Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Toluś, z całych sił zaciskam kciuki byś mogła, po tej adopcji, spać spokojnym snem!!! :loveu:
  2. Uszanuj tutaj, tak jak chcesz. Ja czekam na mail, by dowiedzieć się, jak bardzo byłam bliska prawdy. :-( Dla Ciebie Amusiu...
  3. Papryczka ma rację, że Piotrusia należy wdrożyć w inną hierarchię i zapoznać z regułami gry, za to nie krzykiem, przymusem, a podstępem i konsekwencją. Ten biedak tam walczył o wszystko, tu powinien przekonać się, że nie będzie musiał walczyć.
  4. Tolu wiem, rozumiem, że bardzo się przejmujesz. Bardzooo proszę, skoro już klamka zapadła, a tryby maszyny poszły w ruch, nie wieszcz! Może tak właśnie miało być! Cieszę się, że Makrela zda nam relację, że podjęła się tego! Hm...mężczyźni na ogół rzadko kierują się intuicją ale jeśli już to robią to na ogół się nie mylą. Bądźmy dobrej myśli! [COLOR=red][B]PRZYŁĄCZAM SIĘ DO PROŚBY O FOOOTKI!!! APARAT, APARAT MAKRELO!!! [/B][/COLOR][COLOR=red][B]:loveu: :eviltong: :multi:[/B][/COLOR]
  5. [quote name='Daga & Maks']wysłałam SMSa.Tylko tyle mogę zrobić[/quote] To nie jest tylko tyle. Dla wielu to bywa aż tyle! Serdecznie, z całego serca dziękuję!!! :Rose:
  6. [quote name='diuna_wro'](...) Może przesadzam (...)...[/quote] Nie przesadzasz. :shake: Rozumiem Cię doskonale.
  7. Pogonił listonosza? Trudno o lepszy znak! Plastusiu, jesteś swój chłop! :loveu:
  8. [CENTER][B]Jej cierniowa droga i oczekiwanie na cud. Verdona...[/B][/CENTER] [CENTER][B]Jej przeszłość to ciąg znaków zapytania, prawdopodobnie jeden boleśniejszy od drugiego. Nie sposób spojrzeć inaczej na rzeczywistość Verdony. Pies, którego los powiódł wprost do schroniska nie mógł mieć łatwego życia. [/B]Oczywiście, sam fakt trafienia do zwierzęcej samotni nie przesądza o niczym niemniej...[B]Verdony nikt nie szuka, nie tęskni za nią, nie cierpi z powodu straty. Trudno uwierzyć, że 6 lat spędziła jako bezdomna. [/B]Gdy się ją pozna bliżej, jeszcze trudniej przyjąć, że nie miała Pana. Z przysłowiową świecą trzeba chodzić, by przy wielkim łucie szczęścia odnaleźć tak nietuzinkowe, przekochane, pełne pokory i zrozumienia wobec zła tego świata, stworzenie. [B]Najsmutniejsze w całej jej historii jest to, że by mogła poczuć się bezpiecznie, a niewątpliwie jakąś dozę bezpieczeństwa gwarantuje jej schronisko, aż tyle musiała wycierpieć.[/B] Trafiła tam po ciężkim wypadku. Jakaż to ironia! [B]Żeby móc zjeść, napić się i mieć kawałek zadaszenia nad głową, Verdona przeszła swoistą katorgę. [/B]Tydzień czasu, a to oznacza masę godzin, minut, sekund, w niewyobrażalnym bólu, czekała na skomplikowaną operację! Brak środków finansowych uniemożliwiał udzielenie jej natychmiastowej pomocy. Wyraz pyszczka Verdony był nie do zniesienia. Jej spojrzenie paliło. Pełna rezygnacji z życia, uzewnętrzniając to odmową przyjmowania pokarmów, [B]czekała na śmierć. Ta oznaczała wybawieniem od udręki. [/B]Ogromną wolą i determinacją ludzi zaangażowanych w pomoc biedactwu, udało się osiągnąć zamierzony cel. [B]Została przeprowadzona operacja[/B] przeszczepu ścięgien tylnej łapki. Usunięto odłamki kości, nastawiono zwichnięte stawy. [B]To, co najgorsze, ma już sunieczka za sobą.