Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='rozi']Ej! Ja miałam (mam) same perfekcyjne psy. Na smyczy była tylko Mins, która po udarze ogłuchła, i Olek, też z powodu głuchoty. Reszta pod całkowitą kontrolą głosu. Od PONa, przez bokserkę, ONy, gordona, labradora i teriery. Słowo honoru daję, że nikt nie miał kłopotu z powodu żadnego.To co mam zrobić? To dobrze jest, czy powinnam coś zrobić ze sobą?[/QUOTE] To niedobrze, bo to niemożliwe jest po prostu. I już ;)
  2. Zapomniałam jeszcze dodać, że ogólnie nienawidzę psów i psy rujnują życie. Ale to już gdzieś było poruszane, u Aleksa chyba :evil_lol:
  3. Rzeczywistość a forum, forum a rzeczywistość... Temat rzeka... Chyba ograniczenie pisania i wrzucanie fot od czasu do czasu nie jest taką znowu złą strategią :evil_lol:
  4. evel

    galeria Vato :)

    Moje gratulacje! Dobrze Wam idzie, macie dalsze plany? :cool3:
  5. Myślę, że Kurka jest milion razy ładniejsza, gdy jest wyskubana ;) A jak tam samopoczucie?
  6. [quote name='Amber']Zarzuty były na innym wątku, tutaj chyba nikt się nie rozwodził nad twoim psem. A płaczliwe narzekania, że ktoś śmiał coś złego napisać o Zu, to może "ktoś inny" produkować... O swoim psie. Tylko ja nie latam po całym dogo i o tym nie kłapie. Mam nadzieję, że to już ostatni wątek w którym rozpowiadasz o swojej wielkiej krzywdzie. Bo offtopów nikt nie lubi.[/QUOTE] Tak, Ty za to jesteś mistrzynią merytorycznej dyskusji, która będzie wszystkim dyktować, co, gdzie i kiedy mogą pisać. Może pora spuścić z tonu?
  7. Tak, Amber, to właśnie napisałam. Na przyszłość radziłabym mniej nadinterpretacji.
  8. [quote name='Beatrx']nawet w obronie własnej?[/QUOTE] To są bardzo złożone kwestie, tak mi się wydaje, trudno używać tu jednoznacznie "nigdy", "zawsze", bo potem słyszymy, że "to był pierwszy raz" i tak dalej... Pytanie tylko, czy pies reagujący jak rottweiler z filmiku został doprowadzony przez dziecko do jakiejś skrajności, czy to po prostu jego psychika jest jakoś spaczona, spaczona na tyle, że nie wahał się zaatakować dziecka na serio (bo że nie było to ostrzegawcze kłapnięcie to widać chyba wyraźnie). Poczułam się zobowiązana dodać, w stosunku do zarzutów wobec mojego psa na innym wątku (jakoby był nieobliczalnym agresorem), że pisząc "szurać" miałam na myśli reakcję bardzo nasyconą emocjonalnie, polegającą na unikaniu bezpośredniej konfrontacji za wszelką cenę, połączoną ze szczekaniem na niepokojący obiekt, niezależnie od gatunku. Z tym, że w stosunku do psów moja suka pozwala sobie na kilka etapów sygnałów grożących, m.in. ostrzegawczy strzał zębami w powietrze, w stosunku do MEGA upierdliwców stosuje coś na kształt alpha rolla, a w stosunku do ludzi świetnie działają hamulce socjalne i w sytuacjach naprawdę ekstremalnych zazwyczaj kończy się na komunikacji głosowej. Gdyby ktoś był ciekaw nadal, jak to wygląda, to zapraszam na spacer :) Nie tak dawno zostałyśmy zaskoczone przez przechodzącą dziewczynę, która nagle schyliła się, żeby pogłaskać Zu. Gdyby Zuzanka była takim agresorem, jak niektórzy chcą ją widzieć, to myślę, że nastolatka miałaby o kilka paluszków mniej do głaskania obcych psów bez pytania.
