to mi dołączali ... beznadziejne to jest[/QUOTE] A to na pewno było to? Bo jest sporo podobnych, tzn. nie pudełeczko z otworem i blaszką, tylko kliker z wystającym guzikiem. Te są ponoć niezłe, ale recenzję wystawię, jak przyjadą ;) Też złapałam niezłe WTF jak się okazało, że forum molosy zmienili na pupileo :D Asiakasia, powinnaś uśpić agresywne bydle, to pani nie wie? :diabloti: A tu jeszcze plany na kolejnego psa, bójcie się buka :roll:
-
[url]http://dogstuff4u.com/images/5bigbuttonclickers.jpg[/url] ;) Biją się na szetlandach? Serio?! :D
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
evel replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']. A moje psy jak coś zwiewa , to będą to gonić .. to jest na linie , która może okazać się zabójcza. Bo nie wierzę , że niektóre nie wymyślą jak zatrzymać ofiarę i że wystarczy złapać linę. Wiesz na czym to ucieka ? [B]na żyłce do kos spalinowych[/B]. I to mnie hamuje przed tym ustrojstwem. A mam już wsio pospawane i 100 metrów żyłki ;)[/QUOTE] Zobaczyłam oczyma wyobraźni na przykład szaszłyk z Hanny... :mdleje: :evil_lol: -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
evel replied to Amber's topic in Foto Blogi
A Ty Ewa nie myślałaś o takiej machinie jak ma Chris? -
No ale niektórzy mają taki styl bycia forumowego i już. Ja mam (miewam?) czasem także coś takiego w sposobie pisania, co jest wkurzające dla osób postronnych, no bywa, całego świata się nie da zadowolić ;) Dyskusje, nawet ostre, są chyba naturalne w takim miejscu jak otwarte forum internetowe, gdzie jest masa ludzi o odmiennych poglądach a to wszystko się trochę zaburza poprzez taką a nie inną formę komunikacji. Ja wszystko tutaj traktuję z przymrużeniem oka, chociaż czasem może nie widać. Fajnie czasem się pośmiać, coś dopytać, poczytać, co m ktoś do powiedzenia - ale jak mówisz, forum to forum, a życie to życie. Ideałów nie ma, idealnych psów ani metod, choćby nie wiem co sobie ktoś myślał. No nieważne. Wróciłam właśnie z moją mimozą ze spaceru. Była na polach babka z dwoma gordonami, jeśli dobrze zauważyłam, chociaż ślepawa jestem, no ale może tym razem mi się udało zgadnąć :evil_lol: Gordonki sobie okładały pole, a pani sobie nimi sterowała za pomocą gwizdka. Jak gordonki się za bardzo rozbujały to pani wydawała z siebie ryk niedźwiedzia :evil_lol: ale fajne to, nie powiem, robi wrażenie taka praca. Jednak ja bym chyba oszalała, gdybym tak miała regularnie pocinać po kolana w błocie... Zdaje się, że jestem skazana na psa bez własnej osobowości, którego można zmęczyć w dowolnie wybrany sposób, niekoniecznie robiąc kilometry po dziczy :evil_lol: A na poprawę humoru kupiłam nam i-clicki, czarny i różowy, Deksio na pewno doceni świeżość tego kolorku :lol: :diabloti:
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
evel replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='Amber'] Miał ktoś z was dobermana? Ja mam, Vectra miała. Czemu z małymi pieskami i o niebo delikatniejszymi chcecie być mądrzejsze? Co zabije BC sprawi, że doberman będzie miał ubaw po pachy.[/QUOTE] Owszem. I na co dzień mam kontakt nie tylko ze zwiewnymi mimozami w typie Zu. A Etna chyba też nie jest 4kg chińskim grzywaczem z tego, co mi wiadomo, a motylqowa też zabierała głos ;) Dlatego pisałam, że na wypowiedzi forumowe trzeba brać poprawkę - forum jest od gadania, wymiany poglądów, czasem pierdół, czasem rzeczy mądrych, czasem mniej. Jeśli ktoś przez tą wymianę zdań się zastanowi, że może mógłby coś zmienić - fajnie. Jak nie - cóż, nie to nie ;) Amber, a jak Twoje palenie? :cool3: -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