[/B] Reszty, w odniesieniu do stanu zdrowia, musi dokonać czas i troskliwa opieka. [B]Najdłużej goić się będą rany psychiczne.[/B] [B]Brak na nie bowiem najważniejszego balsamu, miłości człowieka, dla którego Verdona chciałaby żyć, dla którego zapragnęłaby rozkwitnąć, pokładać w nim uzasadnione nadzieje. [/B]Czy sunia warta jest uwagi? Czy coś szczególnego ją wyróżnia? O tak, z pełnym przekonaniem twierdzimy, że tak. Verdunia jest oazą spokoju i łagodności, jakby...te cechy wręcz zostały w niej "wytresowane". Widać, że chlebem powszednim suni była konieczność znoszenia wielu niedogodności. [B]Pokorna, zrównoważona, nieprzejawiająca agresji wobec innych stworzeń, w lot pojęła, czego oczekuje od niej człowiek, ba...zrozumiała również, że jego działania leżą w jej interesie.[/B] [B]Za dotyk, przytulenie, ściszony do szeptu delikatny tembr głosu oddałaby wszystko. Tak silne zaangażowanie odzwierciedla gra jej ciała, ustawiona na adorację ludzi i wsłuchanie się w ich życzenia. [/B]Czy bezapelacyjna inteligencja, uroda i uległość wobec innych istot są wystarczające i ujmą czyjeś serce? Verdona jest doskonałą kandydatką na rodzinnego, domowego psa. [B]Wszystko dotąd wskazywało, że sunia w grze z losem wyciągnęła krótszy koniec zapałki ale czy tak być musi do końca...jej końca? [/B][/CENTER] [LEFT][B]Osoby zainteresowane pomocą Verdonie proszone są o kontakt ze schroniskiem w Dłużynie Górnej, dzwoniąc na numer 0-757780412.[/B] [B]Inną formą kontaktu jest adres mailowy [/B] [EMAIL="[email protected]"][B][email protected][/B][/EMAIL][B] do Pani Agnieszki, pilotującej sprawę sunieczki lub jej numer telefonu 0-601079807.[/B][/LEFT]
  9. Każda z sugerowanych opcji może tu być Goniu. Wystarczy żeby biedak miał zwyrodnienia, a co dopiero reumatyzm. Nie myślmy o najgorszym, trzeba poczekać na opinię weta. Oby i na utratę słuchu dało się coś zaradzić.
  10. Przymierzam się do kupna bucików dla wszystkich ale Manię widzę cienko z ubieraniem. To chodząca panikara. :roll:
  11. Mogli ale potraktowali to jako wdepnięcie im na odcisk i swoiste poczucie dumy. Boję się tylko jak to rozwiązali po swojemu. :-(
  12. Udało się załatwić dziś weta? Co stwierdził u psiaka?
  13. Dziewczyny, ze zdejmowaniem ogłoszeń czekamy do pełni pozytywnego zakończenia i pewności, że to jest to!?
  14. Dziś mi Mania popędziła kota tak, że w chwilę byłam mokra jak mysz kościelna. Ranutko poszłyśmy na spacer, a ona oczywiście robi te swoje dziwne wyskoki, poprostu cuduje jak szalona i nagle...fik na prawe bioderko, przysiadka i skowyt. Myślałam, że zemdleję, pierwsze skojarzenie - od harców wysunął się dysk lub coś przestawiło (naciągnęło np. więzadłowo) w biodrze. Dochodzę do niej, nawet dobrze nie dotknęłam łapki i kolejne histeryczne wycie. Już obmyślałam strategię wzięcia jej, najmniej boleśnie, na ręce, w oczach łzy, bo wyobraźnia działa... I znów nagle Mania zrywa się, kicaniem przemieszcza do domu. Po schodach sprint do mieszkania. O co szło? Łapka zmarzła. Żeby mnie tak spietrać. :mad:Dobrze, że na samym wyjściu zrobiła siku, bo z reszty już zrezygnowała. Obejrzałam łapeczki, nie są odmrożone tylko królewna jest tak wydelikacona domowymi pieleszami, że po paru krokach była tragedia termiczna. Uff...