  9. No i wyszło szydło z worka. Wychodzi na to, że zamierzam zostać mordercą podbiegaczy (wszystkich) za pomocą mojego psa numer dwa, który na pewno będzie niezrównoważonym żłobem, nad którym nikt nie będzie w stanie zapanować, gdy już posmakuje krwi niewinnych. Z innych wieści - pies numer jeden, kokainista i agresor, cieszy się, bo jest śnieżek. Dużo śnieżku. Tak się ucieszył śnieżkiem, że zapomniał się spruć do mijanych psów, co czyni przynajmniej siedemnaście razy dziennie. Szkoda tylko, że od jutra zacznie się paskudna chlapa, bo ma być na plusie i się wszystko rozpuści :(
  10. To, że ktoś sobie nieudolnie radzi z własnym psem nie oznacza, że wszyscy właściciele psów są nieudolni. Chociaż i tak powstają pewne generalizacje, jakie doskonale widać na tym wątku - małe japacze, duże tarany itd. I głównie o to mi chodziło, a wyszło, jak zwykle, uroki słowa pisanego ;)
  11. [quote name='Amber']Mam szukać innych postów? Bo takich widziałam mnóstwo, w których opisujesz zachowanie Zu. "Szuranie" się na dziecko uważasz, za brak agresji? Ale to chyba nie wątek na to. Nieagresywnym psem to jest moja Finka. Obcy dzieciak może jej wkładać rękę do gardła, a ona nic. Sprawdzone. I mam prawo o tym trąbić na dogo i gdybym była zadufaną w sobie panienką jak wasza "poległa w boju" 3 koleżanka to bym łaziła i upominała innych. Mając psa takiego jak Zu i wytykać agresję psów innym użytkownikom to dość hm... użyję swojego bogatego słownictwa... kontrowersyjne.[/QUOTE] Tak, Zu jest agresywnym bydlakiem, nad którym nikt nie panuje. Tak naprawdę chodzi w kolcach, OE, kagańcu, a czasem wozimy ją w klatce na kółkach i pod prądem. Dla poprawy humoru codziennie sobie zagryza jakiegoś pieska. Albo kotka. Jak nie ma piesków albo kotków, podrzucamy jej świeże niemowlęta. Myślę, że to dlatego, że jest po prostu trudnej rasy i miała ciężkie dojrzewanie. EOT.
  12. Wydarcia ryja w momencie, gdy coś sukę podnosi niemal do góry, wkładając jej głowę pod brzuch, nie uważam za agresję. Moja suka potrafi się minąć na wąskim chodniku z innym psem, nie zwracając na niego uwagi. Jestem w stanie z nią wejść w grupę innych psów, dowolnej płci, bez rozlewu krwi. I wprowadzić obcego psa do nas do domu. Bez kagańców, kolczatek i spinania. Jeśli to samo możesz powiedzieć o Jarim - nie było tematu.
  13. Tyle, że to nie mój pies jest agresywny ;)
  14. Wychodzi na to, że czasem samo wyjście z domu jest "prowokowaniem sytuacji". No ale co kto uważa ;)
  15. [quote name='Amber']Tego wszystkiego można uniknąć schodząc z drogi lub zmieniając trasę spaceru. Ja też kiedyś szłam w zaparte i się nie przejmowałam. Jednak po czasie uznałam, że tak jest lepiej dla wszystkich. Idąc twoim tokiem myślenia sprawa skończyłaby się tak, że podbiegacz został by uszkodzony (albo i zagryziony), przyjechałaby SM lub Policja, byłby dym - jeżeli nie było świadków, to idzie słowo przeciw słowu i nie robi się przyjemnie. Sprawa w sądzie, koszty, dojazdy, czas. Jeżeli pan by nie wezwał służb, to pies by cierpiał, za to twój pies by się nauczył, że najlepszą obroną jest atak i któregoś pięknego dnia wystartuje ci sam do psa.[/QUOTE] Nie zamierzam zmieniać trasy spacerów, bo terroryzuje mnie pan Stefan i Psiuńcio. Sama się nie wpycham w wąskie przejścia, nie wchodzę obcym psom pod nos, a przynajmniej bardzo się staram, bywa, że ustępuję, schodzę, skracam psu smycz, ale czasem bywa tak, że trzeba się minąć - dlaczego mój pies ma mieć ograniczany komfort psychiczny, który powinnam mu zapewnić jako jego przewodnik, dlaczego mój pies ma być traktowany niesprawiedliwie, dlaczego mój pies ma być poskramiany i wstrzymywany? Tylko dlatego, że ktoś jest chamem? Nie zgadzam się na coś takiego, bo to tylko chamów utwierdza w przekonaniu, że właściwie wszystko jest OK i są bezkarni. I może powściągnij swój tok myślenia, bo jak na razie mój obecny pies się nie rzuca na inne, czego nie można powiedzieć o Twoim. Nigdzie nie napisałam, że zamierzam swoje psy puszczać luzem i patrzeć, jak zjadają wszystkie nieposłuszne, biegające luzem pieski. Ale są granice.