evel replied to Amber's topic in Foto Blogi
Jak już pisałam poniekąd u siebie - nie sądzę, żeby Martyna chciała dokopać Amber, bo jej nie lubi czy coś :lol: Dlatego nie ma co się oburzać. Ja rozumiem, że nie wszystkich kręcą powiedzmy psie sporty, seminaria, dokształcenie się - obowiązku nie ma i nie będzie, każdy robi to, co uważa za słuszne, jego cyrk, jego "małpy". Ale jeśli możemy się czegoś nauczyć i pomóc naszemu psu, a przez to sobie (większe bezpieczeństwo to mniej kontuzji, mniej kontuzji to mniej strachu o psa, mniej kasy zostawionej u weta itd.) - to dlaczego z tego nie skorzystać? Nawet jeśli to tylko zabawa rekreacyjna. Więc Amber, jak chcesz to skorzystasz, jak nie to nie. I tyle. -
Vectra, ale niektóre psy to po prostu czują, same z siebie, jak trzeba skakać, jak trzeba śledzić piłkę czy coś tam, kiedy wyskoczyć, jak, jak spaść, jak zamortyzować. Nawet jak się spitolą na ryj to zrobią to w taki sposób, że nic strasznego się nie dzieje. Po prostu mają to wbudowane, czują to. Inne nie. Psy są pod tym względem baaaardzo różne. Moja suka zupełnie tego "nie czuła" i trzeba ją było nauczyć tego i owego. A przede wszystkim musiałam w sobie wyrobić pewne nawyki, a inne wyeliminować. Inaczej miałabym rabat na wet ortopedii. Tu nikt nie udaje, że pozjadał wszystkie rozumy i że tylko on wie, a reszta niech się buja na bambus. No przynajmniej ja mam takie wrażenie. Jak się nie spina dupska tak, żeby w nim trzymać pięciozłotówkę, tylko podejdzie do tego trochę z dystansem, a tak się bardzo staram robić od jakiegoś czasu :lol: to można jednak rozważyć, czy ktoś się odzywa, żeby nam dokopać, czy rzeczywiście stoi za tym coś innego. Na przykład zwyczajna ciekawość czy troska o psa. Czasem to po prostu wyrażenie opinii, a że przekaz internetowy rządzi się swoimi prawami to wychodzi czasem na ostro. W życiu nie da się uniknąć urazów, kontuzji, jeśli piesek zajmuje się czymkolwiek innym niż leżeniem na kocyku. Ale jeśli można je jakoś zminimalizować, to czemu z tego nie skorzystać? Każda dyskusja, nawet najbardziej burzliwa i może uszczypliwa, powinna doprowadzić do jakichś wniosków. Ja nie przyjmuję wszystkiego, co mi ktoś powie, w 100% za prawdziwe - wręcz przeciwnie, jestem bardzo krytyczna co do jakichś utartych regułek, właśnie dlatego, że psy są tak różne i że w teorii jest tak, śmak i owak, a życie sobie. Ale staram się wyciągnąć z różnych metod, teorii, jak tam zwał - coś dla siebie. I na razie mi się udaje wprowadzać różne rzeczy, z pożytkiem dla mnie i małego czarnego. I cieszę się, że czasem się ktoś przypieprzy, bo nudno nie jest przynajmniej :diabloti:
-
[quote name='motyleqq']evel, naprawdę weszłabyś w jakiekolwiek tłoczne miejsce z psem, nad którym zupełnie nie panujesz?[/QUOTE] A napisałam o tym? Chyba nie ;) [quote name='Beatrx']to najpierw wypadałoby od nauczenia np. siad w domu, potem na własnym podwórku (chociażby pod blokiem), potem w parku, potem na nieruchliwej ulicy, potem na ulicy o większym natężeniu ruchu, na widok psa z daleka, na widok ludzi z daleka, potem coraz bliżej i bliżej, a nie na zasadzie, ze wrzucam nieogarniętego psa w sam środek mega bodźców, bo on się musi uczyć. jak ogarniasz psa to możesz sobie z nim wszędzie chodzić, socjalizować, wszystkiego uczyć. ale jak go nie ogarniasz to dla dobra tego zwierzęcia i innych zwierząt oraz ludzi najpierw go ogarnij trochę, a potem wprowadzaj dodatkowe bodźce.