  15. Jak nie urok to przemarsz wojsk. :eviltong:
  16. [quote name='agaga21'](...) naiwna jestem?[/quote] Nie :shake: ale dość optymistyczna. :-(
  17. [quote name='Daga & Maks']czy można jeszcze wysyłać SMSy na Carego?[/quote] Ta opcja powinna wciąż działać. Rottka jej nie odwoływała.
  18. Zrobiłam z niej skrót. Wyślę go sama do siebie na maila. :evil_lol: Może coś już ruszę w pracy, o ile zdarzy się po temu sposobność.
  19. OK. Jestem Loluś :loveu: i Beatko :loveu:. Info z PW jest w pełni wystarczające. Właśnie skończyłam obróbkę innego piesia więc jutro na tapetę idzie Verdonka.
  20. [CENTER][B]Oczy Fuksa zwierciadłem historii jego życia...[/B][/CENTER] [CENTER][B]Musieli być ślepi, poprostu ślepi.[/B] Oni. Właściciele. Spojrzenie jego cudnych, migdałowych oczu trafiało w pustkę. Po twarzach - maskach nie toczyły się łzy wzruszenia, gdy przymilał się, starając muskać aksamitem sierści ich dłonie. [B]Bez uczuć, bez poczucia odpowiedzialności za życie zwierzęcia, bez wyobraźni, która podpowiedziałaby, jak bardzo będzie ono cierpieć, gdy zostanie porzucone.[/B] Nikogo to nie obchodziło. [B]Szczekająca, merdająca ogonem rzecz stała się kłopotem, tego dyskomfortu należało się pozbyć. [/B]Jeden pomysł, jedna decyzja, wcielenie jej w czyn i już było...po sprawie. [B]1 roczny Fuks, piękny, owczarkowaty pies, nie potrafił latać choć krótką podróż powietrzną odbył.[/B] Wbrew swej woli pokonał ogrodzenie schroniska w Rudzie Śląskiej. [B]Lądując, pozostawił za sobą przeszłość - [/B][B]porażkę i rozpoczął nowy rozdział życia.[/B] Szczęście, na swój sposób, sprzyjało mu już od pierwszych minut w nowym otoczeniu. [B]Obronną łapką [/B][B]wyszedł z nieprzewidzianej konfrontacji z innymi psiakami. [/B]Zasłużenie otrzymał więc swoje imię, o stosownym wydźwięku. Wolontariusze schroniska, niemal od ręki, zauważyli, że czterołapkowi coś dolega. Nie mylili się. [B]W swoim króciutkim życiu musiał doświadczyć jakiegoś ciężkiego urazu.[/B] Badanie wykazało złamanie szyjki k.udowej oraz złamanie śródpanewkowe główki tejże kości. [B]Udana operacja sprawiła, że Fuksik jest na dobrej drodze do odzyskania zdrowia.[/B] Jednym, czego nie chce odzyskać, jest jego dawna rodzina. [B]Osoby, których serca wziął Fuks w absolutną niewolę, za punkt honoru postawiły sobie pomóc odmienić jego los.[/B] [B]Wiara czyni cuda, [/B][B]a jeśli wierze pomagają rzeczywiste atuty zwierzęcia, szansa na ów cud staje się realniejsza. [/B]Cóż takiego cechuje Fuksia, co usprawiedliwiałoby wspomniany tok rozumowania??? Otóż...[B]To psię jest jedną chodzącą niezwykłością.[/B] Pomimo podłych wspomnień o człowieku, który nie zapisał się w jego pamięci chlubnie, [B]drzemią [/B][B]w nim wielkie pokłady wybaczenia.[/B] [B]Czterołapek uprawia swoistą [/B][B]ekwilibrystykę psychiczno - fizyczną, by wkraść się w łaski każdej [/B][B]przychylnej mu osoby.[/B] Nie przejawia cienia agresji wobec ludzi, małych dzieci, innych psów, pokazując oblicze łagodności w najczystszej postaci. [B]Jego niesamowita inteligencja pozwala mu idealnie wczuwać się w nastrój chwili.