  16. [quote name='Amber']Nie, ale po to są kagańce, żeby w razie czego się małemu podbiegaczowi nic nie stało. Najgorsze co można zrobić to popuścić smycz i "niech się dzieje wola nieba". Trzeba unikać konfliktu jak tylko się da. [/QUOTE] To ja Ci powiem, jak to wygląda ze strony pana Stefana i jego radosnego podbiegacza. Dzień jak co dzień, pan Stefan sobie wychodzi ze swoim Piesiuńciem, bez smyczy oczywiście, bo powszechnie wiadomo, że tylko durne psy chodzą na smyczy, a że Psiuńcio jest mądry (ma to po matce) no to nie potrzebuje. Pan Stefan odpala sobie fajeczkę i cieszy się spacerem, patrząc w niebo, Psiuńcio w tym czasie sra sobie komuś pod oknem, sika na świeżo odnowioną elewację pobliskiego bloku i również cieszy się nieskrępowanym spacerem wolnego psa. Nagle na horyzoncie pojawia się jakiś pies. Teraz scenariusz może przebiegać różnie, zależnie od płci pieska. Jeśli to suczka, to pan Stefan powie: spokojnie, mój nic nie zrobi, nie pogryzą się, bo to suczka! I nawet, gdy owa suczka wyciera Psiuńciem chodnik, pan Stefan jest szczęśliwy, albowiem piękna to zabawa dla Psiuńcia, Psiuńcio tak kocha suczki! Na kąśliwą uwagę odnośnie braku smyczy powie, że no owszem, może by się przydała, hehe, no ale jakoś tak wyszło, no przecież się bawią i nic się nie dzieje, więc po co robić aferę? Gorzej, gdy to pies-pies. Wtedy pan Stefan czuje lekkie ukłucie niepokoju, no bo przecież Psiuńcio odważny - co prawda bohatersko ruszający z rykiem na wroga - może sobie zrobić krzywdę, co tu zrobić... Pan Stefan krzyczy więc: Psiuńcio! Do nogi! Psiuńcio, co ja mówię?! - ale widząc, że przybysz jest odgradzany przez właściciela, odciągany i ogólnie ograniczany, tak, by Psiuńciowi włos z głowy nie spadł, jest spokojny, bo znowu się udało. Zapala więc następną fajeczkę i nieśpiesznie udaje się w kierunku domu, coby Psiuńcio, gdy już skończy obskakiwać przybysza, poczuł, że musi za nim podążać w poczuciu dobrze spełnionego poranka. Jaki z tego morał? [quote name='Amber']Tu nie chodzi o to czy ktoś mi coś zrobi czy nie, ale zwykła ludzka dbałość, żeby się nikomu nic nie stało i nic nie zostało "nadgryzione". Tym bardziej, że w przypadku dużego psa (a takiego evel planuje), chowanie go plecy i załatwianie sprawy samemu jest praktycznie niemożliwe.[/QUOTE] Więc mam sobie zarzucić 30kg psa na plecy, żeby oszczędzić podbiegacza? Mhm, ok.
  17. [quote name='Amber']Życzyć to sobie możesz, ale codzienność jest inna. [B]Nie chciałabym aby mój pies kiedykolwiek zrobił krzywdę innemu[/B], słabszemu od siebie. Podbiegacz też pies. Poza tym pozwalanie na "obronienie się" wcale nie robi dobrze na psychę. Dlatego schodzę z drogi, nie dopuszczam do konfliktów. Jeżeli jedna strona nie ma mózgu, to dobrze by było żeby chociaż druga go miała ;)[/QUOTE] Też bym nie chciała, ale co mają moje chęci do tego, że właściciel podbiegacza właściwie ma w dupie mnie, mojego psa, swojego psa i cały świat, bo to ujma na honorze psa na smycz zaczepić?