[/QUOTE] Ależ oczywiście. Dlatego napisałam o stopniowaniu bodźców. Po prostu nie zgadzam się z tezą, że nie można z psem pracować wśród ludzi, bo jest problemowy. Bo osobiście uważam, że nie "nie można", a nawet trzeba, jeśli ten pies ma się zmienić i jeśli chcemy mu pomóc. To, że ludzie przyjmują "on tak ma", bo im się najzwyczajniej na świecie nie chce, to już inna sprawa ;) Wczoraj mój pies chodził na kontakcie, a obok bawiły się głośno i dynamicznie inne psy. Jakiś czas temu byłoby to nie do pomyślenia, bo Zu by poszła albo się dołączyć, albo się tluc. Pies bawił się też i robił sztuczki na parkingu pod marketem, gdzie było pełno ludzi, samochodów, biegające dzieciaki, wydzierający się kwiat młodzieży, etc. Kiedyś piesek by się zamknął w swojej skorupce i stwierdził, że on nie będzie. Myślę, że gdybym nie próbowała stawiać nam wyzwań, to w życiu bym nie doszła do takiego etapu. A nie zamierzam przestawać ciągać psa wszędzie gdzie mogę ;) [quote name='badmasi']Evel czy twój pies umie "siad"? To, że fika z "koziołkiem" to jeszcze przecież o niczym nie świadczy:evil_lol:[/QUOTE] :evil_lol:
-
[quote name='Amber']Popracuj trochę nad marketingiem (ucz się od ciotek z PwP ;) ) to na pewno ktoś zechce :loveu:[/QUOTE] Może na początek napiszę, że nie jest rasowa, znaczy nie przerasowiona. To ostatnio nowy trynd. [quote name='Rinuś']Tak, napisz że jest słodka, słucha się, nie szczeka, nie sika, nie sra, nie oddycha za głośno - będzie kolejka :diabloti:[/QUOTE] Nie paczy, nie biega, nie sapie, nie jojczy... To jęczenie to jest masakra. Do adopcji jęczONek :diabloti: [quote name='motyleqq']jest taka piękna :loveu: wczoraj się jednak przekonałam, że Etna nienawidzi wszystkiego, co jest owczarkowate. malin również :placz:[/QUOTE] Zjadła kogoś? :grins: [quote name='Vectra']napisz w ogłoszeniach , że jest agresywna. Będą kolejki :diabloti:[/QUOTE] Niestety nie jest. Deksio jej pokazał, że porządne dziewczyny się nie zachowują tak, jak ona by chciała, bo inaczej zbierają wpier... od porządnych chłopaków :diabloti: Mój pies zaczął znowu podnosić dupsko :multi: Co daje nadzieję, że jednak się nie połamie podczas frisbowania. Obserwowałam burzliwą wymianę zdań. Dużo zależy od tego, jakiego kto ma psa i jakie podejście do wszystkiego. Ja niepotrzebnie nie narażam psa na kontuzje, bo nie mam takiej potrzeby - wolę coś przepracować solidniej i oto mamy efekty. A że pies nie młodnieje, a wręcz przeciwnie to cieszę się, że jednak ogarnął :grins:
-
A znasz zasady uczenia się psów, wprowadzanie rozproszeń i takie tam? Można sobie zapanować nad psem w jakichś warunkach, a później wypadałoby te warunki zmienić, żeby doprowadzić do zgeneralizowania zachowania. Wtedy czasowo obniżamy kryteria, jeśli jest to sytuacja nowa, stresująca, inna niż zwykle. Ja swojego psa ciągałam przez nasze wspólne 3 lata i ciągam dalej wszędzie, gdzie mogę. Zjeździł ze mną pół Polski, od morza po Śląsk. Nie jest psem idealnym. Ma swoje odpały. Ma psy, których nienawidzi i gdyby mógł, to poszedłby się z nimi tłuc na 150%. Nie lubi dzieci. Niektórych sytuacji się boi. Czy to oznacza, że powinnam z nim siedzieć w domu, ewentualnie na wsi, żeby nie łazić z nim "do ludzi"? Nie sądzę. A mnie spotyka co i rusz chamstwo ze strony właścicieli dużych psów, którzy uważają, że skoro ja mam małego psa to mogę sobie go wziąć pod pachę i spoko. A mój pies po to ma nóżki, żeby ich używać. I nie życzę sobie przykładowo, żeby do nas podbiegał labiszonek i wgniatał moją sukę w glebę, bo "chce się tylko pobawić" i "ma dopiero dwa latka", a tak w ogóle "to jest rasa do dogoterapii, proszę pani". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