[/B] To sprawia z kolei, że dzień po dniu daje się poznawać jako (pomimo młodego wieku) spokojny, zrównoważony, kontaktowy,pokorny i cierpliwy pies. [B]Egzamin tejże cierpliwości zdał na 5+ w trakcie pielęgnacji pooperacyjnej.[/B] Fuks potrafi ładnie chodzić na smyczy. Innych, nowych rzeczy, uczy się w mig. [B]Z pełnym przekonaniem można go zareklamować jako [/B][B]wspaniały materiał na towarzysza, przyjaciela, a dzięki niewątpliwej urodzie, na prawdziwą ozdobę.[/B] [B]Błagamy Państwa o szansę dla tego cudownego psa, o dom, który już nie zdradzi, a pokocha i jednocześnie pozwoli się kochać.[/B] [B]Marzymy, że imię Fuks, niczym talizman, przyciągnie do zwierzaka to jedno, jedyne serce, które zapragnie bić wspólnym rytmem z jego własnym, pieskim.[/B][/CENTER] [LEFT][B]Osoby zainteresowane losem Fuksa proszone są o kontakt z Panią [/B] [B]Justyną, dzwoniąc na numer 0-505843542 lub pisząc na adres mailowy [/B][EMAIL="[email protected]"][B][email protected][/B][/EMAIL][B]. [/B] [B]Dodatkową opcją kontaktową jest gg o numerze 1788222[/B] [B]Po wcześniejszym uzgodnieniu warunków możliwa jest pomoc w transporcie Fuksika.[/B][/LEFT]
  21. [quote name='Makrela'](...) Nie mam żadnego doświadczenia w wizytach przedadopcyjnych. Zauważyłam po prostu alarm o konieczności przeprowadzenia takiej wizyty (...) Czasu na znalezienie kogoś było niewiele (...) Nie narzucam swojej kandydatury, myślałam, że sprawa pilna i szkoda zmarnować okazję. (...) Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności. Zdaję sobie sprawę z tego jak skomplikowana jest cała operacja (...) Mam jednak podstawy przypuszczać, że poradziłabym sobie z taką wizytą. (...) Zamierzałam na tę wizytę pojechać ze swoim facetem (żeby były dwie opinie). (...) Nie mogłabym obiecać, że nie popełniłabym błędu. Nie będę też twierdzić, że poleciałabym tam jak na skrzydłach, bo wiem, że to trudne zadanie. Ale miałabym możliwość taką wizytę odbyć i byłoby mi po prostu wstyd, kiedy widzę ile inni dogomaniacy i dogomaniaczki robią dla braci mniejszych, a ja się nie zgłosiłam (choć mogłam) i w końcu nie miał kto pojechać i sprawa się rypła :oops:[/quote] Dobrych kilka razy przeczytałam Twój wpis Makrelo. Jestem pod wrażeniem dystansu jaki masz do siebie. Pamiętaj, że zawsze jest pierwszy raz, a Ty jak widać, chciałaś przygotować się na wszelkie okoliczności, zabezpieczyć przed ewentualnymi błędami, a takie na koncie ma nawet stary wyjadacz. Chwała Ci za to. Nie wiem, jaką decyzję podjęła, czy też podejmie Tola ale wiem, że ja bym Ci zaufała. Kiedyś ktoś zaufał podobnie mnie i też był to mój 1 raz, 1 sprawdzenie domku adopcyjnego. To nic sympatycznego czuć taką presję odpowiedzialności ale wyszłam z tego obronną ręką. Z kolei, nawet jeśli nie będziesz sprawdzać tego konkretnego domku to z całego serca Ci życzę samych sukcesów na tym polu przy innych okazjach. Na pewno się pojawią. :lol:
  22. Wielka ulga!!! Powodzenia Maxiu!!! :loveu:
  23. Poprostu skrajnie zabiedzony ale na szczęście zdrowy pies. Uffff...ulgaaa!
  24. Ależ ktoś ma dar do pstrykania zdjęć. Ujęcia niesamowite!!! :-o :loveu: :loveu: :loveu:
×
×
  • Create New...