  18. [quote name='Sybel']Mam psa, który może ugryźć. Mam też na osiedlu dzieciaki, które podlatują do psa i chcą głaskać, bo pies czarny, aksamitny, wygląda, jak owieczka. Nie jest wielką filozofią nawet ryknąć na dzieciaka NIE WOLNO. Nie raz tak robiłam i przez 6 lat ani razu nie było sytuacji, zeby pies dziecko ugryzł. Bo nie dopuszczałam do bezpośredniego kontaktu. Ja nie wiem, czy ludzie są ślepi, głusi i sparaliżowani, jak idą z psem, ze nie zauważają dzieciaka. Jak sie ma psa, któremu nie można zaufać w 100%, to się ma oczy dookoła głowy. I tyle. Mam psa, zdecydowałam sie na niego, to odpowiadam za niego, za każde jego zachowanie. Dzieciak ma prawo iść po ulicy, szlag mnie trafia, jak wszyscy tu wynoszą psy pod niebiosa zapominając, że dzieci są, jakie są, ale mają prawo żyć, chodzić po ulicy i popełniać błędy - to my jesteśmy dorosłymi i również na nas spoczywa odpowiedzialność za zachowanie dzieciaków, wobec nas i naszych psów możemy chociaż próbować je korygować. Gdyby tym dzieckiem był mój syn, chyba bym temu kundlowi łeb roztrzaskała na miejscu. Po prostu. Choć lubie psy.[/QUOTE] Ano właśnie. Ja mam psa lękliwego, któremu zdarza się wydrzeć mordę czy upozorować atak, zwykle na inne zwierzątka. Bywało, że ktoś bardzo małoletni ;) chciał psa głaskać - NIE WOLNO działa cuda, tak na psa, który się w tym momencie zastanawia, czy już szurnąć czy jeszcze nie, jak również na dziecko. Czasem używamy kagańca, a na osiedlu między blokami pies jest [B]zawsze [/B]na smyczy. Korona mi z głowy nie spada z tego powodu. Zdrowy rozsądek jeszcze nikomu nie zaszkodził - ani rodzicom, ani właścicielom psów.
  19. Dużo zależy od konkretnego osobnika, ale prawdziwy york z krwi i kości potrzebuje, aby go traktować jak psa, tak po prostu ;) Mimo powszechnego "upupiania" rasy, można trafić jeszcze na prawdziwego yorka, który potrzebuje żelaznej ręki w jedwabnej rękawiczce ;) Mimo wszystko to mały terrier, wygląd zabaweczki niestety wyrządził wiele złego tej rasie.
  20. evel

    Piękne i Bestie.

    No, ciut mniejszy ;) Deksio trochę chodzi jak pokraka, jeśli idzie w wolnym tempie, ale nie wiem, czy większe psy tak po prostu mają (Zu tupta, robi drobne kroczki, więc obraz ruchu jest zupełnie inny), czy on ma coś nie teges z tymi nogami, czy zdrętwiał, czy się obił jak spadał z drzewa (nie pytaj...), czy co... :roll: ;)
  21. [quote name='friki']suka ;) jak dla mnie najlepsza bo nie obsikuje krzaczków.[/QUOTE] Krzaczki? Hahahahah, moja się nie patyczkuje z jakimiś krzaczkami, tylko jak leje to na drzewa, na całkiem sporą wysokość, a ma zawrotne 40cm w kłębie ;)
  22. evel

    Piękne i Bestie.

    Makota, a, że tak zapytam, skoro jesteście na czasie - w jakim wieku można psu zrobić HD, żeby było wiarygodne?