-
[quote name='kol.mak']A ja uwazam ze taki pies nie ma wstepu do miejsc gdzie sa ludzie jesli odwala cyrki. Gdyby ten opisany przeze mnie york wazyl 10 razy wiecej to samym kagancem moglby komus zrobic powazna krzywde. Zreszta utrzymaj wielkiego psa ktorego nie kontrolujesz kompletnie w autobusie ktory jedzie. Dopoki sie nie panuje nad swoim psem na tyle ze odwala on szopke i nic do niego nie dociera bo mu dziecko po glowie reka przejechalo albo do autobusu wsiadl inny pies nie powinno sie w ogole jezdzic komunikacja miejska, przynajmniej nie w godzinach kiedy jest w niej tlok. Podobnie z cmokaniem, gwizdaniem itd. jesli pies na takie zachowanie obcego czlowieka reaguje agresja i nie idzie go w zaden sposob uspokoic to raczej wypadaloby sie zastanowic nad tym co my robimy zle a nie obwiniac wszystkich dookola ze ma sie takiego a nie innego psa. Jeszcze raz podkreslam- mowie o typowych zachowaniach, nie o czyms takim jak ty opisywalas. Ja stosuje zasade ograniczonego zaufania, zawsze psa prowadze tak zebym to ja sie mijal z ludzmi a nie on, a w miejscach tlocznych chodzi w kagancu na wszelki wypadek choc to wielkie ciele i by zalizal kazdego. O ile wlasciciele duzych psow na ogol maja ze soba kaganiec (bo nie wszyscy) o tyle wlasiciele tych malych maja to w dupie. A jak maly uzre to tez moze bolec[/QUOTE] A gdzie taki pies ma się uczyć? Uważam, że wylewasz dziecko z kąpielą. Czy jeśli pies jest problemowy to na wieś na łańcuch i tyle? Bo chyba nie o to chodzi. Rzeczywiście, często ludzie mają problemy na własne życzenie i kłopot nie w psie, a w jego niemyślącym właścicielu. Sytuacja z yorkiem to dla mnie kosmos. Ale część psów jest przyjęta od drugiego właściciela, z ulicy czy schroniska. Mają jakieś swoje wkręty, nad którymi normalny, odpowiedzialny właściciel pracuje. I jak ja mam problem z psem w mieście to biorę psa, kaganiec, linkę, żarcie i zabawki i jadę do miasta ćwiczyć. A nie zakopuję się na wsi z poczuciem, że "pies tak ma" i że wstyd do ludzi wyjść, bo mnie zdanie obcych ludzi w tej materii mało interesuje. Wiadomo, że nie jest przyjemnie, jak pies robi wioskę, ale jeśli dajemy mu okazję do nauki w takich warunkach i robimy cokolwiek, żeby sytuację zmienić to jest OK. Ja swojego burka wiejskiego, który nie lubi innych psów, ludzi, nie przepada za dziećmi, miałam czelność zabrać do centrum miasta na wystawę psów. Z pełną świadomością, co robię i na co się decyduję. I o ile przez pierwsze pół godziny pies był sztywny jak pinokio, o tyle później się rozluźnił i myślę, że był to ważny krok w naszej resocjalizacji. I nie dziel z łaski swojej właścicieli psów na właścicieli małych i dużych - jak ktoś jest nieodpowiedzialnym idiotą to naprawdę wielkość jego psa ma drugorzędne znaczenie. Mój pies ma 40 cm wzrostu a traktowany jest jak normalny, "pełnowymiarowy" pies i większość tutaj opisywanych sytuacji, że pies podbiega, dziamgoli, łapie za nogawki nie mieści mi się w głowie po prostu.
-
[IMG]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/15289_544676775582705_1876005887_n.jpg[/IMG] Nikt z Waszych znajomych nie chce nie do końca normalnego owczarka? :siara: Najlepiej na głuchą wieś, gdzie mógłby sobie drzeć ryja do wypęku.
