dolores patrz wyżej. Pisałam; pracuję, mam dzieci, dodatkowo kiedy tylko mogę biegam do schroniska.
Dodatkowo mój mąż też podkreśla, że maks to mój pies.
Ale... podjął kiedyś decyzję, sam go do domu przywiózl i jak trzeba to z nim to weta jeździ.
Maks przyszedł do nas w styczniu, w lutym okazało się, że jestem w ciąży, ciąża była zagrożona, potem cesarka i nigdy przez myśl nam nie przeszło, że Maksa oddamy.
Ciężko to pisać, ale mój pies nie jest aniołom (co prawda za dzieci dąłby się zabić chyba), jest rozdarty, rozpuszczony, kradnie zabawki, ale jest nasz na zawsze.