  23. [quote name='rozi']Ale to nie chodzi o prawo, tylko o zwierzątko, które naiwnie podbiegło - nie szkoda ci go?[/QUOTE] Nie. Całego świata nie zbawię, jak piesek podbiega to wchodzi w moją sferę osobistą. Tak, jak ja nie wyciągam komuś dziecka z wózka ani nie podchodzę obmacywać jakiegoś przystojnego kolesia, mimo że jest naprawdę niezły ;), tak sobie nie życzę, żeby ktokolwiek bez mojego pozwolenia wchodził w bliższe interakcje ze mną i/lub moim psem/psami, zwłaszcza, jeśli jest to natrętny upierdliwiec albo agresor. Nie interesuje mnie, że "zwierzątko naiwnie podbiegło". Po to ma właściciela, a właściciel mózg, żeby nie podbiegało. Niestety, to piękna utopijna wizja, bo zwykle w przypadkach j/w (upierdliwiec bądź agresorek) trzeba wrzeszczeć, walić z kopa albo gazem. Najlepsze jest to, że planuję drugiego psa, dość dużego w sumie. I wiem, że będzie mi sto razy trudniej trzymać towarzystwo w ryzach, gdy co chwilę coś do nas będzie podbiegało "się tylko pobawić, bo jest szczeniaczkiem i ma dopiero dwa latka". Na przykład.
  24. Kolczatka ma służyć do korekty, być założona wysoko na szyi, zaraz za uszami, zapinana, a nie wciągana przez głowę i ABSOLUTNIE nie może być przypinana do flexi, bo to absurd sam w sobie (flexi = ciągnij, kolce = nie ciągnij, trochę zamęt, nie?) i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. [quote name='marta.k9080']Właśnie tak o tym łańcuszku myślałam...kolczatka stąd,że Luna się bardziej pilnuje jak ją nosi i nie zauważyłam,aby jej się bała,albo nie lubiła.Nigdy też nie zdarzyło się aby kolce wbiły się w nią czy coś...ale jednak poszukam łańcuszka. Kolce mają się wbijać w odpowiednim momencie, bo taka ich rola ;) Nie jest to obroża spacerowa, tylko narzędzie szkoleniowe. [quote name='marta.k9080']Właśnie tak o tym łańcuszku myślałam...kolczatka stąd,że Luna się bardziej pilnuje jak ją nosi ,bo ona widzi różnice między zwykłą obrożą a kolczatką.Chociaż nie zauważyłam,aby jej się bała,albo nie lubiła.Nigdy też nie zdarzyło się aby kolce wbiły się w nią czy coś...ale jednak poszukam łańcuszka. Półzacisk materiałowy + łańcuszek, może kolia trójrzędowa? Kolczatka nie, nie i jeszcze raz nie, po pierwsze to nie dla Was, a po drugie - tfu tfu - jakbyś jej kiedyś naprawdę potrzebowała to w tym momencie sobie wytrącasz tę możliwość z ręki. [quote name='marta.k9080']Mamy takie cienkie paski wołowe tylko z PoloMarketu,Luna je uwielbia.Ja nie jestem zwolennikiem takiego jedzenia dla psa..ale takie tam małe grzeszki mogą być nie? My mamy śmierdzące paski mięsne z lidla - za te ze żwaczem większość psów da się pokroić ;)
  25. [quote name='ferpo99']tylko boxerki :)[/QUOTE] No, spełnia kryteria w 101% :roll: Hoku, trudno pogodzić wszystkie Twoje wymagania, ale może sheltie? Tylko z bardzo, bardzo, bardzo rozsądnie prowadzonej hodowli. Wbrew pozorom sierść nie wymaga aż tyle pielęgnacji, ile się wydaje - to znaczy, nie powinna wymagać, ale są różne typy, niektórym szelciakom się robią farfocle i ogólnie jakość sierści jest raczej marna. No i szczekliwość, bojaźliwość - też selekcja hodowli. Kolejny typ - może grzywacz chiński? Chociaż tu pielęgnacja już poważniejsza niż w przypadku szelciaka. Tylko tutaj też warto zwracać uwagę na psychikę, bo bywa różnie. I na koniec... nie śmiej się, ale może york? To są fajne, aktywne psy, przy dobrym prowadzeniu są super, kwestia tylko pielęgnacji, ale przy takim maleńtasie można temat ogarnąć na spokojnie nie poświęcając jakichś kosmicznych funduszy ani czasu (co nie znaczy, że nie trzeba ich w ogóle pielęgnować, bo jednak trzeba ;)). Można psa przystrzyc na krótko, nawet samemu w domu po jakimś czasie dochodzi się do wprawy. No i jest szalenie poręczny, jeśli chodzi o wszelkie podróże komunikacją zbiorową. Albo sprawdzony kundelek z fajnego i kumatego DT ;)
×
×
  • Create New...