-
Ja czytając ten i inne wątki zebrałam już takie info: - sedalin musi być w żelu, - środek musi być podany w atrakcyjnym żarciu, najlepiej jakimś paszteciku czy mokrej karmie, - jedzenia musi być stosunkowo niewiele, żeby pies na pewno zjadł sedalin, - środek teoretycznie działa już 15 - 30 minut po podaniu, ale lepiej poczekać chwilę dłużej, niż za wcześnie spłoszyć psa - nawet do godziny należy psa obserwować, żeby nie przepadł ani nie zrobił sobie krzywdy, - czasami jest tylko jedna szansa, żeby odłowić psa. Pociesza mnie tylko to, że to nie jest całkiem dziki pies. Ona sprawia wrażenie, jakby spotkało ją ze strony człowieka coś bardzo, bardzo złego :roll:
-
Nawet nie mogę tak myśleć - jeśli ona naprawdę jest w ciąży to szacuję, że mamy jeszcze ze dwa, max trzy tygodnie na działanie. Później będzie przegwizdane jak ona się oszczeni w jakiejś dziurze.
-
No jasne, że można to traktować jako sesje szkoleniowe. Ale czasem nikomu do głowy nie przyjdzie, że prawie pełnoletnia pannica zamarzy sobie przejść niemal po psie, jak w opisywanym przeze mnie przypadku, chociaż każda normalna osoba przeszłaby po drugiej stronie właścicielki i byłby święty spokój. Pies też ma prawo do komfortu psychicznego i niekoniecznie ktoś musi go głaskać, szturchać, włazić na niego czy brać na ręce, jeśli uważa za słuszne, zwłaszcza, jeśli właściciel dokłada wszelkich starań, żeby jednak ustąpić ludziom (dziewczyna z maliniakiem zeszła na bok i poczekała, aż nastolatki zejdą z kładki, żeby wejść tam dopiero jak nikogo nie będzie, żeby się nie przepychać itd.). I nie uważam, żeby w tej sytuacji z psem było coś nie tak - to po prostu pies, pobudliwy, w reakcjach czasem szybszy niż mrugnięcie, taka specyfika rasy. I jak na malinę to i tak była reakcja light. Nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło, wręcz przeciwnie - gdy ktoś zagai przyjaźnie, zaczepi, pies idzie się witać i głaskać. I trochę to dziwne, ktoś mógłby się oburzyć, że pies ma chodzić w kagańcu - no ale co, tylko dlatego, że ktoś nie umie użyć mózgu? [quote name='kol.mak']takie psy nie powinny jezdzic komunikacja miejska i ogolnie przebywac w miejscach w ktorych jest duzo ludzi. Przynajmniej nie do czasu dopoki sie nie nauczy ich dobrych manier[/QUOTE] A ja uważam, że wręcz przeciwnie. Ale jeśli pies ma naprawdę coś nie halo w głowie, to od tego są kagańce na przykład i inne środki ostrożności. Jak idę z suką i widzę, że idzie ktoś z dzieckiem nie do końca pod kontrolą to zakładam psu kaganiec i wszyscy są spokojni - ja, że nic się nie stanie jakby coś, a rodzice jakoś od razu sprawniej łapią dzieci (bo idzie potwór przecież).
-
Mojej przyjaciółce ostatnio dziewucha w wieku - na oko - licealnym centralnie [B]wlazła[/B] w psa siedzącego przy nodze, czekającego na wolne przejście na kładkę. I jeszcze machnęła mu ręką nad samym łbem. Skończyło się na tym, że pies wyskoczył i złapał laskę za rękę, było to tylko ostrzegawcze, ale zupełnie na poważnie, dobrze, że miała kurtkę. Niestety, maliniaczki mają to do siebie, że najpierw robią, a później myś... eee robią. Piesek zebrał burę, dziewczynę przeproszono, ale z drugiej strony... Kto jest tak genialny, żeby włazić w obcego, niemałego przecież psa, jeszcze mu nad łbem machając, gdy do dyspozycji jest jeszcze jakieś milion innych torów ruchu? :roll:
-
Dzięki :) Mamy śmierdzącą puchę mokrego żarcia, mamy sedalin, mamy deklarację sterylki (na 90% aborcyjnej) w zaprzyjaźnionej fundacji, chyba ją damy do hotelu na tydzień po zabiegu, żeby się zagoiła w spokoju. Nie wiem, co dalej, próbować łapać pewnie będziemy w czwartek. Oby się królewna pojawiła, bo ostatnio się z nami bawi w ciuciubabkę :roll:
-
Tak. Pies ma być dla Was, a nie dla dzieci. P.S. Urocza reklama. Myślę, że taki marketing jednak nie dociera do ludzi, bo ostatnio się zrobił jakąś totalną plagą i każdy tego unika jak może ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: